Jak zepsuć Króla?

Był kiedyś taki film: „Jak zostać królem”. Naprawdę świetny, o przyjaźni, odpowiedzialności i przełamywaniu własnych słabości, o pokonywaniu przeciwności dla dobra wspólnego. W Krośnie mamy opowieść odwrotną, o tym jak dobro wspólne marnować ignorancją i niechlujstwem. Ktoś to musi powiedzieć pierwszy: „Król jest zepsuty!”

„Wjazd Króla” to w ostatnich latach jedndo z ciekawszych przedsięwzięć promocyjnych Krosna. Wydarzenie nawiązuje do historii i „Potopu Szwedzkiego”, gdy powracający do Polski Król Jan Kazimierz ze swym wojskiem zatrzymał się w Krośnie. Gdy niemal cały kraj był jeszcze pod szwedzkim panowaniem Krosno stanowiło faktyczną stolicę Polski. To z Krosna król ogłosił powrót do kraju. To z Krosna wezwał chłopstwo do walki ze Szwedami. Mamy zatem jedno z najważniejszych wydarzeń w historii Polski. Wydarzenie związane z obroną Jasnej Góry, o której słyszał niemal każdy. Król Jan Kazimierz usłyszał o tym w Krośnie. Mamy wydarzenie wpisujące się w sienkiewiczowską prozę i w sceny znane z „Potopu” Jerzego Hoffmana. Równocześnie ogromna część krośnieńskich zabytków związana jest z tamtym okresem. Wystrój Fary, naszej barokowej perły, pochodzi z czasów Jana Kazimierza. Z tego samego okresu znany jest Wojciech Portius i wieża z ufundowanymi przez niego dzwonami. Tak, to TA wieża, która jest wizytówką miasta!

Rekonstrukcje historyczne mogą być z powodzeniem wykorzystane w promocji miasta

Matka Boska Murkowa, która ma przysłużyć się „turystyce pielgrzymkowej” wedle legendy pomogła obronić Krosno właśnie w czasie „potopu szwedzkiego”. No dlaczego tego wydarzenia nie promować np. wśród pielgrzymów zmierzających na Jasną Górę? Przepiękna kaplica Oświęcimów istniała już w czasach Jana Kazimierza. Zabytkowa część miasta jest niewątpliwą atrakcja turystyczną, a coroczny „Wjazd Króla” mógł być wydarzeniem, który ją rozsławi i ściągnie turystów… ale nie…

Zamiast rozwijać imprezę związaną z naprawdę niesamowitym wydarzeniem postanowiono zrobić coś innego. Poddano pod głosowanie mieszkańców kilka innych propozycji do wyboru. Tym samym po pierwsze zasugerowano, że chodzi o to, żeby tym razem pokazać innego władcę, a po drugie kompletnie umniejszono znaczenie przyjazdu do Krosna Jana Kazimierza. Dlaczego? Bo oto potwierdzony w źródłach historycznych Powrót Króla zrównano niejako z „możliwe, że królowa Jadwiga przejeżdżała kiedyś przez Krosno”… Serio?

To było główne zdjęcie w galerii podsumowującej tegoroczny „wjazd króla” na oficjalnej stronie urzędu.

Niestety, zabytków z czasów Jadwigi w sumie nie mamy. Dawne, średniowieczne Krosno strawił pożar. Przyjazd królowej z XIV wieku zatem bardzo słabo nadaje się do promocji zabytkowego, XVII wiecznego miasta. Niestety nie brano tego pod uwagę. Organizatorzy zresztą od początku zarzekali się, żeby nie brać imprezy zbyt serio, że to będzie „historia z przymrużeniem oka” i żeby nie za bardzo przywiązywać wagę do detali. Tylko wiecie jaki z tym jest problem? Jeżeli wydajemy OGROMNE pieniądze na REKONSTRUKCJĘ historyczną, to po to, żeby przyciągnąć miłośników historii. I dla nich trzeba zrobić solidny produkt, a nie „bubel z przymrużeniem oka”. Niestety rekonstrukcja z XIV wieku zawierała te same elementy, co rekonstrukcje z XVII wieku… no co za różnica jakieś 300 lat, prawda? Kwintesencją tego żenującego podejścia jest główne zdjęcie z imprezy, zamieszczone na oficjalnej stronie Urzędu Miasta. Strażnikom królowej zrobiono jakieś ordynarne naszywki z herbami… teraz popatrzcie na tego idącego z prawej strony królowej… Tak, właśnie, on ma herb DO GÓRY NOGAMI! Ktoś to przyszył, ktoś to kazał założyć, ktoś w tym wyszedł do ludzi, a jeszcze ktoś inny, zrobił z tego GŁÓWNE (!!!) zdjęcie z rekonstrukcji historycznej. Mamy zachęcić do przyjazdu do Krosna turystów lubiących rekonstrukcje historyczne, tak? No to ciężko o gorszą antyreklamę. Gratuluję! Oczywiście, można się bronić, że „no przecież ludzie się bawili, no przecież mówiliśmy, że z przymrużeniem oka”, ale to obrona daremna. Żeby „ludzie się bawili”, to za kasę na „wjazd króla” można było zrobić 5 innych imprez z podobną frekwencją na Rynku. Natomiast „przymrużanie oka” nie może usprawiedliwiać marnowania pieniędzy na PSUCIE dobrego pomysłu na promocję miasta. Już nawet szkoda wspominać, że z takim nakryciem głowy to ten pan mógłby być towarzyszem pancernym z orszaku jakiegoś XVII wiecznego władcy, np. Jana Kazimierza…

Jak wspomniałem, wjazd króla Jana Kazimierza do Krosna powinien być wręcz nazwany „Powrót Króla”! Łączy się z zabytkami istniejącymi w mieście i był naprawdę doniosłym wydarzeniem nie tylko dla miasta, ale dla całej Polski. Powrót Króla można łączyć promocyjnie z innymi ważkimi wydarzeniami i miejscami w kraju, np. z Zamościem (zabytkowa atrakcja turystyczna z listy UNESCO), gdzie też obchodzony jest „Wjazd Króla Jana Kazimierza” z czasów „potopu szwedzkiego” czy z Jasną Górą. Powrót Króla można co roku ulepszać, gromadzić repliki przedmiotów i strojów z XVII wieku, tak by każda kolejna rekonstrukcja była lepsza, by coraz więcej mieszkańców było przebranych. Byłby jasny przekaz dla turystów: w Krośnie możecie odbyć podróż w czasie, możecie przeskoczyć wprost w XVII wiek! Nie trzeba było usprawiedliwiać żenady jakimś „mrużeniem oka”, a tak będzie, jeżeli co roku będą nam serwowali innego króla i inną epokę.

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Yeri 15 sierpnia 2018 Odpowiedz

    Teraz taka moda na różne „historyczne” rekonstrukcje. Do teraz myślałem, że ciężko będzie przebić w ogromie głupoty słynny film z Melem Gibsonem „Braveheart”, ale ten herb do góry nogami daje szansę naszemu rodzimemu „wejściu królowej”.

  • Cliftonguest 22 sierpnia 2018 Odpowiedz

    Już poprawiam, dziękuję za uwagę.clifton guest

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook