Ślimaczek Sam i lew Seba

Hej, a co by było gdyby okaząło się, że jakiś slimak jest obojniakiem? Nic. Kompletnie nic, bo wszystkie są obojniakami. No chyba, ze ktoś ma problem z logicznym myśleniem.

Afera związana z poznańskim ślimaczkiem roznosi sie po kraju. Chodzi o czytanie dzieciom dość dziwnych bajeczek, kompletnie sprzecznych z wiedzą naukową, za to służących do wyciągania jakiś dziwnych „morałów”.
O czym jest historia, która dzieciom przeczytała pełnomocnik ds. przeciwdziałania wykluczeniom?
„Jak się okazuje pierwszego dnia szkoły, ślimak Sam jest trochę inny niż reszta klasy. Nie może się zdecydować, czy jest chłopcem czy dziewczynką. Ze wstydu chowa się do skorupki, ale przecież nie może tak przeczekać wszystkich tych lat w szkole”.


Przykre prawda? Później ślimaczek poznaje inne zwierzątka i dowaiduje się, że mogą być bardzo różne formy relacji w budowaniu czegoś w rodzaju rodziny. Bardzo niebezpieczny sposób myslenia, co podkreśle później.
Nic dziwnego, że zrobiła się afera, bowiem zarzucono sianie propagandy i indoktrynacji dzieci. Zwolennicy bajeczki zaprzeczyli twierdząc, że: „Nie, wcale, że nie!” Nie wiem czy kogoś to przekonuje, bo jednak ładunek ideologiczny w tej bajeczce jest dośc oczywisty.

Warto jednak zonaczyć w jaki sposób bronią jej treści. tu mały cytacik z jednego z poznańskich portali: „Jak wiadomo, ślimaki są obojnakami, więc rozterki Sama wydają się w pełni uzasadnione. Jak się okazuje, nie dla wszystkich”.

Halo? Jest tam ktoś myślący? Skoro slimaki SĄ OBOJNIAKMI, to mały Samy NIE jest inny od reszty klasy. Banalne, prawda? Rozterki Sama są nieuzasadnione, bowiem ten ślimaczek jest dokładnie taki sam jak wszystkie inne ślimaki. Bajka jest niedorzeczna, bo pokazuje całą populcję ślimaków w sposób kompletnie sprzeczny z naturą ślimaka.

Metaforyczne przenoszenie budowy i zachowań ślimaka na inny gatunek, jakim są ludzie , robienie z tego „morałów” jest po prostu niedorzeczne. Tym bardziejh nawiazywanie do naturalnych zachowań jeszcze wielu innych gatunków. No co z tego, że dla kompletnie innego gatunku coś jest naturalne? Z tego powodu jakiekolwiek zachowania mamy traktować jako naturalne dla ludzi?
Wiele gatunków praktykuje np. kanibalizm. Uważacie, że to spoko, bo przecież „w naturalny sposób występuje w przyrodzie”? A taki np. lew, gdy przejmuje harem lwic, zabija potomstwo swojego poprzednika. Może jakaś bajeczka o „Sebie The Lion”, która usprawiedliwi zachowanie konkubenta uderzajacego o ścianę główką dziecka z poprzedniego zwiazku partnerki? Przecież to takie NATURALNE! Zabijanie nieswoich dzieci przecież występuje w przyrodzie…
Zresztą nie tylko nieswoich. Wśród ptaków popularne jest np. zabijanie najsłabszego potomstwa. Całkowicie naturalne! Występuje w przyrodzie tak samo jak ślimak obojniak. Rodzicie po prostu wyrzucają z gniazda, abo wręcz zabijają i zjadają najsłabsze piskęta. W przyrodzie model bydowy rodziny może wyglądać właśnie tak i jest trochę niefajne, że „pełnomocnicy do spraw niewykluczania” pokazują dzieciom wzorce ze świata zwierząt. Dzieciobójstwo jest doskonale udokumentowane u wielu gatunków, w tym u dość blisko spokrewnionych z nami gibonów.
Ktoś wychowany na takich analogiach kiedyś może wpaść na pomysł, że najsłabszych po prostu trzeba zabić. Zresztą z historii ludzkości znamy już takie mroczne epizody.

Możliwe, że zwolennikom bajeczki nie chodzi o całkkształt relacji „rodzinnych” w przyrodzie, a tylko o aspekt seksualny? Taka np. modliszka.. .no dobrze wiecie chyba co robi modliszka… Chyba fakt, że jest to całkowicie naturalne dla modliszek nie stanowi usprawiedliwienia takich zachowań wśród ludzi, prawda?
Zatem jaki jest sens takich bajeczek, poza próbą robienia kisielu z mózgów?

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook