Powrót troskliwych zombie

Już dzisiaj na ekrany w Polsce wracają „troskliwe zombie”! Po tym jak zlikwidowano fabułę, twórcy zapowiadają złagodzenie języka i ograniczenie scen przemocy. Już dziś wieczorem przekonamy się, czy nie należy przesunąć emisji na godzinę 19!

Jeden z posterów promujących jeden z poprzednich sezonów TWD w USA.

Jak wspomniałem już wiele wpisów temu, fabuła w „The Walking Dead” po prostu zdechła. W praktyce ten serial to już takie randomowe sceny, nie powiązane jakoś bardziej logicznie, na dodatek dość przewidywalne.
Za sukcesami Negana nie stoi żaden geniusz, żadna lepsza organizacja pod względem rozpoznania i zarządzania. To po prostu zwykłe jasnowidzenie + szczęście. Teraz scenarzyści będą kolejno wyłączać te czynniki. Działania „naszych” bohaterów też są bardzo randomowe. Ot wszyscy w grupie są przeciwni polityce prowadzonej przez Ricka – przywódcę. Równocześnie wszyscy twierdzą, ze Rick nadal powinien być przywódcą i należy go słuchać.

Równocześnie wszyscy nie słuchają Ricka i każdy na własną rękę chce zabić złego bossa. Na dodatek próby zabójstwa są tak naprawdę bardzo skuteczne, zły boss w przypadku każdego z zamachów może mówić o megaszczęściu, bo tylko to ratowało tego buca. Serio, Amerykanie testują broń na wszystkim co przyjdzie do głowy, więc i to sprawdzili. Możecie zobaczyć sami googlując pod hasłem „baseball bat vs bullet” (tak, liczba takich nagrań gwałtownie wzrosła ostatnio, są nawet takie z dodatkiem drutu kolczastego).

O nie wróć dwa akapity, przepraszam, jedna osoba kwestionowała przywództwo Ricka, a była to najbardziej nielubiana postać w serialu. Bardzo prymitywna emocjonalna zagrywka scenarzystów: wszystkie lubiane postacie mówią „Rick musi być naszym wodzem!”, jedyna nielubiana postać mówi: „precz z Rickiem”.

Teraz, jak już nie ma resztek logiki w fabule, scenarzyści zapowiadają jeszcze złagodzenie przemocy i języka. Zostanie nam coś w stylu „Troskliwe Zombie”. Teraz „nasi” bohaterowie poznają nowych przyjaciół, z którymi wspólnie pokonają złego bosa ogrów z maczugą, a ten będzie się coraz bardziej gibał, bo nawet nie może przeklinać. Skoro „zły boss” zrezygnował nagle ze wszelkich metod, którymi terroryzował i rozbijał inne grupy, to nie ma bata, musi przegrać. Najwierniejsi fani będą się cieszyć: „A dobrze ci tak! Masz to  za Glena!” Ale to będzie raczej słabe. Nic dziwnego, że (jak gdzieś czytałem ostatnio) serial stracił parę milionów widzów w samych Stanach. Pod względem konstrukcji scenariusza to zapewne będzie słabsze niż Gumisie robiące w jajo Iktorna, bo z reguły Gumisie musiały wykazać się jakimś sprytem, czy czymś takim. W „Troskliwych Zombie” wystarczy poznać nowych kolegów, którzy mają broń (bo Rick swoją oddał jak ostatni kretyn) i żeby wreszcie „zły boss” przestał mieć szczęście.

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Szpieg 13 lutego 2017 Odpowiedz

    „Jak wspomniałem już wiele wpisów temu, fabuła w „The Walking Dead” po prostu zdechła.”
    Czyli serial o zombi zamienił się sam w zombi i tylko udaje że żyje, hehe 😛

    Poza tym Iktorn z Tołdim byli kultowi i fajnie się ich oglądało, i wręcz było żal że ciągle zbierają cięgi od Gumisiów 😛
    A jak widzę i słyszę w telewizji Borysa Budkę, to mi się zaraz Tołdi przypomina!

  • admin 13 lutego 2017 Odpowiedz Author

    Tak właśnie… Nie można przeciągać serialu zbyt długo. No i nie można zbyt często obrażać inteligencji widza. Ot np. jeśli serial jest w bardziej brutalnej konwencji, to nie robi się niektórych walk jak z „drużyny A”…a w TWD robią. Zapowiedź obniżenia poziomu przemocy oznacza, ze coraz częściej może być tak, że jedna strona specjalnie strzela pod nogi, żeby nastraszyć, a druga strona w tym samym czasie nie może w nic trafić. Setki kul i nawet nie ma draśnięcia… W „A-Team” taka była konwencja, w TWD to jest jakaś pomyłka… no dobra, teraz to już jest konwencja „troskliwych zombie”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook