Kajko „Made in China”, a Polska płonie

Dostałem bardzo fajną figurkę Kajka, jednej z moich ulubionych postaci komiksowych. Jedyny mankament to fakt, ze jest „Made in China”. To niestety pokazuje jak bardzo Polska jest złym miejscem dla przedsiębiorczości i rozwoju gospodarki. 

Kajko, postać z komiksów Janusza Chrity, sympatyczny obrońca Mirmiłowa. Odważny słowiański woj władający biegle mieczem i łukiem, ale przede wszyskim sprytem i humorem. Mistrz ciętej riposty, pełen cierpliwości dla niefrasobliwego przyjaciela Kokosza.

Bardzo lubię Kajka, to nie tajemnica. Pewnie dlatego dostałem niedawno od brata figurkę tej postaci, pamiatkę z wystawy „Teraz  Komiks”. Figurka jest „Made in China”, co wpisuje się w ogólnoświatową tendencję: „nie ważne gdzie pojedsziesz, pamiątkę i tak przywieziesz z Chin”.

Wiecie co to oznacza? Jakiejś polskiej firmie, handlującej gadżetami związane z polskim komiksem, bardziej opłaca się sprowadzać je przez pół świata, niż produkować na miejscu. Od dawna jestem zwolennikiem obniżenia kosztów pracy i kosztów działaności gospodarczej w Polsce. Przekonywałem, że to najlepszy sposób by firmy nie uciekały z Polski, ale żeby wręcz przenosiły produkcję do nas. Można w ten sposób miec pracę, pieniądze, rozwijać technologię, kształcić kadry… 20 lat temu było dobrze widać jak to działa np. w południowo-wschodniej Azji. Wtedy ktoś mnie zbeształ, że chciałbym żeby Polacy stali się narodem „dokręcaczy śrubek”… Teraz widzimy efekty. Całe pokolenie wyemigrowało, nawet pamiątki z Polski są z Chin, a my stajemy się światowym wysypiskiem. Ci pogardzani „dokręcacze śrubek” nie przyjmują obcych śmieci. To my jesteśmy krajem docelowym, gdzie mozna cokolwiek przywieźć i spalić.

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Yeri 1 czerwca 2018 Odpowiedz

    Najlepsze, że nasze plastiki z segregacji płyną do Chin, a potem wracają jako inne plastiki, tylko już drożej, dobrze to Chińczyki wymyśliły.
    Ale nie tylko my jesteśmy w takiej sytuacji, cała Europa ma wszystko z Chin, zresztą nie tylko Europa, USA też.
    I z tym się nic nie da zrobić, dopóki będziemy żyli w UE, która, paradoksalnie, miała stać się dużym konkurentem dla USA i Chin, a w rzeczywistości dusi kraje członkowskie koszmarnymi podatkami zabijając swoją konkurencyjność w świecie, tak z Chinami nie wygramy. No i nasza rodzima polityka fiskalna to druga sprawa, zostaje nam tylko kupować w Chinach…

  • Szpieg 1 czerwca 2018 Odpowiedz

    Panowie, oddajcie sprawiedliwość UE, USA też boryka się z bezrobociem bo koncerny przeniosły produkcję do Azji. Jakbyśmy nie obniżyli podatków i kosztów pracy, tam zawsze będzie zyskowniej dla akcjonariuszy. Trump miał to przecież przykrócić, dlatego miał tyle głosów od tzw white thrash, czyli białych robotników którzy potracili pracę bo taniej jest w Bangladeszu. Tylko że nie widzę by on zaczął to zmieniać, bo chyba zdał sobie sprawę z faktycznej siły tych koncernów wobec państwa.

  • Kala 1 czerwca 2018 Odpowiedz

    Dla odmiany technicznie:

    Problemem z takimi zabawkami jest skala – to jest produkt, który opłaca się produkować jedynie w określonej skali.
    Jest zbyt mały rynek na figurki Kajka – żeby miało to sens ekonomiczny, trzeba by produkować także Kokosza, Mirmiła, Hegemona i Zbójcerzy, Tytusa, Romka i A’Tomka razem z psem Cywilem, Avengersami, G.I.Joe i całą masą innych figurek.

    Kosztuje przede wszystkim wsad w proces, maszyny i oprzyrządowanie – bo sam proces nie jest specjalnie kosztowny. Potem trochę czyszczenia i malowania, to jest koszt pracy – ale nie jest to blokada nie do przeskoczenia. Wtryskarka i matryce wtryskowe – owszem.

  • Ptyacz 8 czerwca 2018 Odpowiedz

    Problem tkwi również w mentalności społeczeństwa. Wyprodukowana w Chinach badziewna (śmierdząca tanimi farbami lakierami i klejami) figurka byle kogo nie powinna być przede wszystkim kupowana! Nie chodzi tu o to, że Polska dla Polaków, a ziemia dla Ziemniaków, tylko o to, że takie badziewie niszczy zdrową konkurencję. Niestety ludzie kupują bo taniej a nie zdają sobie sprawy, że często jest to śmieć którego wyprodukowanie kosztowało zdrowie wielu ludzi. U nas czy w UE jak by ktoś chciał wyprodukować tak śmierdzące piłki, koła ratunkowe, czy pontony. To zaraz wszelkiego rodzaju instytucje urzędowe siadły by na niego i go zniszczyły – w sumie dobrze bo po co narażać pracowników i późniejszych konsumentów na utratę zdrowia. Inaczej to wygląda jak towar zwozimy gotowy. Czasem się zdarzy, że wykryją jakąś dziwną substancje w zabawkach wyprodukowanych w chinach, ale przeważnie wtedy gdy już kilka dzieci się pochoruje i w tedy na gwałt trzeba produkt wycofywać ze sklepu. Ogólnie porażka !

  • misio 11 czerwca 2018 Odpowiedz

    Wydaje Ci się, że uszczęśliwisz rodaków przenosząc produkcję z Chin do Polski? Wiesz w jakich warunkach i za jakie pieniądze pracują Chińczycy? Żaden Polak na coś takiego nie pójdzie. A przy polskich płacach nie da się konkurować z Chinami w produkcji badziewia.

  • admin 11 czerwca 2018 Odpowiedz Author

    O to, to… akurat Chińczycy zatrzymali napływ śmieci do swojego kraju, a nie my. Akurat Chińczycy preodukują coraz lepiej i coraz lepiej zarabiają. Natomiast płace nie są jedyną róznicą kosztów, w Polsce życie utrudnia nam koszmarna biurokracja i dodatkowe koszty, a i tak zdarza sie, ze niektóre firmy są konkurencyjne. …a same warunki pracy i płacy? Hm, to chyba nie wiesz co tak włąściwie się dzieje w polskich zakładach produkcyjnych…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook