I po wyborach…

Zwycięzca jest tylko jeden. Prawo i Sprawiedliwość zdystansowało konkurencję. Wszystkie pozostałe komitety poniosły mniejsze, lub większe porażki. To już wiecie, popatrzmy jednak chłodniej, z większego dystansu. 

Prawo i Sprawiedliwość czyli „nie boimy się pana Jonesa”?

Partia Jarosława Kaczyńskiego odniosła sukces. Nie da się tego nazwać inaczej. Część ostatnich sondaży przed wyborami wskazywało, że PiS przegra. Tymczasem rządząca partia wygrała aż o 7 punktów. Kaczyński zdaje sobie sprawę, że najważniejsze dla niego wybory będą na jesieni, wydaje się, ze sukces nie usypia jego czujności. Cała formacja jest mobilizowana, żeby iść za ciosem. Jeszcze 4 lata temu wydawało się, że zdobycie samodzielnej większości przez jedną partie w Polsce jest niemożliwe, a teraz PiS chce to zrobić drugi raz z rzędu i wcale nie jest bez szans. Nie da się ukryć, że po prostu wygrali. Wcześniej wygrali wybory prezydenckie, które miały być nie do wygrania. Straszenie Kaczyńskim, jak Panem Jonesem z „Folwarku Zwierzęcego” już od dawna nie działa. Halo, Platformo, kiedy to do Was dotrze?

Mapa WB data pokazuje w których gminach wygrało PiS.

Koalicja Europejska: trampolina postkomunistów

Koalicja pod dowództwem Grzegorza Schetyny poniosła klęskę. Pomimo ogromnej mobilizacji i połączenia szerokich sił politycznych nie udało się pokonać PiS w tym najbardziej miarodajnym sondażu przed jesienią. W efekcie Koalicja już trzeszczy. Okazała się za to niezłą trampoliną dla postkomunistów do Parlamentu Europeskiego. O to chodziło? Chyba nie… Sam Schetyna bezradnie przyznaje,  że na pewno jest sposób na pokonanie PiS, tylko trzeba go znaleźć… Ale nie znajduje. z jednej strony mamy obrażanie osób korzystających np. z 500+, a z drugiej obietnice utrzymania tego programu. No jaki to jest przekaz? Dla kogo? Wyborców PiS nie zachęci do Koalicji. U przeciwników „500+” też wywołuje konsternację. Okazuje się, że sporo wyborców KE po prostu chce być okłamywanych. Oni otwarcie potrafią przyznać, że głosują na PO (KE) licząc, że obietnice socjalne zostaną złamane. Niestety może to być prosta droga do walk ulicznych na miarę „żółtych kamizelek”. Niestety są tacy, co głosują na formację, o której są sami przekonani, że kłamie. Może się wydawać, że kłamanie to jest słaby punkt PO: liczne niedotrzymane obietnice, działanie wbrew własnemu programowi, wbrew własnym deklaracjom, wbrew zasadom wynoszonym na sztandarach, sprawiło, że wiele osób rozwija skrót partii jako Partia Oszustów. Część wyborców jednak właśnie tego oczekuje, świadomie chcą by ta partia nadal rządziła i nadal oszukiwała. Tylko czy to jest sposób na pokonanie PiS? Wybory pokazują, że nie. Niestety przyjazne Platformie media pompują ją jako jedyna alternatywę dla PiS, wszelkie inne formacje, czy z prawa, czy z lewa, mają problem z przebiciem się. O tym niżej.

Wiosna już się kończy

Nakręcanie emocji i wzajemnej nienawiści spolaryzowało scenę polityczną, wyborcy koncentrują się wokół dwóch bloków. Nawet sprzyjanie w sondażach Wiośnie Biedronia nie pomogło. Partia poniosła klęskę, chociaż nieznacznie przekroczyła próg wyborczy. Już objaśniam, przed wyborami sondaże dawały Wiośnie nawet do 14% poparcia! W takich warunkach partia ma „wysokie morale”, nie brak chętnych do startu i do pomocy w wyborach. Wynik rzędu 14% pozwala w przypadku wyborów do Sejmu wprowadzić praktycznie wszystkie „jedynki” z list i dodatkowe osoby praktycznie ze wszystkich okręgów. To znaczy, że teoretycznie każdy z „jedynki” ma gwarancję zdobycia upragnionego fotela poselskiego, a każdy z pozostałych kandydatów ma na to spore szanse. W takich okolicznościach ludzie zainwestują wizerunek i hajs w kampanię. Wokół nich zbierają się „młode wilki”, chętne na stanowiska asystentów i inne profity. Gdy wybory boleśnie weryfikują te 14% z balona szybko schodzi powietrze. Z poparciem 6% na wejście do Sejmu ma szanse tylko część „jedynek”. To zdecydowanie nie zachęca do walki, jeżeli partia nie ma szerokich, stabilnych struktur. Bez zaangażowania na jesieni nie będzie już miała szans nawet na te 6%. Wie o tym zapewne Robert Biedroń, bo najwyraźniej nie zamierza rezygnować z mandatu Europosła. Wiosna się wkrótce skończy. Już widać symptomy szczurów opuszczających tonący okręt. Przestrzeń polityczną po Wiośnie chce za to zająć PO. Te 6% kusi, ale powoduje przesunięcie na lewo i dalsza utratę centrum. A tu jest jak w szachach: kto opanuje centrum, ten zazwyczaj wygrywa.

Konfederacja, czyli „już witał się z gąską”

W nieco innej sytuacji była Konfederacja (to wspomniane w jednym z wcześniejszych wpisów „zoo” Korwina, Liroya, Brauna, prolajferów i narodowców). Większość sondaży uparcie wskazywała, że Konfederacja będzie pod progiem. Równocześnie połączenie takich ekscentryków nie powodowało prostego sumowania elektoratu, po prostu część wyborców reagowała na zasadzie: „narodowcy tak, ale kurka nie z Korwinem!!!”, albo „lubię Brauna, ale dlaczego z Liroyem?!?!” lub odwrotnie. Myślę, że rozumiecie o co chodzi. Mimo wszystko Konfederacja włożyła gigantyczny wysiłek w walkę o przekroczenie progu, po pokazanie, że sondaże się mylą, a oni są do tego zdolni. Wyzwanie o tyle trudne, że w mediach byli zamilczani lub atakowani. Media sprzyjające PiS zarzucały rosyjską agenturę, media sprzyjające PO oskarżały o faszyzm i inne złe rzeczy. Pokonanie progu pomimo tych przeciwności było by sygnałem, że „konfederacja” jest niegłupią formułą i otworzyło dalszą drogę na Sejm. Pierwsze Exit Pool pokazywały, że się udało. Po ostatecznym zliczeniu głosów zabrakło niespełna pół procent. To klęska Konfederacji. Nie pomogła nawet zmiana narracji w „liberalnych mediach”, gdzie uczestnicy Marszu Niepodległości w ostatniej chwili awansowali z chuliganów i faszystów na młodych mężczyzn na wojnie o wartości. Cóż, ktoś wyczuł, ze Konfederacja może odebrać głosy PiS, a jak odbierze, to uda się z PiS wygrać. Bez skutku. Dlatego Konfederacja trzeszczy i szuka sposobu podobnie jak KE, może nie wytrzymać do jesieni. Proponowane jest nawet połączenie sił z Kukizem, ale bez większych widoków na sukces. Może jakiś rebranding? Wysunięcie Liroya na głównego lidera formacji? Próg wydaje się blisko, no „już witał się z gąską”… „Za wysokie progi” i nawet nie widać naiwnego, po którego plecach można je przeskoczyć.

Kukiz’15, „miałeś chamie złoty róg…”

Totalną klęskę poniósł Paweł Kukiz. Nic lepiej tego nie obrazuje jak cytat z klasyka: „Miałeś chamie złoty róg…”. W 4 lata Paweł Kukiz roztrwonił ogromny potencjał i entuzjazm swoich zwolenników. Chociaż sondaże dawały jego formacji duze szanse na przejście progu, to i tak znalazł się nisko pod kreską. Bez większych widoków na przekroczenie progu na jesieni, bo zadziała tu dodatkowo efekt podobny jak przy Wiośnie. Nie będzie już pewności, że ktokolwiek z tej listy zostanie posłem. Zatem nie będzie zbyt wielu chętnych do inwestowania sił i środków w kampanię, w efekcie wynik będzie jeszcze gorszy. Czyżby nadchodził Kukiz 1,5%? Jakie sa możliwości by odwrócić ten zły los? Sojusz z Korwinem, Liroyem itp? Raczej odpada, chociaż historycznie i światopoglądowo to najbliższa formacja, byli posłowie Kukiza, wielu jego byłych przyjaciół, a takie Korwin, z którym się znają jak łyse konie, ale chyba obecnie niezbyt lubią. Kwestie personalne i charakter Kukiza przekreślają tę opcje. Inne możliwości to zaprzedanie wszystkiego co Kukiz miał na sztandarach. Wchłonięcie przez PiS, żeby Kukiz miał szanse utrzymać ze 3 mandaty? Nie sądzę. Sojusz z PSL? Z punktu widzenia taktyki wyborczej niegłupie. Kukiz wystawiłby kilka osób na „jedynki” w dużych miastach (np: Kukiz, Kukiz II, Tyszka, Długi…?) , a PSL obstawiłby resztę. W sumie 6-7% może być. Tyle, że PSL to esencja tego z czym niby chce walczyć Kukiz. Z drugiej strony sam Paweł otwarcie mówi, że jeszcze wspiera go rodzina i to co robi, robi teraz dla swoich bliskich. W sumie daje to płaszczyznę porozumienia z PSL, prawda?

Lewica Razem

Lewica Razem znalazła się na szarym końcu wyborczego wyścigu. Polaryzacja sceny politycznej wyciągnęła wyborców do większych komitetów. Ci co najbardziej nienawidzą PiS zagłosowali zapewne na KE, ci, którym odpowiadają lewicowe postulaty obyczajowe i ekologiczne mogli przerzucić się na wiosnę, bo „fajniejsza”, a ta część, której zależy najbardziej na działaniach socjalnych mogła nawet głosować na …PiS. Wszak oni też są trochę lewicowi, jeżeli wierzyć Panu Kaczyńskiemu. Na ostatniej prostej wynikowi Razem zaszkodzić mógł sam Zandberg, który w debacie  w TV pozytywnie wypowiedział się o „atomie”. Gdy w TV leci „Czarnobyl”? No Panie Adrianie, nie mógł Pan powiedzieć, że energię będziemy czerpać choćby z uśmiechu Biedronia?

Partii Razem trzeba przyznać, że stara się tworzyć przekaz rzeczowy, merytoryczny. Mogę się nie zgadzać z nimi, ale musze przyznać, że wzbudzają u mnie szacunek. W debacie politycznej zdominowanej przez stronnicze media,  emocje, wzajemne obrażanie się, haki, czy wręcz czystą nienawiść, po prostu nie mają szans. To pokazały wybory do PE.

Gwiazdowski niewypał

Inne ugrupowania nie dały rady zarejestrować się w całym kraju. Szczególnie żal mi Polski Fair Play Roberta Gwizdowskiego. Gwiazdowski dawał szanse na powiew zdrowego rozsądku w polityce. Niestety został błyskawicznie zmarginalizowany. Jesteśmy na drodze do podziału „dwupartyjnego”. Moim zdaniem będzie to zjawisko tymczasowe, jednej czy góra dwóch kadencji. Później zobaczymy spektakularny krach, a komentatorzy powiedzą: „no nikt się tego nie spodziewał!” Akurat.

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook