Seria skarg w czasie pandemii

Jesteś radnym Miasta Krosna? Korzystasz z MKS w Krośnie? W czasie pandemii spotkały Cię niemiłe lub absurdalne sytuacje w Urzędzie Miasta? Jesteś listonoszem, albo kurierem? A może nie lubisz oddychać plastikiem? Masz jakąś alergię? Ty lub ktoś z Twoich bliskich dostał „maseczkę dla seniora”? Poruszasz się w Krośnie rowerem? Jeżeli na któreś z tych pytań odpowiedziałeś „tak”, to ten tekst jest właśnie dla Ciebie! Na najbliższej, zdalnej sesji radni zajmą się aż 5 moimi skargami na działalność urzędników i prezydenta. To skutek pandemii. Czy będą następne skargi? Tak, co najmniej jedna. O tym na końcu.

Po pierwsze w ostatnich miesiącach mocno nadużywano usprawiedliwiania „a bo jest epidemia”, podejmowano też niedorzeczne decyzje w pośpiechu. Z drugiej strony, Przewodniczący Rady tak zinterpretował sobie przepisy antykryzysowe, że zastosował zawieszenie terminów w sądach do postępowania skargowego w przed Radą Miasta. Równolegle sądy faktycznie nie działały, to nie bardzo było gdzie go zaskarżyć. W efekcie na koniec czerwca będą rozstrzyganie skargi nawet z marca, a częściowo dotyczące sytuacji z lutego. No najwyższy czas…

Do radnych naszego miasta apeluję, żeby naprawdę przed głosowaniem przeczytali te skargi, bo opinie komisji bardzo często nie odnoszą się do podnoszonych kwestii i nie odpowiadają na zgłoszone zarzuty.

„Krosno nie pali śmieci?”

Najpoważniejsza skarga dotyczy złego nadzoru nad cmentarzami komunalnymi, co doprowadziło do gromadzenia wbrew przepisom śmieci na cmentarzu komunalnym przy ul. Wyszyńskiego. Było to za wiedzą i zgodą Wydziału Gospodarki Komunalnej! Następnie te śmieci „ktoś podpalał”, no jakie nieszczęście… ale nikt z pracowników i urzędników tego nie zgłosił. Tych śmieci było tak strasznie dużo, że musiały tam dalej leżeć, leżały tam wiele dni i czasem się paliły. Dopiero po zainteresowaniu policji tą sprawą nagle okazało się, że cały stos można posprzątać w jeden dzień! Cud! Ponieważ Straż Miejska (podległa temu samemu prezydentowi, któremu podlega cmentarz i Wydział Gospodarki Komunalnej) nie pobrała próbek ani ze stosu, ani z sąsiednich wypalonych śladów, to uważam całe to szybkie sprzątanie za zniszczenie śladów. Otwarcie wyrażam moją opinię na ten temat: podległe prezydentowi służby nie wykonały wszystkich niezbędnych czynności w celu wyjaśnienia sprawy, ale za to doprowadziły do zniszczenia części materiału dowodowego. Niestety prezydent nie raczył uczestniczyć w posiedzeniach dotyczących palenia plastiku na podległym mu terenie. Nie słucha tego, jak sprzeczne informacje podają jego urzędnicy. Natomiast w swoich pisemnych odpowiedziach tylko powiela nielogiczne, niezgodne z prawdą tłumaczenia podwładnych.
Uwaga! Komisja uznała, że skarga w tej sytuacji JEST ZASADNA. Zobaczymy co zrobi cała Rada Miasta we wtorek.

Sprawa poważna także z innego powodu. Ostatnio powraca temat „spalarni”. Ten pomysł ma przeciwników. Te osoby boją się „spalarni”, bo boją się, że normy i przepisy nie będą przestrzegane. Nad spalarnią będzie zapewne czuwał ten sam wydział, co nad cmentarzami… Jeżeli temat nie zostanie ogarnięty, to obawy przeciwników spalarni uważam za zasadne. „Raz się zdarzyło, co się tak czepiacie!”… że zacytuję wyjaśnienia składane na obradach Komisji…

Nieprawidłowe funkcjonowanie i …dyskryminacja alergików

Kolejna skarga dotyczy sposobu zastosowania „środków ostrożności”, które utrudniały lub uniemożliwiały załatwianie spraw w Urzędzie Miasta. Radni z komisji twierdzą, że to bezzasadne, ale w swojej opinii nie odnoszą się do wszystkich zarzutów. Stwierdzają tylko ogólnie, że „większość zarzutów jest bezzasadna”, więc i skarga „bezzasadna”. Co to znaczy? Które zarzuty są bezzasadne i dlaczego? W sumie chciałbym wiedzieć. A jeżeli część jest zasadna, to które i dlaczego nie powodują zasadności skargi chociaż w części? A jakie są zarzuty w tej skardze? Przytoczę tylko najcięższy przypadek. O najlżejszym pisałem już tutaj: Alergicy gorszym sortem.

Masz alergię? Nie mogłeś wejść do urzędu… przynajmniej taka była oficjalna informacja.po mojej skardze zmieniono komunikat. ale skarga bezzasadna… Jak bezzasadna to po co zmienialiście komunikat? Hm?

Do najcięższego zarzutu radni w przedstawionej opinii komisji odnoszą się… wcale. Po prostu wcale… o co chodzi? Opisuję i objaśniam.

24 marca otrzymałem pismo, z Urzędu (dostarczone Pocztą, a jakże!), z informacją, że mam 5 dni na zapoznanie się z projektem dotyczącym inwestycji w naszym budynku. Pierwsza rzecz: skąd taki skrócony do 5 dni termin? Dokładnie takie samo pismo otrzymał mój brat, obecnie przebywający w Krakowie i mój poważnie chory tato. Podkreślam, chodzi o osobę z „grupy ryzyka”, szczególnie zagrożoną COVID-19. Dostaliśmy 5 dni na ewentualne uwagi. Proszę zauważyć, że ja sobie nie wymyśliłem wizyty w Urzędzie. Otrzymałem pismo, wysłane już w czasie epidemii, w którym wskazano mi termin, budynek i numer pokoju, do którego powinienem się zgłosić. Ponieważ sprawa dotyczyła zapoznania z projektem technicznym, to telefoniczne jej załatwienie raczej odpadało. Zresztą w piśmie nikt nie proponował kontaktu telefonicznego. Jest projekt do wglądu i tyle. Masz 5 dni i kropka.

Zgodnie z treścią pisma przyszedłem w dniu 26 marca, w godzinach pracy urzędu, żeby zapoznać się z projektem, a tam Strażnik Miejski poinformował mnie, że „nie ma szans”. Dodał, że mogę zapoznać się z projektem „telefonicznie”. TELEFONICZNE zapoznanie z projektem technicznym. Strażnik następnie WYPROSIŁ mnie mówiąc, że „blokuję kolejkę”. Czyli po otrzymaniu pisma z Urzędu, o tym gdzie i kiedy mam przyjść, po wykonaniu tej instrukcji (!), odstaniu w kolejce, zostałem wyproszony z informacją, że nic nie załatwię, chociaż za trzy dni upływa termin! Normalnie jak w „Misiu”…  „I co Pan nam zrobi?!”
Projekt udało mi się zobaczyć dopiero po wykonaniu szeregu połączeń na kilka numerów w Urzędzie (z których niestety połowa nie działała). Udostępniono mi go w ciemnym kącie, w holu przy wejściu do Urzędu. Ze względu na stan zdrowia mojego taty zapytałem czy można uzyskać wspomniany projekt w wersji elektronicznej, na adres e-mail. Wszak urząd zachęca do załatwiania spraw zdalnie! Otrzymałem krótką odpowiedź: „Nie”. Z jednej strony zachęca się do załatwiania spraw przez Internet, ale okazuje się, że nie ma takiej możliwości. Kumacie? Urząd Miasta ma wydruk, ale nie ma możliwości przekazania wersji elektronicznej. Urząd Miasta ma wydruk, ale nie może zrobić i przesłać skanu. Mój tato, człowiek chory, po operacji, osłabiony, w wieku 65 lat, gdyby chciał zapoznać się z projektem, to musiałby przyjść do urzędu w czasie epidemii COVID. Brawo Urząd! Jesteście genialni. Skarga bezzasadna? Serio?
Czegoś takiego nie da się bronić argumentami o „trosce i ochronie przed COVID”! To jest całkowicie odwrotne działanie, narażanie osoby z grupy ryzyka. Sposób w jaki poinformowano mnie pisemnie w połączeniu z zachowaniem strażnika przy wejściu, w zasadzie uniemożliwiał zapoznanie się z projektem. Uniemożliwiono też zdalne zapoznanie się przez osobę chorą i osobę, która aktualnie nie przebywa w Krośnie i raczej z powodu panującej pandemii nie będzie specjalnie w tym celu podróżować.

Radni w swojej opinii twierdzą, że Urząd jest w porządku, bo „12 marca poinformował o zmianach w funkcjonowaniu”. Pismo jednak wysłano do mnie już po 12 marca. Zatem zastosowałem się do pisma, które sam Urząd przekazał mi już podczas ograniczeń wynikających pandemii. Projekt odpowiedzi nie odnosi się do tej kwestii. Co więcej, radni twierdzą, że skarga jest bezzasadna, bo Urząd zachęcał do „zdalnego załatwiania spraw”… tylko, że w tym konkretnym przypadku wprost ODMÓWIONO elektronicznego przesłania dokumentu. To jak? „Bezzasadna”, tak? Składam skargę na to, że nie mogłem załatwić sprawy „zdalnie”, a odpisują mi, że nie mam racji, bo zachęcali do załatwiania spraw „zdalnie”…

W ogóle sposób działania urzędu, nakładanie 48 godzin kwarantanny na każde pismo, obwarowywanie się kogo to oni sobie nie życzą w budynku, to jakaś paranoja. Gdyby inni tak postępowali, to niemożliwe byłoby skorzystanie z większości usług, z Pocztą włącznie… a właśnie, podobno krośnieński Urząd ma jakieś „wąty”, że niby Poczta źle działa w czasie pandemii. Sami przerzucili kontakt z petentami na Pocztę, zrezygnowali z własnych kurierów, a mają pretensje, że listonosz czegoś nie dostarczył. Kurcze… bo listonosz to ma się narażać, a urzędnicy z Krosna są specjalnej troski… A może ten listonosz po prostu dał te wszystkie pisma na kwarantannę? W urzędzie miejskim pismo ma 48 h kwarantanny, a urzędnicy kategorycznie odmawiają potwierdzenia odbioru choćby pieczątką. W bibliotece miejskiej książki kierują na 14 dni kwarantanny… a listonosz to tak od razu ma wszystko doręczać? I jeszcze ma Wam Mości Kadro Urzędnicza podpisy zbierać, że doręczył? A my mamy mu te potwierdzenia dawać? Odmawiacie wzięcia kartki do ręki przed upływem 48 godzin, odmawiacie przybicia pieczątki, a od obywateli wymagacie odbierania pism i podpisywania odbioru? To jest szaleństwo.

Sposób informowania mieszkańców

Kolejna skarga jest pod pewnymi względami podobna do powyższej, bo też dotyczy sposobu komunikacji z mieszkańcami, ale nie dotyczy mnie już tak osobiście. Wskazałem w niej szereg przykładów, gdzie informacja podawana była za późno, lub była niepełna, albo nie było jej tam, gdzie powinna być. W opinii radnych nie ma odniesienia do większości zarzutów. Jest za to stwierdzenie, że „informowano w sposób zwyczajowo przyjęty”… no rzesz kuchnia… że to im przez klawiaturę przeszło. Przecież sytuacja była niezwyczajna, zatem skąd pomysł, że zwyczajne środki wystarczą? Np. zwyczajowo na stronie Urzędu zamieszczana jest informacja o zmianach w funkcjonowaniu np. w okresie około świątecznym, lub w długi weekend. Ma to formę zamieszczenia wpisu w dziale „Dla mieszkańców->aktualności”. Czasem ma to formę wiadomości wyróżnionej na samej górze, która „nie spada” wraz z pojawieniem się kolejnych. I w zwyczajnych sytuacjach to wystarcza. Informacja jest dobrze widoczna przez kilka dni, później jest święto, albo długi weekend, a później info jest nieaktualne. W czasie COVID to za mało. Po kilku tygodniach obowiązywania zmian komunikat znajduje się już hen daleko, w głębi serwisu. Nie jest widoczny na stronie. Tymczasem w zakładce kontakt są nadal nieaktualne dane. To wprowadza w błąd, nie da się zaprzeczyć. Pewnie dlatego jakiś czas po wpłynięciu skargi na stronie urzędu zaktualizowano zakładkę „kontakt”. Jednak w chwili składania skargi tej aktualizacji jeszcze nie było. Czyli może jednak była zasadna, co? Podsumowując: opisałem jak informowano, opisałem dlaczego wprowadzało to w błąd, a Radni na to odpisują w tonie: „nie masz racji, bo informowano zwyczajowo”. Ależ ja nie twierdzę, że nie ma takiego zwyczaju informowania. Po prostu twierdzę, że w zaistniałych okolicznościach było to wadliwe…

W tej skardze istotna jest też kwestia informowania o ograniczeniu pracy punku kasowego w budynku  przy ul. Lwowskiej. Szerzej pisałem o tym tutaj: Czy to koniec kar za złe parkowanie? 
Skarga dotyczy braku informacji w dniu 2 kwietnia, a prezydent twierdzi, że nie mam racji, wszystko spoko, bo informację to oni uzupełnili 6 kwietnia. Zresztą jest to nie do końca prawdą, bo po 6 kwietnia informacja dalej była wadliwa.
Istotnym elementem skargi jest zwrócenie uwagi, że Prezydent Krosna powołuje się na przekręconą treść rozporządzenia Rady Ministrów. Prezydent uparcie twierdzi, że rozporządzenie obejmowało „godzinami dla seniora” także usługi bankowe, chociaż w samym rozporządzeniu mamy wyraźne wyłączenie usług bankowych spod obowiązku wprowadzania „godzin senioralnych”. To jest niedopuszczalne, żeby organ władzy publicznej, jakim jest Prezydent Krosna, usprawiedliwiał swoje działania podając przekręconą, treść obowiązujących aktów prawnych, zmieniając tym samym ich znaczenie o 180 stopni! Skarga jest w oczywisty sposób zasadna. W razie potrzeby odwołam się do wojewody, który jest reprezentantem rządu w terenie. Poinformuję wojewodę, że Prezydent Krosna przekręca rozporządzenia rządu i tym usprawiedliwia swój nieprawidłowy sposób informowania obywateli. Co na to Rada miasta? Zobaczymy we wtorek.

Hej, a w sumie po co masz wiedzieć jak jeżdżą autobusy?

Ostatni punkt wspomnianej wyżej skargi dotyczy braku informacji o zmianach w kursowaniu MKS na przystankach MKS. W sumie to jakiś głupi chyba jestem, bo oczekuję informacji o zmianie rozkładu, gdzieś obok rozkładu… Dobra, dość żartów. Przygotowany projekt odpowiedzi radnych to SKANDAL. Dla radnych brak informacji jest OK, bo „podjęto decyzję o informowaniu pasażerów o tych zmianach poprzez stronę internetową MKS oraz stronę internetową Urzędu Miasta Krosna”.
Jeżeli ktoś regularnie jeździ autobusem to nie sprawdza codziennie strony MKS, ani strony UM. Po prostu przychodzi na przystanek. Podobnie ktoś, kto potrzebuje sporadycznie MKS, nieraz po prostu sprawdza na miejscu co tam w rozkładzie jedzie z tego przystanku. Nie oczekujmy, że sporadyczny pasażer MKS ogarnie rozkład w aplikacji, bo ta aplikacja jest po prostu wroga dla użytkownika. Przyjmijmy na chwile prawidłowa perspektywę. Popatrzmy na pasażera. Taki pasażer przychodzi na przystanek i czeka. Autobus nie podjeżdża. Pasażer dalej czeka, myśląc, że może jest małe spóźnienie. Autobusu dalej nie ma. I dopiero w tym momencie pasażer zaczyna dzwonić, albo szukać w Internecie… i dowiaduje się, dlaczego właśnie spóźnił się np. do pracy. Ale spoko, po co informacja na przystankach? Na co to komu? Składam skargę, że nie podano informacji na przystankach, a oni mi na to: „nie masz racji, bo podjęto decyzję, żeby nie podawać tej informacji na przystankach”. Ludzie, to zaczyna przypominać szachy z gołębiem…

Informacja o zmianie rozkładów pojawiła się dopiero w połowie maja. Czyli co? Jednak jest potrzebna? To może skarga na brak takiej informacji przez DWA MIESIĄCE jest zasadna?

 

„Maseczki dla seniora”

Ta skarga dotyczy braku informacji, która powinna towarzyszyć akcji. Nie było informacji o tym jak dezynfekować maseczki, ani w jaki sposób prawidłowo ich używać.
To jest bezdyskusyjny fakt. Przede wszystkim brakowało informacji jak dezynfekować konkretny model wykonany z konkretnego materiału, w przypadku wielorazowego używania. Przecież noszenie cały czas tej samej maski, bez dezynfekcji jest po prostu szkodliwe. Tym samym wręczenie osobie starszej maseczki, tylko z informacją, że „ma nosić”, stanowi narażanie jej życia i zdrowia. Szanowni Państwo Radni, mówimy o osobach, które ze względu na swój wiek mogą mieć problem z przyswajaniem informacji i problem z pamięcią. Jest to też grupa, która w mniejszym stopniu korzysta z Internetu, więc znaczna część „ogólnodostępnej informacji” wcale nie jest dla tych osób dostępna. Tymczasem radni przygotowali projekt odpowiedzi na zasadzie: „nie potrzebna instrukcja, bo przecież każdy wie jak założyć maseczkę”. A ta skarga przepraszam, dotyczy tego, że ktoś zakłada maseczkę na du*ę? Nie. Skarga dotyczy braku informacji choćby o sposobie i konieczności dezynfekcji dostarczonego produktu. Bez dezynfekcji taka maseczka stanowi ZAGROŻENIE zdrowia i życia. …ale radni twierdzą, że „ogólnodostępna informacja” wystarczy… To zobaczmy, jak wystarczyła Przewodniczącemu Rady, Zbigniewowi Kubitowi, lat 70. Polecam zobaczyć XX Sesję z 29 kwietnia (sesje online).

Uprzedzam jednak, ten widok jest straszny. Przewodniczący Kubit prowadzi obrady przez Internet …w masce i rękawiczkach! Może usłyszał coś o wirusach komputerowych? Sesja trwała ponad 3 godziny! Stan przewodniczącego z każdą chwilą się pogarszał. Po upływie 1,5 godziny zaczyna robić się naprawdę źle. Przewodniczący zaczyna praktycznie cały czas poprawiać maseczkę, dotykać ją rękawiczkami, którymi dotykał innych rzeczy, zaczyna coraz częściej odsłaniać nos. Trudności z oddychaniem stają się już bardzo widoczne, samo częściowe odkrycie nosa nie wystarcza. Widoczne jest coraz większe zmęczenie tego starszego człowieka. Dzieje się to na oczach wszystkich radnych i prezydentów miasta! Prawdopodobnie około 136 minuty ktoś Przewodniczącemu powiedział, żeby przestał się męczyć i po prostu zdjął to cholerstwo, że wcale nie musi mieć maseczki na twarzy rozmawiając przez Internet. Ten jednak machnął na to ręką i przecząco pokręcił głową. Już 10 minut później cierpienie staje się nie do zniesienia. Wymęczony Przewodniczący Rady miasta Krosna poddaje się, zdejmuje maseczkę w 147 minucie nagrania. Widać wyraźną ulgę. Do końca obrad, czyli jeszcze przez ponad godzinę, przewodniczący pracuje już bez maski.
To nagranie ma niezwykłe walory edukacyjne, widzimy jak męczy się starsza osoba, która nieprawidłowo używa maseczki. Dzieje się tak pomimo „ogólnodostępnej informacji”. Radni w projekcie odpowiedzi na skargę twierdzą, że akcji „maseczka dla seniora” nie musiała towarzyszyć żadna informacja, bo informacji o maseczkach jest aż na dość. Czyli uważają, że ogólnodostępna informacja była wystarczająca nawet dla 90-latków, dla osób starszych, które mają już problemy z pamięcią, albo przyswajaniem informacji. To ja przepraszam bardzo, ale jak takie tłumaczenie świadczy o Przewodniczącym Rady Miasta? Powszechnie dostępna informacja jest taka wspaniała, że wszyscy ogarniają, a on jeden jakiś taki nierozgarnięty i niekumaty? … uznanie skargi za bezzasadną będzie po prostu obraźliwe dla Pana Przewodniczącego.

Wały krośnieńskie

Na najbliższej sesji będzie rozpatrywana też skarga dotycząca zamknięcia wałów nad Lubatówką, w czasie epidemii. Sporną kwestią jest klasyfikacja tego odcinka. Urząd odpowiadając na skargę twierdzi, że to bulwar i musiał być zamknięty z powodu rozporządzenia o zamknięciu bulwarów. Ja twierdzę, że to wały i nie musiały być zamknięte. Wały nad Lubatówką nie są w żaden sposób oznakowane. Proszę zwrócić uwagę, że gdy ktoś wchodzi na wały z kładki nad Lubatówką, to widzi znak „koniec drogi dla pieszych”. Same wały nie są oznakowane jako droga dla pieszych, a tym bardziej jako droga pieszo-rowerowa. Przeciwnie, wchodząc na wały widzimy, że „droga dla pieszych” właśnie się kończy. Tymczasem wałami od lat przemieszczają się piesi i rowerzyści. Jeżeli jest to „bulwar” i chodnik, to mielibyśmy do czynienia z notorycznym od 10 lat łamaniem prawa, na które nie reaguje Policja i Straż Miejska. Bowiem pojazdem nie wolno poruszać się po chodniku! Rzekomy „bulwar”, czyli chodnik, powstał 10 lat temu i nie został oznakowany jako droga pieszo-rowerowa, ani nie została na nim wydzielona droga rowerowa. Droga dla pieszych kończy się PRZED „bulwarem”. Zatem co to jest? No przecież napisałem. To wał przeciwpowodziowy. Zgodnie z prawem wodnym, po wałach wolno poruszać się pieszo i rowerem. Zatem żadne oznakowanie nie jest potrzebne, a rowerzyści nie łamią tam prawa. Ale skoro są to wały przeciwpowodziowe, to nie były wymienione w rozporządzeniu Rady Ministrów jako miejsce do zamknięcia. I uwaga! Prezydent nie zamknął ich całkowicie! Po zainicjowanych przeze mnie wnioskach od mieszkańców, otworzono odcinek od kładki do ul. Parkowej. Ponadto dostępny dla celów komunikacyjnych był tez krótki odcinek w sąsiedztwie ul. Czajkowskiego. Czyli wały nie musiały być całkowicie i bezwzględnie zamknięte. W innym razie prezydent złamał rozporządzenie… Ja uważam, że mogły być otwarte zarówno w części, jak i w całości, bo pełnią funkcje komunikacyjne. W przypadku zamknięcia wałów, dla rowerzystów pozostają tylko wąskie ulice Podwale i Tkacka. Przemieszczanie się tam rowerem jest niebezpieczne. Kierowca samochodu na tym odcinku nie ma możliwości wyprzedzenia rowerzysty w bezpiecznej odległości, tak by równocześnie nie przeciąć linii ciągłej na środku jezdni. Zamknięcie wałów zmuszało osoby przemieszczające się rowerami do korzystania z tych ulic, czyli …sprowadzało zagrożenie na mieszkańców. To jest oczywista sprawa, wystarczy sobie zadać pytanie: czy dla rowerzysty bezpieczniejszy jest przejazd wałami, czy Podwalem? Czy skarga na działania sprowadzające niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia ludzi może być bezzasadna?

W tej skardze zwracam jeszcze uwagę na zbędną zwlokę w udzieleniu odpowiedzi przez prezydenta. Wniosek o otworzenie wałów złożyłem 1 kwietnia. Już 2 kwietnia na jednym z portali został opublikowany artykuł zawierający stanowisko Urzędu w tej sprawie. Niestety jako strona otrzymałem odpowiedź dopiero 10 kwietnia. Tymczasem pierwotnie zakaz miał obowiązywać do 11 kwietnia. To 8 dni zbędnej zwłoki, przeciąganie sprawy do ostatniego momentu. Skoro Urząd miał gotowe stanowisko w sprawie mojego wniosku, a wstrzymał się z odpowiedzią przez 8 dni, to znaczy, że zwlekał. Tymczasem według przepisów KPA sprawy załatwia się „bez zbędnej zwłoki”. Zwłokę uważam za celowe działanie.

W tej skardze zwróciłem też uwagę, że zamknięcie wałów spowodowało konieczność nadzorowania zakazu wstępu, czyli spowodowało nieracjonalne wykorzystanie służb porządkowych. Wskazałem, że te służby były potrzebne gdzie indziej, a w wyniku niepotrzebnej decyzji o zamknięciu wałów, musiały też reagować/pilnować w tym miejscu. Radni w projekcie odpowiedzi na skargę napisali, że nie mam racji, bo Straż miejska wykonuje polecenie polegające na „wykonywaniu zadań wyłącznie w zakresie, w jakim służą prowadzeniu działań związanych z weryfikacją wykonywanych nakazów, zakazów i obowiązków w związku z epidemią COVID-19”. Jeszcze raz, tylko krócej: zarzuciłem w skardze, że prezydent swoim zakazem spowodował skierowanie strażników do pilnowała wałów, a radni odpisują, że nie mam racji, bo prezydent swoim zakazem skierował strażników do pilnowania wałów. Bardzo logiczne…

Czy będą następne skargi?

Tak, na pewno jedna, na zamknięcie cmentarzy, bo w tej sprawie prezydent wypisuje piramidalne bzdury. Co więcej, cenzuruje rozporządzenie, wybierając z niego tylko to, co mu wygodnie. O tej sprawie pisałem tutaj: głupia odpowiedź prezydenta.


Skargi jeszcze nie składałem, bo i tak nie spieszyli się z rozpatrywaniem sześciu poprzednich. Tak, sześciu. Bo była jeszcze skarga rozpatrzona na nadzwyczajnej sesji, a dotycząca MKS. Zresztą może do niej wrócę, bo okazało się, że za dowód skuteczności metody dezynfekcji autobusów służy …tekst reklamowy producenta. Zresztą tekst zawierający „lekką manipulację”, na którą nasi urzędnicy chyba się nabrali.

 

 

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook