Krosno: prezydent i radni bezmyślnie niszczą miejsca pracy

Uwaga Krosno! Prezydent i radni bezmyślnie niszczą miejsca pracy. Przy okazji stwarzają poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa obywateli i porządku w mieście. Musimy ich zatrzymać zanim będzie za późno. Radni nie mając rzetelnej wiedzy o sytuacji, ani żadnego wyobrażenia o skutkach, postanowili przeprowadzić eksperyment i zakazać nocnej sprzedaży alkoholu w sklepach. 

Radni podjęli uchwałę 31 sierpnia. Ograniczenie handlu alkoholem wejdzie w życie w dwa tygodnie po ogłoszeniu przez wojewodę. Czyli już niedługo. Ma dotyczyć nocnej sprzedaży w godzinach od 22 do 6 i „alkoholu przeznaczonego do spożycia poza punktem sprzedaży”. W skrócie chodzi o sklepy nocne lub otwarte do późnych godzin.

Zdjęcie wykonane w „Alkotece”, nowym sklepie, który zapewne upadnie, jeśli radni nie odwołają swojego pomysłu…

Projekt przygotowano pomimo faktu, że aż 8 samorządów dzielnic i osiedli nie było zainteresowanych ograniczeniem handlu alkoholem. Tak właśnie, dwie trzecie jednostek pomocniczych NIE chciało zakazu. Zrobiono konsultacje społeczne, ale wzięła  nich udział minimalna liczba mieszkańców. Zaledwie 0,8%!

Wśród głosujących co prawda większość opowiedziała się za ograniczeniem handlu, ale równocześnie na pytanie „czy ograniczenie handlu alkoholem wpłynie na poprawę poczucia bezpieczeństwa” większość odpowiedziała “NIE”. Ktoś głosuje za zakazem, ale równocześnie zdaje sobie sprawę, że to nie poprawi bezpieczeństwa? Nie rozumiem tej „logiki”. Niestety w oparciu o ankiety od GARSTKI osób, radni podjęli niebezpieczną uchwałę.

Radni przy tym nie mieli do końca świadomości ilu punktów sprzedaży to dotyczy, ani jakie będą skutki. Zastępca prezydenta, Bronisław Baran, zapowiedział, że działanie uchwały będzie monitorowane. Rozumiecie? Oni robią barbarzyński eksperyment. Chcą sobie popatrzeć co się będzie działo! Nawet nie mają kryteriów oceny tego „eksperymentu”. Nawet nie mają oczekiwań, że się uda! Nawet największy zwolennik tej uchwały, radny Adam Przybysz (Klub PiS) nie ma pewności co do skuteczności takiego zakazu. Mówi „czas pokaże”.

Niestety ich eksperymentowanie będzie miało negatywne skutki. To jest po prostu oczywiste, ale żadnemu z 3 prezydentów i 21 radnych jakoś nie przyszło do głowy (niby 4 się wstrzymało od głosu, ale słowa w dyskusji nie powiedzieli).

Po pierwsze Straż Miejska i Policja będą obciążone dodatkowym zadaniem: kontrolą sprzedawców. Tak czytelniku! Będą kontrole sklepów w godzinach nocnych. W tym samym czasie patroli nie będzie tam, gdzie może dochodzić do wandalizmu i zakłócania porządku przez osoby, które zakupiły alkohol np. przed godziną 22.

Po drugie w sklepach samoobsługowych bardzo trudne będzie wyegzekwowanie godziny zakazu. Jeżeli klient weźmie alkohol z półki przed godziną 22, ale ze względu na kolejkę do kasy dotrze już po godzinie 22, to sprzedawca ma mu odmówić? Kazać odnieść na półkę? Może to oznaczać bardzo wiele sytuacji konfliktowych, pogarszających komfort pracy sprzedawców, a nawet zagrażających ich bezpieczeństwu. Jeżeli według państwa radnych problemem są osoby „zaczepiające” pod sklepami, to proszę sobie wyobrazić, że agresja tych osób po godzinie 22 zostanie za sprawą nowej uchwały skierowana przeciwko sprzedawczyni, która jest sama w nocy w sklepie. Oczywiście może wezwać ochronę i policję… ale to jest interwencja do sztucznie wywołanego problemu. Zakaz nie poprawi bezpieczeństwa, przeciwnie, wpłynie na jego pogorszenie poprzez odciągnięcie patroli od miejsc realnych zagrożeń. Pytałem o takie rzeczy zastępcę prezydenta i okazuje się, że w sumie nie ma pomysłu, jak ma być realizowany zakaz w sklepach otwartych  np. do 23. Równocześnie B. Baran zapowiada, że prawo musi byc twardo egzekwowane…

Zakaz nie będzie przeciwdziałał alkoholizmowi. Osoby, które będą chciały wypić alkohol, mogą zakupić go wcześniej. Zakaz może też sprzyjać rozwojowi „meliniarstwa”, nielegalnego nocnego handlu alkoholem np. na klatkach schodowych. Zakaz nie zmniejszy problemu. Przeciwnie, może wpłynąć na niekontrolowaną sprzedaż alkoholu, który łatwiej trafi też do nieletnich. Ponadto będzie to handel nie objęty opłatami za pozwolenia. W efekcie po likwidacji legalnych punktów sprzedaży, zakaz uszczupli pulę środków na profilaktykę i leczenie choroby alkoholowej.

Zakaz zaszkodzi przedsiębiorcom. W sklepach otwartych do godziny 23 lub 24 pojawią się problemy z ograniczeniem dostępu do towaru i przestrzeganiem godziny zakazu. W niektórych przypadkach może dojść do ograniczenia godzin otwarcia i zmniejszenia zatrudnienia. W sklepach otwartych do rana zakaz OD RAZU spowoduje zmniejszenie liczby etatów. Uchwała Rady Miasta Krosna bezpośrednio powoduje utratę paru miejsc pracy. Likwidacja kolejnych jest kwestią czasu, bo może dojść do całkowitego zamknięcia takich sklepów. Równocześnie zakaz nie daje żadnych korzyści w zamian, bo nie poprawi stanu bezpieczeństwa, z czego zdaje sobie sprawę także większość …zwolenników zakazu.

Radni robią sobie eksperyment, chcą popatrzeć na skutki, a tymczasem ktoś straci pracę. Ktoś inny nie będzie miał jak spłacić kredytów. Jeszcze ktoś inny nie doczeka się na interwencję Straży miejskiej zajętej sprawdzaniem paragonów w sklepie… Do tego szemrane towarzystwo zacznie przenosić się do melin, np. na Twojej klatce schodowej… dla Twojego dobra oczywiście.

Bo radni chcą sobie zobaczyć co się stanie, chociaż sami nie wierzą za bardzo w pozytywny efekt…

Tym, którzy we wprowadzaniu zakazu kierowali się religijnymi pobudkami polecam dziękczynny psalm 104, w którym psalmista dziękuje Bogu za „wino, co rozwesela serce ludzkie”, dydaktyczną Księgę Koheleta, której autor zaleca „w weselu chleb swój spożywaj i w radości pij swoje wino!”

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Stanisław Anioł 3 września 2018 Odpowiedz

    No cóż, kapitalne podsumowanie działalności tej Rady, którą tworzą jak się okazuje odrealnieni ludzie. Widać wielokadencyjność szkodzi, dlatego głęboko wierzę w to, że nastąpią jakieś pozytywne zmiany i niektórych już w Radzie Miasta nigdy nie zobaczymy. Swoją drogą jak to sami sobie (my mieszkańcy) wystawiamy cenzurkę, wybierając takich przedstawicieli. Wstyd i kompromitacja, ale …

    Jak Pan się przyjrzy tej cudownie przygotowanej uchwale jest zapisane mniej więcej to, że nie można sprzedawać alkoholu w tych godzinach w celu spożywania poza miejscem zakupu. SPOŻYWANIA.

    Poszukajmy w słowniku definicji słowa spożywać. Jest. I mamy tak – wprowadzić pokarm, napój przez jamę ustną do żołądka.

    No to teraz sprzedawcom proponuję wywiesić wywieszkę, że sprzedawany w godzinach 22-6 alkohol służy celom niechby dekoracyjnym i nie powinien być spożywany. A kto mi zabroni zrobić sobie dekorację w pełnych butelek po piwie, winie czy innym wysokoprocentowym alkoholu ? Nie kupuję żeby spożywać, ależ skąd ! Kupuję wódkę żeby np. nacierać sobie obolały kręgosłup. A co – tego mi nie zabronili. I w ten oto dość prosty sposób omijamy ten zakaz, śmiejąc się z tych, którzy w pocie czoła usiłują ułatwić życie Krośnianom, mieszając się w życie wolnych ludzi, którzy to mogą kupować alkohol wtedy, gdy szanowi radni w swej cnocie i łaskawości nam pozwolą.

    I jeżeli ktoś ma problem ze sprzedażą alkoholu i uważa, że w ten sposób rozwiązuje jakiś problem, to proponuję wyprowadzkę do Szwecji. A naszym radnym życzę sromotnej klęski w nadchodzących wyborach. Dziwie się tylko, że Prezydent daje się wmanewrować w tak bezdennie głupie pomysły.

    Pozdrawiam

  • Yeri 4 września 2018 Odpowiedz

    Dobry artykuł.
    Mieszkam w Katowicach, gdzie, nieco ponad miesiąc temu (25 lipca) wprowadzono podobne przepisy, z tym, że ograniczone do śródmieścia. Okoliczne miasta (Mysłowice, Tychy i inne) wprowadziły na całym swoim terenie. Godziny nocne (22-6), nie dotyczy lokali, gdzie spożywa się na miejscu (bary, kluby, etc).
    Jednocześnie tak się składa, że pracuję właśnie w tych godzinach w centrum Katowic, w dodatku w tych klubach z alkoholem, więc z bliska widzę efekty prohibicji.
    A są ciekawe. Przez kilka pierwszych dni faktycznie mniej ludzi piło alkohol na ławkach, co pozwoliło odtrąbić sukces urzędnikom. Zadowoleni byli bardzo właściciele barów. Właściciele sklepów mniej. Zwalniani pracownicy jeszcze mniej. Po kilku dniach sklepy nocne przestały być nocnymi i zamykają się o 22. Dziewczyny z nocnych zmian straciły pracę. Taki los dotknął sklep na ulicy Jana, na Placu Szewczyka i dwa na Warszawskiej, zapewne więcej, ale do tych chodziłem w nocy po jedzenie (z samego jedzenia w nocy nie wyżyją). Jeszcze gorzej wyszedł na tym sklep monopolowy (otwarty w 2018), który żył głównie ze sprzedaży nocnej. 3 osoby już straciły pracę (jedna dziewczyna przeszła do pracy w klubie gdzie ja pracuję), a cały sklep zamknie się na jesieni, jeśli nie cofną prohibicji.
    Niemile zdziwieni turyści, zwłaszcza zagraniczni, którzy bywali tu wcześniej.
    Właściciele barów początkowo zadowoleni bardzo, ale już po tygodniu zaczęło wracać pomału do normy, obecnie już jest jak przed prohibicją mniej więcej.
    Melin stacjonarnych w centrum Katowic jeszcze nie odkryłem (ale też nie szukałem, aż poszukam z ciekawości), za to znam meliny mobilne. Co poniektórzy taksówkarze (i inni przewoźnicy taksówko-podobni) szybko zajarzyli o co chodzi i mają w bagażnikach małe co-nieco dla spragnionych.
    Za to znam stacjonarną melinę w Mysłowicach ( a właściwe jej właściciela, ten to sobie chwali prohibicję).
    Po kilku dniach przerwy wszystkie stałe żule (oraz sporo normalnych ludzi) znowu chleją na ulicach, dzisiaj na przykład na rogu Mariackiej i Mielęckiego około ośmio-osobowa brygada hałaśliwie balowała jeszcze grubo po północy.

    O ile wiem Piotrek pisząc powyższe Katowic z okresu prohibicji nie odwiedzał, niemniej trafił ze swoimi przypuszczeniami co do skutków.

    P.s. Uzupełniając, ku kronikarskiej precyzji- jeden sklep nocny w centrum jeszcze działa, na ulicy Mariackiej, żyją z papierosów jeszcze, ale też na włosku wisi ich nocna działalność.

  • Pytacz 6 września 2018 Odpowiedz

    Pytanie brzmi Po co ? Po co bezradni radni wprowadzają zakaz. Skoro sami wiedzą, że bezpieczeństwa to nie poprawi. Prawdopodobnie chodzi tu o jeden sklep przy parku, przy którym są częste burdy. Tak proszę Państwa to chodzi o jeden sklep, a zakaz dotyczy wszystkich. Tak naprawdę powinni znaleźć jakiś hak na ten sklep, a nie czepiać się każdej żabki. Mi osobiście nie przeszkadza, czy ten sklep nocny jest otwarty, czy nie bo nigdy z niego nie korzystam. Za to nie powiem, czasem po ciężkim dniu pracy, zdarzy mi się kupić browca na stacji benzynowej, czy w żabce po godzinie 22 i nie uważam tego za przestępstwo. Co do burd pod sklepami monopolowymi to wywoływane, są one przede wszystkim przez osoby w stanie nietrzeźwym, które nie myślą racjonalnie. Oczywiście ustawa zakazująca sprzedaż alkoholu osobą nietrzeźwym istnieje od dawna. Jest ona nieefektywna dlatego, że po prostu kto spróbuje odmówić sprzedaży piwa 5 pijanym karkom – chyba samobójca. W tym przypadku jest podobnie. Mi trzeźwemu Pani w sklepie odmówi, a pijanym sprzeda, żeby w łeb nie dostać. Najwyżej wpisze w zeszyt i wbije w kasę na drugi dzień czy wykona podobne aby zadbać o swoje bezpieczeństwo. Brawo Radni Brawo!!

  • admin 8 września 2018 Odpowiedz Author

    Rozpoczęła się zbiórka podpisów przeciwko temu pomysłowi. Myślę, że w tydzień zbierzemy przynajmniej 1000 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook