Śmieci się palą, a radny wzbudza niepokój…

Jako Fundacja Pasjonauci nagłośniliśmy praktykę palenia śmieci na krośnieńskim cmentarzu. Sprawa robi się rozwojowa. Odpowiedzi z urzędu są kuriozalne, prezydentowi został niecały miesiąc, żeby odpowiedzieć na skargę, a tymczasem jeden z krośnienskich radnych budzi swoim zachowaniem mój niepokój. To Marcin Niepokój, z klubu wiernego prezydentowi.

Najpierw w skrócie o co chodzi, jeśli ktoś jeszcze nie wie… Ostatnio częściej bywam na cmentarzu. Zwykle wchodzę przez bramę od strony ul. Wyszyńskiego, jednak kilka razy ostatnio wszedłem z drugiej strony. Zaszokował mnie widok sporej hałdy śmieci, które się paliły. Z bliska okazało się, że w śmieciach jest plastik. Głównie odpady ze sztucznych wieńców, ale też rzeczy tak mało cmentarne, jak fragment ramki do tablicy rejestracyjnej. Nie przedłużając, wezwaliśmy strażaków i napisaliśmy skargę do prezydenta, z prośbą o ogarnięcie tematu, ustalenie przyczyn i poprawę nadzoru nad cmentarzami.

Niestety na rozpatzenie skargi jest 30 dni, a tam proceder trwał w najlepsze. W kolejnych dniach najpierw stos śmieci powiększył się, a nastepnie ponownie „się zapalił”. tym razem powiadomiona była już Straż Miejska i Policja. Więcej szczegółów znajdziecie tutaj: „styrta się pali”.

Niestety zawiodłem się na podejściu części samorządowców. Radny Marcin Niepokój, z Klubu Samorządne Krosno, pod jednym z linków o tej sprawie napisał: „Piotr Dymiński przesadzasz. Sprawdziłem”. Brzmi to ciekawie, bo Marcin Niepokój od lat jest pracownikiem Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej, czyli zawodowo zajmuje się śmieciami.
Zatem to zastanawiające, co takiego radny sprawdził? Co jest przesadą? Tego nie wiemy. Pomimo próśb od kilku osób, Pan radny nie podzielił się swoimi ustaleniami. Konwersację na FB znajdziecie tutaj: „Sprawdziłem!”  , a na samym dole znajdziecie „skriny”. Pan radny odezwał się jeszcze tylko raz zarzucając Gabie, że jej „obawy są beztroskie”. Cokolwiek by to znaczyło. Jak dla mnie ktoś, kto zgłasza pożar śmieci nie jest beztroski, podobnie ktoś kto domaga się wyjaśnienia i ukrócenia takiego procederu. No ale radny nazwał to „beztoską”.

Niepokoi mnie postawa radnego Niepokoja. Dlaczego? Śmieci paliły się na cmentarzu zarządzanym przez Miasto, wiemy już, że gromadzenie odpadów odbywało się tam za przyzwoleniem urzedników. Nawet przywożono z innych miejsc. Jednak Straż Miejska (podległa temu samemu urzedowi, co cmentarz) nie przystapiła zbyt energicznie do działania. Natomiast radny zajmujący się zawodowo odpadami, wygląda jakby w ogóle się nie przejął. Co gorsza zarzuca pyblicznie zatroskanym obywatelom „przesadzanie”. Podaliśmy same, dobrze zweryfikowane fakty, a jednak Pan radny  Niepokój ośmielił się poddawać publicznie nasze ustalenia w wątpliwość. Dla mnie to wyraźna sugestia, że rządzący miastem chyba nie chcą wyjaśnienia sprawy (obym tym razem się mylił!). To przykre, bo to nie było małe ognisko, tylko stos zawierający tworzywa sztuczne. Prawdziwy syf lecący w powietrze, którym oddychamy. Jeżeli można sobie beztrosko gromadzić śmieci, nawet zwozić z innych części miasta i nie zgłaszać, że się palą, to jaki to jest przykład dla mieszkańców? Czy to nie jest przesada? Czy to Was nie niepokoi? Skąd taka beztroska?

Poniżej wspomniane „skriny”.

Komentarze

komentarzy

Facebook