Jasło: taktyczne szkodzenie regionowi

Byłem w Jaśle na nadzwyczajnej sesji powiatu jasielskiego. Wybrałem się tam ponieważ w programie było zajęcie stanowiska wobec budowy łącznicy kolejowej skracającej podróż między Krosnem, a Rzeszowem. Zapytacie pewnie: „co Jasłu do tego?” Moim zdaniem odpowiedź wprost padła na sali. Przeczytajcie.

O co chodzi? PKP PLK wybrała wariant połączenia linii kolejowych 106 i 108, tak by skrócić podróż między Krosnem, a Rzeszowem. Oczywiście skrócenie czasu podróży dotyczy też każdej następnej miejscowości na linii, np: Beska, Zarszyna, Sanoka, Zagórza czy Komańczy.

Oficjalna grafika konsultacji społecznych prowadzonych przez Centrum Zrównoważonego Transportu.

Skąd skrócenie czasu? Jak może wiecie, obecnie jadąc pociągiem z Krosna do Rzeszowa musimy najpierw jechać w całkowicie przeciwnym kierunku, do Jasła. Tam następuje zmiana kierunku jazdy i dopiero jedziemy do Rzeszowa. W ten sposób nadkładamy kilometrów. Kilometraż przekłada się na cenę biletu. W efekcie z powodu czasu i ceny podróży jest to opcja całkowicie nieopłacalna, z której praktycznie nikt nie korzysta. Jednak linie kolejowe, którymi przebiega podróż, znajdują się względnie blisko siebie. Stąd powstało kilka wariantów budowy łącznika, dzięki któremu moglibyśmy uniknąć wielu niepotrzebnych kilometrów. Podróż stałaby się szybsza, tańsza, konkurencyjna dla transportu drogowego tym bardziej, że współczesne szynobusy są naprawdę komfortowe.

I tu się zaczyna problem. Pomysł chce torpedować Jasło. Poniżej przytoczę kilka argumentów” przedstawionych na sesji powiatu jasielskiego wraz z komentarzem.

1. „Nikt tym nie będzie jeździł, bo są busy z Krosna”, argument tym bardziej szokujący, że wypowiedział go działacz akcji „kocham kolej”. Idea budowy łącznika opiera się o zaobserwowane ogromne zainteresowanie połączeniem Krosno-Rzeszów. Szynobus mógłby mieć podobną cenę i czas przejazdu jak dzisiejsze busy, a równocześnie byłby bardziej komfortowy. Pociąg zaczyna i kończy podróż Krosno-Rzeszów praktycznie w tych samych miejscach co busy. Z rozmów z pasażerami, ankiet internetowych i konsultacji społecznych wynika, że lwia część chciałaby przesiąść się na szynobusy po wybudowaniu łącznika. Zarzut, że ktoś chce inwestować w trasę, którą nikt nie będzie jeździł jest w oczywisty sposób fałszywy. Jest to tym bardziej obrzydliwe, że tego zarzutu używa działacz akcji „kocham kolej”. W tym momencie dla mnie całkowicie stracił wiarygodność na tym polu i stał się „panem kocham busy”.

2. „Stop marginalizacji stacji w Jaśle” – to argument odwołujący się do jasielskiego sentymentu „znaczącego węzła kolejowego”. Samorządowcy jasielscy biją przysłowiową pianę, by pokazać przed wyborcami, że „bronią  jasielskiego dworca”. Tylko przed czym? Skoro już wiemy, że pociągów z Krosna do Rzeszowa przez Jasło praktycznie nie ma i nie będzie, to utrzymanie obecnego układu linii kolejowych nie chroni Jasła przed marginalizacją. Takie wyjście najwyżej marginalizuje Krosno, Sanok i pozostałe miejscowości na trasie. Oczywiście chodzi tu też o transport towarowy, ten jednak został znacząco ograniczony ze względu na nierentowność. Nie z winy Krosna, jak trzeźwo zauważył jeden z radnych powiatu jasielskiego. Tylko dwie osoby tam tak myślały, na dodatek obaj panowie zagłosowali za stanowiskiem przeciw budowie łącznicy uzasadniając, że „tego wymaga interes Jasła”.
Wracając do samego argumentu, znowu ludzie z Jasła, którym rzekomo zależy na rozwoju kolei, atakują inwestycję, która ma poprawić rentowność przewozów. Dlaczego to robią? „Bo to nie będą przewozy przez Jasło”. Albo przez Jasło, albo nic! Do tego jeszcze będą się zarzekać, że wcale nie postępują jak przysłowiowy „pies ogrodnika”.

3. „Pociągi Jasło-Rzeszów i Krosno-Rzeszów będą miały częściowo ten sam tor, będą się blokować, nie można puszczać jeden za drugim, przez to nie będzie pociągów do Jasła!” – na marginesie dodam, że ten argument padł obok narzekań, że pociągami Jasło-Rzeszów nikt nie jeździ. Teraz skomentuję: jeżeli pociągi będą jechać w odstępie 20-30 min, to w przestrzeni będzie miedzy nimi już 20 lub więcej kilometrów. To naprawdę nie jest „jeden za drugim”. Poza tym można tak ułożyć rozkład, żeby pociągi mijały się na stacjach, np. w Strzyżowie, czy Przybówce (to szczególnie gdyby wybrać wariant 3). To naprawdę da się zrobić, a i Strzyżów by skorzystał.

4. „Źle przeprowadzone konsultacje społeczne!” – to argument podniesiony między innymi przez radnego wojewódzkiego PiS z Jasła – Wojciecha Zająca.  Z tym argumentem mógłbym się zgodzić, bo konsultacje społeczne prowadzono fatalnie. Problem w tym, że Wojciech Zając uważa konsultacje za błędne z zupełnie innych powodów niż ja. Moim zdaniem błędem było nieprzeprowadzenie konsultacji w Rzeszowie czy powiecie strzyżowskim, których inwestycja dotyczy bezpośrednio. Za małe możliwości wypowiedzenia się miały miejscowości/gminy, których też dotyczy skrócenie czasu przejazdu np. Targowiska, Zarszyn, Besko. W moim przekonaniu niepotrzebnie prowadzono konsultacje w Jaśle, bo nawet raport z konsultacji stwierdza, że inwestycja właściwie Jasła nie dotyczy. To tak w skrócie co ja. A co Zając? Nic z tych rzeczy, on uważa, że nie wzięto pod uwagę opinii powiatu jasielskiego (chociaż w Jaśle były konsultacje) i (uwaga!), że błędem było nie prowadzenie konsultacji …w powiecie gorlickim. W sąsiednim województwie, gdy sprawa dotyczy inwestycji z podkarpackiego Regionalnego Planu Operacyjnego! Tak, zdaniem radnego Zająca o łącznicy skracającej podróż między Rzeszowem, a Krosnem nie powinni wypowiadać się mieszkańcy Rzeszowa i Strzyżowa, a zapytać trzeba w Gorlicach. Równocześnie radny Zając zapewniał samorządowców w Jaśle, że nie jest za późno by budowę łącznicy zablokować. Ja tylko przypomnę, że na Wojciecha Zająca w Krośnie i powiecie krośnieńskim zagłosowało prawie 2000 ludzi. Dumni z siebie jesteście? Mam nadzieję, że ta informacja do Was dotrze i nie powtórzycie już więcej tego błędu.

5. „Jasło ma dogodne połączenie z Rzeszowem, a Krosno nie ma. Jasło ma ten atut i musimy walczyć, żeby ten atut pozostał” – i ta wypowiedź jednego z jasielskich samorządowców wyjaśnia wszystko. O ile pozostałe argumenty są po prostu niedorzeczne, to w tym wypadku jasno wiadomo o co chodzi: ten człowiek powiedział, ze Jasło i Krosno konkurują o mieszkańców, a dogodny dojazd do Rzeszowa jest atutem Jasła w tej konkurencji. Działanie na szkodę Krosna i regionu, dążenie do blokowania ważnej inwestycji jaką jest łącznica kolejowa wynika z obłędnie pojętej konkurencji między samorządami. Zamiast samemu się rozwijać, chcą blokować rozwój innych części regionu, żeby na tym tle wyglądać lepiej. Co gorsza jasielscy samorządowcy wykorzystują, że wymieniony wyżej radny Wojciech Zając jest z Jasła, i jest liderem rządzącego klubu PiS. Mają też wicemarszałka z Jasła, Marię Kurowską (PiS). W ten sposób wciągają władze województwa do działania na szkodę regionu. Ciekawe, czy właśnie o to chodziło wyborcom PiS z Krosna, powiatu krośnieńskiego i powiatu sanockiego? No nie sądzę.

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook