„Wirus zabija coraz więcej”

Miałem na chwilę „odstawić wirusa”, ale niestety trzeba skomentować doniesienia o lawinowym wzroście zachorowań i kolejnych masowych zgonach w Chinach. Doniesienia z 13 lutego są alarmujące, a paski i nagłówki szokujące. Czy są powody? Nie ma. A teraz konkretnie, za znaczny wzrost liczby „potwierdzonych zakażeń” w centrum epidemii wirusa odpowiada zmiana metodologii. Do tej pory potwierdzeniem było wykrycie wirusa w krwi. Teraz za „potwierdzone przypadki” uznaje się osoby, u których wystąpiły wszystkie objawy, w tym potwierdzone badaniem tomografem. Ponadto do liczby zarażonych dodane zostaną osoby z objawami, a zmarłe przed wprowadzeniem testów.

Akurat Forsal sprawę przedstawił w miarę sensownie

W statystyce daje to nagły wzrost liczby chorych i nagły wzrost liczby zgonów, nawet gdy nie umiera aż tylu kolejnych pacjentów. Wzrost jest częściowo powodowany aktualizacją danych. Taka zmiana procedur nie oznacza gwałtownego pogorszenia sytuacji. Przeciwnie, powoduje, że chorzy otrzymają pomoc medyczną przeciw wirusowi, zanim przeprowadzone zostaną testy z krwi. Duża ilość chorych powodowała konieczności przeprowadzenia mnóstwa badań krwi, a to opóźniało pomoc i sprzyjało większej śmiertelności. Obecnie jest tak, jak opisywałem poprzednio: najwyższa śmiertelność jest w prowincji Hubei, ale pomimo aktualizacji nadal nie przekracza 3% (zaznaczam, że to dużo!), czyli nie przekracza początkowo podawanej śmiertelności wirusa. I co ważne, liczba osób wyleczonych jest znacznie wyższa niż zmarłych. Nawet w Hubei ponad 2x więcej osób uznano za wyleczone, niż zmarło w wyniku nowego corona virusa.

Zmiana metodologii będzie sprzyjała opanowaniu epidemii, chociaż w bezwzględnych liczbach następuje skok. Niestety większości mediów koncentruje się na samym skoku. Co gorsza, dochodzi do manipulacji o „10-ciokrotnym wzroście liczby chorych”… Chodzi oczywiście o dzienny przyrost, tzn, że 13 lutego jest 10x więcej nowych zachorowań, niż było 12 lutego, a nie o ogólny wzrost liczby chorych. Niemniej sposób budowy zdań w medialnych komunikatach może sugerować, że nagle chorych jest 10 razy więcej.

Nadal w Hubei ponad 1000 osób znajduje się w stanie krytycznym. Zapewne wielu z nich nie uda się uratować. Jednak dzięki zmianom zasad postępowania powinna zostać ograniczona liczba kolejnych osób, które pogorszą się do stanu krytycznego.

W najbliższym czasie można spodziewać się kolejnego skoku w statystykach w związku z aktualizacją danych do nowych standardów w kolejnych prowincjach i/lub krajach. Nadal to będzie skok w statystyce, a nie rzeczywisty wzrost skali zagrożenia. Zatem nie dajmy się zwariować.

I jeszcze jedno. Będzie można spotkać mnie na MIŚCON (29.02 w Przemyślu). Będę mówił o wirusie… zombi.

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook