Moda na Tron

Na krótko wracam do tematu „Gry o Tron” bo właśnie zaczął się kolejny sezon. Ciekawa sprawa: pominąłem kilka sezonów. Po prostu nie oglądałem. I co? Nic. Dalej wszystko tak samo. Te same postacie i akcja w tym samym punkcie co na początku.

Serial miał mieć niby wielkie zwroty akcje, widzowie drżeli o swoje ulubione postacie, „bo każdy może zginąć”. No okazuje się, ze nie każdy. Lista głównych postaci po prostu mocno się zaważyła i teraz raczej żadna z nich nie jest zagrożona.

Akcja tkwi w miejscu: od pierwszego sezonu Północ walczy z Południem, Starkowie z Lannisterami. Motyw bez zmian. Od pierwszego sezonu Daenerys wraca do Siedmiu Królestw z armią koczowników zza morza. Motyw bez zmian. Od pierwszego sezonu zza muru zbliża się armia umarłych. Motyw bez zmian. Starkowie nie ufają Littlefingerowi. Motyw bez zmian. I tak dalej… a to już jest 7 sezon. Nie drugi, nie czwarty, siódmy. Fabuła ugrzęzła, co przypomina „Modę na sukces”.

Kilku sezonów nie oglądałem, to fakt, ale jakoś nie żałuję widząc, że właściwie akcja nie poszła do przodu. W międzyczasie widziałem oczywiście sceny wzbudzające największe zachwyty lub hejty, np. żenującą „bitwę bękartów” i jakoś mnie to wcale nie zachęcało do nadrobienia brakującej części fabuły.

Mamy zatem niekończąca się opowieść, tylko w trochę negatywnym znaczeniu, a skoro scenarzyści przeciągają scenami opróżniania nocników, to znaczy, że żadnego większego zwrotu akcji nie można się spodziewać.

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Szpieg 29 lipca 2017 Odpowiedz

    Upraszczasz Hauer, ale kwestia gustu.
    Ja np nie oglądałem Twojego ulubionego TWD a i tak wiem o co chodzi, wystarczy obejrzeć Honest Trailery – w każdym sezonie ekipa Ricka dociera do jakiejś szczęśliwej osady i na końcu jest łubudubu i osady nie ma, ekipa nieco zmniejszona idzie dalej, a Rick ma doła i i tak nikt nie pozbawi go przywództwa. Więc nie żałuję że nie oglądałem bo i tak wiem o co chodzi i nie rozumiem czemu poświęciłeś temu serialowi aż kilka artykułów. 😛
    Wg mnie serial zepsuł się dopiero od 6 sezonu, wtedy to scenarzyści z braku materiału od Martina zaczęli zapychać scenariusz erpegowyn kitem, i wówczas faktycznie wszystko stało się denne i przewidywalne. W tym zresztą jesteśmy mocno zgodni z Yerim, a Yeri też mocno krytycznym widzem jest. Teraz faktycznie nikt już raczej na pewno nie zginie, a starzy rpgowi wyjadacze są w stanie przewidzieć akcję… sezon wcześniej, co dwa razy zrobiliśmy z Yerim w odnośnym temacie na Twym blogu.

  • Yeri 29 lipca 2017 Odpowiedz

    Szpieg- no dokładnie, upadek nastąpił w 6 sezonie, kiedy autorzy zaczęli schlebiać gustom widzów w wieku gimnazjalnym, pewnie wyczuli w nich rynek. Wtedy się zaczęło to wszystko o czym już mówiliśmy, do tego posypały się wpadki z gumowymi mieczami itp.
    Teraz spróbowali zaskoczyć zabijając kilka osób podczas palenia floty Fetora (samo palenie debilne było, ten atak we mgle), ale oczywiście sam Fetor przeżył (no a jak). Uratowaliby to, gdyby Fetor sobie utonął unosząc się tak samotnie wpław po środku morza, ale oczywiście ktoś go ocali (ciekawe, czy pokażą kto, czy też po prostu wyjdą z założenia, że jak wyskoczył do wody gdy flota spłonęła, to znaczy, że przeżył, a boję się, że tak może być).

  • admin 30 lipca 2017 Odpowiedz Author

    Akcja nie zrobiła jakiegoś szczególnego postępu od 1 sezonu. Przewidywalna jest przynajmniej od trzeciego, gdy widać było np, że Smoczatka, Aryjka, Grubasek, Karzełek i chłopak ze sparaliżowanymi nogami to istotne wątki fabuły, które nie zostaną ucięte 😛

  • Kala 30 lipca 2017 Odpowiedz

    Ewidentnie widać braki w pomysłach w porównaniu z książką. Dopóki scenarzyści mieli materiał Martina, było OK. Coś uprościli, coś usunęli – ale ogólnie scenariusz trzymał poziom.
    Teraz idą za badaniem rynku ewidentnie.

    Sezon 6 to teoretycznie pierwszy, gdzie zabrakło materiału książkowego – tymczasem, praktycznie do samego końca domykają wątki z 5go, istniejącego już tomu – od siebie dodając niewiele.
    Sezon 7my to już kompletna fantazja scenarzystów na ogólnych ramach nakreślonych przez Martina. Przekazał twórcom serialu główne wydarzenia do samego końca opowieści już jakiś czas temu, żeby Jego ewentualna śmierć nie skreśliła projektu – chciał, żeby był dokończony tak, jak sam chciał.
    Wycięto masę postaci, ale w przypadku serialu podejrzewam raczej wątek finansowy 😀 Ewentualnie obawę, że sondażowy widz przestanie nadążać – książki się w pewnym momencie tak rozrosły w tym zakresie, że postacie istotne dla wydarzeń szły w dziesiątki.
    Poza tym, sezon 7my zostanie wydłużony – będzie miał więcej odcinków niż pozostałe, za to podzielonych na dwie części emitowane z wyraźną przerwą pomiędzy – bo kontrakt jest na 7 sezonów, więc formalnie będzie siedem. 1, 2, 3…, 7A i 7B 😀

    W skrócie: Słabsi twórcy opowieści, zgodność z oryginałem tylko w kluczowych punktach, przewidywany nieogarnięty widz i dojenie kasy przez powtórzenia, wydłużenia i wypełniacze.
    Normalnie jak TWD od drugiej połowy pierwszego sezonu… 😀

    I na koniec żenujący dowcip prowadzącego o wydłużaniu filmów i seriali:

    Coś, czego nie usłyszysz w filmie fantasy:
    – Bilbo – czy my nie powinniśmy iść w przeciwnym kierunku?
    – Powinniśmy, ale jakoś musimy rozciągnąć ten szajs na 3 filmy…

  • admin 30 lipca 2017 Odpowiedz Author

    @Kala, zgadza się, odejście od książki szkodzi. Ale toi już był problem w 2 sezonie, gdzie było pełno głupich głupot. Najpierw oglądałem serial, później sięgnąłem po książkę i okazało się, że wszystkiego co najgłupsze w serialu, w książce po prostu nie było. Im dalej w sezony, tym było gorzej, więc dość szybko porzuciłem.

    …a co do TWD, to przecież zamieszczałem od dłuższego czasu KRYTYCZNE wpisy. Tak po prostu przyjęto konwencję pokazywania kolejnych społeczności, które sobie radzą na różne sposoby. A sposobem na ich pokazywanie jest niestety niszczenie tych osad i zmuszanie bohaterów do przemieszczania się. Ponieważ główny bohater jest szeryfem, to zazwyczaj jest osobą decyzyjną, wiec do zagłady kolejnych społeczności przyczyniają się jego decyzje.

  • Yeri 1 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Trzeci odcinek. Ogrom głupoty tajnego przejścia w twierdzy Skała (czy jak jej tam) powalił mnie na łopatki.

  • Szpieg 1 sierpnia 2017 Odpowiedz

    I teraz już całe armie zaczęły atakować zza kadru bądź za nim znikać. Szkoda.
    Widzę że generalnym problemem tej serii i zeszłej jest to, że to się zbliża do końca, a do głosu dorwali się (wybacz Wujciu Stefanie) księgowi. Ci sami księgowi którzy z lubością niszczą genialne scenariusze gier komputerowych, zostawiając popłuczynę która jednak ładnie wpasowuje się kosztowo w ich tabelki i wykresy w excelach. Grasz w to, potem czytasz oryginalny scenariusz i łza się w oku kręci.
    Np. Bitwa Pięciu Królów trwała cały sezon, były zwroty akcji,knucie, dyplomacja, narady. Tutaj muszą w jednym sezonie wcisnąć walkę Daenerys z Cersei i pewnie pierwsze starcia z nieumarłą armią – więc aby to zmieścić to robią tak:
    – Fetor i Dornijczycy – pyk, atak zza kadru, nie ma ich.
    – Lannisterowie na skale – pyk, atak zza kadru, nie ma ich…. ooo, to była pułapka, gdzie ta armia?
    – Tyrellowie – pyk, atak zza kadru znikniętej wcześniej armii Lannisterów, nie ma ich.
    No to idziemy dalej, jaki wielki ród kasujemy w tym odcinku? szybciej szybciej.
    Plus widać też zabijanie pomniejszych smaczków – jak np, Sam wyleczył Joraha w jedną noc??? Fucking seriously???? Najgorszą chorobę uniwersum? Zjebali przez księgowych ekstra patent, bo mógł go leczyć kilka miesięcy i wyleczyć.
    Ale co tam. Pyk, Jorah zdrowy, bo musi przecież jechać do Matki Socjalizmu. Ta ostatnia też mogła jeszcze pobucować parę odcinków, łazić nadęta, wymieniać tytuły, i trzymać Snowa w celi, ale gdzie tam, jeszcze w tym samym odcinku pozwoliła mu wydobywać szkło, bo muszą szybko się skumać, bo ona traci sojuszników.
    Plusem odcinka był tekst Littlefingera że należy być gotowym na każdą ewentualność i w planach zdradzać każdego z każdym albo z każdym mieć sojusze, w zależności od okoliczności… ma ta postać nadal potencjał, szkoda że pewnie ubije go durna super Arya. I plusem była oczywiście rozmowa Babci Oleny z Siostrojebcą. Co za zmarnowany potencjał rodu. Nawet jeśli Martin założył że ona tak skończy, to na pewno po dłuższych perypetiach, nie po jednym ataku zza kadru.
    A Snow w dalszym ciągu jest politycznym pajacem, wali te same bzdety do Danki co walił do lordów by go poparli przeciw Ramsayowi (wtedy też wtrącenie Davosa uratowało mu dupę), oraz do Dzikich (Tormund mu w sumie wtedy dupę uratował).
    Idę o zakład, że wątek Lannisterów skończy się tak, że Siostrojebca zabije Cersei, sam będąc śmiertelnie raniony przez Nemesisa z Góry którego wcześniej klimatycznie pokona, i obydwoje zejdą sobie w ramionach…

  • WujcioStefan 1 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Tak jak podejrzewałem, Daenerys przegrywa początek wojny z kretesem, gdyż na początku była na znacznie lepszej pozycji więc jest zaskoczenieeeeee!!!! Niesamowite, przecież miała przewagę !?!?? Jakże to tak? Czekam na jakąkolwiek sytuację w tym serialu, w którym ktoś, kto ma przewagę wygra. Albo będą dwie równorzędne strony i nie będzie durnego nakręcania emocji i „niespodziewanego” zaskoczenia.

  • Cobra 1 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Dla mnie wieje nudą, wszystkiego można było się domyślić. Czekam na prawdziwe zwroty akcji, te trzy odcinki nie wzbudziły we mnie emocji. Generalnie kiepsko się rozpoczą ten sezon.

  • Szpieg 1 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Ale przyznam Wam się, że jak Cersei pocałowała tą ostatnią Żmijową Bękarcicę i jej matka zaczęła wtedy wrzeszczeć ze strachu, to przez chwilę myślałem że chodzi o to że ona z niej teraz seksniewolnicę zrobi… A tu zonk, otruła ją. Ech, a mogło być ciekawie… 😛

  • Szpieg 1 sierpnia 2017 Odpowiedz

    To tak jeśli chodzi o emocje 😀

  • Szpieg 7 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Czwarty odcinek to w sumie pierwszy w tej serii który obejrzałem bez bólu zębów. A jest ich w tej serii tylko siedem.
    – smuci mnie że prawdopodobnie wkrótce zginie Bronn a jakiś czas po nim Siostrojebca, bo ich lubię. Ciekawi mnie jak rozwiążą konflikt Tyriona z bratem, który przecież uratował mu życie – starcie dwóch postaci, jednej dobrej a drugiej praworządnej i tragicznie sympatycznej, z tym wszystkim co się między nimi zawiązało przez całą serię – to by mogło być świetne o ile nie spierdolą tego.
    – pierwsza bitwa która mi się podobała, nalot stukasów plus najazd konnicy w stylu tatarczuchów to faktycznie można zrobić zza kadru, chociaż że Lannisterowie wioząc tak cenny ładunek żadnych czujek nie wystawili? no ale bitwy zawsze były słabą stroną tego serialu, za wyjątkiem bitwy o Hardhome gdzie undeady wydrapały Dzikich. Ciekawe czy teraz zbudują więcej tych skorpionów, pewnie nie, bo i po co, panie!
    – podoba mi się koleś z Żelaznego Banku, choć odruchowo czekam aż wpadnie Sherlock i go czymś zgasi 😛
    – podoba mi się Bran, że został tą TrójOką wroną i przynajmniej on jak się wydaje nie będzie odwalał swoimi mocami prywaty – ten motyw z inwazją Nocnego Króla na druidyczną enklawę widać go nauczył by z tą mocą nie igrać,
    – i podobało mi się starcie Aryi z Brienne, widać jak jednostrzałowiec zabójca może dziabnąc puszkona, prawie jak w Kryształach… No i aktorka ładnie ja odgrywa, taką mało empatyczną i jebniętą, szkoda że te diskopolowe moce i wcześniejsze wygłupy z tą postacią mi cały efekt teraz psują.
    Z dupy jest to całe przekonywanie się Matki Socjalizmu do Snowa i jego walki z nieumarłymi, widać że lada chwila to ona w końcu stwierdzi „no dobra to nie klękaj, bo odcinki się kończą”.

  • admin 7 sierpnia 2017 Odpowiedz Author

    No i spoko, od razu jest lista scen do zobaczenia, zamiast marnowania czasu na całe odcinki 😀

    I teraz tak na szybcika:
    – nie no, panie, TAKIE postacie nie giną 😀
    – no ba, ale Matka jest tak wnerwiająca, a scenarzyści dają jej wszystkie najlepsze jednostki, że aż człowiek zaczyna kibicować Lannisterom. Mina Karzełka też była dobra, gdy jego pobratymcy pomimo heroicznej postawy byli masakrowani przez potwory z mitów, a jakiś dzikus robił chamskie uwagi.
    – a Arya to już motyw hajfantasy, czyli coś czego bardzo nie chciałem sięgając po ten serial. Nawet te smoczydła nie są aż tak hajfantasy, bo przynajmniej zrobili wersje czterokończynową (chociaż i tak masa nieproporcjonalna do skrzydeł etc).

  • Szpieg 7 sierpnia 2017 Odpowiedz

    No właśnie ja na początku też nie chciałem tego w ogóle oglądać bo myślałem że kolejne hajfantasy, zaskoczyło mnie pozytywnie, a teraz siłą rzeczy zmieniło się w hajfantasy i jest średnio.
    Ale na plus smoka przemawiają te rurki z gazem które mu sterczą w paszczy, dopracowali ten szczegół.
    A obawiam się że Bronn właśnie zginie, bo wszyscy już narzekają że nikt nie ginie, to i trzeba kogoś zabić, mało istotnego dla głównej epickiej fabuły, a że postać jest mega fajna i konsekwentnie prowadzona i w realu takie postacie właśnie przeżywają wszystko, to już autorów nie obchodzi, przecież Snowa drugi raz nie utłuką, no i Szarego Robaka też nie mogą bo to jedyny wątek romansowy i Missandei się zapłacze w tęsknocie za jego… (oh wait…) no, osobowością.

  • admin 7 sierpnia 2017 Odpowiedz Author

    Książę z bajki nie zginie. Bronn? Kto wie. Większość pozostałych jest już niezabijalna dla fabuły.

  • Yeri 8 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Wam się ten odcinek podobał???

    Jest koszmarny, zęby nawet nie bolą, ale chyba mi wypadły po obejrzeniu. Na plus to za Szpiegiem- ten typ z Żelaznego Banku i Trójoka Wona-Brann. Plus motywy malowideł w jaskini mi się podobały. I marudzenie Bronna o własnym zamku, świetne. Reszta…

    Bitwa- arcydramat. Skąd Matka Socjalizmu wiedziała, że oni tam jadą? Ze scenariusza zapewne. Skąd się tam wzięła? Przyleciała, to ok. Ale skąd tam Dotrakowie, też przylecieli??? Sam przebieg bitwy- dwa szeregi ciur z tarczami zatrzymały impet takiej nawały konnych, taaaak. Ciury nie uciekły po tym jak zobaczyły jaka armia na nich szarżuje, co leci i jak im bombardowanie dywanowe robi, taaaak. Po pierwszym impecie nagle się dużo miejsca zrobiło, tarczownicy osłaniali wóz, ale potem jakoś koło wozu płonące pustkowie się robi. Bronn manewrujący balistą jak CKM-em. Ale najgłupsze- Siostrojebca szarżuje na Matkę Głupoty brzegiem jakiejś kałuży, woda chlapie na płyciźnie, widać kamyki na dnie. Smok zionie. Bronn skokiem zza kamery ratuje księciunia i wpadają do kałuży która przed chwilą była po kostki, a teraz okazuje się Rowem Mariańskim, taaaak.

    Pojedynek półololbrzymki z Aryą. No i zrobili głupka z Brienne, jednej z niewielu postaci, która nie dawała dotąd wtop. Brienne wali tym mieczoram, kij, że nagle zapomniała wszystkiego co wcześniej pokazywała, ale wali tak, że gdyby Arya nie robiła uników jak sam Neo z Matrixa to by ja zabiła. Ej, serio?? Mądra i opanowana Brienne dostaje szału i wali tak, żeby zabić smarkulę, bo ta jej na ambicję wjechała??? Sama choreografia też dno, jedyne co dobre w tym to ten front-kick, po którym Aryę zdmuchnęło (i tak by to mniej więcej wyglądało). To już Xena się z tego zrobiła.

    Ciekawe, jak wyratują księciunia i jego latającego koleżkę z Rowu Mariańskiego (swoją drogą, to on się musiał z tej balisty wystrzelić, żeby tak ściągnąć księciunia w pełnej szarży).

  • Szpieg 8 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Nie wiem czy Matka po prostu wkurwiona nie latała na smoku i szukała dymu, no i znalazła akurat tych maruderów przy rzece. Dothraków pewnie przewiozła resztą okrętów korzystając że Zły Wujek popłynął na Wyspy z Yarą. W sumie wreszcie zaczęła coś mądrego robić – wypuścić szybkie jednostki na równiny by wsparte stukasami demolowały zaopatrzenie i nękały ciągnące armie. Tak bym zrobił jakbym miał smoki, oblegając nimi miasto mogą zebrać z kilku balist i papa… hehe, w Warcrafcie się tego nauczyłem :-P. Ta ekipa Siostrojebcy łupiła okoliczne wioski więc zamarudzili, stąd ona zdążyła ich dopaść. I nie zgodzę się, widać że ci Lannisterowie mają w znacznej części pełne portki widząc tych szarżujących Dothraków, trzyma ich to że jednak są najlepszą armią kontynentu i wiedzą że ich dowódca jest tuż za plecami dając im plusy do morale.
    Fajnie to widać jak pod Minas Tirith Rohirrimowie zmiatają orków, którzy po prostu są tchórzliwi, nie karni i nie umieją walczyć w szyku. Dowódca każe im stawiać piki, a oni w krytycznym momencie wszyscy spierdalają i jeszcze jego tratują.
    Nie jest to porażka klasy pustej Dragonstone, teleportującej się floty Wujka, Bitwy Bękartów (olbrzym bez drzewka i Leeroy Jenkins), czy żałosnego Castelry Rock (zamek Króla z Gumisiów z niskimi murami) – więc w sumie mnie wychodzi na korzyść. Nota bene zastanawiam się czy kiedykolwiek widziałem dobrą bitwę w serialu (w tym było właśnie Hardhome).
    Pojedynek był, jak napisałem, z Kryształów Czasu, (gdzie sporo klimatów Xeny) więc siłą rzeczy przekombinowany. Że Brienne w końcu pokazała coś nie paladyńskiego, bo wkurw że jakaś pchła ją ośmieszyła przed giermkiem, to mi się nawet spodobało. Nie wiem czy wyszło im to przypadkiem, ale np. moja postać wyciągnęłaby wnioski i była na przyszłość ostrożniejsza, tzn. ciekawe czy pokażą jak ona z tego wnioski wyciąga, czy też chcieli znów zaszpanować swoją zakichaną Super Aryą. Puszkony mają tendecję do lekceważenia skaczących jednostrzałowców którzy walczą jakimś obcym diskopolowym stylem, całkiem jak Góra zlekceważył Oberyna, a Brienne tego pojedynku nie widziała.
    Chciałbym zobaczyć pojedynek Arii z Nemesisem Górą, jak ten by jej kopa sprzedał, to zaleciałaby z powrotem do Braavos 😀 Przynajmniej jakbym to ja prowadził, u tego Mistrza co prowadzi serial to ona pewnie go jeszcze zadziabie.
    A z rowem Mariańskim i teleportującym się Bronnem to racja, przesadzili żeby dodać durnego dramatyzmu scenie.

  • Szpieg 8 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Kontynuując – to jest ten sam manewr z dramatycznym cliff-hangerem co był przy skoku Fetora i Sansy z muru oraz ucieczce Brana i jego laski przed undeadami z enklawy – w następnym odcinku okazuje się że pierwsi nawet nóg nie połamali, a z goniącej ich ekipy połowa znikła (psiarze) i ratuje ich Brienne, a drugich w odcinku kolejnym goni już tylko kilku zombiaczy i ratuje ich Nieumarły Wujek. Wkurza mnie to niepomiernie, bo zaczyna się trzęsieniem ziemi a rozwiązane jest z dupy. Tych dwóch to pewnie sam Tyrion osobiście wyłowi z rowu.

  • WujcioStefan 8 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Jako że w poprzednim odcinku po dupie dostała Matka Socjalizmu, to teraz po dupie musieli dostać Lannisterowie. Trzeci gracz czyli Północ ma już dupę siną od kopów, wojny domowej z Boltonami i inwazją undeadów, która pewnie w finale sezonu się zacznie.

    Niestety, hollywoodzkie cliffhangery są już tak ograne, że szkoda gadać. Jak już zaczął z tą włócznią szarżować to wiadomo było, że nie zginie, bo szansa jedna na milion to musi się udać. Szkoda tylko, że jej nie zabił tą włócznią albo chociaż porządnie nie ranił: byłbym cholernie i pozytywnie zaskoczony, gdyby na przykład Matka Socjalizmu wyciągała sobie włócznię z nogi i na przykład trzeba było jej coś amputować 😀

    Co mi się podoba? Wszystko zmierza do tego, że inwazja undeadów będzie miała miejsce na Westeros spustoszone jak Niemcy po Wojnie Trzydziestoletniej. Jeśli zboże z Reach poszło z dymem to czeka ich bardzo, bardzo chuda zima. Gdyby zostało to konsekwentnie pociągnięte i Matka Socjalizmu zasiadła by na tronie krainy totalnie wyludnionej, głodującej, łupionej przez Dothraków, podzielonej krwawą wojną domową i najechanej przez zombie, i okazałoby się, że jej lud jest jej CHOLERNIE wdzięczny za przewiezienie agresywnych koczowników aby zostać przez nich łupionym, to byłbym wcale kontent z takiego obrotu sprawy. Szczególnie, gdyby lud zaczął się burzyć i jedynym sposobem tegoż ludu poskromienia byłoby wprowadzenie terroru a’la Szalony Król 😉

  • WujcioStefan 8 sierpnia 2017 Odpowiedz

    P.S.

    Jeśli chodzi o bitwę, to jestem w stanie uwierzyć, że Lannisterowie mogli zostać zaskoczeni. Czujki czujkami, ale to raczej średniowieczna armia, w dodatku przeciwnik mial lekką konnicę i lotnictwo, rozumiem, że mógł ich zaskoczyć. Ale u licha, z jakiej paki, nie znając terenu (pewnie Dothrakowie zakupili GPS z mapami na ościenne kraje, za które dopłacili ekstra) itd. akurat udało im się cudownie trafić na wroga? Słabo,
    Jeśli chodzi o odparcie przez piechotę Lannisterów ataku Dothraków to nie wyglada to akurat źle: zdyscyplinowana i dobrze wyszkolona piechota, odkąd się pojawiła (Husyci, Szwajcarzy, Landsknechci) w zasadzie zawsze dawała radę bez trudu jeździe, szczególnie, jeśli ta uzbrojona jest w cokolwiek innego, niż sarissa czy sześciometrowa kopia. Na przykład w zakrzywione szabelki. W zasadzie odkąd w pole wymaszerował w XIII wieku pierwszy czworobok Szwajcarów jazda w zasadzie zawsze ustępowała pola dobrze ułożonej piechocie, przynajmniej do momentu, w którym jazda sama nie nabrała solidnej dyscypliny i nie uzbroiła się w jeszcze dłuższe drzewce (bądź alternatywnie, w broń palną).

  • Yeri 9 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Szpiegu,

    „Kontynuując – to jest ten sam manewr z dramatycznym cliff-hangerem co był przy skoku Fetora i Sansy z muru oraz ucieczce Brana i jego laski przed undeadami z enklaw”

    Dokładnie Szpiegu. Tego nie było na początku, ale od szóstego sezonu epatują tym bez przerwy, zabijając serial.

    „widać że ci Lannisterowie mają w znacznej części pełne portki widząc tych szarżujących Dothraków, trzyma ich to że jednak są najlepszą armią kontynentu i wiedzą że ich dowódca jest tuż za plecami dając im plusy do morale.”

    Tu się nie zgadzam zupełnie dla odmiany. Zaskoczone wojsko, choćby nie wiem jak elitarne, zawsze daje dyle gdy stoi sobie w polu a na nich szarżuje taka masa wroga. Bywało, ze jakiś Leonidas zmobilizował swoich i się okopali w wąwozie naprzeciw tysięcy, ale w takich sytuacjach zawsze jest lotka. A gdyby jakimś cudem nie było, to z tych piechurów nic by nie zostało, ale o tym za chwilę.

    Wujcio:

    „Jako że w poprzednim odcinku po dupie dostała Matka Socjalizmu, to teraz po dupie musieli dostać Lannisterowie. Trzeci gracz czyli Północ ma już dupę siną od kopów, wojny domowej z Boltonami i inwazją undeadów, która pewnie w finale sezonu się zacznie.”

    Prawda. Święta prawda. Przewidywalne okrutnie. Swoją drogą gdzie tym razem zabłądziły trupy?? Bo co jak co, ale mobilność to winien być ich atut właśnie.

    „le u licha, z jakiej paki, nie znając terenu (pewnie Dothrakowie zakupili GPS z mapami na ościenne kraje, za które dopłacili ekstra) itd. akurat udało im się cudownie trafić na wroga? Słabo,”

    Dokładnie. A nie dość, że wiedzieli dokładnie gdzie i kiedy, to jeszcze wpadli tam szarżą, to już Matka Typiarstwa musiała scenariusz przeczytać, nie ma innego wyjścia.

    „Jeśli chodzi o odparcie przez piechotę Lannisterów ataku Dothraków to nie wyglada to akurat źle: zdyscyplinowana i dobrze wyszkolona piechota, odkąd się pojawiła (Husyci, Szwajcarzy, Landsknechci) w zasadzie zawsze dawała radę bez trudu jeździe”

    No właśnie nie. A dokładnie odwrotnie. Po upadku starożytnego Rzymu wojsko jeszcze jakiś czas bazowało na tradycji piechoty, utrwalonej przez Rzymian, ale kres temu położyła inwazja Normanów na Brytanię, a potem inwazja muslimów na Hiszpanię (i później Francję). W obu przypadkach najeźdźcy rozbili silne wojska obrońców (piesze) konnicą. Dopiero Karol Młot stworzył własną konnicę i odparł muzułmanów z Francji dzięki temu (i tak powstał feudalizm, nawiasem mówiąc). I tak się zaczęła era konnicy, którą zakończyła dopiero broń palna (zresztą też nie od razu). Piechota była drugorzędna, oczywiście ważna, bo np jak tu szarżować na mury zamku? Niemniej konnica wymiatała pieszych (którzy zresztą tylko na debilnym Braveharcie zatrzymywali ją bronią drzewcową, a przeważnie dawali lotkę jak tylko zobaczyli, że konnica na nich szarżuje).
    Wspominasz o Husytach, ale ich inna nazwa to Taboryci- od taborów których używali do walki z konnicą. Jak miało ich dopaść rycerstwo robili z wagonów taboru tzw vagenburg (kwadrat w którym się chowali), tego rycerstwo nie mogło staranować, a jak się zbliżało to walili z broni palnej, żeby zmieszać szeregi i uwięzić konnych w kupie zabitych. Tych, już bezbronnych, dobijali cepami. Jak nie zdążyli zrobić vagenburga to było po nich, bo ich konni rozjeżdżali (zresztą zwykle umykających, bo nikt nie próbował nawet stawać konnym na drodze bez osłony wozu).

    Co do Szwajcarów, to oni walczyli głównie u siebie w górach, gdzie nie poszarżujesz konno, tam wybił się słynny Wilhelm Tell ze swoją kuszą.
    Landsknechci, wzorowani na Szwajcarach to już późne czasy, 15 i 16 wiek, szybko wymienili kusze na rusznice, dzięki nim jako tako dawali rade z konnicą, ale to zależało od broni palnej już bardziej, typowy przykład to bitwa pod Borgforte, gdzie Ludwik Medyceusz zaszarżował na czele bodaj 800 kondotierów na liczniejszą straż tylną wojsk cesarskich. Medyceusz przegrał przez błędne założenie, że cesarscy nie mają czym strzelać, tymczasem mieli falkonety, dzięki którym Landsknechci z tylnej straży odparli Medyceusza, ale z sześciokrotnie większymi stratami własnymi. I to właśnie ta broń palna zakończyła erę ciężkiej konnicy.
    Inna sprawa, że masz rację, że to czym wymachują Dhotakowie to jakieś yaya. No ale w tym świecie to rzekomo działa , ueh. Tak samo jak Arya może wygrać z Brienne przy użyciu szpady, hehhh.

  • admin 9 sierpnia 2017 Odpowiedz Author

    @Yeri, mnie w takich scenach bitewnych razi zachowanie koni. Te te to dopiero okazują „no fear” wobec gigantycznego drapieżnika zionącego ogniem. Jakby kompletnie go nie zauważały… bo go nie widzą 😀 Choćby nie wiem jakie efekty robili ze smokiem, to jeżeli zapominają o reakcji konia scena będzie wiała sztucznością.

    Co do porównań jak jazda roznosi piechotę, to wskazujesz głównie na przypadku użycia ciężkiej jazdy, takiej w solidnych kolczugach, z tarczami, długą bronią drzewcową… a tu mamy jazdę bez pancerza, bez tarczy, bez długiego drzewca. Zbroje + naprawdę duże tarcze Lannisterów powinny dawać dobrą osłonę przed pociskami, a tu w wymianie na dystans są straty praktycznie 1:1. Koń dzikusa ze stepu szarżuje na wprost na kolczastą przeszkodę (mur tarcz ze sterczącymi włóczniami) ? Przecież ci koczownicy nie mają żadnej cechy jazdy, która taranuje.
    Nawet Hunowie itp. ludy chętnie używały ciężkich kaftanów czy kolczug, a przede wszystkim tarcz! A i tak woleli unikać ataku na włóczników na wprost. Wjazd na tyły przez wyłom zrobiony smokiem jest spoko…ale sceny frontalnego ataku …bez sensu.

    @Szpieg, ataki całych armii zza kadru były juz, gdy odpuściłem sobie serial. Przypomnę jak armia niedostosowana do walki w zimie nagle znikąd zaskakuje i w momencie rozjeżdża barbarzyńców na północy.

  • Yeri 9 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Hauer- z końmi racja, nawet mi to umknęło w natłoku reszty głupot. Z konnica też racja, ale już zaznaczałem, ze w tym świecie Dhotrakowie są przekozakami, z tymi swoimi sierpami na badylu (sic!). Gdyby nie byli to by dawno nie istnieli. Chyba, ze to na zasadzie Erica Vikinga: „co jest, nigdy nie widzieliście jak ktoś trzyma szereg?! Ano nie, zawsze wszyscy uciekali”. To by wtedy wszystko sens miało.

  • Szpieg 11 sierpnia 2017 Odpowiedz

    A te sierpy na badylu nazywają się chopesz (khopesh), broń używana w starożytności przez egipską… piechotę.

  • Szpieg 14 sierpnia 2017 Odpowiedz

    „A więc jestem Dobrą Królową, a tamta jest Złą Królową. Ja jestem ta Dobra, bo ja chcę żeby wszyscy byli wolni, równi i szczęśliwi. Przystąpcie do Dothrackiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, albo puszczę Was z dymem jeśli nie docenicie mojej dobroci”
    To już nie jest socjalizm, to czysty komunizm 😀 Takie manifesty wygłaszał pewnie sam Che Guevara albo Mao Zedong.

  • Yeri 15 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Matka komuny wysłała ekipę po martwiaka. Ciekawe skąd wie, że martwiaki ciągle się gubią i ekipa zdąży dojechać na Północ, porwać martwiaka io wrócić, zanim niezmordowana armia trupów dotrze w jej strony. Nie prościej wysłać smoka? Księciunio z koleżką sobie znanym sposobem wyleźli z Rowu Mariańskiego i spotkali Karła, który sobie znanym sposobem wlazł do lochu z czaszkami smoków. Trupy dzielnie wędrują. Ogar w celi czeka na Johna Snow. Śnieg prószy. Koniec odcinka, koniec sezonu, koniec męki. Polećcie jakiś dobry serial dla odmiany.

  • Yeri 15 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Dobra, uratowany, jest czwarty sezon The Strain.

  • WujcioStefan 16 sierpnia 2017 Odpowiedz

    No nieźle, za mur rusza drużyna Doświadczonych Przez Życie! Jeden z nich umarł, drugi umierał wiele razy, trzeci prawie umarł, czwarty niemal umarł na trąd, piątego chcieli złożyć w ofierze jakimś plugawym bóstwom, szósty tym plugawym bóstwom służy 9, kurde, tylko Tormund jest w miarę normalny 😉

  • WujcioStefan 16 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Hmm, zapomniałem dodać, że ekipa idzie schwytać umarlaka.

    W sumie to Jon i Beric mogliby do jednego podejść, przybić mu piątkę i powiedzieć „cześć stary, łączy nas więcej niż myślisz”.

  • Szpieg 16 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Liga Samobójców 😛 Prawie jak w Mass Effect 2.
    Pewnie planują poczekać aż któryś z zombiaczy oddali się za potrzebą na stronę, tudzież aby sobie zapalić. Czy tylko mnie się wydaje że Tyrion durnieje z odcinka na odcinek? Co plan to głupszy. Rąbnięta Cersei odpuści jak zobaczy zombiacza? Jeden duży żywy trupisz przecież już za nią łazi.
    Może to po to by na jego tle Danaerys wydawała się geniuszem strategii i dyplomacji ze swoim „no to ja w tej sytuacji wdupiam im ze smokami”.
    A Varys całkiem wtopił się w tło. Zaskoczy mnie już chyba tylko tym, jak się okaże że znów przeszedł na stronę Cersei, ale to by było zbyt Martinowskie. Littlefinger cośtam zaczyna motać, ale że już nie ma czasu na taką genialną wielopłaszczyznową intrygę jak Wojna Pięciu Królów (bo teraz już tylko smoki kontra truposze), to pewnie wyjdzie kupa, będąca pretekstem by się go pozbyć z serialu.
    Mam głupie przeczucie że za tym Murem zginą jakieś postacie które lubię. A oglądam głównie już po to że: jak już tyle oglądałem to chcę wiedzieć jak się skończy (i co jeszcze zdupią), plus dla kilku postaci drugoplanowych właśnie.
    I jestem prawie pewny że niedobitków Matka Komunizmu zgarnie smokiem, wpadając jak te Orły w tolkienowskich trylogiach Jacksona.

  • WujcioStefan 16 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Ktoś mógłby wreszcie coś wymyśleć na te smoki. Żeby skończył się schemat na zasadzie „doprowadzamy do sytuacji, w której Daenerys jest w dupie i niby nic już nie może i w ostatnej chwili odpala smoki i są emocje, orgazm w locie i taaaaaki zwrot akcji”.

  • Szpieg 17 sierpnia 2017 Odpowiedz

    No z tego co widziałem z tych fragmentów co wyciekły, to faktycznie antycypowałem (który to już raz) i Matka Komunizmu wpada dwoma smokami i w ostatniej chwili niszczy zombiaki. Kurde, co za syf się z tego zrobił…

    Acz chodzą słuchy że jeden smok ma zginąć i Nocny Król ma zrobić sobie z niego takie ustrojstwo na jakim w Warcrafcie latał Arthas – to by mogło być ciekawe i trochę wyrównać siły.

  • Szpieg 17 sierpnia 2017 Odpowiedz

    https://www.youtube.com/watch?v=BCr7y4SLhck

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook