Kiedy referendum jest fajne?

Głośna sprawa, w Sejmie złożono ponad 900 tysięcy podpisów o referendum w sprawie reformy edukacji. Nagle okazało się, że Platforma chce pytać obywateli o zdanie w referendum! Niesamowite, co z politykami robi odebranie władzy!

Politycy bez mrugnięcia łamią składane przysięgi. Demotywatory (i Mleczko) podsumowują.

Nie zamierzam tutaj rozpisywać się „za czy przeciw reformie”, bo w tym temacie po prostu nie ma merytorycznej dyskusji. Obie strony przedstawiają i interpretują dane, w sposób pozostawiający wiele do życzenia. Niestety próba podjęcia tematu kończy się wyzwiskami od „lemingów”, albo „pisiorów” (to w zależności od tego, z kim rozmawiacie). Temat jest po prostu już czysto partyjny, politycy raczej nie przejmują się dzieciakami.

Podobnie upartyjnił się temat referendum. Politycy PO robią sobie w Sejmie focie z podpisami za referendum i już głośno przewidują, że niedobry PiS nie będzie chciał słuchać suwerena. Te podpisy mają najpewniej posłużyć tylko do tego: do politycznego ataku. Hipokryzja jest tu na niebotycznym poziomie. Trzeba tu przypomnieć, że PiS wpisał w swój program likwidację gimnazjów już kilka lat temu. Zapowiadali to w wyborach i te wybory wygrali, przewagą, która zgodnie z prawem zapewnia im samodzielne rządy. Likwidacja gimnazjów jest zatem realizacją przedwyborczej zapowiedzi. Można mieć negatywne zdanie na temat tej reformy, ale nie jest prawdą, że „suweren się na ten temat nie wypowiedział”. Trochę inaczej było gdy rządziła Platforma. Wybory wygrali np. z hasłem obniżania podatków, a później je podnosili, wbrew publicznie składanym przysięgom przez samego Donalda Tuska (tak, to ten sam facet, który kłamał i nie dotrzymywał przysięgi danej wyborcom, ostatnio był witany jako jakiś zbawca demokracji, naprawdę żenujący spektakl). Suweren (Naród, wyborcy), umówił się z nimi na jedno, a oni robili drugie. Jeszcze lepiej było to widać na temacie wieku emerytalnego. Temat nie był przedmiotem kampanii wyborczej, a jednak PO twierdziła, ze ma prawo zmienić wiek emerytalny „bo wygrała wybory”. Wtedy pod wnioskiem o referendum złożono prawie 1,4 mln podpisów. I znowu, wśród najgłośniejszych przeciwników referendum był wspomniany Donald Tusk.

Podsumujmy. Wtedy, kiedy wypadało zapytać Suwerena w referendum, bo temat nie był częścią programu wyborczego, to byli przeciwko referendum „bo wygrali wybory”. Za to teraz referendum jest konieczne, bo inna partia, chce zrealizować program, z którym wygrała wybory. W tym kontekście wspomnienie, że nawoływali np. do bojkotu referendum w stolicy, albo, że zniszczyli WŁASNE podpisy w sprawie zmian ustrojowych jest już kopaniem leżącego.

Żeby była jasność, ja tutaj nie komentuję, czy dana decyzja jest dobra czy zła. Po prostu wskazuję jak bardzo zmienia się podejście polityków do referendum, w zależności od tego czy rządzą, czy są w opozycji. Byłoby spoko, gdybyśmy takim ludziom po prostu pokazali czerwoną kartkę przy najbliższej okazji.

Komentarze

komentarzy

1 Komentarz

  • Szpieg 21 kwietnia 2017 Odpowiedz

    Hauer, to że punkt widzenia zmienia się wraz z punktem siedzenia, to nic nowego i nie ma sensu tego wałkować. PiS też zapowiadał likwidację gabinetów politycznych jak rządziła PO, teraz je sam utrzymuje i rozbudowuje, hipokryzję wytknął im Kukiz.
    Pociągnijmy rozważania w inną stronę – dlaczego Suweren jest idiotą, i skoro Suweren jednak jest idiotą, to dlaczego politycy mają nie wykorzystywać tego faktu? Problem nie tkwi w politykach, którzy robią „swoje”, tylko w debilu Suwerenie. Ugrupowanie Kukiza np. nie bierze dotacji z budżetu na partie, dzięki czemu szoruje ryjem po dnie i nie ma żadnej szansy na nawiązanie równorzędnej walki z „partiokracją”, ale Suweren ma to w doopie. Żadnych punktów Kukiz za to u Suwerena nie dostał i wedle realiów jest frajerem. Frajerami są też ci jego posłowie, którzy patologie partiokracji obnażają, czy też np. nie biorą za różne rzeczy uposażeń, bo Suweren to też ma w doopie. Suweren za to kupił ładną buzię Dudusia i gładkie gadki Szydło, teraz z worka wyskoczył zły Maciarenko z bombą termobaryczną, to Suweren znów zaczął wielbić Tuska Króla Europy. Buzek był jednym z najdurniejszych premierów III RP, ale Suweren o tym po kilku latach zapomniał i kupił go jako Męża Stanu – podobnie jest z Tuskiem.
    Suweren jest ignorantem i debilem również w skali lokalnej – choćby te wszystkie wałki o których pisałeś przy Lex Szyszko – że radni z jednej dzielnicy mają w dupie co się dzieje w innej, ale to też przede wszystkim mieszkańcy jednej mają w dupie co się dzieje w innej – więc wybierają tychże radnych bo im to nie przeszkadza.
    Konkludując – nie łudź się że tak debilny Suweren komukolwiek pokaże czerwoną kartkę na dłużej niż 4 lata.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook