Niespodzianki samorządowe

Zakładam, że wyniki już znacie, ponieważ na ten blog zaglądają raczej „koneserzy samorządności”. Mamy kilka niespodzianek w wyborach samorządowych w Krośnie i właśnie o tych niespodziankach słów kilka.

Kolejność przypadkowa, to nie są niespodzianki od największej do najmniejszej. Spadek poparcia prezydenta to w sumie nie jest niespodzianka, przynajmniej dla mnie. Tak musiało być. Błędy w rządzeniu, dobór niekompetentnych ludzi, a na koniec smutna, słaba kampania. To przełożyło się na spadek o kilka punktów procentowych i stratę dwóch ludzi w Radzie Miasta. Można powiedzieć, że to nie dużo, ale i nie mało. Tak w sam raz. Czy dla ludzi ślepo zapatrzonych w „Samorządne Krosno” to będzie jakieś otrzeźwienie? Czy PRzydent odbierze ten sygnał ostrzegawczy i zmieni swoje podejście? Czy wreszcie radni zauważą, że im po prostu szkodzą wygłupy przewodniczącego, wypisującego, że „Rada nie ma kompetencji do uchylenia uchwały”, albo, że nie obowiązują go terminy? Może zauważą, a może nie… O tym akurat przekonamy się dość szybko.

Niespodzianką jest na pewno Paweł Bachota. Byłem pewien, że on zostanie radnym, a tu zonk.

Paweł Bachota, na publicznych wystąpieniach komitetu widoczny zawsze blisko prezydenta.

Po prawdzie otrzymałem do domu jego ulotkę. Była beznadziejna, bez polotu… ale myślę sobie: taki pewny jest, że się nie przyłożył. I w sumie dalej myślałem, że będzie radnym, jednak nie. Generalnie Klub PRezydenta wygląda na mocno „zabetonowany”. Sama kampania była moim zdaniem tak skrojona, żeby do Rady nie weszli nowi ludzie (może napiszę o tym coś więcej), ale akurat na tym tle miałem wrażenie, że PRzydent chce Pawła Bachotę w Radzie. Jeżeli tak, to nie wyszło.

Zbigniew Ungeheuer podczas odbierania odznaczenia za zasługi dla Krosna. Teraz dostał szansę na zasłużenie się jako radny.

Kolejna niespodzianka to Zbigniew Ungeheuer, człowiek, który wielokrotnie już startował do samorządu, ale bez powodzenia. Tym razem jednym głosem wyprzedził urzędującą radną. W sumie to dobrze, bo Pan Zbigniew nie jest fanatykiem, potrafi być krytyczny wobec prezydenta, którego popiera, a także ma swoje własne pomysły. To naprawdę duży plus, bo wymieni w radzie Panią Darię, która pracuje w spółce podległej prezydentowi. Moim zdaniem pracownicy spółek nie powinni być radnymi i oto przynajmniej częściowo ten postulat został niechcący spełniony. Warto podkreślić, że z Panem Zbigniewem można się różnic w poglądach, a mimo tego szanować się i rozmawiać kulturalnie. Tego brakuje wielu ludziom, szczególnie w zaostrzającej się wojnie politycznej.

Gabriel Zajdel – mam wrażenie, że to była raczej autopromocja przed wyborami do Sejmu, a nie kampania samorządowa…

SLD nie weszło do Rady Miasta. W sumie trudno mówić, żeby to była dla mnie niespodzianka. Owszem, Gabriel Zajdel dobrze się zaprezentował w kampanii, więc mogło dojść do niespodzianki i powrotu SLD do Rady. Przypuszczałem, że ten komitet znajdzie się gdzieś na granicy pomiędzy jednym miejscem, a brakiem miejsc. Okazuje się, że nieco przeszacowałem, brakowało sporo. Dlatego wspominam o tym w dziale „niespodzianek”, bo całkiem niezły kandydat nie zdołał wprowadzić nikogo do Rady.

Wybory pokazały, że Krosno nie chce radykalnej opozycji.

Do rady nie wszedł też komitet Stowarzyszenia Mieszkańców. Tu szacowałem podobnie jak w przypadku SLD i dokładnie się potwierdziło. W pierwszych nieoficjalnych wynikach nawet widać było, że „Mieszkańcy” jednak dostaną miejsce w Radzie. A tu nie. Wynik trafia do kategorii niespodzianek, bo pomimo bardzo szerokiej kampanii, plakatów, szeptanego marketingu, ulotek, banerów i silnego kwestionowania dokonań prezydenta, komitet nie przekonał wyborców. Teoretycznie „Mieszkańcy” mogli zdobyć miejsce kosztem dotychczasowej opozycji w Radzie, jako bardziej radykalni. „Wyborcy opozycyjni” zagłosowali jednak na umiarkowany w tych okolicznościach PiS.

Okazuje się za to, że do wyborców można trafić w sposób spokojny i merytoryczny.

I tu też mamy niespodzianki. Pomimo ogólnie miałkiej kampanii, PiS zdobywa aż 9 miejsc w radzie. I to pomimo istnienia bardziej krzykliwego komitetu po opozycyjnej stronie. To znaczny wzrost w porównaniu do poprzednich wyborów. Tu duża niespodzianką jest Małgorzata Szeliga, która startowała w trudnym okręgu. Wcale nie było powiedziane, że PiS zdobędzie tam trzy miejsca, a i na te trzy miejsca były mocne kandydatury: Paulina Guzik z „jedynki” i dwoje obecnych radnych. Wyprzedzenie długoletniej radnej, o ugruntowanej pozycji na osiedlu, z pewnością jest sukcesem i może tchnąc nową energię w klub. Właśnie największe zmiany i największe „odmłodzenie” jest w Klubie PiS, nowe osoby są dobrze wykształcone, aktywne zawodowo, co może być niespodzianką dla ludzi kojarzących PiS ze starszym pokoleniem.

Komentarze

komentarzy

1 Komentarz

  • Vivant Denon 26 października 2018 Odpowiedz

    Trudno się zgodzić z tym, że Prezydent zanotował jakiś symptomatyczny spadek poparcia. Dalej jest niekwestionowanym przywódcą i liderem jeśli chodzi o zaufanie mieszkańców. W ostatnich wyborach startowało 3 kandydatów, nie było kandydata z SLD. Z ogromnym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że te kilka procent G.Zajdla to potencjalne głosy, które były ostatnio (W 2014) oddane na P.Przytockiego. Stąd niewielki spadek nadal ogromnego poparcia.

    Co do PiS-u. Kandydata na prezydenta w ogólne nie promowano. Startował jako kompletnie nieznana postać. Kampania PiS-u zupełna amatorka, banery i plakaty i ulotki. Wszystko. Media społecznościowe praktycznie nie wykorzystane. Zero pomysłu. W tych warunkach wynik wyborczy uzyskali całkiem dobry. Skiba pociągnął listy, zdobył poparcie jakiego nigdy żaden kandydat PiS-u w wyborach samorządowych nie zdobył. Dodatkowo wprowadzili dwie osoby młodego pokolenia, za to brawo. Natomiast nadal nie widać nikogo (z tego środowiska), kto wyrósłby na lokalnego lidera. Ja akurat się cieszę, bo PiS to partia antysamorządowa.

    Samorządne Krosno. Ehhh…. Znowu to samo. Tam chyba naprawdę nikomu nie zależy na wykreowaniu jakichś następców. W tej sytuacji cały ciężar prowadzenia spraw miasta spoczywa na Prezydencie. Ja nie słyszałem o ani jednej inicjatywie radnych, którzy sami od siebie wyszli z pomysłem rozwiązania istniejącego problemu. Załatwianie chodnika na dzielnicy to chyba szczyt możliwości. Szkoda, bo radni mają inicjatywę uchwałodawczą. Słabo z niej korzystają, ewentualnie wtedy gdy w tyłkach się zagotuje przed wyborami – jak w przypadku sprawy ze sprzedażą alkoholu. Tak czy inaczej, gratulacje niesłabnącego poparcia, tym niemniej liderów na przyszłość brak. Można się zżymać, ale nadal najbardziej energiczną osobą w tym towarzystwie jest Pani A.Dubiel. I niech to będzie dobitne podsumowanie.

    O kandydaturze Pani Wolskiej szkoda pisać. Swoją drogą, to komitet Mieszkańców Miasta Krosna ma chyba ten sam elektorat co PiS. Póki jest i startuje w wyborach, stwarza dobrą zaporę przed PiS-em. I to jedyny plus tego bytu.

    SLD – klęska, podobnie jak w całej Polsce.

    Platforma utrzymała stan posiadania i będzie ważnym ogniwem w Radzie. Taka dygresja – jak napisał jeden z lokalnych portali, że radnym PO będzie „jedna z najważniejszych współczesnych postaci Krosna”. Rany boskie…. Miej proporcje mocium Panie…

    Niespodzianki, to brak kliku etatowych radnych. Wypadła Pani Romanowska, wypadł Pan Hejnar. Wiele pożytku do Rady nie wnosili, dlatego może nowi radni PiS-u okażą się prawdziwą dobrą zmianą.

    Nowa Rada, stare problemy. Jak utrzymać populację w naszym mieście ? Jak poprawić dostępność komunikacyjną ? Jak skutecznie aplikować po środki z UE, których wiadomo, że będzie coraz mniej ? To poważne wyzwania i nie wątpię, że Pan Przytocki jest w stanie stawić im czoła. Mam tylko nadzieje, że nie spełnią się groźby z kampanii, że PiS zechce wspierać wyłącznie „swoje” samorządy. Bo samorząd to nie polityka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook