Rada Miasta Krosna i szczyt bezczelności [NAGRANIE]

Prezydent może wygadywać do mediów dowolne bzdury o działaniach miasta. Może przy tym wyśmiewać i obrażać obywatela. Rada Miasta nie musi traktować poważnie przepisów. Sami radni w ogóle nie muszą wiedzieć nad czym głosują. Esencja samorządu, który już pokazywał swoją arogancję i głupotę.
Pamiętacie jak w Suchodole odcięli ludziom możliwość kandydowania do Rady Dzielnicy? Albo jak latami pobierali nielegalnie opłatę parkingową, a za nazwanie tego „kuriozum” po imieniu byli wielce obrażeni? Sytuacji tego kalibru było już całkiem sporo. Teraz dodali następną. Radni Miasta Krosna dali właśnie prezydentowi przyzwolenie na okłamywanie mediów, a Przewodniczący Rady ogłosił, że nie ma żadnej potrzeby zapoznawać radnych z tym, nad czym głosują. Samym radnym to generalnie pasuje.

Już objaśniam o co chodzi. W związku z wprowadzaniem w błąd opinii publicznej przez prezydenta Piotra Przytockiego złożyłem skargę do Rady Miasta. Radni podeszli do tematu jak przysłowiowy pies do jeża. w sumie nic dziwnego, bo blisko do wyborów, a oni chcą na listę wyborczą do prezydenta. Jak tu z jednej strony stwierdzić, że prezydent nakłamał, a z drugiej, prosić tego samego prezydenta o spoko miejsce na liście? Z jednej strony ogłosić wyborcom, że prezydent wprowadza opinie publiczną w błąd, a z drugiej pokazywać swoją twarz na wspólnych banerach wyborczych z tym samym prezydentem? Niewygodne okrutnie. Zanim jednak powiem co radni zrobili, odpowiem na jedno pytanie.

Dlaczego uważam, że prezydent okłamał dziennikarzy?

Trzy lata temu złożyłem do Sądu Administracyjnego w Rzeszowie skargę na prezydenta ze względu na utrudnianie dostępu do informacji publicznej. Prezydent na skargę zareagował w sposób arogancki i bardzo obraźliwy słowami: „Ja to mam wiecie gdzie? Tam gdzie Pani Malinowska”, a następnie przegrał sprawę przed Sądem i musiał uzupełnić informację publiczną. To mu oczywiście nie przeszkadza w dobrym samopoczuciu, że niby działa „w najwyższych standardach”. W tej samej wypowiedzi prezydent kompletnie lekceważył znaczenie informacji publicznej, która jest prawem KONSTYTUCYJNYM. Jednak równolegle z pytaniem o informację i skarga do Sądu wnioskowałem o usprawnienie pracy urzędu, o wprowadzenie Publicznego Rejestru Umów, żeby bez dodatkowego dopytywania każdy obywatel miał wgląd w wydatki Krosna. Podobne rozwiązania działają już w innych gminach. I właśnie tego dotyczyło wprowadzanie w błąd przez prezydenta. Dziennikarze dopytywali, czy w Krośnie powstanie taki rejestr. P. Przytocki odparł, że „jesteśmy na dobrej drodze, żeby to było udostępniane” i dodał, że „nie jest to wynikiem presji jednego redaktora”.
W języku polskim „być na dobrej drodze” oznacza: być blisko sukcesu,  zmierzać w dobrym kierunku, być bardzo blisko ukończenia dzieła/zadania. Zapytałem zatem jakie działania w celu udostępniania rejestru umów były podjęte do chwili tamtej wypowiedzi. Okazało się, że ŻADNE. Nie wywierałem jednak presji i po trzech latach ponownie zapytałem co zrobiono w tym kierunku. Nadal NIC. Prezydent nie zrobił NIC, a jednak powiedział dziennikarzom, że jest bliski upublicznienia rejestru umów. Wprowadził w błąd dziennikarzy, a równocześnie pomówił mnie jako osobę, która dopomina się o coś, co Urząd już przecież robi… podczas gdy w ogóle tego nie robił!


Całą wypowiedź, włącznie z obraźliwym tekstem o „pani Malinowskiej” (zapewne nawiązanie do serialu o „Kiepskich”) macie tutaj:

 

Co radni zrobili ze skargą?

Komisja rozpatrywała sprawę strasznie powoli i niechętnie. Radny Stanisław Buczyński (Samorządne Krosno, Klub popierający Piotra Przytockiego) stwierdził, że „nie zna się na prawie, to nie będzie się wypowiadał”. Co taki radny robi w komisji REWIZYJNEJ? W komisji, która ma pełnić funkcje kontrolne? Jeszcze lepszy był radny Jerzy Lorenc (Samorządne Krosno, Klub popierający Piotra Przytockiego), który stwierdził po wysłuchaniu nagrania, że w sumie to go nie zaskakuje bo radni są „przyzwyczajeni do takiego zachowania i języka prezydenta”. Rozumiecie? Oni SĄ PRZYZWYCZAJENI, że prezydent odnosi się do nich obraźliwie, więc w sumie dlaczego nie ma lekceważyć i obrażać innego obywatela? Normalne, prawda? Także radca prawny UM występował w roli adwokata prezydenta przekonując, że „na dobrej drodze” to takie określenie, które w sumie nic nie znaczy. Urzędnicy próbowali też ściemniać, że przed i po rozstrzygnięciu mojej skargi zakres udzielonej informacji się nie zmienił. Więcej o tym pisałem tutaj.
Dalej było jeszcze ciekawiej. Punktu o rozpatrzeniu skargi nie dodano do ogłoszonego porządku obrad przed sesją Rady Miasta. Zatem opinia publiczna, w tym media, nie były poinformowane, że radni będą zajmowali się skargą na okłamywanie opinii publicznej, w tym mediów. Nie poinformowano też mnie, jako strony w sprawie. Zgodnie z KPA powinienem być informowany na każdym etapie, ale przewodniczący Rady Miasta, Zbigniew Kubit (Samorządne Krosno, Klub popierający Piotra Przytockiego) ma to „wiecie gdzie”. Punkt wprowadzono dopiero w dniu obrad, ale enigmatycznie, bez wskazania o jaką skargę chodzi. Gdy doszło do rozpatrywania tego punktu zabrałem na chwilę głos i wskazałem, że radni poza komisją rewizyjną nawet nie znają sprawy, materiałów, ani nagrania. Wspominany wyżej Zbigniew Kubit odpowiedział, że wcale nie muszą być z tym zapoznani! To właśnie oceniam jako wskazany w tytule „szczyt bezczelności”. I wiecie co? Im to w ogóle nie przeszkadza, że nie wiedzą nad czym głosują! Radni Samorządnego Krosna i Platformy Obywatelskiej zgodnie zagłosowali, nawet bez zaznajomienia z nagraniem, że skarga jest bezzasadna! Tak, radni PO, takiej partii, co wyciera sobie gębę Konstytucją i prawami obywatela, ale gdy dochodzi do zastosowania w praktyce, to okazuje się, że mają inne priorytety.

Media podały dalej fałszywą informację. Tutaj skan z „Nowego Podkarpacia”.

Skarga dotyczyła TRZECH rzeczy.
Po pierwsze, że prezydent lekceważy konstytucyjne prawo do informacji publicznej. Dowodem są przegrane sprawy i lekceważąca wypowiedź w chwili gdy wpłynęła skarga. Radni tego nie rozpatrzyli.
Po drugie, ze lekceważy obywatela i odnosi się w obraźliwy sposób. Radni tego nie rozważali.
Po trzecie, że wprowadzał w błąd opinię publiczną podając nieprawdę o działaniach gminy. Radni tego nie rozpatrzyli.

Przyczepili się tylko, jak pijany płota, że nie ma prawnego obowiązku tworzenia rejestru umów, więc prezydent nie złamał prawa nie tworząc rejestru umów. W sumie prawda, tylko, że to W OGOLE NIE BYŁO PRZEDMIOTEM SKARGI, ale skąd radni, którzy nie zostali zaznajomieni ze sprawą, mieli o tym wiedzieć?
Zgodnie z art. 227 Kpa przedmiotem skargi może być w szczególności zaniedbanie lub nienależyte wykonywanie zadań przez właściwe organy albo przez ich pracowników, naruszenie praworządności lub interesów skarżących, a także przewlekłe lub biurokratyczne załatwianie spraw. Wyrażenie „w szczególności” wskazuje na to, że można ją składać również na innego rodzaju działania (bądź zaniechania) organów. Przedmiotem skargi może być każda negatywna ocena działalności podmiotu powołanego do wykonywania zadań publicznych. Czy to jest jasne? Czy gdzieś tu jest napisane, że przedmiotem skargi może być wyłącznie złamanie prawa? Nie ma nic takiego, To jest jasne?

Jeżeli zatem skarga dotyczy, że „organ” wprowadza w błąd opinię publiczną, to dlaczego radni analizowali coś kompletnie różnego? Tzn. „czy złamał prawo i czy miał obowiązek prawny zrobić rejestr umów”? Widocznie po prostu bardzo nie chcieli przyznać, że prezydent przesadził, a skarga jest zasadna. …bo przecież trzeba miejsca na listach…

Dlaczego jawność jest ważna?

Z powszechnie dostępnego rejestru umów jest kilka korzyści.

Pierwsza: urzędnicy nie będą musieli przygotowywać oddzielnej informacji za każdym razem, gdy ktoś zwróci się do nich o udostępnienie zestawienia umów. Po prostu odpiszą, że rejestr dostępny jest w BIP.
Druga: publiczny rejestr umów sprzyjał będzie większej przejrzystości pracy urzędu. Znikną plotki i spekulacje dotyczące zawieranych umów. Między innymi z tego powodu Piotr Przytocki, gdy pierwszy raz sięgał po urząd prezydenta Krosna, zapowiadał pełna jawność i przejrzystość finansów. Odsłuchując nagranie widzimy, że mocno zmienił punkt widzenia. To co było ważne teraz ma „wiecie gdzie”.
Trzecia: możliwe będzie porównywanie tego, jak różne jednostki samorządu wydają pieniądze.
Czwarta: świadomość, że rejestr umów jest łatwo dostępny działa profilaktycznie, bo urzędnicy są bardziej ostrożni w zarządzaniu środkami publicznymi.
Piąta: ułatwienie tworzenia budżetu obywatelskiego. W Krośnie działa budżet obywatelski, ale wiele trudności sprawia mieszkańcom oszacowanie kosztów projektu. Dzięki łatwo dostępnemu i łatwemu w przeglądaniu rejestrowi, każdy będzie mógł w miarę poprawnie oszacować wartość swojego pomysłu do budżetu obywatelskiego.

Teraz każdy może sobie posłuchać i wyrobić opinię. Niestety, pomimo, że od blisko 4 lat „jesteśmy na dobrej drodze”, Krosno nie ma publicznego rejestru umów. #samosieniezrobi

 

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Yeri 14 października 2018 Odpowiedz

    Woo, grubo. Beton i kwadratura koła. Prezydent czegoś nie zrobi, przegra sprawę w Sądzie, dalej nie zrobi, radni odrzucą skargę nie wiedząc nawet co odrzucają i wszytko gra. Układ zamknięty.

  • admin 18 października 2018 Odpowiedz Author

    @Yeri, jak nagranie?

  • Q 19 października 2018 Odpowiedz

    Arogancja 100%, pewnosc siebie 100%, mam nadzieje, ze przy wyborach bedzie -100% glosow dotychczasowych wyborcow …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook