Niedzielny zakaz

Mamy „Dzień Handlowca”, a niedawno prezydent podpisał „zakaz handlu w niedzielę”. Jedni się cieszą, inni nie. Dzisiaj zajmę się głównie bzdurami wygadywanymi przez ucieszonych. Wśród nich są duchowni. 

Docelowo zakazem handlu mają być objęte wszystkie niedziele, ale to już pewnie wiecie. Autorzy uzasadniają, że niedziela to powinien być dzień dla rodziny, a nie na zakupy. Podkreślają też, że zakaz ma być w interesie pracowników handlu, żeby mieli w niedzielę wolne. Projekt poparła też Konferencja Episkopatu Polski.

Jaki z tym jest problem? Tak naprawdę wcale nie chodzi o to, żeby ludzie w niedzielę nie pracowali. Chodzi tylko o jedną wąską branże – pracowników handlu. I o to, żeby ludzie zamiast na zakupy poszli np. do teatru, wesołego miasteczka, na basen czy inne rodzinne rozrywki. Czyli tam, gdzie ktoś inny musi pracować, żeby te rozrywki zapewnić. Zresztą ustawa zawiera aż 32 mniej, lub bardziej, szczegółowe wyłączenia zakazu. Tym samym prowadzić może najwyżej do przesunięcia klientów i pracowników z jednych branż, do innych. Szczególnie w tym kontekście niedorzeczne są wypowiedzi duchownych, którzy popierają tę ustawę argumentując, że niedziela powinna być dla Boga i rodziny. Takie ustawowe uregulowanie jest oczywiście dyskryminujące dla osób, które wolą świętować np. sobotę (wyznawcy judaizmu i część protestantów). Zresztą, gdyby literalnie potraktować „siódmy dzień tygodnia”, to zakaz wypadałoby wprowadzić własnie w sobotę.
Zatem wszelkie górnolotne uzasadnienia po prostu upadają. Cały „zakaz” jest próba ustawowego przekierowania klientów do innych usług.
„Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś,
To są zwyczajne dzieje”, że zacytuję Hamleta Szekspira.
Dla dużych sieci handlowych „zakaz” nie stanowi żadnego problemu, bo one zarabiają na sprzedaży towarów. Czas pracy pracownika jest kosztem. Zatem jeżeli Polacy zrobią dzień wcześniej duże zakupy, co mają w zwyczaju, to sieci handlowe i tak wyjdą na tym zakazie na plus.

Grafika z blasty.pl

Komentarze

komentarzy

1 Komentarz

  • Sceptyk 2 lutego 2018 Odpowiedz

    Ba! To nie tylko dyskryminacja judaistów i muzułman. To również dyskryminacja nie-handlowców. W czym gorsze są rodziny choćby osób które pracują w miejscach objętych „32 wyjątkami”? Czemu one nie zasługują na obecnośc w domu matek, żon, mężów, ojców, kochanków, synów i córek, które będą musiały pracować w niedziele, podczas gdy pracownicy takiego Auchan czy Kaupflandu już nie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook