Brutalne zabójstwo i powrót tematu kary śmierci

Brutalne głośne morderstwa zwykle powodują powrót dyskusji o przywróceniu kary śmierci. Nie inaczej jest po zabójstwie 10-letniej dziewczynki. Ogromne emocje nie sprzyjają jednak logicznemu analizowaniu tematu. 

Bardzo emocjonalna reakcja, chociaż zrozumiała, nie sprzyja rzetelnemu śledztwu. To jest ogromne wyzwanie dla Policji i prokuratury, żeby nie popełnić błędów przy ogromnej presji wzburzonego społeczeństwa. Jeżeli zatrzymany zostanie niewłaściwy człowiek, to śledczy skupią się na udowadnianiu mu winy, a prawdziwy zbrodniarz zostanie na wolności. Jest też ryzyko skazania niewłaściwej osoby. Jakiś czas temu głośna była sprawa „gwałciciela grasującego po Krośnie”, jeden z lokalnych portali wręcz wywołał psychozę strachu, a przed sądem postawiono niewinną osobę. Mężczyznę uratowało tylko właściwe zabezpieczenie śladów biologicznych na miejscu przestępstwa, test DNA wykazał, że to nie jego ślady.

Marsz Milczenia przeciwko morderstwom. Oslo po masakrze na wyspie Utoya.

Kara śmierci to temat trudny i bardzo złożony, niestety zwykle omawiany w bardzo silnych emocjach. Przeforsowano usunięcie jej z kodeksu karnego, a politycy nie chcą do tego wracać „bo Kościół”, „bo Unia”. Dlatego temat powraca właściwie tylko w chwilach wzburzenia szczególnie potwornymi zbrodniami, gdy zastosowanie kary innej niż kara śmierci u wielu osób wywołuje poczucie niesprawiedliwości.

Są to bardzo złe okoliczności do dyskusji, bo jedna strona jest wzburzona, a druga może w łatwy sposób zarzucić, że chodzi wyłącznie o jakąś „prymitywną zemstę”. Mniej więcej z tego powodu, w ramach cywilizowania naszego kraju, politycy znieśli karę śmierci. Przecież nie można się mścić w prymitywny sposób, prawda?

Problem w tym, że w karze śmierci nie chodzi o zemstę. Chodzi o jej odstraszające działanie i o fakt, że pewnych okolicznościach kary długoletniego, czy nawet dożywotniego pozbawienia wolności tracą efekt odstraszający. Dzieje się tak, np. gdy w oczywisty sposób państwo nie jest w stanie zagwarantować wykonania kary.

Takie sytuacje dotyczą niektórych przestępstw, które mogą być popełnione właśnie przez polityków. Przykłady: szpiegostwo, zdrada stanu, sprowadzenie na kraj groźby wojny lub rewolucji. Dziwnym trafem w debacie politycznej o karze śmierci praktycznie nie porusza się tych kwestii. Mówi się o metodach izolacji groźnych morderców itp. a mimochodem likwiduje się karę śmierci za zdradę stanu czy doprowadzenie do krwawych walk ulicznych. To są przestępstwa, których popełnienie może prowadzić do upadku państwa lub do zmiany władzy przy użyciu przemocy. Kara wieloletniego więzienia traci tu moc odstraszającą, bo sprawca jest przekonany, że jego mocodawcy lub jego frakcja zwyciężą, a on sam zostanie wypuszczony z więzienia jako bohater nowego ustroju. Wobec tej kategorii przestępstw faktyczną moc odstraszającą zachowuje tylko kara śmierci.

Podobnie jest ze stosowaniem kar na wojnie. Przy okazji likwidowania kary śmierci dla morderców, których podobno można skutecznie izolować, zlikwidowano też karę śmierci podczas wojny. Jest to szczególnie niebezpieczne w czasach gdy stosowane są metody „zielonych ludzików” – silnie uzbrojonych, nieoznakowanych dywersantów. Tacy ludzie powinni być traktowani jak terroryści i w razie schwytania karani śmiercią. Kara dożywocia dla „zielonego ludzika” nie stanowi czynnika odstraszającego, bowiem gdy jego mocodawcy już wygrają wojnę, to on z więzienia zostanie wypuszczony.

Kolejna kategoria przestępstw, które mogą być objęte kara śmierci, to nie „pospolici mordercy”, tylko ludzie zabijający w ramach zorganizowanej przestępczości lub organizacji terrorystycznych. To nie są pojedynczy zwyrodnialcy, których trzeba odizolować, to są groźni przestępcy, którzy mają za sobą organizację. Takie organizacje mogą uderzać w świadków, sędziów, prokuratorów, policjantów. Mogą próbować odbicia swoich towarzyszy. Niby w naszych stronach takie rzeczy nie dzieją się często, ale chyba możemy mieć karę śmierci na wszelki wypadek? Bez kary śmierci w walce z tego typu organizacjami służby specjalne po prostu zaczynają też mordować bez wyroku. Tak rozwiązano w RFN problem Frakcji Czerwonej Armii – terroryści „popełnili samobójstwo” w więzieniu.

Część przeciwników kary śmierci wręcz uważa, że tak powinno być. Żadnej kary śmierci! Na „zielonych ludzikach” w razie potrzeby samosąd zrobią żołnierze i to wystarczy. Terrorysta „popełni samobójstwo”. Trochę to straszne, że bardzo humanitarni ludzie, którzy brzydzą się karą śmierci z uczciwym procesem, z prawem do obrony i bezstronnego sądu, potrafią równocześnie dawać przyzwolenie dla zbrodni wojennych czy zabijania ludzi bez wyroku przez służby specjalne. Niektórzy dają też przyzwolenie na przemoc współwięźniów wobec osób aresztowanych lub skazanych za najcięższe przestępstwa. W ich mniemaniu to ma być dodatkowa, „pozakodeksowa” dolegliwość kary.

Zresztą na wschodzie już mamy takie państwo, gdzie formalnie zniesiono karę śmierci, ale niewygodni dla władzy dziennikarze są mordowani przez „nieznanych sprawców”. Teraz wyobraźcie sobie, że zmienia się władza i rozlicza te zbrodnie… żadnemu „nieznanemu sprawcy”, który działał na rozkaz reżimu, nie będzie grozić kara śmierci! Bo Rosja to „cywilizowany kraj, który zniósł tę barbarzyńską karę”.

Przedstawiłem kilka sytuacji, które sprawiają, że kara inna niż kara śmierci nie będzie skuteczna. Choćby z tych powodów warto przywrócić ten środek w kodeksie karnym. Pozostaje kwestia czy ta kara powinna być stosowana wobec morderców. To jest najczęściej omawiany temat, bo z jednej strony morderstw jest sporo, w Polsce w ostatnich latach około 500 rocznie. W tym są sprawy szczególnie głośne i bulwersujące. Z drugiej strony to na tym odcinku swój koncentrują się przeciwnicy kary śmierci starając się udowodnić, ze istnieją inne formy izolacji, ze inne kary mogą być skuteczne, także pod względem odstraszania. Przy tym praktycznie całkowicie ignorują sytuacje takie jak wyżej wymienione, co uważam za nieuczciwość. Czy kara śmierci jest odstraszająca?  Z pewnością tak. Przecież wystarczy, ze chociaż jedna osoba zrezygnowała z popełnienia zbrodni obawiając się kary śmierci, a już wystąpił efekt odstraszający, już ocalono jedno lub więcej niewinnych istnień. Dyskusję na ten temat można toczyć bardzo długo. Nie będę tu streszczał wszelkich możliwych argumentów i kontrargumentów. Zwrócę uwagę tylko na kilka. Np. porównuje się odsetek morderstw w krajach, które stosują karę śmierci z tymi, które nie stosują. Niby dobra metoda. Jednak na zniesienie kary śmierci pozwoliły sobie na ogół kraje, w których zagrożenie morderstwami było już stosunkowo niskie, a tam gdzie jest dużo morderstw nie ma przyzwolenia społecznego na taki eksperyment. Nie mamy przypadków, w których w danym kraju było dużo morderstw,  a po zniesieniu kary śmierci nastąpił nagły spadek. Mamy za to przypadki odwrotne: karę śmierci zniesiono w RPA, a liczba morderstw stale tam rośnie. W efekcie zabójstw ginie już ponad pół setki osób dziennie!

Porównywanie statystyk ma w sobie wiele pułapek, poszczególne kraje mogą nawet w odmienny sposób klasyfikować przestępstwa. Różnica w liczbie morderstw wynika też z całej masy innych czynników. Np. w Polsce kara śmierci formalnie była w kodeksie, ale obowiązywało moratorium na jej wykonywanie. Zatem Polska była statystycznie klasyfikowana jako kraj z karą śmierci, ale z powodu moratorium odstraszający efekt na pewno nie miał pełnej skuteczności. Równolegle w RFN nie było kary śmierci, ale terrorystom z Frakcji Czerwonej Armii „zrobiono samobójstwo”. Czyli z jednej strony kraj klasyfikowany jako „bez kary śmierci”, ale w praktyce sygnał dla przestępców, że państwo i tak ich może zabić. Jeszcze inny czynnik to masowa migracja, np. po wejściu do Unii z Polski wyjechała ogromna liczba młodych mężczyzn. Statystycznie to ta grupa odpowiada za najwięcej przestępstw związanych z przemocą, np. pobicia, uszkodzenia ciała, morderstwa. Jaki mamy efekt: w statystyce spadła liczba takich przestępstw, w tym znacząco spadł ich odsetek, bo te osoby pomimo migracji bardzo często nadal pozostawały w ewidencji ludności w Polsce. Statystyka może zatem być myląca, nawet jeżeli patrzymy na zmiany liczby morderstw w czasie następującym po zmianach kar w kodeksie. Zupełnie inny czynnik może mieć po prostu większy wpływ niż sama kara. Takim oczywistym czynnikiem jest wykrywalność przestępstw. Nic nam z surowej kary, jeżeli morderca wie, że nie zostanie złapany. Sama wykrywalność i nieuchronność kary to jednak nie wszystko, bo jeżeli kara będzie zbyt łagodna, to nie zadziała. Widzimy np. jak działają mandaty za nadmierną prędkość w Polsce, a jak na Słowacji. Jest różnica, prawda? Jak myślicie, gdyby obniżyć mandat za prędkość do 5 zł, to coś by się zmieniło? Pewnie tak. Zatem dlaczego w sprawie morderstw dajemy sobie wmawiać, że „surowość kary jest bez znaczenia”? Dlaczego ktoś, kto wygaduje takie brednie zapraszany jest do TV jako ekspert? Są kraje cywilizowane, które łączą nowoczesne metody śledcze, wysoką wykrywalność z surowymi karami. To np. Japonia i Singapur. Statystyki morderstw na świecie pokazują, że to podejście jest naprawdę skuteczne. W Japońskich więzieniach panuje też niesamowita dyscyplina i surowe warunki. To zupełnie inaczej niż w niejednym kraju Europy. I tu popatrzmy na jedno z najbardziej masowych morderstw ostatnich lat.  Anders Breivik zamordował w Norwegii kilkadziesiąt osób. Wiedział, że ofiary będą bezbronne, a pomoc nie nadejdzie szybko, bo są na wyspie. Jednak w chwili przybycia policji poddał się natychmiast. On nie chciał ryzykować życia. Za to liczył się z wyrokiem 21 lat uwięzienia w wysokim standardzie. Obecnie „trolluje” norweskie państwo oskarżając np. że łamie jego prawa nie dostarczając najnowszej konsoli do gier. Poza tym zmienił sobie nazwisko, masowe morderstwo uczynił narzędziem do zwrócenia uwagi i rozpowszechniania swoich poglądów. Nieuchronność kary na niego nie zadziałała, bo doskonale wiedział, ze zostanie schwytany i skazany. Czy zamordowałby tych ludzi, gdyby karą było np. powieszenie? Wątpię. Czy odpowiedzią na morderstwa ma być milczenie, czy jednak wato sięgnąć po bardziej zdecydowane środki?
Trochę podobnie jest z zabójcą prezydenta Adamowicza, który z morderstwa dokonanego publicznie zrobił „szoł”. On był już w więzieniu, wiedział, ze zostanie złapany, ale kara odsiadki nie stanowiła dla niego straszaka. Czy zdobyłby się na to, gdyby groziła mu kara śmierci? Nie wiem, ale jednak jakoś wątpię by był zdeterminowany aż w takim stopniu. W przypadku napastników, którzy nie chcą uciekać, nie przeszkadza im, że zostaną zatrzymani i skazani, tylko surowość kary może być czynnikiem odstraszającym. Niestety widziałem z bliska ochronę kolejnych prezydentów: Kwaśniewskiego, Kaczyńskiego, czy Komorowskiego… we wszystkich przypadkach widziałem ogromne dziury w zabezpieczeniu. Nie będę opisywał, bo to nie instrukcja dla terrorystów.

Obawiam się, że czasy względnego bezpieczeństwa Europa ma za sobą. Obecnie z powodu  różnych czynników, w tym z powodu łagodnego obchodzenia się z przestępcami, będzie narastała fala przemocy. W ostatnich latach w Polsce liczba morderstw systematycznie rośnie. Podobnie coraz więcej przestępstw związanych z przemocą notuje wiele krajów europejskich. Więzienia o wysokich standardach często nie stanowią czynnika odstraszającego.

Tymczasem europejscy politycy robią rzeczy, za które sami mogliby odpowiadać karnie. Nadal nie zostały właściwie wyjaśnione kwestie „tajnych więzień CIA”, w które zamieszana jest miedzy innymi Polska. To nie są zżarty, ludzie byli uwięzieni i torturowani bez żadnego wyroku, z pogwałceniem prawa. Mamy problem oskarżania byłego prezydenta Francji o branie pieniędzy od Kadafiego, zresztą mogła to być przyczyna ataku na Libię, a w efekcie spowodowanie humanitarnej katastrofy. To nie są żarty, giną ludzie. Obecnie we Francji dochodzi do regularnych bitew ulicznych, a do Internetu trafiają nagrania licznych nadużyć przemocy ze strony policjantów. Czy za to odpowiedzialność powinien ponieść ktoś z wyższych władz?

Podejście polityków do podnoszenia standardów w więzieniach ktoś ujął w bardzo starym kawale:

Premier z kolegami wizytuje przedszkole. W pewnym momencie pyta dyrektorkę:
-Ile wynosi dzienna stawka żywieniowa?
-15 zł.
-Za dużo. Obniżyć do 7.
Następnie odwiedza więzienie:
-Ile wynosi dzienna stawka żywieniowa? – pyta naczelnika.
-40 zł.
-Za mało. Podwyższyć do 80.
Stojący obok minister nie wytrzymuje i po wizytacji pyta:
-Słuchaj, jaka w tym logika, że zabierasz przedszkolu a dajesz więzieniu?
-A ty myślisz że jak nas zdejmą, to do przedszkola poślą?

 

Tekst oczywiście nie wyczerpuje tematu, nie porusza nawet wszystkich zagadnien, a i tak przyznacie, że jest dość długi. Kilka lat temu napisałem poddsumowanie, które możecie zobaczyć tutaj: kara śmierci.

Komentarze

komentarzy

1 Komentarz

  • Yeri 20 czerwca 2019 Odpowiedz

    Dobry wpis, mnie już męczy wałkowanie w kółko tego samego, ale trzeba.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook