RPG-7 do kosza

Dzisiaj będzie o RPG. Nie o Role Playing Games, tylko o Ręcznych Przeciwpancernych Granatnikach. Z pewnym niedowierzaniem przeczytałem odpowiedź MON na zapytanie jednej z posłanek. Nasi eksperci od obronności postanowili nie modernizować i po prostu wycofać całkiem skuteczną broń.
Posłanka Anna Maria Siarkowska w interpelacji skierowanej do MON podniosła kwestię użytkowania przez Wojsko Polskie granatników przeciwpancernych RPG-7. Podkreśliła, że pomimo iż RPG-7 stanowi podstawowy i najliczniejszy typ ręcznej broni przeciwpancernej w Wojsku Polskim, do dziś nie został zmodernizowany. Nie wdrożono do niego również nowej amunicji.

RPG-7 i rosyjski pocisk tandemowy przeznaczony do niszczenia pojazdów chronionych pancerzem reaktywnym. Fot. Vitaly V. Kuzmin.

Odpowiedź MON wprawiła mnie w pewne osłupienie. Sekretarz stanu w MON stwierdził, że „40 mm granatniki” przeciwpancerne RPG-7 nie odpowiadają już współczesnym standardom, a ich parametry w zakresie zdolności do przebicia pancerza, masy granatnika i jego celności, nie spełniają obecnych wymagań operacyjnych. W projekcie Planu modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP w latach 2018-2022 nie planuje się modernizacji granatników RPG-7. Nie planuje się również pozyskania nowej amunicji dla granatników RPG-7. W zamian MON planuje pozyskanie nowego ręcznego granatnika wielozadaniowego wraz z amunicją. MON nie planuje zakupów zmodernizowanej amunicji do RPG-7, bo ta zdaniem resortu „jedynie częściowo może poprawić parametry bojowe granatnika”.

Oczywiście pozyskanie nowoczesnego granatnika jest koncepcją bardzo słuszną. Jednak czy naprawdę RPG-7 jest tak strasznie przestarzały, nieskuteczny, że nadaje się tylko do kosza?
Zresztą popatrzmy jakie inne granatniki nam się proponuje. Na tym tle lepiej zobaczymy czym jest RPG-7.
Hiszpanie przedstawiają swoja konstrukcję, która jest zmodernizowanym granatnikiem z lat 80-tych. Masa broni i zdolność pokonania pancerza jest podobna jak przy zmodernizowanych RPG-7. Ba, najbardziej zaawansowane głowice stosowane w poczciwych RPG mogą być skuteczniejsze od hiszpańskich. Hiszpańskie granatniki poza Hiszpanią używane są w krajach ameryki Łacińskiej, krajach arabskich i na dalekim wschodzie. Nie miały szerokiego zastosowania w konfliktach zbrojnych.
Propozycja niemiecka nawiązuje nazwą do słynnego Panzerfausta z II Wojny Światowej. Konstrukcyjne rozwiązania są jednak bardzo podobne do RPG-7, tyle, że niemiecki granatnik jest większy i cięższy. Załadowany ma większą masę niż RPG-7 z najcięższymi obecnie dostępnymi pociskami. Czyli nie jest lżejszy, nie ma też większego zasięgu. Góruje nad RPG-7 zdolnością przebicia pancerza. To już jest naprawdę duża i ciężka broń, co należy uwzględnić oceniając parametry taktyczne. Nowoczesny niemiecki Panzerfaust jest używany np. w Japonii i kilku krajach NATO. Nie był używany w realnych konfliktach zbrojnych, więc nie wiadomo jak dokładnie w praktyce sprawdza się jego masa i gabaryty.
Najciekawsza moim zdaniem jest propozycja szwedzka, czyli bardzo uniwersalne granatniki Carl Gustaf M3 i M4. To broń sprawdzona i doceniona przez wiele armii i sił specjalnych, także polskich i USA. Ale uwaga, to jest głęboka modernizacja broni jeszcze z lat 40-tych zeszłego stulecia! Dzięki modernizacjom zachowuje jednak bardzo przystępny stosunek masy do zasięgu broni i skuteczności amunicji. Proponowana wersja M4 przystosowana jest do używania amunicji programowalnej, a nawet przeciwpancernych pocisków kierowanych. Naprawdę świetna opcja dla zawodowych jednostek, coś co nie będzie przestarzałe jeszcze przez wiele lat. Na dodatek w tym wypadku byłoby faktycznie widać ogromny postęp w porównaniu do RPG-7. Atutem jest to, że żołnierze polskich jednostek specjalnych już znają tą broń (tzn. wcześniejszą wersję).

Amerykańska, unowocześniona, wersja RPG-7. Przystosowana do użycia każdej amunicji produkowanej do oryginalnego granatnika na całym Świecie. Fot. AirTronic (producent).

Nie można zapomnieć o propozycji amerykańskiej spółki, która proponuje …de facto zmodernizowany RPG-7! Dokładnie tak! Amerykański Precision Shoulder-Fired Rocket Launcher (PSRL) to zmodyfikowany RPG-7, wykonany z nowocześniejszych, lżejszych materiałów, przystosowany do użycia różnorodnych celowników i wszechstronnej amunicji. Bo głupim Amerykanom wydaje się, że opłaca się robić zmodernizowane kopie RPG-7, a nasze mądrale z MON wiedzą, że to broń bez przyszłości? To byłoby ciekawe, gdyby w związku z tym, że modernizacja RPG-7 nie ma sensu, wprowadzono do WP zmodernizowany RPG-7…

I teraz jak na tym tle wygląda sam poczciwy RPG-7?
RPG-7 jest granatnikiem nadkalibrowym, czyli ma ogromne możliwości, jeżeli chodzi o nowe rodzaje amunicji. Inna amunicja w tym wypadku to nie „częściowa poprawa parametrów”, tylko całkowita zmiana parametrów broni. Pewnie dlatego amerykańscy kapitaliści zainwestowali w jego modernizację. RPG-7 jest sprawdzony w niezliczonej liczbie konfliktów zbrojnych, bijąc na głowę inne współczesne granatniki razem wzięte. Do tej pory RPG-7 jest zmorą Amerykanów niemal w każdej części świata, ponieważ jest nie tylko skuteczną bronią przeciwpancerną, ale uzbrojony w pociski odłamkowe faktycznie staje się „ręczną artylerią”. Użyty został w walkach miejskich w Somalii gdzie przy pomocy tej broni zniszczono … dwa nowoczesne śmigłowce, w powietrzu. Ta rosyjska broń obróciła się także przeciw samym Rosjanom. Granatniki RPG-7 stały się przyczyną dotkliwych strat w Czeczenii, gdzie ich ofiarą padały nie tylko lekkie pojazdy, ale i czołgi podstawowe, jak T-72 i T-80. To maszyny, które nadal stanowią trzon wojsk pancernych Federacji Rosyjskiej. Jasne, że od tamtej pory Rosjanie zmodernizowali swoje tanki, ale pociski RPG też są modernizowane…tzn. mogą być… Polska akurat zawiesiła prace nad modernizacją amunicji i nie planuje jej zakupów.

Tymczasem nawet jeżeli MON chce mieć nowe granatniki (no ciekawe jakie, może te RPG-7 z Ameryki?) to nadal produkcja własnej amunicji do RPG-7 i przekazanie tej broni dla OT jest dobrym pomysłem na uzupełnianie obrony przeciwpancernej. Wprowadzenie całkiem nowego granatnika to także konieczność szkolenia obsługi! W przypadku zawodowych żołnierzy wojsk specjalnych, zmechanizowanych czy aeromobilnych, jest na to na pewno czas. I na pewno warto, żeby te wojska miały broń z najwyższej półki. A co z Obroną Terytorialną? Tu będzie trudniej o solidne przeszkolenie, a równocześnie nie ma potrzeby, żeby natychmiast zbroić terytorialsów w granatniki na takim poziomie, że nawet siły specjalne niejednego państwa takich nie mają. Wystarczy pomyśleć, przecież w OT są na pewno żołnierze, którzy przeszli wcześniej służbę wojskową i mieli kontakt z RPG-7. Mamy też własnych instruktorów, którzy znają tę broń. W skrócie: mamy skuteczną broń i umiejętności jej obsługi, a MON chce to marnować. Oprócz RPG-7 terytorialsom można przekazać inne rodzaje broni, które coraz bardziej odstają od potrzeb regularnych wojsk. Mamy np. SPG-9, ciężkie granatniki (lekkie armaty?) opracowane na potrzeby wojsk spadochronowych. W swoim czasie broń znakomita, obecnie już przestarzała do pierwszej linii, jednak dlaczego nie stosować jej w jednostkach OT? Do działań obronnych i opóźniających, do walki z zasadzki to nadal narzędzie śmiertelnie niebezpieczne, tym bardziej, że łatwo z tego zrobić samobieżne działo, po prostu montując np. na terenówce. Mamy też przeciwlotnicze zestawy ZU-23 i wiele innych. To powinno być naturalne, że broń, która stopniowo staje się przestarzała nie jest wyrzucana natychmiast, a przenoszona do jednostek „rezerwowych”. Odpowiedź MON na pytanie posłanki wskazuje, że nie ma u nas takiego zdroworozsądkowego podejścia.

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook