„Wiesz czemu to tak pięknie kwitnie?” – czyli kilka gorzkich słów o parku na Zawodziu

„Róże Miłości najlepiej przyjmują się na grobach”, tytuł płyty KAT, czy może dewiza krośnieńskiego samorządu? Szokującej decyzji o urządzeniu parku przyjaźni z Niemcami na miejscu niemieckich egzekucji dokonywanych na krośnianach nie można zostawić bez komentarza. Szczególnie, że odbywa się to nietransparentnie i z całkowitym pominięciem historii tego miejsca, a same władze Krosna nie zamierzają łączyć „parku przyjaźni” z uczczeniem ofiar zbrodni. 
Zapomnieć czy rozdrapywać? 
Krosno i niemieckie miasto Edewecht przygotowują się do uczczenia ćwierćwiecza współpracy. W związku z tym w Krośnie tworzony jest „park przyjaźni”. Niefortunnie nasadzenia „różaneczników przyjaźni” dokonano na miejscu egzekucji, które Niemcy przeprowadzali na Polakach. Na samym wstępie bardzo wyraźnie podkreślam, że moim zdaniem, gdyby temu działaniu towarzyszyło uczczenie ofiar i edukacja historyczna, to nie byłoby absolutnie nic złego. Niestety ani nie towarzyszyły, ani nie są przewidziane.

Tablica upamiętniająca ofiary niemieckich egzekucji została przesunięta na skraj parku. Bardziej eksponowane miejsce zajmie teraz „park przyjaźni”…z Niemcami.

Gdy dowiedziałem się o tej inicjatywie, to pierwszej kolejności zadałem pytania w celu ustalenia czy reprezentacja partnerskiego miasta w ogóle wiedziała jaka jest historia miejsca wyznaczonego na „park przyjaźni”. Niestety na to nikt nie odpowiedział wprost. Odpisano:
„Współpraca Krosna i Edewechtu (w szczególności młodzieży ze szkół z obu miast) opiera się nie na „rozdrapywaniu” bolesnej historii tylko na tworzeniu nowych, partnerskich relacji i patrzeniu w przyszłość. Z racji jubileuszu współpracy między naszymi miastami , Krosno otrzymało prezent w postaci sadzonek rododendronów, kwiatów które są charakterystyczne dla partnerskiego Edewechtu. Młodzież z obu miast, zaangażowała się  w realizację tego pomysłu i wspólnie sadzili kwiaty”.

Jeżeli dobrze rozumiem odpowiedź, to Niemców po prostu nie poinformowano co to za miejsce, żeby nie sprawiać im przykrości. Wszak mówienie o tym co robili „nazi matki, nazi ojcowie” to „rozdrapywanie bolesnej historii”. Przypuszczam, że gdyby Niemcy wiedzieli o tragicznej historii tego parku, to zapewne odnieśliby się do niej, albo najzwyczajniej poprosili o inną lokalizację na różaneczniki. Może im by przyszło do głowy, że radosne sadzenie kwiatów przyjaźni polsko-niemieckiej w miejscu uświęconym krwią ofiar niemieckiego barbarzyństwa może być przez kogoś źle odebrane, albo wręcz może być bolesne.

Warto tu przytoczyć słowa: – Nie zapomnimy ogromu cierpień, jakie Niemcy zadali Polakom – Kto to powiedział? Ano Prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier podczas wizyty w Polsce – Mówię to jako głowa państwa niemieckiego, Niemcy są i pozostaną wdzięczne za to, że obecnie odnosimy się do siebie z zaufaniem – dodał Steinmeier. Zatem i ja ufam, że to postawa powszechna wśród Niemców, ufam że gdyby wiedzieli o historii parku, to by tam nie weszli w sposób bezrefleksyjny, bez uszanowania ofiar zbrodni.

A inne lokalizacje? Np. krośnieńska szkoła, która brała udział w ceremonii sadzenia różaneczników, ma w sąsiedztwie duży, niezagospodarowany teren zielony. Tam młodzież mogłaby na co dzień doglądać krzewów, a dzięki temu uniknąć sytuacji gdy niepodlewane zdychają. Gdy pierwszy raz o to zapytałem Urząd Miasta odpowiedział, że to nie jest teren szkoły… no do diaska, a park na Zawodziu to może należy do „Czternastki”? Oczywiście, że nie.

Okładka albumu zespołu „KAT” wydanego w 1996 roku.

Wróćmy do wybranej lokalizacji przy ul. Okrzei. Wydaje się, że to nie byłby żaden problem, żeby młodzież podeszła do pomnika, zapaliła znicz. Nie powinno być przeszkód by poinformować, że młodzi ludzie poznają historię, ale kolejne pokolenie wychowywane jest w przyjaźni. Uważam, że to można było zrobić bez najmniejszego problemu w duchu: „żeby taka historia już nigdy się nie powtórzyła”. Za dużo wymagam? Chyba tak…
Tych elementów, akcentów, zabrakło i to najwyraźniej nie z winy miasta Edewecht, a z winy samorządu Krosna. Co więcej władze miasta w zdecydowany sposób odpowiadają, że w związku z tworzeniem „parku przyjaźni” żadne wspólne z Niemcami upamiętnianie ofiar mordowanych w parku nie jest przewidziane. „Nie” i kropka. To cała ich odpowiedź!

Brak jawności i „fakty dokonane”
Trzeba tu podkreślić, że prezydent Krosna przeprowadził utworzenie „parku przyjaźni” w sposób nietransparentny. Nie konsultowano tego działania z mieszkańcami, ani z radnymi. Nie skonsultowano z samorządem dzielnicy, który równolegle wnioskuje o nadanie dla parku nazwy „im. Rotmistrza Witolda Pileckiego”. Po prostu kilka osób z prezydentem Piotrem Przytockim na czele sobie poszło do parku i wybrało to miejsce! Z jednej strony to jest szumnie nagłaśniany „park przyjaźni”, a z drugiej działanie, które nie wymaga żadnej konsultacji z nikim, „bo to tylko zwykłe nasadzenie dodatkowych krzewów, to po co konsultować”? I tak oto zarówno mieszkańcy Krosna, jak i samorząd partnerskiego miasta stają teraz przed faktem dokonanym. Niestety to są typowe metody ekipy prezydenta w wielu sprawach.

„Róże miłości najlepiej przyjmują się na grobach”

W świetle zbrodni popełnianych przez hitlerowskie Niemcy wybór miejsca kaźni na urządzenie parku przyjaźni jest szczególnie niefortunny, żeby nie powiedzieć makabryczny. Tym bardziej, że wyboru dokonano oceniając między innymi …warunki glebowe. Może nie wiecie, ale podczas wojny Niemcy wynosząc ludobójstwo do poziomu przemysłowego, używali szczątków zamordowanych ofiar jako …nawozu.

Wybitny niemiecki pisarz, zresztą znienawidzony przez nazistów, Erich Maria Remarque, w swojej powieści „Iskra życia”, opisuje życie w niemieckim obozie zagłady, w tym opisuje, jak prochy ofiar używane są jako wysokiej jakości nawóz. To nie fantazja autora. W obozie w Majdanku, na Lubelszczyźnie, udokumentowano, że Niemcy produkowali nawóz ze zmielonych kości ofiar i sprzedawali w workach po 50 kg.

Kadr z 17 odcinka „Czterech pancernych”, gdy Magneto uświadamia załogę „Rudego” czym się zachwycają.

Nawóz z ludzi stosowano też na mniejszą skalę. Przytoczę tu fragment wspomnień więźniarki Auschwitz, Kazimiery Korzeniewskiej, zmuszanej do pracy w ogrodzie komendanta Rudolfa Hössa:  „sadziłyśmy truskawki na popiele ze spalonych zwłok więźniów”.

Makabryczny motyw znalazł się też w przygodowym, zarazem raczej lekkim, pełnym komicznych sytuacji serialu „Czterej pancerni i pies”. W odcinku 17 „Klin” bohaterowie zachwycający się kwiatami zostają brutalnie uświadomieni „czemu to tak pięknie kwitnie”. Cały odcinek znalazłem tutaj: „Klin”, a wspomniana scena zaczyna się w 10 minucie.

W tym makabrycznym kontekście, wskazanie parku na Zawodziu, jako miejsca gdzie jest dobra gleba pod park przyjaźni z Niemcami jest czymś, na co brak mi kulturalnych słów.

Upamiętnić i edukować
Moim zdaniem tak naprawdę bardzo niewiele trzeba, żeby sprawa nie budziła niesmaku czy oburzenia. Mamy tragiczną historię, której nie należy przemilczać, podobnie jak nie przemilczamy Holokaustu (co roku w Krośnie obchodzone są Dni Pamięci). Co mogą zrobić samorządy? Można np. podczas świętowania 25-lecia przyjaźni upamiętnić ofiary niemieckich egzekucji. Można zgodnie z zamysłem samorządu dzielnicy nazwać park im. Pileckiego, a młodzież z Krosna może partnerom z Edewechtu opowiedzieć kim był rotmistrz. Czy w świetle słów prezydenta Niemiec to może stanowić jakikolwiek problem?

„Miły człowiek”
Dlaczego pozytywne relacje nie mogą być budowane na prawdzie? Niestety 
Piotr Przytocki wolał przemilczeć, żeby „nie pozdrapywać bolesnej historii”. To miły człowiek, zadbał, żeby Niemcom nie było przykro. Podobnie kilka lat temu zadbał, żeby Rosjanom nie było przykro, gdy sowiecki pomnik wyremontował ze środków przeznaczonych na ochronę Miejsc Pamięci Narodowej. Nawet nie informował o tym radnych. Tymczasem bezcenne rysunki pozostawione przez więźnia UB – Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata ks. Zawrzyckiego zostały jakoś przypadkiem bezpowrotnie zniszczone. Widocznie tylko Polakom może być przykro. 

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Q 6 czerwca 2018 Odpowiedz

    Szkoda slow na indolencje dyzmy. Niedlugo wybory. Na szczescie. Dziadzio odejdzie do lamusa, widac nie ma juz glowy nawet do rzadzenia, bo do sluzenia ludziom – chyba nigdy nie mial.

  • Erik the Viking 7 czerwca 2018 Odpowiedz

    No tak, Tomusiowi z „4 pancernych” nóż się zamknął, a mnie się otwiera…

  • Ptyacz 8 czerwca 2018 Odpowiedz

    Panie Piotrze!
    Niech Pan się tez trochę zastanowi. Oczywiście ma Pan trochę racji, ale czy dużo to bym jednak polemizował. Ja oczywiście jestem Polakiem i wiem że, za II Wojnę Światową odpowiadają Niemcy, a nie faszyści jak to oni chcieliby wszystkim wmówić. Oczywiście to były faszystowskie Niemcy ale Niemcy i należy to podkreślać zawsze i wszędzie. Tak samo jak nie było „polskich obozów koncentracyjnych” tylko niemieckie obozy koncentracyjne w okupowanej Polsce itp. itd. Oczywiście należy przypominać zwłaszcza Niemcom jaka jest ich haniebna historia itd itp. ale należy tez wziąć pod uwagę fakt, ze to wydarzyło się stosunkowo dawno temu i ta Niemiecka młodzież nie ma z tym nic wspólnego. Ja wiem, że Tusk miał odpowiedzieć za dziadka z Wermachtu, ale może odpuśćmy już te bzdety związane z wstawaniem z kolan tylko zacznijmy wreszcie normalnie współpracować z innymi krajami (zwłaszcza z naszymi najbliższymi sąsiadami). Park o którym jest mowa oczywiście znam, ale żyje w Krośnie 35 lat i nie miałem pojęcia, że w tym Parku Miały miejsce takie rzeczy. Może to nasza ignorancja, a może wina samorządów, że my i 90% ludzi mojego pokolenia nie ma o tym pojęcia. Ale skoro mieszkańcy nie mają pojęcia to tym bardziej Niemiecka młodzież. I teraz rozumiem, ze sugestia jest taka, że każdy Niemiec, który przyjeżdża do Polski musi na każdej krzyżówce, przy każdej ławce i każdym parku przejść refleksje i może jeszcze biczowanie za to co zrobili kiedyś jego przodkowie. Skoro uważa Pan, że to miejsce nie dobre na park przyjaźni z niemcami, to ja bym zastanowił się, czy w ogóle cmentarz jest dobrym miejscem na Plac Zabaw? i Park Linowy? A w to miejsce przychodzą głównie mieszkańcy Krosna. Czyli uważa Pan, że mieszkaniec Krosna może tam chlać, ćpać (bo różne są historie tego parku) i bawić się z dziećmi. Sam promował Pan kiedyś tamtejsza ścieżkę zdrowia. (i gdzie tu szacunek dla miejsca) A nie można tam posadzić kilka kwiatków, które symbolizują dobrą współprace między młodzieżą Krośniejską, a młodzieżą jakiegoś Niemieckiego miasta. Po raz kolejny przypominam, ze ta młodzież nie odpowiada za swoich przodków.

    Dla mnie to trochę jest nie logiczne. Uważam, ze należy oczywiście upamiętniać pewne miejsca, ale należy również nabrać dystansu do samego siebie i swoich poglądów, które być może są słuszne, ale nie koniecznie praktyczne.

    Jeśli za każdym razem młody obcokrajowiec przyjeżdżający do Polski będzie musiał się biczować za swoi przodków to w końcu nikt nie bedzie chciał do nas przyjechać, a tym bardziej współpracować z nami. Ta młodzież kiedyś będzie decydowała o swoich krajach wiec chyba należy zadbać, żeby miała o nas (o Polakach) jak najlepsze zdanie, a nie myślała tylko o nas jak o snobach wypominających im przeszłość na każdym kroku.

  • admin 8 czerwca 2018 Odpowiedz Author

    Panie Ptyacz, myli się Pan bardzo głęboko. Po pierwsze prosze zwrócić uwagę, że napisałem: „Na samym wstępie bardzo wyraźnie podkreślam, że moim zdaniem, gdyby temu działaniu towarzyszyło uczczenie ofiar i edukacja historyczna, to nie byłoby absolutnie nic złego.” Prawda? Zatem wskazałem czego zabrakło. Skoro wybrano akurat takie miejsce, to należało uszanować jego historię. Tablica pamiątkowa znajdowała się kiedyś na środku parku, na wprost wejścia, trudno było ją przegapić. Teraz znajduje się nieco na uboczu, ale nadal tam jest.

    I oczywiście nie ma zadnej sugestii, o której Pan pisze. Bo nie chodzi o „każdego Niemca”, tylko o bardzo konkretną sytuację: o urządzenie parku przyjaźni z Niemcami w miejscu, gdzie po pierwsze przeprowadzano egzekucje, a po drugie jest to jedyne tak upamiętnione miejsce w Krośnie. Sytuacja zatem jest bardzo wyjątkowa i bardzo specyficzna, zatem prosze nie bzdurzyć o „każdym Niemcu na każdej ławce” i „wypominaniu na każdym kroku”! Człowieku, codziennie w Krośnie jest jakiś Niemiec, z Edewechtem współpracujemy ponad 20 lat! Po prostu: jak ktoś jest Niemcem i wchodzi sadzić kwiaty przyjaźni w miejscu oznaczonym, jako miejsce niemieckich egzekucji, to by wypadło, żeby się do tego odniósł. Dla wielu niemców zresztą to jest zrozumiałe i naturalne, dlatego cytowałem prezydenta Niemiec.

    I niestety nie jest absolutnie prawdą, że temat nie dotyczy dzisiejszej niemieckiej młodzieży. W tym temacie więcej już wkrótce, prosze zaczekać kilka dni…

  • Yeri 9 czerwca 2018 Odpowiedz

    Nie no, miejsce przyjaźni z Niemcami w miejscu gdzie Niemcy mordowali Polaków, to naprawdę faux pas (co najmniej). To tak czarnym humorem zalatuje (bardzo czarnym).
    I nikt przecież nic współczesnym Niemcom nie zarzuca, żyjemy sobie w pokoju i przyjaźni (chyba), ale nie można zapominać o tym co było. Zwłaszcza, że już kilka razy tak było, że Niemcy coś „nabroili”, potem im to zapomniano, a oni „nabroili” znowu to samo, jakaś taka dziwna tendencja u nich istnieje, nie ma co ukrywać. I mnie cieszy, że ich tam NATO okupuje pilnując, żeby znowu coś nie wymyślili, a niepokoi, że historia XX wieku u nich w szkole jakaś taka kulawa. Nie wspominając już, jakie brednie wypisują polskojęzyczne niemieckie media.

  • Ptyacz 15 czerwca 2018 Odpowiedz

    Ok. Każdy może mieć swoje zdanie na ten temat, ale tak jak pisałem: My krośnianie tam chlaliśmy, ćpaliśmy, a teraz zrobiliśmy z tego plac zabaw, park trampolin i ścieżkę zdrowia. Czyli szacunku zero, ale jesteśmy współczesnymi Polakami, którzy być może zapomnieli o tym co tam się stało 70 lat temu. Natomiast pierwszy lepszy współczesny Niemiec ma tam wejść i przepraszać za grzechy swoich przodków – Pomimo tego, że jest tam plac zabaw, park trampolin itp. itd. Dla mnie to coś jest nie halo, czyli my nie musimy odnosić się do tego miejsca z szacunkiem bo to naszych przodków tam wymordowali i możemy tam nawet nasrać ale nic niewinny Niemiec nie ma prawa posadzić tam kwiatka na znak zgody i przyjaźni bo jego przodkowie tu mordowali.
    W jednym się z Panami Zgadzam, że to nasz Samorząd jest odpowiedzialny za brak wiedzy na ten temat i mogliby upamiętnić to miejsce wraz z tymi Niemcami. Ale to nie stoi wcale na przeszkodzie, żeby obok znajdowało się miejsce przyjaźni współczesnej młodzieży Niemieckiej z współczesną młodzieżą Polską.

  • admin 16 czerwca 2018 Odpowiedz Author

    Wróć!
    Jaki „pierwszy lepszy Niemiec”? Delegacja partnerskiego miasta, która dokonuje tam nasadzenia krzewów przyjaźni. I kto mówi „ma przepraszać”? Po prostu niech okaże szacunek ofiarom swoich przodków. Niech pokaże, że nie jest taki sam i nie traktuje zamordowanych ludzi jak nawóz.

    I bardzo proszę, niech Pan się odnosi do tego co napisałem, skoro Pan komentuje. Przecież napisałem, a nawet Panu dodatkowo zacytowałem: „Na samym wstępie bardzo wyraźnie podkreślam, że moim zdaniem, gdyby temu działaniu towarzyszyło uczczenie ofiar i edukacja historyczna, to nie byłoby absolutnie nic złego.” Zatem dlaczego Pan ciągle doszukuje się u mnie jakiegoś „stania na przeszkodzie” czy mówienia, że „tam nie może zasadzić kwiatka”?

    Natomiast to, że miasto pozwala na dewastacje i inne patologie w tym parku to jest osobna sprawa. Może naszej młodzieży też by się przydała lepsza edukacja co do historii lokalnej? Niestety tego brakuje. Wkrótce zarówno polska jak i niemiecka młodzież może myśleć, ze zbrodnie nazistów to działanie jakiejś wąskiej marginalnej grupy, gdzieś w Warszawie czy Oświęcimiu, ale generalnie to okupacja w większości miejsc przebiegała spokojnie, bez terroru, bo Niemcy w sumie byli spoko, nawet naziści. I w sumie to nie ma nic złego w byciu neonazistami, bo tylko niektórzy naziole popełniali zbrodnie, przecież w takim Krośnie, to w sumie nie ma śladów, żeby coś złego zrobili, ani nawet się o tym nie mówi, nieprawdaż? Żydom za bardzo posinęli, to fakt, ale dla Polaków to w sumie byli ok… Generalnie już taka narracja funkcjonuje. Tylko jeden naród był ofiarą, a z Polaków robi się współuczestników zbrodni. Takie zakłamywanie rzeczywistości nie jest dobre, a wymazywanie z pamięci i z przestrzeni publicznej takich miejsc, jak miejsce zbrodni na Zawodziu jest po prostu szkodliwe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook