Szarża BOR i arogancja władzy

To co wyprawiają rządowe kolumny z VIP-ami przechodzi wszelkie pojęcie. Mnie też już spotkała arogancja władzy na drodze: omal nie zostałem staranowany w Warszawie przez kolumnę „borowików”! Nie wiem czy wieźli VIP-a, czy tylko jechali z pizzą, ale było niebezpiecznie. 

Jadę sobie spokojnie przez Warszawę, a tu nagle za mną wyłania się kolumna czarnych wozów, każdy z takim małym kogucikiem błyskającym na niebiesko. Szarżują, rozganiają innych kierowców, wymachują „lizakami” przez okno, ale nikogo nie zatrzymują, tylko niemal spychają z drogi. To samo ze mną. Zmusili mnie do bardzo niebezpiecznej zmiany pasa. Niestety pas, który im zwolniłem właśnie się kończył, więc musieli mnie zepchnąć jeszcze raz. Masakra co te borowiki wyprawiają na drogach. Naprawdę chłopaki, to że macie „kogucika”, nie znaczy, że jesteście równie widoczni jak w pełni oznakowany radiowóz, karetka czy wóz bojowy Straży Pożarnej. Serio. Poza tym te wymienione służby, jak uruchamiają sygnał, to wiadomo, że jadą ratować ludzkie zdrowie, życie, albo przynajmniej mienie. A wy gdzie gonicie? Po co to świrowanie i tworzenie zagrożenia? Nie zdajecie sobie sprawy, że możecie trafić np. na początkującego kierowcę i swoją bezmyślną presją doprowadzić do karambolu? Tak właśnie było ze mną. Historia, którą opisałem miała miejsce prawie 20 lat temu, tuż po tym, jak uzyskałem prawo jazdy. To cud, że nikt tam nie odniósł obrażeń. Nawet nie wiem jakiego VIP-a tam wieźli. Wtedy rządził AWS + UW, co znaczy, że przypadkiem mógł to być jakiś dzisiejszy polityk PiS lub PO. …albo nawet partii z kropką, która korzysta z kadr dawnej UW. A może to były samochody z kancelarii ówczesnego prezydenta? Nie ma co zgadywać. Patologiczne zachowania „borowików” są niestety normą, o czym najlepiej wiedzą Warszawiacy.

…żeby jeszcze udawało im się to, co jest ich zadaniem.

Tym razem szczególnie Platforma nagłaśnia wypadek z udziałem samochodu z kolumny MON i Macierewicza. Zapewne o tym słyszeliście. Ale czy wiecie co o takich szaleńczych rajdach uważa przewodniczący PO, Grzegorz Schetyna? Cytuję: „To są ludzkie słabości, wszyscy mamy mało czasu”. No dobra, przyznaję. Schetyna nie mówił tego o Macierewiczu, tylko o swoim partyjnym koledze, Marszałku Komorowskim, gdy ten mocno za szybko gnał przez Warszawę na spotkanie PO. Schetyna w tamtym czasie był ministrem nadzorującym policję (!), a Komorowskiego usprawiedliwiał (!!) tym, że marszałek śpieszył się na spotkanie Platformy. Tą skalą bezczelności i arogancji władzy zszokowany był nawet TVN (<-kliknij, żeby sobie przypomnieć). …i teraz ten sam Schetyna będzie nam opowiadał, że to PO jest lekiem na nadużycia władzy przez PiS. Czy oni mogliby wreszcie odejść z polityki? Takie bezczelne traktowanie wyborców jak jakiś niedorozwiniętych sklerotyków powinno być karalne.

I to nie jest tak, że samochody władzy, za czasów rządów PO nikogo nie poszkodowały. Głośna była sprawa kolizji z piosenkarką Natalią Arnal, przeciw której oficer BOR miał później składać fałszywe zeznania.

Doprawdy nie ma większej różnicy między PiS i PO, nie tylko pod tym względem. Na koniec polecam nagranie z Polsatu, gdzie poseł Jakub Kulesza dosłownie rozjeżdża hipokryzję POPiS-u. Zauważyłeś już, że nie ma sensu dawać się wkręcać w te partyjne przepychanki? U nich punkt widzenia zmienia się natychmiast wraz z miejscem siedzenia.

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Pytacz 3 lutego 2017 Odpowiedz

    Dobrze Panie administratorze ma Pan racje tylko jest jedna różnica bardzo poważna:
    Jak PO było arogancką władzą to za to przegrało wybory i wszyscy mówili, ze ośmiorniczki, że są ponad prawem, że kradną, zdradzają itp. itd. A teraz gdy PiS rządzi i spowoduje wypadek to nie mówi się że to arogancja władzy tylko że to BORowcy albo rozmywa się tą informacje, że nic się nie stało bo platforma tez tak robiła (Pan coś podobnego zrobił w tym artykule) tu nie o to chodzi ze zdarzył się wypadek tylko o to kto brał w nim udział i po co jechał, to nie jechali BORowcy po wódkę tylko Macierewicz na nie istotne spotkanie. Czy to nie jest arogancja władzy? Do tego Misiewicze, nie chodzi o to, że teraz Państwo jest brutalnie zawłaszczane przez PiS, tylko o to, że Platforma przez osiem lat też tak robiła. Ale czy to nie jest arogancja władzy? Że wojsko polskie salutuje i oddaje hołdy jakiemuś nic nie znaczącemu politycznemu doradcy, nawet nie posłowi. Czy to nie jest arogancja władzy ? Nie twierdze, że PO było święte i że nie było aroganckie, ale teraz niech każdy sobie zada pytanie kto tu jest i był lemingiem?

  • admin 4 lutego 2017 Odpowiedz Author

    @Pytacz, w sumie nie rozumiem o co chodzi w tym komentarzu. W moim wpisie wskazałem patologiczne zjawisko, które funkcjonuje w Polsce od lat, a teraz jego skutkiem był wypadek drogowy. Domagam się likwidacji tego zjawiska, które ma miejsce na polskich drogach w związku z arogancją każdej kolejnej władzy.
    Nie wiem jak można to odczytywać jako „nic się nie stało bo platforma tez tak robiła”? Jakim cudem? Jaką pokrętną logiką?

  • Pytacz 7 lutego 2017 Odpowiedz

    „Patologiczne zachowania „borowików” są niestety normą, o czym najlepiej wiedzą Warszawiacy. Ale czy wiecie co o takich szaleńczych rajdach uważa przewodniczący PO, Grzegorz Schetyna? Cytuję: „To są ludzkie słabości, wszyscy mamy mało czasu”. No dobra, przyznaję. Schetyna nie mówił tego o Macierewiczu, tylko o swoim partyjnym koledze, Marszałku Komorowskim, gdy ten mocno za szybko gnał przez Warszawę na spotkanie PO.”

    Panie Administratorze o to moja logika może i pokręcona ale:
    – najpierw Pan udaje że to jest Patologiczne zachowanie „borowików” – a oni wykonują tylko rozkazy kolesia, którego wiozą w tym przypadku był to Macierewicz
    – po czym podaje Pan kontr przykład za rządów PO – podając nazwiska Schetyny i Komorowskiego jako winnych

    Jest to typowa wpisująca się w działania TVPis manipulacja, mająca na celu umniejszenie całej sytuacji i przerzucenie uwagi na PO, które już od ponad roku nie rządzi ?

    I co Pan na to ?

  • admin 7 lutego 2017 Odpowiedz Author

    Co ja na to?
    Napisałem o zachowaniu „BORowików”, chociaż tylko wykonują rozkazy, bo uczestnicy ruchu drogowego na ogół nie widzą i nie wiedzą kto w konkretnym przypadku wydał rozkaz. Widzą tylko szaleńczą jazdę kolumny rządowej.

    Po czym podałem przykład PO, które nie rządzi od roku. Nie stanowi to jednak żadnej manipulacji, „umniejszania sytuacji”, ani przerzucania uwagi. Proszę po prostu dostrzegać pełny kontekst. Politycy Po, w tym przywołany Schetyna, otwarcie dążą do odebrania PiS władzy i nagłaśniają takie przypadki jak szaleńcza jazda przez miasto. I tu jest manipulacja, w sugerowaniu, że jak PO odbierze władzę PiS, to problem będzie rozwiązany. Nie będzie, bo sam Schetyna z tym swoim głupkowatym uśmieszkiem, usprawiedliwiał identyczne szarże w wykonaniu polityka PO.

    Ja zwracam uwagę na szerszy i głębszy problem arogancji władzy i hipokryzji polityków. Przypominam, że wymiana jednych na drugich nie stanowi rozwiązania problemu, wbrew temu co próbuje nam się wciskać.

  • Szpieg 8 lutego 2017 Odpowiedz

    Zgadzam się z Piotrem. Nie dajmy się wmanipulować w emocjonalne reakcje w stylu „a Ty pisiorze, a Ty platfusie”. To jest na rękę politykom bo ukrywa prawdziwy problem – każda opcja (Piotr przywołał jeszcze czasy SLD) ma u nas tendencje do zachowań rodem z bananowych republik. Aby to rozwiązać, społeczeństwo powinno ominąć pułapkę plemiennej wojny, i ostro napiętnować właściwy problem. Ja np popieram Kukiza, ale nie mam złudzeń że gdyby przejął on władzę, również i jego politycy mogliby ulec pokusie jaką daje władza (sam zawsze myślałem że słodko byłoby mieć dwie atrakcyjne BORóweczki w świcie.. ;-)) – i właśnie dlatego media powinny informować rzetelnie, a elektorat twardo piętnować samo zachowanie. Człowiek z natury jest chciwy i ulega władzy, nie ma szans że „jak będzie Kukiz albo PO to wystarczy żeby to znikło!”. Nic z tego.

  • Pytacz 9 lutego 2017 Odpowiedz

    Sz. P. administratorze nie będę się spierał o to co Pan myśli i co chciał Pan przekazać tylko napisałem o własnym odczuciu. Dla mnie ważne jest to kto i po co jechał tą limuzyną i nie dlatego ze jestem Pisiorem czy Platfusem, trolem czy hejterem tylko jestem zwykłym obywatelem, który non stop jest narażany na manipulację oraz kłamstwa ze strony polityków i mediów.

    Dlatego uważam, że jeśli znamy sprawców i okoliczności to należy je podawać z pełną starannościom bez dodatkowych informacji na temat ze 6 lat temu ktoś inny tak zrobił i bez memów związanych z znienawidzoną partią opozycyjną.

    W odnoszeniu się do tego co robiła przez 8 lat platforma mistrzostwo osiąga TVPis natomiast TVN po mistrzowsku naciąga lub wyolbrzymia to co się teraz (za rządów PiSu) dzieje. Trzeba sobie samemu cedzić co jest prawdą, a co nie. Co jest istotne, a co nie jest istotne. Ale uważam, że teraz należy już zacząć obserwować obecny rząd i za ich czyny rozliczać tylko obecny rząd, a platformie dać spokojnie odejść, bo kopanie leżącego nie przystoi i nie przynosi dobrych efektów. To jest moje zdanie. Tym bardziej, że działania obecnego rządu w całej okazałości mi się nie podobają i nie mam zamiaru ich usprawiedliwiać tym, że poprzednie rządy też tak robiły. Dla mnie tego typu wypowiedzi są w pewnym sensie usprawiedliwianiem i rozmywaniem obecnej patologi, a nie wskazywaniem wszechobecnego problemu. Ale to jest moje prywatne odczucie i jak ktoś odczuwa to inaczej i nie o to chodziło to ja się nie upieram 🙂

  • admin 9 lutego 2017 Odpowiedz Author

    Skrótowo: mój wpis jest reakcją na hipokryzje Platfomy, która przedstawia sytuacje w sposób nieprawdziwy, jako przykład typowy dla rządów PiS. Jest to manipulacja i dezinformacja, ponieważ piętnowane zachowanie jest typowe dla wszystkich dotychczasowych rządów. Nie usprawiedliwiam czynu, a wskazuję, że problem jest szerszy i głębszy niż twierdzi Grzegorz Schetyna.

    Natomiast mem absolutnie nie jest o znienawidzonej partii. Jest o jakości ochrony, która nie obroniła godności urzędu Prezydenta RP.
    Osobiście z bliska widziałem ochronę trzech prezydentów RP i jestem załamany jej jakością we wszystkich trzech przypadkach. Więcej szczegółów nie będę podawał, bo nie chodzi tu o instrukcje czy porady dla zamachowców/terrorystów.

  • Szpieg 9 lutego 2017 Odpowiedz

    Hej, Hauer, ale musisz przyznać, że ochrona jednego z tych prezydentów skutecznie uniemożliwiła Ci zabicie go w pojedynku! 😀

  • Yeri 9 lutego 2017 Odpowiedz

    Szpieg- no własnie nie uniemożliwiła, jedyne co zrobiła to miała problemy po całym zajściu, jak już prezydent z pojedynku się rakiem wycofał, a Hauer został sam na sam z borowikiem, to się nazywa musztarda po obiedzie.
    Zresztą to już świadczy o arogancji władzy za tamtej kadencji, co usiłowali zrobić poza widokiem ludzi. A Hauer nie był jedyny, dwóch naszych kolegów, w owym czasie punkowców, dostało oklep od Policji za jakieś okrzyki wyrażające niechęć do tegoż prezydenta. Oczywiście już później na osobności.

  • admin 9 lutego 2017 Odpowiedz Author

    @Yeri, bo wtedy była demokracja i wolność słowa, nie to co teraz… Zapytaj naszego znajomego Adriana, on Ci wyjaśni proporcje 😀

  • Pytacz 10 lutego 2017 Odpowiedz

    Ok. Rozumiem, ale nadal uważam, że takie wpisy są niepotrzebne i wręcz szkodliwe. Bo hipokryzja platformy czy Ryśka, czy KOD’u jest widzialna gołym okiem i oni sami się wykańczają i do tego ostro ich gnoi TVPis. Uważam, ze ważniejsze sprawy teraz to ciągnięcie w dół gospodarki spowodowane rozdawnictwem, niszczenie wszelkich możliwych stosunków międzynarodowych, czy generalne udawanie, że w Polsce rządzi ktoś inny niż szeregowy Prezes. Ludzie są przekupieni rosnącym długiem i łykają wszystko co się im wciska. Prezydent, który zarzucał Komorowi, ze jest notariuszem Platformy, podpisuje wszystko co leci i to nie zależnie od Prawa Konstytucyjnego (to jest hipokryzja), wykrzykiwanie przez Panią Premier słów o skończeniu z arogancją władzy i zatrudnianie Misiewiczów (to jest hipokryzja). Popieranie przez Braci Kaczyńskich planu Balcerowicza, a teraz go szczucie (to jest hipokryzja), niszczenie Wałęsy, z którym wtedy współpracowali (to jest hipokryzja), wmawianie ludziom że Polska jest w ruinie i późniejsze stwierdzenie że gospodarka jest na tyle mocna po rządach Platformy, że spokojnie ją stać na 500+, mieszkanie+, cofniecie wieku emerytalnego (to jest hipokryzja), wmówienie ludziom przed wyborami że Macierewicz nie będzie w rządzie a jest (to jest oszustwo, kłamstwo i hipokryzja), Plan Morawieckiego, który jest pobożnym listem do Świętego Mikołaja oraz działania rządu zmierzające w odwrotnym kierunku (to jest hipokryzja). Z jednej strony afera Amber Gold przypisana PO – defraudacja jakichś 600-700 mln zł i SKOKI łatka PiSU defraudacja 3-4 mld zł – i Pan Bierecki siedzący spokojnie w senacie (to jest hipokryzja) Można tego jeszcze mnożyć 🙂

    Myślę, że jest teraz wiele powodów żeby wytykać hipokryzję obecnych rządów, a nie tylko Schetyny czy jak to się w pewnych środowiskach mówi innych zdrajców, którzy uciekli z kraju. A jeszcze jedno tkzw. „Solidarność” walczyła z komuną, która uwłaszczyła sobie cały kraj. Nikt inny tylko ci sami ludzie, którzy teraz są przy żłobie i ci, którzy wcześniej byli, wszyscy chcieli prywatyzować dążyli do wolnego rynku, walczyli z korupcją (czasem mocno w niej uczestnicząc 🙂 ), wszyscy płynęli jedną łódką i chyba wszyscy bali się szafy Kiszczaka. Bo co jak co,ale wcześniej po rządzie Olszewskiego nikt się nie kwapił do rozliczenia esbecji dopiero po 27 latach i po śmierci Kiszczaka, zabrano im uprzywilejowane emerytury. Także myślę że należy się zastanowić kto był umoczony i dlaczego wdowa po Kiszczaku właśnie teraz otworzyła drzwi. Należy się również zastanowić dlaczego skoro prywatyzowali teraz chcą upaństwawiać.

    Szanowny Panie Administratorze
    Wiem, że zaraz ktoś powie, że używam retoryki „rzydowsko-niemieckiej” telewizji, ale czy nie myśli Pan, że mamy trochę powrót do przeszłości. Zawsze uważałem Pana za zwolennika prawicowo-liberalnych poglądów, a od jakiegoś czasu mam wrażenie, ze jest Pan może nie do końca zwolennikiem ale dobrym wujkiem partii, która prócz kościelnych prawicowych poglądów skręciła raczej w kierunku socjalistycznym. I do tego Kaczyński jawnie powiedział nie dla JOW’ów, a Pan tą inicjatywę wspierał od zawsze. Dlaczego (dla mnie to trochę jest nie logiczne) cały czas zajmuje się Pan opluwaniem Platformy, która tak naprawdę co by nie zrobiła i tak nie ma nic do powiedzenia ? Nie może nic zrobić, tak samo jak Kukiz. Ich działania są pozorne bo chcą jeszcze istnieć ale wbrew pozorom zajmowanie się nimi i opluwanie ich przy każdej okazji daje im siłę (każda reklama nawet zła jest reklamą). Dlaczego Pan praktycznie nie krytykuje partii rządzącej ? To jest pytanie, które już chyba kilka razy zadawałem może nie dosłownie ale zadawłem. I w sumie nie znam odpowiedzi.

    pozdrawiam

  • Szpieg 10 lutego 2017 Odpowiedz

    http://fakty.interia.pl/polska/news-wypadek-kolumny-rzadowej-z-premier-beata-szydlo-w-oswiecimiu,nId,2350938

    trzeba przyznać, że jednak ta ekipa bije rekordy :p

  • admin 11 lutego 2017 Odpowiedz Author

    @Pytacz, wielokrotnie krytykowałem partię rządzącą. Krytykowałem ją nawet zanim zaczęła rządzić, ostrzegając, że przy takim podejściu nie będzie zmiany na dobre. Zdaje się, że linki z takimi materiałami wrzucałem nawet w ramach odpowiedzi na pytania: „dlaczego ie krytykuje Pan PiS?!”
    Zatem naprawdę nie wiem o co chodzi, może po prostu nie wszystko Pan czyta? 🙁 Teraz np jest taki tekst o Jaśle (no kto rządzi w Jaśle?) niedawno było o Zarządzie Województwa, nawet z wymienieniem z nazwiska jednej ważnej persony lokalnego PiS. A Pytacz i tak nie widzi krytyki PiS :/ Cóż na to mogę poradzić?

    A dlaczego krytykuje PO? Bo nie chcę, żeby kiedykolwiek wróciła, przestrzegam, że następna wymiana PiS na PO nie zmieni nic na dobre. Pogląd, że „tylko PO może powstrzymać PiS” należy wytępić w zarodku.

  • admin 11 lutego 2017 Odpowiedz Author

    @Szpieg, wygląda, że …trafili na początkującego kierowcę. Znowu wykrakałem?!

  • Yeri 11 lutego 2017 Odpowiedz

    Szpiegu, SLD to jednak lepsze było, tam sie posłowie po pijaku z ludźmi zderzali, a premier to nawet katastrofę helikopterem zaliczył, to jeszcze PiS ich musi podgonić trochę (chociaż jadą w dobrą stronę).

  • Yeri 12 lutego 2017 Odpowiedz

    Mitz- zgodziłbym się, gdyby nie to, że ten artykuł pochodzi z „Wyborczej”. W mojej opinii medium owe sięgnęło ostatnimi czasy absolutnego dna i niżej, ryje w mule, nie wierzę już w nic co tam wypisują o rządzie, tzw imigrantach i sytuacji u naszych zachodnich sąsiadów. W tych materiach już nawet „Fakt” jest bardziej wiarygodny. Moja opinia dotyczy całej grupy medialnej „Agora”.

  • Szpieg 12 lutego 2017 Odpowiedz

    Wyborcza czy nie, akurat w tej konkretnej sytuacji prawda szybko wyjdzie na jaw. Ten konkretny artykuł po prostu relacjonuje co mówi opozycja. Słyszałem to już zresztą w kilku innych mediach.
    Ja sobie spokojnie jestem w stanie wyobrazić sytuację – zwłaszcza w świetle wieloletnich praktyk BOR – że jechali ze znacznie przekroczoną prędkością i mogli mieć nienależycie włączone oznakowanie. Opowieści, że jechali przepisowe 50, i przy tej prędkości doświadczony kierowca (który prowadził, wg źródeł rządowych) nie jest w stanie inaczej ominąć seicento jak wpadając na drzewo? I teraz bardzo łatwo dopaść chłopaka, postraszyć aparatem państwowym, że chciał zabić panią premier i niech się lepiej przyzna, że staranował seicento przepisowo jadącą kolumnę.
    Już zaczynają stawiać zarzuty, prokuratura już mówiła coś o 3 latach, a jeszcze żadnej opinii biegłych nie mieli, przecież biegli łatwo ustalą kto jaką prędkością jechał. Dane z monitoringu też mieli „niepełne”. Ja bym chciał więcej wiedzieć o tym chłopaku, jak długo miał prawo jazdy itp. Oczywiście jasne, że opozycja bierze go w obronę dla interesu, ale moim zdaniem dobrze by miał on jakieś szanse z „aparatem” – bo do cholery, to mógłby być każdy z nas!. Pamiętam dobrze jak swego czasu zabił się Geremek, to też robiono wszystko żeby tego drugiego kierowcę wrobić, zmusić, oskarżyć że „legendę zabił” – a wyszło w końcu że to jednak stary cap zawinił.

  • Szpieg 12 lutego 2017 Odpowiedz

    Ten młody kierowca po prostu idealnie wpisał się w ta sytuację, jaką Hauer przeżył 20 lat temu w Warszawie. Tak bym do tego podchodził.

  • Yeri 12 lutego 2017 Odpowiedz

    Szpieg, ja tu broń Boże nie bronię PiS-u, sam obstawiam, że to uprzywilejowana kolumna zawiniła, analogię z sytuacją Hauera też widzę, niemniej:
    -wersje media podają różne bardzo, a wybiórczej wierzę najmniej w tym wszystkim, jeśli przypadkiem tym razem napisali prawdę to sami są winni, że im nie dowierzam,
    -nie wiem o którym chłopaku chcesz mieć takie info, z tego co napisałeś to wynika, że o tym z fiata. Jeśli tak to ja powiem, że mnie bardziej interesuje ten chłopak z limuzyny rządowej, spotkałem sie z info, ze ten BOR-owik ma dopiero 24 lata, trochę mało (znowu jakieś Misiewicze?), zwłaszcza w kontekście doświadczonego kierowcy. Zwyżki na OC są do 26 roku życia, a ten już prowadzi w uprzywilejowanej kolumnie??
    -co do samej kolumny to są różne wersje jeśli chodzi o sygnały, tradycyjnie najmniej wierzą wybiórczej, jednakże kłótnia jest o to czy był sygnał dźwiękowy czy nie. Ja tu widzę inny problem- kłótnia jest o syrenę, o niebieskim kogucie mówią wszyscy zgodnie, że był. Ale o ile ja wiem to w tym kraju kolumna uprzywilejowana otwierana i zamykana jest przez niebiesko-czerwony sygnał świetlny. Jak patrzę w tv na te ich kolumny to jakoś tylko niebieskie widzę. Jeśli i tym razem tak było to ten z fiata mógł ustąpić pierwszemu na niebieskim sygnale i włączyć się do ruchu i zderzyć z następnym, który pewnie już tylko na samym sygnale świetlnym jechał, a może i bez. Nie wiem czy tak było, ale patrząc na to co podaje prasa i jak oni często robią to wydaje mi się to dość prawdopodobne,
    -co do omijania seicento, to jak byś nawet jechał te 50 km/h i Ci nagle ktoś drogę zajedzie to masz często wybór w niego lub w coś na poboczu, jak jest dobry człowiek to wybierze martwy przedmiot na poboczu. W prędkość też oczywiście powątpiewam, ale to niech ustali drogówka najlepiej, to akurat dość proste jest (chociaż w sumie jeśli jechali na prawidłowych sygnałach uprzywilejowanych to mogli legalnie jechać więcej).

  • Yeri 12 lutego 2017 Odpowiedz

    O, Max mądrze tu mówi o tym wypadku:

    https://www.youtube.com/watch?v=SmESjkti5q4

    Poza tymi słuchawkami na uszach (w Polsce to niedozwolone) to wg mnie mądrze prawi.

  • Pytacz 13 lutego 2017 Odpowiedz

    Panie administratorze nie zaglądam tutaj codziennie ale dość często 🙂 i naprawdę czytam większość z tego co Pan tu pisze. I o ile chodzi o lokalne potyczki to Pan krytykuje obecną władze (zwłaszcza krośnieńską, która z PO czy z PIS ma niewiele wspólnego), ale jeśli schodzi Pan na politykę centralną to może się mylę, ale w moim odczuciu faworyzuje Pan PiS nie zależnie od tego co się dzieje. To samo bardzo często robi Pan Kukiz, którego już nie mogę słuchać – no może wczoraj lepiej mówił – ale jego wypowiedzi w stylu: rząd PO zbudował najwięcej dróg w Polsce w porównaniu z wszystkimi poprzednimi rządami ale postawił też najwięcej fotoradarów. I tu zawsze krytykuje, ale jak Kaczyński mówi nie dla „JOW” jego sztandarowego hasła to jakiejś specjalnie miażdżącej wypowiedzi nie było.

    Szpiegu święta racja, ważne jest to, że zostanie zgnojony młody człowiek, który będzie się bał do samochodu wsiąść o ile nie pójdzie siedzieć za ukartowany zamach na Premiera Polskiego Rządu zleconego przez Putina i Donalda Tuska.

    Chciałbym tylko przypomnieć, że PiS wypłyną na wierzch tylko dlatego, że wszyscy mieli dość PO za ich arogancje, kolesiostwo, panoszenie się i stawianie się ponad prawem, a moje pytanie brzmi co robi ta władza? Jaka jest różnica ?
    Odpowiedź jest taka robią to szybciej bardziej po chamsku, bezczelnie i w dodatku niszczą gospodarkę i wszelkie kontakty międzynarodowe. Do tego odpowiedzialność poniesie nie ten kto w tak naprawdę rządzi tylko wystawione przez niego marionetki. Mogę teraz z całą pewnością przyznać, że wolałbym starych arogantów i złodziei niż nowych, bo tamci nic nie robili i tylko kradli, a ci jeszcze niszczą.

  • admin 13 lutego 2017 Odpowiedz Author

    @Pytacz, różnica nie polega na ty, że „PiS bardziej arogancko”, tylko, że teraz media nie wyciszają.
    Samochody BOR mają średnio ponad 20 kolizji i wypadków rocznie (!). O ilu słyszeliśmy do tej pory? Nawet gdy w wypadku z kolumną Komorowskiego ranne zostało dziecko, to była generalnie cisza. Niestety wymiana PO na PiS niewiele zmieniła, ale zmiana PiS na PO też nic nie zmieni. Najwyżej znowu będzie etap tuszowania wypadków przez media. Już normalniej jest jak media nagłaśniają i piętnują. Bo gdyby wyciszały, to ten chłopak nie miałby żadnych szans, a tak ma.

    Natomiast obecna władza w Krośnie popierana jest przez PO i to bardzo jawnie, a obecna władza w województwie to jawny PiS. Nie szczędzę krytyki obu, gdy zasłużą.

  • Pytacz 13 lutego 2017 Odpowiedz

    Panie administratorze i na tym właśnie polega manipulacja i retoryka pisowskich mediów. Dziecko, Komorowski, arogancja PO. Ale różnica jest taka, ze to nie borowik wjechał w samochód osobowy tylko kierowca osobówki przywalił w tył samochodu rządowego. Z tego co wiem, a prawko mam już grubo ponad 10 lat, to jak ktoś komuś wjechał w tył to jest raczej 95 %, że to jego wina, a Pani piosenkarka twierdzi, że samochód w który wjechała był nieoznakowany, myślę że to że auto nie jest oznakowane to nie jest powód żeby w niego wjeżdżać . No chyba, że to Borowik w nią wycofał ale raczej tak nie było. Statystyki są oczywiście ale, tutaj mamy w przeciągu krótkiego czasu nie małe stłuczki, o których mówią statystyki tylko niebezpieczne wypadki z udziałem najwyżej postawionych przedstawicieli polskiego rządu. Różnice są widoczne. Ale nie dlatego, że media ich nie wyciszają bo pisowskie media opłacone przez skoki nie takie rzeczy wyciągały platformie (mimo ze ich wiarygodność miała wiele do życzenia). Teraz TVPis mówi 3 lata dla 21 latka, a TVN że to wina Borowców i kto ma racje ? I kto jest tu zły a kto jest lemingiem, bo jeśli rozmawiamy w przeciągu tygodnia o dwóch podobnych przypadkach arogancji władzy i znowu dostaje argument ze PO, to dla mnie odpowiedź już jest jasna.

    Co do Krosna to z tego co wiem to wśród radnych jest tylko dwóch przedstawicieli PO i nawet jeśli PO popiera krośnieńskie władze to nie wiem co w tym złego. Wchodząc w ta logikę to jak PO poprze Kukiza to znaczy ze Kukiz jest Be ? Ale tu akurat jak wcześniej mówiłem Pan krytykuje i jednych i drugich więc się nie czepiam 🙂

  • admin 13 lutego 2017 Odpowiedz Author

    Panie Pytacz, tamta sprawa była wyciszana, BOR-owiec miał składać fałszywe zeznania, a na koniec zdaje się nie została wyjaśniona, bo tak przeciągano. I to jest ta różnica: teraz takie wypadki są we wszystkich mediach i wszyscy o nich wiedzą i dyskutują. Przez całe lata dziesiątki, a nawet setki wypadków i kolizji BOR było wyciszonych. A jeździł i zawsze tak samo, co miałem okazję przeżyć osobiście. I dobrze, ze wtedy nikt nie zginął, bo to naprawdę było niebezpieczne.

    Pytacz napisał: „bo jeśli rozmawiamy w przeciągu tygodnia o dwóch podobnych przypadkach arogancji władzy i znowu dostaje argument ze PO, to dla mnie odpowiedź już jest jasna”.
    A ja zapytam: co to znaczy „argument ze PO”? Jakoś nie widzę, by ktokolwiek tu kwestionował arogancje czy błędy za rządów PiS. Natomiast co złego jest w ostrzeżeniu ludzi, że PO nie stanowi recepty? Dowiem się? To jakiś gatunek chroniony?

    Co do Krosna, to prezydent osobiście startował z list PO do sejmiku, a raz nawet był liderem tej listy. PO nie wystawiała własnego kandydata na prezydenta, tylko popierała Piotra Przytockiego. Radnych-członków PO bywało w radzie więcej, tylko udawali „bezpartyjnych z klubu prezydenta”. To są suche fakty. To Pan Pytacz napisał, że „władza krośnieńska ma niewiele wspólnego z PiS czy PO”. Dlatego wyprowadzam z błędu: ma wiele wspólnego z PO. Powtarzam: to jest stwierdzenie faktu, w odpowiedzi na pańską wypowiedź, a nie ocena czy władza jest „be”.

    @Pytacz, naprawdę byłoby spoko, gdybyś bardziej odnosił się do tego co ktoś napisał w dyskusji, a nie doszukiwał się wszędzie drugiego dna i dyskutował z tym, czego się doszukał.

  • Pytacz 14 lutego 2017 Odpowiedz

    Ok . Ja nie szukam drugiego dna tylko pisze co myślę po przeczytaniu Pana tekstu – myślę że na tym polega dyskusja – że ktoś pisze co myśli, mimo że autor ma inne zdanie. I tu nie chodzi o to, że PO jest pod ochroną tylko moim zdaniem Pana teksty sugerują dokładnie coś odwrotnego, ze to PiS jest pod ochroną. A co do wypadku z Komorem, to nie wiem czy był tuszowany, może przez TVP, ale wszystkie możliwe szmatławce i media „niezależne” o tym wspominały. I w trakcie kampanii prezydenckiej Dudy zostało to jeszcze wyciągnięte na wierzch, że Pani mimo, ze wjechała w tył samochodu i została ukarana za to mandatem 600 zł w sądzie (także sprawa została rozwiązana – może sie Pan nie zgadzać z werdyktem ale jakoś nikt jej wtedy nie poparł – np jakieś Państwo w Państwie itp ) to jeszcze chciała od państwa zadość uczynienia w postaci kilu set tysięcy złotych za leczenie dziecka, które ucierpiało w tym wypadku (a widział pan zdjęcia uszkodzeń tego citroena, który ma lekko stłuczoną lampe – niech Pan to porówna z tym co zrobił Macierewicz i Szydłowa – a dokładniej ich kierowcy). Jeszcze raz wspomnę o tym, że różnica jest taka, że to ona wjechała w tył samochodu rządowego, może gdy zmieniali Pas i nie dali sygnału ostrzegawczego, a może porostu jak to w Warszawie bywa nie chciała wpuścić ich na „swój” Pas bo sie jej spieszyło. Natomiast w przypadku Macierewicza to kolumna wjechała w samochody, które stały na czerwonym świetle bo dystans, który mieli pokonać w odpowiednim czasie wymuszał na nich średnią prędkość jazdy 140 km/h. A nie jechali cały czas autostradą.

    Nie popieram łamania przepisów przez kolumny rządowe (nie zależnie od tego kto w nich jedzie) ale mam już dość retoryki, że PO też tak robiło. Przykład Teraz stawiają na nowo fotoradary – PO też tak robiło, a bezczelnie je ściągnęli przed nasza kadencją, Trybunał konstytucyjny – nielegalnie wybieramy sędziów – bo PO tez tak zrobiło. Misiewicze – PO tez obstawiło wszędzie swoich, Ustawa medialna – PO tez ograniczało prawa bo napadło na redakcje, Wrak tupolewa 1.5 roku i nic – PO nie dało rady przez 6 lat, Prezydent notariusz dobrej zmiany (powiedział że te słowa go nie obrażają) – a Komorowski też tak robił itd. itp. Należy teraz już rozliczać i punktować obecną władze a nie PO, PO, PO, PO. Bo kogo Pan proponuje zamiast Pis’u – Kukiz 15. fajnie ale co oni chcą zrobić bo jak to samo co robią w opozycji czyli nic i tylko PO, PO, PO, PO no to o co chodzi? Poparcie dla PiS ? Bo jest lepiej ? Gdzie Panie redaktorze ? Kto jest opozycją dla PiS Panie redaktorze ? (PO be, Sfetru be, SLD be), KORWIN? On przeszedł już samego siebie. Uważa Pan że to co sie teraz dzieje (czyli to samo co za PO tylko gorzej) ma trwać przez kolejne ile lat ? Ja nie rozumie Pana logiki Pan mojej i mamy z tym problem :), ale każdy jest inny.

    Panie redaktorze (z pewnością Pan to wie) każdy tekst można napisać na wiele sposobów i mimo, że dotyczy tego samego może nieść zupełnie inne przesłanie. W moim odczuciu, jeszcze raz to napisze, Pan rozmył problem szarżujących Borowików z rozkazu Pana Macierewicza, który chciał koniecznie po łepkach zdążyć na nieistotne spotkanie, dające mu możliwość ukłonienia się prezesowi. W tym celu kolumna łamała szereg praw drogowych powodując zagrożenie dla obywateli i spowodowała wypadek, do tego Pan Macierewicz natychmiast się przesiadł i pojechał dalej nie patrząc na nic, ani na nikogo – a przecież tam ucierpieli ludzie (przypominam nie jechał na ważne spotkanie z przedstawicielem innego rządu itp tylko na rozdanie jakiś nic nie znaczących nagród) – Pani Premier natomiast tez nigdzie się nie spieszyła, żeby mogła łamać wszelkie przepisy i wyprzedzać na podwójnej ciągłej bo jechała do domu żeby powiedzieć hello rodzince (miło ale bez przesady). Nie można tego porównywać, ze statystyka lat poprzednich, w których są delikatne stłuczki itp. itd. Nie można bo to jest manipulacja opinia publiczną. Należy podać konkretne fakty jeśli chce się uczciwie podejść do problemu, a nie udawać, że wszystkiemu winne są borowiki, które szarżują po polskich drogach i że za innych rządów też tak było i nie podając konkretnego przykładu. Przykład Komorowskiego jest może i kontrowersyjny ale w tym przypadku mocno nie pasuje bo tu Macierewicz czy Szydłowa jechali zbyt szybko, a on jechał chyba zbyt wolno na ten belweder skoro im babka w tył wjechała. Różnica jest widoczna i nie ma co udawać, ze jej nie ma. Można wspomnieć o tym, że wypadki z udziałem BOR’u sie zdarzały za wszystkich władz, ale w tej chwili winni są konkretni politycy nie Borowcy. A w tych statystykach, o których Pan mówi są też stłuczki na parkingach.

    Pana słowa: „Samochody BOR mają średnio ponad 20 kolizji i wypadków rocznie (!). O ilu słyszeliśmy do tej pory? Nawet gdy w wypadku z kolumną Komorowskiego ranne zostało dziecko, to była generalnie cisza.”

    „Ale czy wiecie co o takich szaleńczych rajdach uważa przewodniczący PO, Grzegorz Schetyna? Cytuję: „To są ludzkie słabości, wszyscy mamy mało czasu”. No dobra, przyznaję. Schetyna nie mówił tego o Macierewiczu, tylko o swoim partyjnym koledze, Marszałku Komorowskim, gdy ten mocno za szybko gnał przez Warszawę na spotkanie PO.”

    To są Panie redaktorze argumenty, że PO też tak robiła. Dlaczego nie napisał Pan konkretnego przykładu o SLD skoro takich było wiele, może coś z LPR albo Samoobrony, a może UW, PSL, AWS itd. – 20 wypadków rocznie – a cytuje Pan Schetynę i wskazuje na Komorowskiego. Następnie podczas naszej żarliwej dyskusji 🙂 znów wskazuje Pan na Komorowskiego i biedne dziecko, które rzekomo skrzywdził. I tylko o tych wypadkach Pan wie, a stwierdza Pan, że były tuszowane przez PO.

    Co do Krosna, to naprawdę ja nie wiem kto udaje że jest z partii, a kto nie bo to jest argument poza merytoryczny w stylu wierzeń w numerologie czy różdżkarstwo. Nie jestem jasnowidzem i nie potrafię przenikać przez ludzkie umysły. Uważam, że może Pan stwierdzić po tym jak głosują, kto ku komu się bardziej skłania, czy Przytocki do PO czy odwrotnie lokalne PO do Przytockiego. Co do tego, ze startował tam gdzie się nie dostał z list PO to jest fakt i z tym nie dyskutuje, tak czy tak jego poglądy w mojej ocenie są bardziej niezależne od PO i to raczej PO skłania się ku niemu -ale mogę się mylić.

    Pozdrawiam

  • admin 14 lutego 2017 Odpowiedz Author

    @Pytacz, skracając: powtórzę jeszcze raz, w moim tekście nie ma retoryki „usprawiedliwiamy, bo PO też tak robiło”. Tekst ma zupełnie inny charakter, co parę innych osób zauważyło.
    Dalej piszesz: „Dlaczego nie napisał Pan konkretnego przykładu o SLD skoro takich było wiele, może coś z LPR albo Samoobrony, a może UW, PSL, AWS itd. – 20 wypadków rocznie – a cytuje Pan Schetynę i wskazuje na Komorowskiego.”

    Zatem odpowiadam: bo oprócz tego, że napisałem, że średnio mają 20 kolizji i wypadków rocznie, napisałem jeszcze, że o bardzo niewielu słyszeliśmy. Dlaczego? Bo były wyciszane. Pan rozumie co to znaczy „wyciszane”? I jeszcze dodam, że ja napisałem „wypadków i kolizji”, a Pan w napastliwym tonie stwierdza, że napisałem o „20 wypadków”. Jest różnica? No jest. Merytoryczna.
    A dlaczego Schetynę przytoczyłem? Bo Schetyna jest z PO, która obecnie jest zbulwersowana stylem jazdy rządzących, zatem przypominałem jak ten hipokryta usprawiedliwiał podobny styl jazdy gdy oni rządzili. Po co to zrobiłem? Nie po to, żeby „usprawiedliwiać PiS”, jak Pan twierdzi doszukując się drugiego dna, którego rzekomo Pan się wcale nie doszukuje, tylko po to, żeby uświadomić czytelnikom, że samo ponowne przejęcie władzy przez PO nie będzie oznaczało uspokojenia stylu jazdy BOR. Chyba dość proste?
    Pan ma jednak odmienne zdanie, Pan uważa, że „należy odsunąć PiS, a opozycją dla PiS jest PO, wiec należy wspierać PO i jej nie krytykować, bo któż odsunie PiS jak nie PO?”
    I to jest ten sposób myślenia przed którym ja ostrzegam od lat: samo wymienianie PiS na PO i odwrotnie nie daje nam, Obywatelom NIC. Proszę sobie to dobrze przemyśleć, bo pisanie następnego komentarza o tym samym, po prostu nie ma sensu.

    Co do Krosna, to proszę czytać uważnie. Nie napisałem, ze ktokolwiek „udaje, że jest z partii”, tylko, ze osoby z partii startowały w wyborach i weszły do Rady z komitetu „bezpartyjnego”. Jest różnica?
    Ponadto powtarzam jeszcze raz: to Pan twierdził, ze władza krośnieńska ma niewiele wspólnego z PO, zatem przytoczyłem fakty wskazujące, że ma wiele wspólnego. To nie jest numerologia i różdżkarstwo, tylko fakty. W tym faktem jest, ze startował jako lider PO i DOSTAŁ SIĘ do sejmiku, tylko złożył mandat oddając go następnemu na liście. Zrobił partii PO przysługę prowadząc listę jako popularny samorządowiec, zatem ma wiele wspólnego. O tym jest ta część dyskusji w związku z poruszonym przez Pana zagadnieniem i tezą wygłoszą najwyraźniej z powodu niedostatecznego doinformowania. To chyba też dość proste?

  • Pytacz 14 lutego 2017 Odpowiedz

    Ostatni raz Panie administratorze, mam Pan racje przejęcie władzy przez PO nie zmieni stylu jazdy BOR, a dlaczego za PO ten styl mimo wszystko był delikatniejszy i dlaczego Tusk, Siemoniak , Kopacz, Schetyna itd i itp nie mieli takich spektakularnych wypadków. Nie ma Pan racji w tej kwestii, bo to jak Borowcy jadą, zależy od tego kogo wiozą i jak każe im się spieszyć i niech Pan nie wmawia, że jakby Tusk zrobił coś takiego jak Macierewicz to by nikt o tym nie wiedział. To bzdura i kłamstwo. Dobrze Pan wie o co mi chodzi tylko Pan udaje że jest inaczej. Przykre.

  • admin 14 lutego 2017 Odpowiedz Author

    W każdym wypadku jest też element losowy. Jazda Komorowskiego, którą usprawiedliwiał Schetyna też mogła zakończyć się spektakularnym wypadkiem. Wystarczyło, żeby ktoś mu wyjechał.
    Problemem jest nadużywanie sygnałów i władzy. Zmiana na PO tego problemu nie rozwiązuje. Intencją mojego tekstu jest podkreślenie tej tezy. Przypisywanie mi innych motywów to bzdura, kłamstwo i udawanie, że jest inaczej 🙂

  • Szpieg 15 lutego 2017 Odpowiedz

    „W każdym wypadku jest też element losowy. Jazda Komorowskiego, którą usprawiedliwiał Schetyna też mogła zakończyć się spektakularnym wypadkiem. Wystarczyło, żeby ktoś mu wyjechał.”

    Mogła, ale nie zakończyła, Hauer. W tym wypadku zgadzam się z Pytaczem, to już nie jest argument na tego typu dyskusję. Może i było średnio 10 kolizji, ale te dwa przypadki Szydło i Macierewicza to nie były kolizje, tylko prawie karambole. Czegoś takiego za PO też żadne media by nie wyciszyły, za duże to było.

    Ja wiem jaką masz tezę, i myślę że to akurat i Pytacz i ja zrozumieliśmy -że PO nie jest dobrą zmianą za PIS i vice versa. Ale zostawmy tę myśl przewodnią na chwilę, bo co do niej jak widzę, wszyscy się zgadzamy. Chodzi o to, ze ta ekipa ma jednak w wielu elementach gorszy, prymitywniejszy i niebezpieczniejszy styl (z kolei PO miała w innych) i to o tych konkretnych elementach myślę że dyskutujemy. Zamiast się kłócić, zastanówmy się może nad zasadnością czystki w BOR i wymiany doświadczonych funkcjonariuszy na szczeniaków (Yeri wspominał że ten co prowadził to też miał jakieś 22 lata, a w mediach podali że nie był „zawodowym” kierowcą pancernej limuzyny, bo ten akurat był nieobecny).

  • Yeri 17 lutego 2017 Odpowiedz

    Słyszałem, że BOR-owik ma 24 lata, to tak czy siak mało, prawko góra od 6 lat. Co do czystki w BOR to akurat chyba tak samo bym zrobił na miejscu PiS-u, w sensie samej czystki, niekoniecznie w ten sam sposób. A Ty Szpiegu nie?

  • Szpieg 17 lutego 2017 Odpowiedz

    Problem z PiS jest taki, że robi wymianę kadr – jak i wiele innych spraw – totalnie bez głowy. Na szybko, zastępując kim popadnie byle był wierny, przy okazji obrażając wszystko i wszystkich wokół, nie umiejąc tematu zapodać medialnie. Tak jak z pozbyciem się gościa klasy generała Skrzypczaka głównie, a może przede wszystkim, dlatego że skrytykował salutowanie przez wojskowych tej miernocie – Misiewiczowi. Jeśli chcę wymienić ludzi w BOR, to robię to sukcesywnie, rekrutując w zamian ludzi o porównywalnych kompetencjach, a nie awansując i wprowadzając nieopierzonych, za to wiernych szczeniaków. Realnie, przez takie działania bezpieczeństwo spada, co zaczyna być widoczne. Zresztą, czy ktokolwiek z nas mianowałby na kluczowych ministrów resortów siłowych takich ludzi jak Błaszczak czy Macierewicz? To wszystko, to ma być niby ta dobra zmiana?
    O ile jak podejrzewam jeden z powodów dla których Hauer bardziej krytykuje PO niż PiS jest taki, że swego czasu (daawno) wiązał z tą właśnie partią duże nadzieje, to ja mam podobnie z PiSem.

  • Yeri 17 lutego 2017 Odpowiedz

    Zgadza się, robią wszystko od dupy strony, PiS tak ma, ale co do samych czystek w BOR to ja ich świetnie rozumiem.
    Co do tego dlaczego Hauer bardziej krytykuje PO niż PiS to się chyba mylisz- Hauer krytykuje co mu się nie podoba, a w PO dużo więcej mu się nie podobało (nie to, że PiS kocha). Ja mam podobne poglądy polityczne do niego, więc rozumiem jak myśli- wg mnie PiS błądzi próbując zrobić coś dobrego, natomiast PO kombinowała wyłącznie jak własne lody kręcić, z definicji gorzej tu PO wypada. W to, że PiS się ogarnie nie wierzę ani ja, ani zapewne Hauer i Ty, ale moim zdaniem rządy PiS i tak są lepsze niż PO, jak na razie, przy całej otchłani patoli co narobili. Zresztą Ty też tak zdaje się uważasz?

  • Szpieg 19 lutego 2017 Odpowiedz

    No i właśnie na to liczy zarówno PiS jak i PO – z tym że PO już się na tym przejechała i PiS też się przejedzie – że większość uzna że „i tak ci drudzy są gorsi” i da im wieczną władzę. Jest to logiczne z punktu widzenia partyjniaków, i kompletnie szkodliwe z punktu widzenia wyborców. Ja nie zamierzam wpadać w tą pułapkę – PiS miał rok aby pokazać co potrafi i przegina pałę za pałą, długo by wymieniać, choćby właśnie resorty siłowe, Morawiecki i jego jazdy, polityka zagraniczna a właściwie jej brak… PiS trzeba teraz krytykować mocniej niż PO, bo jak pokazały przykłady, PiS potrafi wówczas się opamiętać (nie że sam chce, ale ogólnie wrogie środowisko medialne go do tego zmusza) – choćby kwestia projektu antyaborcyjnego Ordo Iuris czy dziennikarzy w Sejmie. Jeśli PiS wpadnie w pułapkę w którą wcześniej wpadła PO, to PO wróci do władzy. Głaskaniem PiSu i podkreślaniem na każdym kroku, że jednak PO gorsza, spowodujemy właśnie takie wkurwienie przez niego wyborców, że nastąpi powrót PO do władzy (ewentualnie jakiejś jej mutacji), tak jak PO spowodowała powrót PiSu. Może wtedy dopiero w następnych wyborach Kukiz15 (o ile się przez te najbliższe 6 lat nie rozsypie) zdoła pozbierać te zgliszcza, ale na obecną chwilę nie jest w stanie. Ja stoję na stanowisku, że pora zacząć ostro krytykować PiS własnie by się chociaż częściowo opamiętali.
    P.S.
    A co do tego że w 2005 Wy popieraliście PO a ja PiS i zajadle się sprzeczaliśmy, to fakty na które mam nawet dowody w postaci Hauerowych maili z okresu jak upadł pomysł POPiSu i PO przeszła pierwszy raz do opozycji totalnej, więc nie warto zaprzeczać 😉 W sumie to nic zdrożnego że daliśmy się wydymać wtedy, skoro teraz jesteśmy przez to mądrzejsi.

  • Yeri 19 lutego 2017 Odpowiedz

    Szpiegu, no nie do końca się tu zgadzam:

    „PiS trzeba teraz krytykować mocniej niż PO”

    Wg mnie PO właśnie na to liczy, o czym sam napisałeś. Biorąc pod uwagę, że mieliśmy niedawno próbę puczu (szczęściem nieudaną) to ja nie wiem, czy to taka dobra metoda. Rok temu PO prawie nam ściągnęła na głowę interwencje niemiecką, uratowały nas te sylwestry kolonijne, kto wie co było jakby nie to. Teraz na szczęście KOD umarł z własnej winy, ale kto wie co tam Tusk z pomocą Merkel wymyśli. W każdym razie krytykować PiS trzeba, ale PO i jej mutacje tak samo, a, że wg mnie robią jeszcze gorzej, to jeszcze bardziej.

    Odnośnie tego, ze w pierwszym momencie poparliśmy PO to nikt się tego nie wypiera, kilka razy pisałem tu, że mega spodobał mi się program 15/15/15 (VAT,CIT,PIT) plus JOW-y, taki realniejszy do wykonania Korwin, a PiS robił wtedy głupoty tak straszliwe, że teraz się kryje, więc zagłosowałem na nich. Po pierwszej kadencji podatki podnieśli zamiast obniżyć, a JOWy zamietli pod dywan, więc nabrałem przekonania, że wiedzą co trzeba by zrobić, ale robią odwrotnie, ergo to cwani oszuści. PiS natomiast chce dobrze, ale jest mega nieudolny. I to zdanie mam do dziś. Dlatego wg mnie należy wytykać błędy PiS-owi, jak Hauer, ale przypominać, że PO jest gorsze, bo ludzie niestety bardzo szybko zapominają i jak będziesz tylko jechał po PiSie to zaraz wróci Tusk.

  • pytacz 20 lutego 2017 Odpowiedz

    Szpiegu Masz 200% racji , a do reszty pytanie w czym PO bylo gorsze od PiS weźcie pod uwagę 8 lat kontra 1.5 roku moim zdaniem PO lepiej wypada mimo że za drugim raZem już ich nie piparlem i nie popre

  • Kala 20 lutego 2017 Odpowiedz

    Błędem i naiwnością jest ustawianie się na linii PIS kontra PO, po jednej lub drugiej stronie. I zawsze będzie to błąd. Już na początku bowiem zakłada, że wybór jest tylko polityczny.

    Wybór powinien być oparty na konkretnych elementach programu czy światopoglądu, nie na partiach jako takich. To jest łapanie się w idiotyczną pułapkę polityków. Nie widzicie ordynarnej manipulacji w mediach?
    – Cała Polska widzi…
    – Wszyscy Polacy pamiętają…
    – Każdy Polak popiera…
    Jaka cała? Gdzie wszyscy? Jaki każdy? Dwie główne partie polityczne w Polsce to jest tak naprawdę 47 tysięcy członków płacących składki. Na 30,7 miliona uprawnionych do głosowania. To jest dokładnie 0,15%. Ogon kręci psem.
    Sprowadzanie jakiegokolwiek wyboru politycznego do wyboru między partią A i B jest dokładnie tym, co politycy chcą osiągnąć – utwierdzaniem się w przekonaniu, że nie ma innego wyboru.

    Retoryka, że PIS jest lepszy tylko dlatego, że PO była jeszcze gorsza to droga donikąd. Gdzie jest kres takich porównań? Skalą odniesienia nie może być druga opcja, nie mogą być wałki poprzedników.
    Istnieje jeszcze coś takiego jak rzeczy obiektywnie logiczne czy wartościowe. Relatywizacja wartości głupot robionych przez partię A czy B jest tylko ich zwycięstwem.

    Stąd moje zdanie jest od lat niezmienne co do ogólnej oceny sytuacji, w tej chwili ulega ewentualnie radykalizacji lub łagodzeniu. Wszyscy politycy w Polsce powyżej pewnego stopnia popularności okazali się jak dotąd tak samo nic nie warci. Są zadufani w sobie, z manią wielkości, bezczelni i niekompetentni. Od A do Z. W ich przypadku jak dla mnie obowiązuje zasada domniemania winy. Każdy polityk jest winny kłamstw i prywaty dopóki swoimi czynami nie dowiedzie czegoś przeciwnego. Nie mamy nawet jednego fachowca w roli ministra, nie chcę nawet próbować oceniać jak nisko w szeregi należałoby sięgnąć, by się do jakiegoś rozsądnego merytorycznie poziomu dokopać. Nie ma dla mnie znaczenia opcja polityczna, mają znaczenie faktyczne kompetencje poparte działaniami.

    Natomiast to, co się teraz wyprawia to są kolejne rekordy niekompetencji. Nie posądzam tu nawet o złą wolę, czy nieuczciwe zamiary – w każdym razie nie wszystkich. Dostrzegam za to bezmiar niekompetencji, brak zasad, procedur i doświadczenia. Na tym poziomie są to niestety grzechy śmiertelne.

  • Szpieg 22 lutego 2017 Odpowiedz

    No i kolejny przykład – z wycinką drzew. Wzmogła się krytyka, Kaczor sprawie się przyjrzał i ustawę przygotowaną na kolanie i przepchniętą w kilka dni, uwalił. Nie byłoby krytyki (w tym ostrzału w mediach), nie byłoby sprawy.
    Bo jak to PiS – od razu siekierą, nie skalpelem. Oczywiście że obywatel na swojej działce powinien mieć prawo wycinki drzew, chyba że to jakieś pomniki przyrody – ale w momencie gdy deweloper za łapówkę kupuje zieleniec w mieście i wycina go w cholerę „bo ma prawo”, żeby postawić jakieś szajsowate grodzone bloczki dla nowobogackich kmiotów? Vide w Świętochłowicach na Sudeckiej, ostatnią wyspę zieleni na moim dawnym osiedlu zniszczyli żeby postawić tak dziadowskie bloczki, że nie wiem jaki Bulioner idiota wydał na to kasę. Tak akurat tylko łączka była, ale teraz, w myśl lex Szyszko, już by parki i skwery wykupować zaczęli. PO chciała przecież wyprzedawać Park Śląski.
    Chociaż akurat nie wiadomo, czy faktycznie w tym przypadku tak jak mówi Kaczor, nie stał za tym lobbing deweloperów właśnie. Ten Szyszko podejrzany jest, jak nie odstrzał zwierząt, to wycinka drzew. Za samą mordę, powinni go odstrzelić.

  • admin 22 lutego 2017 Odpowiedz Author

    @Szpieg, a tą wyspę zieleni to ci wycieli teraz, czy wcześniej? Bo wiesz, u nas w Polance, to ostatni większy teren zielony na osiedlu zajęli… ups, nie wolno napisać kiedy, bo zaraz @Pytacz skomentuje, że „usprawiedliwiam”. Jednak na litość boską i świecką trzymajmy się jakiś faktów, konkretów. To jest straszne jak ludzie są szczuci i jak dają się szczuć. Np. wielki tytuł: „masakra drzew, to przez nowe prawo!”, a w tekście, że wycinka nielegalna i zawiadomienie do organów… Albo z innej beczki, dzisiejsze cięcie cytatu Kaczora z Sejmu. Jeden, niby wykształcony człowiek komentował to pisząc o „wieszaniu”. Z ciekawości zapytałem kogo i za co chce wieszać, to zaczął wklejać wulgarne obrazki i narzekać, że za to, że jako nauczyciel będzie teraz mniej zarabiał. Na koniec mnie zwyzywał i pochwalił się, że ma dyplom. Niby wykształcony człowiek… niby elita… To jest po prostu żałosne.

  • Yeri 23 lutego 2017 Odpowiedz

    Szpiegu:
    „Oczywiście że obywatel na swojej działce powinien mieć prawo wycinki drzew, chyba że to jakieś pomniki przyrody – ale w momencie gdy deweloper za łapówkę kupuje zieleniec w mieście i wycina go w cholerę „bo ma prawo”, żeby postawić jakieś szajsowate grodzone bloczki dla nowobogackich kmiotów?”

    No, tu nie masz kompletnie racji wg mnie. Jak da w łapę, żeby wykupić zieleniec, to tak samo nie będzie miał żadnego problemu z wycięciem drzew na nielegalu. Ta nowa ustawa tylko ludziom na ich działkach pomaga, jak mnie, ja jestem z tego bardzo zadowolony, a deweloperzy zawsze wycinali sobie drzewka jak chcieli, potęga łapówy.
    Z tymi nowobagckimi kmiotami to nie obrażaj Panie, bo nie ma po co.

  • Szpieg 23 lutego 2017 Odpowiedz

    No właśnie Yeri nie da się wyciąć drzew na nielegalu jak wykupujesz zieleniec w centrum miasta. Zaraz jakieś ekologi czy media zrobią szum, i dorąbane będzisz miał takie kary za nielegal, że siądziesz. Tak to se możesz cichaczem na boku, modląc się żeby sąsiad nie podkablował. Najlepszy przykład właśnie to w Warszawie pod urzędem dzielnicy, od czego się zaczęło. Deweloper działkę miał – ergo wcześniej wykupił (z łapówą lub bez, trudno powiedzieć – ale zauważ co z kamienicami w Warszawce było i sam sobie odpowiedz), ale drzew bał się ruszyć, albo też urząd nie chciał mu wydać pozwolenia.
    Zauważ, że jak ktoś miał drzewka na działce, to najczęściej uzyskał pozwolenie. Cyrki były jak zapominał że powinie, i dostał za to milion kary, To była ta patologia, którą trza było zreformować. Ale zreformować, nie umożliwiać deweloperom wolną amerykankę.
    Zaraz mi napiszesz że kupił, więc miał prawo. Przede wszystkim nie powinien mieć prawa wykupić działki z taką lokalizacją – po to są plany zagospodarowania miejscowego, które pokazują gdzie ma być zieleń i rekreacja, a gdzie deweloperzy. I po to właśnie gminy tak niechętnie te plany uchwalają – bo można wziąć w łapę i dać wuzetkę (WZ-decyzja o warunkach zagospodarowania). I to łapówkarstwo kwitnie już na poziomie wydziałów architektury, niekoniecznie trzeba przekupywać burmistrza czy jego wice. Siedze w tym środowisku, niejedno widziałem i słyszałem.

    A nowobogackich kmiotów będę obrażał ile się da, bo tego konkretnego tałatajstwa nie znoszę. I żeby była jasność, nie chodzi mi o ludzi co mają kasę i są na poziomie, (ale taki w życiu nie kupi tak obleśnego domku jak na Sudeckiej w Świonach), ale o gatunek archetypiczny, który np. kupuje na kredyt Hummera i wsadza do niego gaz, albo do limuzyny kratkę z tyłu. Akurat mam dość doświadczenia z ludźmi, żeby zauważyć że jak ktoś kasę miał zawsze, albo ciężko się jej dorobił, to dużo częściej wykazuje poziom i wyczucie smaku w tym na co ją wydaje i jak się z nią obnosi. Co innego nowobogacki kmiot.

  • Szpieg 23 lutego 2017 Odpowiedz

    *miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego of kors

  • Szpieg 23 lutego 2017 Odpowiedz

    http://dolinasudecka.pl/
    Zresztą zobaczcie sobie sami. Paskudne baraki, z drabinką na dach jak w hucie jakiej. Nażgane, że jeden drugiemu w okno zagląda, bo ten zieleniec za duży nie był. Kawał łąki między betonem, gdzie można było psa wypuścić, dzieciom owady czy czasem i zwierzątka pokazać… Yeri, pewnie sam z Sandi swego czasu tam na romantyczne spacery chodziłeś.
    Sorry jak to offtop, ale powiedzmy że powiązany, bo to patologia której PiS niemalże otworzył totalnie bramy.

  • Kala 23 lutego 2017 Odpowiedz

    Hej, ja mam auto z kratką… W leasingu… I gaz miałem zakładać… 🙂

  • Szpieg 23 lutego 2017 Odpowiedz

    A ja mam zagazowanego Dustera co był w kredycie wzięty. Wiadomo, że chodzi mi o typów dużo cięższego kalibru niż my. Tego typa z zagazowanym Hummerem widziałem jak tankowałem wyjeżdżając od Ciebie z Rzeszowa, i nawet obsługa stacji kręciła głowami 😛 No co jak co, ale pewnych aut się już kurde nie gazuje…
    A z kratką to chodziło mi o typową limuzynę nie SUVa, nie kombika tylko coś co wygląda autentycznie jakbyś do garnituru gumofilce włożył… z czymś takim z kolei widziałem bodaj Infiniti czy Chryslera…. i wbiło mnie w fotel.

  • Szpieg 23 lutego 2017 Odpowiedz

    Kala, jesteś ostatnią osobą którą bym posądzał o chęć zagazowania Hamera…eee… Hummera.. 😀

  • admin 23 lutego 2017 Odpowiedz Author

    @Szpieg, chcesz powiedzieć, że do tej pory drzewa zatrzymywały takie inwestycje, jak na załączonym obrazku? Czy chcesz powiedzieć, że drzewo może zatrzymać kogoś, kto daje w łapę za „wuzetkę”? Bo wiesz, trochę nie nadążam…

    BTW: wrzuciłem u siebie na fb zdjęcia masowo wyciętych drzew w Krośnie. Odezwał się poseł jednej z partii i zapytał, czy może je wykorzystać. Powiedziałem, że spoko, tylko zmartwił się, gdy podałem datę wycinki. 2013.

  • Szpieg 23 lutego 2017 Odpowiedz

    To nie nadążaj. Przyzwyczaiłem się…

  • Kala 23 lutego 2017 Odpowiedz

    Hmm. W Rzeszowie tego cięcia aż tak nie widać. Choć pewnie nie widzę wszystkiego.

    Może to też być kwestia włodarzy miasta – prezydent Rzeszowa jest regularnie wybierany w pierwszej turze wyborów prezydenckich. Ewidentnie czymś na takie traktowanie zasługuje. Jest Rzeszów miastem dobrze zarządzanym – nie idealnie, ale dobrze. Wyróżnia się na plus.

    Cała awantura z wycinką dobrze oddaje istotę większości zmian w tej chwili wdrażanych przez rząd – nawet jeżeli kierunek słuszny, to za co się nie wezmą to spierniczą.

    Pożartowałbym ze zbrojeniówki, ale tylko się wyć chce. Z wściekłości.

  • Yeri 23 lutego 2017 Odpowiedz

    Szpieg:
    no znam tą ‚dolinę” dobrze, te domy faktycznie no me gusta, ale co kto lubi. Co do Hummera w gazie (hyhy, żarcik z Hamerem przedni) to ja tam nie widzę problemu, wręcz czasem głupotą jest nie zagazować wg mnie. Auta z kratką, hm, może i masz rację, że niektórym to nie pasuje, ale ja też tu nie widzę problemu, takie przepisy durne są, trzeba robić koszty, więc lepiej jeździć Rangerem niż Dusterem, nawet z nieklimatyczna kratką. Gdybym ja musiał nabijać koszty to bym tak bez wahania zrobił.
    Co do deweloperów i wolnej amerykanki- dalej jestem za wycinaniem swoich drzew. Jeśli jesteś właścicielem działki budowlanej to naprawdę nie rozumiem, dlaczego miałbyś nie wyciąć drzewa (pomijam zabytki itp). To była straszna patologia. Jeśli deweloper kupił działkę stojącą w MPZP jak np zieleń miejska (no faktycznie patola, chociaż z drugiej strony były sytuacje jak w Alternatywach 4 z deptaniem „trawnika”) to i tak tam nic nie wybuduje bez dania w łapę i zmian w tym planie, warunków zabudowy na tym nie dostaniesz. Z wałami np w Warszawie masz oczywiście rację, chyba zwłaszcza w Warszawie, tam jest patola największa, z zabudową tych „korytarzy wentylacyjnych” (czy jak to tam nazywają) itp, ale jakoś ta ochrona prawna drzew nikomu nie przeszkodziła już od kilkunastu lat powycinać drzewa i zabudować te tereny deweloperom, a kary dotykały głównie prywatnych właścicieli. Zakopane kolejnym przykładem jak inwestorzy w dupie mają kary i przepisy. Nie jestem za taką patologią oczywiście, to, że jesteś właścicielem działki nie znaczy, ze możesz sobie stawiać na nich ‚sudecką dolinę”, jeśli obok masz zabytkowy kompleks kamienic, to nawet JKM by za tym nie był.
    Ale Szpiegu, to jako związany z samorządem, jak byś rozwiązał problem drzew, skoro mówisz, że dla prywatnych stare przepisy były złe, a nowe to narzędzie do wałów deweloperskich?

  • Pytacz 24 lutego 2017 Odpowiedz

    Panie adminie znowu się odezwę bo to jest porównywanie dwóch odrębnych patoligii. Teraz PiS odgórnie (ustawą) pozwolił wycinać właścicielom wyszystko, a w 2013 roku (jak Pan pisze) to nie Tusk, czy rząd PO wziął łapówkę tylko lokalny urzędnik i to całkiem możliwe że na podkarpaciu to z PiSu ! Więc znowu daje Pan argument dla mnie nie konkretny rozmywający to co PiS zrobił.

    P.S. ja jestem za tym, żeby każdy właściciel swojej działki mógł z nią robić co chce, sprzedawać, budować na niej, sadzić i wycinać drzewka. Natomiast lokalne władze powinny pilnować, żeby np. Parku Jordanowskiego nikt nie przerobił na Parking jak to miało miejsce obok RCKP, czy postawił tam blokowiska czy supermarket.

  • Pytacz 24 lutego 2017 Odpowiedz

    A jeszcze jedno:

    Ja nie zabraniam się Panu odzywać, przecież to Pana Blog 🙂

  • Szpieg 24 lutego 2017 Odpowiedz

    Ja się tu, odpowiadając na Twoje pytanie Yeri, pozwolę zgodzić z Pytaczem. Trudno będzie w samej ustawie oddzielić dewelopera od zwykłego właściciela, dlatego zasadne było wstrzymanie się z ustawą i wpierw uporządkowanie tej patologii z planami miejscowymi i wuzetkami. Ciekaw jestem, co teraz zrobią. Jasne, że uzyskanie zezwolenia na wycinkę nie powstrzyma kogoś zdesperowanego, ale ustawa całkowicie liberalizująca ułatwi działanie nawet tym nie zdesperowanym. Znów od dupy strony.

    Co do tego zagazowania, czy zakratkowania auta o już pewnej cenie i pewnej klasie, to jest to kwestia w sumie podobna do podejścia hmm, na zasadzie że oczywiście wygodniej i praktyczniej jest łazić w bojówkach i butach trekkingowych, ale jak już aspirujesz w pewne towarzystwo, to musisz wbić się w garniak i lakierki, choćby to dla Ciebie było idiotyczne. Możesz łazić jak lubisz, ale towarzystwo Cię nie zaakceptuje tak jakbyś może chciał. Albo tak jak np. ludzie ze wsi w początkach blokowisk śmiali się z miastowych, że ci butów w sieni nie zostawiają, bo przecież syf i zawadza. Owszem, ale konwenans jest konwenans.
    Pewnych samochodów nie kupuje się po nic innego aby zabrylować. Jak chcesz jechać w teren, to wystarczy Ci Duster albo starszy Land Cruiser. Jak chcesz mieć praktyczne i sprawne samochodziszcze, a przy tym o bardzo przyzwoitym poziomie luksusu, to kupujesz np. Subaru Legacy jak ma Kala. A jak masz obrzydliwą kupę kasy i po prostu nie chcesz odstawać od kolegów, to kupujesz Lexusa, Mercedesa, najnowsze BMW czy innego Chryslera, czy Hummera, wrzucasz to w leasing i Ci wystarcza oszczędności w kosztach. Jak zaczniesz dodatkowo robić cyrki z malutką kratką w limuzynie, albo z wystającym korkiem z gazu, to cały efekt diabli Ci wezmą – koledzy obśmieją, a takie szaraczki jak ja też nie będą miały do Ciebie szacunku. Może Ci to oczywiście nie przeszkadzać – i wielu nie przeszkadza. Zresztą pewnie niejednego takiego nowobogackiego mądralę w pracy widujesz i nawet zapewne pokazać mu jego miejsce musiałeś. Od typa z wyższej klasy zawsze będą dzieliły takich lata świetlne.

  • admin 24 lutego 2017 Odpowiedz Author

    @Pytacz, miałem raczej znowu na myśli wskazanie hipokryzji. Opozycja niby broni wolności obywateli, a równocześnie traktuje nas jak bezrozumne bydło, które tylko marzy, żeby wyciąć wszystkie drzewa w okolicy. To jest nienormalne, to jest jakaś psychoza. Wrzuca się zdjęcia drzew wycinanych pod poszerzenie drogi, drzew z gruntów samorządowych etc i wszystko „wina Szyszki”.

    …a zdjęcia które zamieściłem z 2013 dotyczyły wycinki w Krośnie, gdzie jak już wspomniałem rządzi prezydent Przytocki powiązany z PO. Totalna rzeź pięknych, zdrowych świerków rosnących na gruncie komunalnym, co nie obchodziło nikogo, dopóki nie pojawiła się moda na „wina Szyszki”. Nagle ludzie, którzy popierali Przytockiego pytają, czy mogą tych zdjęć użyć 😀 teraz 😀 Nawet nie zapytali do kogo należy grunt, tylko od razu chcieli „użyć”. Zrezygnowali po podaniu daty. Dla mnie to jest jakaś POlityczna histeria obrażająca normalnych ludzi. Sam mam 6 drzew i wkur***ją mnie politycy, traktujący mnie jak idiotę, który gdy tylko nie będzie zakazu, to wszystko wytnie. Niech spadają na drzewo.

  • Szpieg 24 lutego 2017 Odpowiedz

    Hauer, tak poza wszystkim, serio nie zgadzasz się że większość ludzi to idioci którymi trzeba sterować i krótko trzymać za twarz?
    To jest ten schizofreniczny rozkrok Korwina, który z jednej strony chce wszystko liberalizować a z drugiej gada o „dupokracji”, i na każdym kroku wymyka mu się obraza „yntelygencji” elektoratu, bo sam tego ścierpieć nie umie 😛

  • Pytacz 24 lutego 2017 Odpowiedz

    Panie adminie wiem ze jak zwykle chodzi Panu o hipokryzje platformy (a nie PiSU), czy tam opozycji, która teraz brzytwy się chwyta. Ale Przytocki w żadnym przypadku nie jest i nie był powiązany z rządem PO-PSL i nawet jeśli wtedy doszło do nieprawidłowej wycinki czytaj łapówkarstwa to nie można za to winić Tuska czy Schetyny. A w przypadku tej ustawy mamy niedociągnięcia, za które odpowiada rząd PiS, który ja klepną – chyba tą różnice Pan widzi ?

  • admin 24 lutego 2017 Odpowiedz Author

    Właściwie nie chce mi się rozwijać kolejnych pobocznych wątków, an dyskutować z tym co kto sobie wymyśli na temat tego co napisałem. Niby prosty argument przedstawiłem, a Szpieg z jakimś korwinowskim rozkrokiem wyjeżdża. No ku*wa Szpiegu, sam opisałem dokładnie ten mechanizm u Korwina kilka lat temu, tyle, że u mnie to NIE WYSTĘPUJE, ani nie pojawiło się we wpisie, który komentujesz.
    Otóż normalni ludzie mają sporo zdrowego rozsądku, a nawet lubią mieć drzewa w otoczeniu. Nie należy traktować wszystkich jak kretynów. Tyle napisałem. Po wuja Korwina do tego mieszasz? Retorycznie pytam bo z mojej strony EOT.

  • Szpieg 24 lutego 2017 Odpowiedz

    Korwina w to zamieszał Yeri, a Ty Hauer weź wyluzuj bo Ci żyłka pęknie 😛 Jak już piszesz bloga, to byś był chociaż cierpliwy do dyskusji z tymi całymi czterema komentatorami 😉

  • Yeri 24 lutego 2017 Odpowiedz

    O, sorki, zamieszałem Korwina, ale w innym kontekście, a Ty szpiegu na mnie zwalasz :p
    Co do drzew to uważam, że deweloperzy dawali radę ;na starych przepisach, co prawda znam to tylko na przykładach Warszawy, Zakopanego i Katowic (w Krośnie już nie jestem na bieżąco), ale to już są sztandarowe przykłady, a jak można było tam, to można było wszędzie. Zmiana ustawy mega pomogła takim ludziom jak ja, którzy wcześniej musieli się szarpać z każdym drzewem i płacić. Dla mnie to na plus jest. I jakoś nie widzę jak mogło by to doprowadzić do ekologicznej katastrofy.
    Co do aut to ja serio nie widzę nic złego w kratkach i gazie. Żadna wiocha to nie jest, ja wręcz nie rozumiem czemu jeździć na benzynie, jak można na gazie. Nawet jak kogoś stać jeździć na benzynie, to po co płacić więcej skoro można mniej, tak dla zasady? O ekologi nie wspominając. A jak się nowobogaccy zachowują na imprezach to osobna kwestia, kolega oficera Mazurka, którego pewnie pamiętasz to był taki nowobogacki, wcale bym się nie zdziwił, jakby jeździł z silnikiem 3.0 bez gazu, bo mu wstyd na gazie, prawdziwi bogaci się nie wstydzą, z tego co widzę.

    Pytacz- koło starego WDK wycięli parę drzew, żeby mógł powstać RCKP i parking, zniknął menelski skwerek i moja ulubiona wierzba. Sam budynek mi się nie podoba, ale uważam, że dobrze zrobiono. A jeszcze raz- to, że wolno wycinać drzewa na swoich działkach, to dalej nie jest żadna broń dla deweloperów czyhających na miejskie zieleńce, jak MPZP mówi, że tam ma być zieleń, to wycięcie zieleni nie sprawi, że tam mogą powstać domy. Ta ustawa nic nie ma wspólnego ze wspomnianym przez Ciebie ogródkiem jordanowskim, itp.

  • Szpieg 25 lutego 2017 Odpowiedz

    Dobra, zostawmy te samochody, to może Hauer przestanie focha strzelać i wróci 😛

    Ale już np afera się zrobiła przy Giszowcu, gdzie właścicielka terenu przy zabytkowej wieży ciśnień kilka lat temu nie dostała zgody na wycinkę (chciała obiekt budowlano-handlowy wznosić), a teraz w kilka dni wycięła wszystko, plus „niechcący” drzewa z sąsiedniej działki miejskiej.

    Mamy tę różnicę mentalnościową, że ja uważam iż „święte prawo własności” winno mieć pewne ograniczenia. Każda jednostka funkcjonuje w określonej wspólnocie, i zasady wspólnoty muszą być czasem dominujące, by wszelkie struktury społeczne do reszty się nie rozlazły. Skrajnością w jedną stronę jest socjalizm, a skrajnością w drugą – korwinizm. Oba równie mnie odstręczają.
    Choćby plan zagospodarowania słusznie reguluje, że właściciel nieruchomości nie może sobie jej pomalować na różowo w zielone ciapki albo wystawić pomnika wielkiego człona w ogródku. W przeciwnym razie np. będą masowo wykupywane obszary zielone, od razu wycinane przez prywatnego właściciela, a następnie sprzedawane deweloperowi. Wcześniej było to nieopłacalne, bo jednak trza było czekać na wycinkę i można było zgody nie dostać. Wcześniej deweloperzy tak jak piszesz, „dawali radę”, ale teraz to już pójdą na całość. Zresztą widać to we wszystkich miastach, kto miał kawał terenu wziął się za wycinkę żeby go potem szybko z zyskiem sprzedać. Wbij se w google lex szyszko, albo poczytaj portal samorządowy.
    I żeby było jasne, uważam że powinno to być rozwiązane w ten sposób, że dla właściciela terenu w mieście na którym są drzewska używane od lat przez społeczność lokalną np jako skwer, powinno być prawo pierwokupu przez gminę. Żeby właściciel mógł się terenu pozbyć i zarobić – bo faktycznie, po cholerę komu teren z którym nic zrobić nie może. Oczywiście deweloper zapłaciłby więcej, ale zważcie na to, że miasta stają się powoli nagrzanymi betonowymi pustyniami przez to „święte prawo własności”. PiS już to zrobił z ziemią rolną (czym zresztą pokazał gdzie ma „święte prawo własności”, tym bardziej ta ustawa o drzewach wygląda na lobbing), więc czemu nie z terenami zielonymi w mieście?

  • Szpieg 25 lutego 2017 Odpowiedz

    *usługowo handlowy obiekt, oczywiście miało być z tym Giszowcem.
    A te „nasadzenia zastępcze” to śmiech na sali, bo akurat w takich sytuacjach ma małe znaczenie że ktoś te same drzewa posadzi „jako rekompensatę” w całkiem w innej części miasta, czy też wręcz na jego obrzeżach.

  • admin 25 lutego 2017 Odpowiedz Author

    @Szpieg, prosta sprawa, chcesz być traktowany przez władze jak idiota, czy nie?
    Po prostu sobie odpowiedz, a nie mieszaj, że „a bo Korwin trochę traktuje ludzi jak mądrych, a trochę jak idiotów”…no chyba, że masz takie same schizy jak Korwin, to ok, mogę przyjąć taką odpowiedź.

    Natomiast co do drzew, to rzeź na prywatnych działkach zacznie się właśnie teraz. Dlaczego? Przez całe lata było tak, że jak ktoś posadził sobie drzewo, to ok, mógł. Ale jak chciał je usunąć, to był problem. Jak urzędnik był upierdliwy, to człowiek stwierdzał, ze jak już uda mu się wyciąć drzewo, to nowego nie posadzi, bo nie che by za ileś tam lat on, lub jego dzieci, musieli się znowu użerać z urzędasem, który nawet nie zna ich posesji. Po ostatniej zmianie prawa sporo ludzi stwierdziło:”spoko, teraz mogę wyciąć spokojnie drzewo, które mi przeszkadza, a posadzić nowe, bez obaw, że jakiś idiota w przyszłości będzie robił mi problemy”.
    niestety, w wyniku totalnej histerii, publikowania zdjęć drzew wycinanych np wzdłuż dróg pod rozbudowę itp. poszła zapowiedź, ze prawo zostanie znowu zaostrzone, że znowu będziemy traktowani jak idioci. Jaki jest efekt? Ludzie w pośpiechu wytną każde drzewo, które im przeszkadza, albo będzie mogło potencjalnie przeszkadzać w perspektywie następnych 50 lat, a za to nie posadzą żadnego nowego, żeby nie mieć kłopotów w przyszłości. Bardzo wielu tak postąpi, a niektórzy nawet mówią o tym wprost. Bezmyślne zmiany i niestabilne prawo prowadzą do zagłady.

    …a z tymi „demonicznymi deweloperami” to już dajcie sobie spokój, bo jakoś przez całe lata prawo upierdliwe dla zwykłego Kowalskiego, w żaden sposób nie zatrzymywało deweloperów przed wycinkami i zabudową każdego trawnika.

    @Pytacz, ogródek przed RCKP przecież zabetonowała władza lokalna. Ta sama, którą zdaje się między wierszami popierasz i która niby nie ma nic wspólnego z PO? Czyli prezydent jest spoko, tylko to co robi nie jest spoko?

    @Szpiego, no to masz przykład dbałości gminy, w tym co Pytacz przytoczył: jedyny większy teren rekreacyjny na osiedlu/blokowisku, czyli drzewa, plac zabaw, alejki, ławeczki… i ten cały park zostaje przerobiony na parking przez…władze lokalną. Nie przez demonicznego dewelopera, tylko samorząd.

  • Szpieg 25 lutego 2017 Odpowiedz

    Hauer, powiem tak: dopuszczam traktowanie mnie jak idiotę przez władzę, jeśli akurat w tej czy innej konkretnej sytuacji wiem, że służy to trzymaniu w ryzach prawdziwych idiotów. Niestety nie można ekskluzywnie wyłączyć nie-idiotów z tego rozwiązania, więc musimy pocierpieć. Korwin ma schizy, bo wie że tak jest, ale zarazem chciałby uchodzić za super liberała. Ja za takowego nigdy nie uchodziłem i nie zamierzam, więc nie mam rozdwojenia jaźni. Wiem, ze Ty masz z tym nieustanny problem, ale w tym czy innym przypadku, chodzi o większe dobro.
    Ja wiem, że z tymi deweloperami to będziesz szedł tą samą utartą od lat retoryką, że „skoro zakaz handlu narkotykami nikogo nie powstrzymuje, to trzeba go znieść”. Znieść wszystkie zakazy, zliberalizować wszystko, znamy to…
    Tylko jak w odpowiedzi mówiłem, że w takim razie zalegalizujmy korupcję, bo jej zakaz i tak nikogo nie powstrzymuje, a przynajmniej oliwiłaby system, to rura Ci miękła 😛

  • Yeri 25 lutego 2017 Odpowiedz

    Szpieg-
    nie zwyzywaj mnie od korwinistów pliz, bo powiem trochę jak Korwin, ale to nie dlatego, że powtarzam jego slogany bez głębszego zrozumienia. Po prostu zauważyłem już dawno pewien mechanizm- jest sobie właściciel prywatny i jest urzędnik. Obaj mają wizję tego, co wolno zrobić temu pierwszemu z jego własnością. I dyskusja teraz jest, który z nich będzie miał rację? Jeden powie; prywatny, bo to jego i zrobi tak, żeby było dobrze. Drugi powie; urzędnik, bo to nie jego i nie będzie zaślepiony zyskiem, zrobi tak żeby było dobrze. I ja tu Szpiegu rozumiem, dlaczego wielu ludzi daje rację urzędnikowi. Tak samo jak rozumiem Twój argument z MPZP i nakazem budowania domów w określonych wymiarach, kolorach, etc. Ale jak się temu przyjrzeć, to i urzędnik i obywatel to tacy sami ludzie, zakładając, że idiotą jest obywatel, a urzędnik jest mądry to ok, ma to jeszcze jakiś sens, ale co jak np obaj to idioci? Napisałeś o miastach zmienionych w betonowe pustynie, fakt, paskudne to jest, tyle, że największe betonowe pustynie powstały w czasie gdy obowiązywała ‚ochrona drzew”. A historycznie to urzędnicy centralnie planując stworzyli nasze betonowe miasta, apropo Giszowca- prywatny właściciel tej dzielnicy stworzył koncepcję „miasta-ogrodu”, gdzie każdy górnik miał mieć swój dom, ogród i drzewo, a potem to znacjonalizowano i urzędnicy zdecydowali, że klasa robotnicza nie może żyć w takich warunkach, zabetonowali Giszowiec i upchnęli robotników w mieszkankach w wielkiej płyty. No i teraz kto mądrzej wymyślił? A przypomnę tylko, ze prywaciarz działał w imię zysku, a urzędnik pro publico bono.
    Oczywiście, żeby nie być nieuczciwym pochwalę od razu katowickich urzędników, za te lasy, stanowiące prawie pół powierzchni Katowic, mega dobrze to wymyślili, chwała im za to i bardzo cenię to sobie (inna sprawa, że dzisiejsi urzędnicy zaczynają na to rękę podnosić). Ale to jedne Katowice, a popatrz co urzędnicy zrobili np z nieszczęsnym Sosnowcem- beton i beton, nawet nie ma gdzie dziecka zakopać, jedyne sosny chyba znajdziesz na działkach prywatnych i już w nazwie tylko).
    Co do wycinania klimatycznych drzew wzdłuż dróg- fakt, pięknie to wygląda, ale ile ludzi przez to ginie? Na zachodzie już dawno to wycięli i drzewa sadzą dalej od drogi, dzięki temu mniej wypadków śmiertelnych.
    Konkludując- ja jestem za wolnością w granicach prawa oczywiście, inaczej to by była anarchia a nie społeczeństwo. Pytanie teraz o rozwiązania prawne tych kwestii, ja jestem optymistą jeśli chodzi o rozwiązanie PiSu w kwestii drzew. Z kolei to o ziemi nie podoba mi się wcale. Zobaczymy co PiS dalej zrobi (nie jestem zwolennikiem PiSu, żeby nie było, ani nie lituję się nad Sosnowcem!!).

    Hauer- dobry przykład z tym, ze ktoś sobie zasadził drzewa i spoko, ale jak już chciał je wyciąć i zrobić coś inaczej to lipa (lipa w przenośni, nie drzewo:p ), dokładnie ten przykład oddaje paranoje pewnych rozwiązań prawnych.

  • Szpieg 25 lutego 2017 Odpowiedz

    Wiesz, Yeri, abstrahując od reszty dyskusji, przykład prywaciarz-urzędnik z Giszowcem o tyle nietrafiony, że prywaciarzem był XiX wieczny fabrykant, a urzędnikiem komunista. Podejście XIX-wiecznych fabrykantów różniło się od podejścia współczesnych „byznesmenów” – faktycznie podchodzili do swoich fabryk i ich pracowników w sposób kompleksowy, z większym wydaje mi się etosem. Z kolei komuniści planujący nasze miasta wcale nie kierowali się dobrem wspólnym, czy to Nowa Huta, czy Sosnowiec. Co innego im przyświecało, chcieli zniszczyć wręcz starą zabudowę, ku chwale nowego ustroju. Nową Hutę wpakowano jako przeciwwagę dla tradycyjnego, inteligenckiego Krakowa, a w śląskich miastach rozmyślnie poniszczono rynki, by ludzie nie mieli się gdzie zbierać (w Chorzowie wpakowano estakadę, w Nowym Bytomiu „superjednostkę”,a w Jaworznie puszczono drogę krajową). W tym przypadku urzędnik robił to nie dlatego, że był urzędnikiem, ale że służył takiemu właśnie systemowi, nie obywatelom.
    Oczywiście dziś w urzędach są patologie, i powinno się je piętnować i czyścić, co też i PiS się stara robić choćby kadencyjnością w samorządach, wg mnie dobry pomysł, choć paru dobrych „wiecznych” prezydentów, jak ten z Rzeszowa o którym pisał Kala, oberwie rykoszetem. Zezwalanie ludziom na wszystko bo w urzędach też pracują idioci, to nie droga wg, mnie. Niech Hauery i inne Watchdogi patrzą urzędasom na ręce i niech piętnują konkretne patologie, ale niech nie demolują systemu kontroli tam, gdzie on być powinien.

  • Yeri 26 lutego 2017 Odpowiedz

    Szpiegu:
    „Wiesz, Yeri, abstrahując od reszty dyskusji, przykład prywaciarz-urzędnik z Giszowcem o tyle nietrafiony, że prywaciarzem był XiX wieczny fabrykant, a urzędnikiem komunista”

    Tutaj się nie zgadzam z Tobą, bo wg mnie przykład trafiony idealnie. Prywaciarz z początku XX wieku niczym się nie różni od tego z początki XXI, jedynie realia zastane mają inne. Urzędnik to urzędnik, za PRL-u komunista, dzisiaj socjalista, jeden i drugi robi co mu góra każe. Nie masz racji, że za PRL nie kierowali się ‚dobrem wspólnym”. Oni je tak pojmowali wtedy, dzisiaj urzędnicy pojmują je inaczej, ale kto powiedział, że dobrze? A nawet jak dobrze to jak długo? A prywaciarze pojmują je niezmiennie tak samo, Gisz przykładem. Zdecydowanie ufam prywatnemu bardziej, przykłady z historii czy z dzisiaj można by mnożyć, na różnych poletkach życia. Nie znaczy, ze nie ma dobrych urzędników, ale akurat Tobie nie trzeba tłumaczyć kto i po co pcha się do urzędu.
    I jeszcze raz dla podkreślenia- nie jestem za anarchią czy likwidacją urzędów, ale prawo zdecydowanie bym uprościł, kary zaostrzył, a urzędy odchudził. Z drzewami to jest krok w stronę która mi się podoba, masa ludzi ze mną włącznie na tym skorzysta, a katastrofy ekologicznej, o której biadolą lewacy i opozycja, nie będzie. Ergo będzie lepiej.

  • Szpieg 26 lutego 2017 Odpowiedz

    Yeri, nie dogadamy się, bo obaj z Hauerem podzieliliście świat na „dobrych prywaciarzy” i „złych urzędników” – urzędnik za każdego ustroju jest zły, a „prywaciarz” zawsze jest dobry bo przecież wie co dla niego i innych najlepsze. To dla mnie kuriozum. Kto w takim razie korumpuje urzędników? Inni urzędnicy?
    Monopole i zmowy cenowe to też niby wypadek przy pracy? 😉 Kto lepiej zarządza autostradą A4? częsć Stalexportu, czy część „państwowa” – od Gliwic na Zachód? Gdzie są tańsze bramki? Co zrobił Stalexport? Przekupił sobie kilku polityków i urzędników. Zamiast słuchać bajań korwinistów o „niewidzialnej ręce rynku”, użył ręki z kasiorą pod stołem i ma olbrzymie profity Bo o to chodzi przedsiębiorcy – mieć największe zyski przy jak najniższych kosztach. To nautralne. Jeśli musi w tym celu konkurować, to konkuruje, ale jak może pójść na skróty, to idzie. Tak, zaraz mi powiesz że to przez urzędników. Tak jak Michalik powiedział że to dzieci same podrywają ksieży 😛

  • Yeri 26 lutego 2017 Odpowiedz

    No nie dogadamy się. Gdzie j dzieliłem świat na dobrych i złych? Zaznaczyłem, że celem prywaciarza jest zysk, oraz, że istnieją dobrzy urzędnicy. Zaznaczyłem też, że jestem za wolnością w granicach prawa, ergo nie popieram wałów prywaciarzy. I czy to aby nie Ty dzielisz na ‚złych prywaciarzy’ i „dobrych urzędników”?
    Ale wszystkie Twoje argumenty maja drugie ostrze- urzędnika korumpuje prywaciarz. A urzędnik daje się korumpować. Czyli obaj źle robią. A właściwie urzędnik gorzej, bo jeden prywaciarz, korumpując jednego urzędnika (czy tam kilku) niszczy masę innych prywaciarzy (tych co nie skorumpowali). Podany przez Ciebie przykład autostrady najlepszym przykładem.
    Mówisz: monopole. A przecież to dopiero urzędasy są mistrzami monopolu. Przykładów nie muszę podawać chyba?

    W sumie zeszliśmy z tematu głównego na poboczny, ale też ciekawy. Żeby nie zagęszczać- ja tu bronie nowego prawa o drzewach. Efekty ustawy będą widoczne niedługo, wtedy zobaczymy, czy poprawi nam to sytuacje w kraju, czy zamieni kraj w pustynię. Czy może obie te rzeczy na raz. Ja obstawiam opcję pierwszą. Może masz ochotę na oficjalny zakład? 🙂

  • admin 26 lutego 2017 Odpowiedz Author

    @Szpieg, wybacz, ale mogę nie mieć czasu na odpisywanie na te wszystkie brednie.
    Możemy sobie ustalić po pierwsze, że ja jestem przeciw traktowaniu ludzi jak idiotów. I tu jest kropka, więc racz więcej nie powtarzać analogii do Korwina, bo to nie na temat.
    Zatem mamy jedno ustalone: ja uważam, że moi sąsiedzi są normalnymi ludźmi i nie musi nad nimi stać urzedas z kijem, a Ty odwrotnie, co będzie skutkowało różnicą zdań w prawie każdej sprawie. …ot czasem będziesz uważał, ze ingerencja jest nadmierna. W każdym razie nie ma sensu, żebyś powtarzał o „rozdwojeniu” bo to argument chybiony, oparty na imputowaniu mi czegoś, czego nie powiedziałem, nie napisałem, ani nawet nie podzielam, a wręcz zaprzeczyłem.

    Teraz ustalmy drugie: „z deweloperami”, po prostu wskazuję, że zajmowanie przez nich terenów zielonych i wycinki to NIE jest skutek nowelizacji przepisów, bo to NEGATYWNE zjawisko jest starsze, niż nowelizacja. Zatem cofniecie nowelizacji NIE usunie tego negatywnego zjawiska. Zatem wskazuję, że obecna histeria oparta jest na błędnej diagnozie przyczyny zjawiska, a nie twierdzę, że zjawisko jest dobre.

    Teraz ustalmy sobie coś o Twoim „zalegalizować korupcję”, otóż śmiem twierdzić, że masz jakieś patologiczne skrzywienie częste wśród urzędników. Tzn: z jednej strony chcesz szerokiej kontroli wszystkiego i trzymania ludzi „za pysk”, a że taki system jest niewydolny, a sam urzędnik źle wynagradzany, to uznajesz, że „korupcja smaruje system”. Weź napisz wprost, że taki jest właśnie Twój cel: żeby było mnogo okazji do korupcji. Bo widzisz, mój jest zupełnie przeciwny: zminimalizować ingerencję w życie normalnych ludzi, których nie należy traktować jak idiotów, zminimalizować liczbę okazji do korupcji (a w razie wystąpienia przestępstw korupcyjnych po prostu karać) i obniżyć liczbę urzędników.

    I teraz czwarte, ostanie: sam dzielisz na „dobrych urzędników”, którzy muszą „trzymać za pysk” tych wszystkich idiotów ze szczególnym wskazaniem na tych z kratką i gazem w aucie), który są tymi złymi. I w ogóle Ci nie przeszkadza, ze to nie działa, bo ten drugi daje temu pierwszemu łapówę i zabudowuje ostatni trawnik na osiedlu. Nie przeszkadza ci, bo w ten sposób „posmarowano system”.

    Jak już mamy to ustalone, to w sumie nie ma sensu dalej strzępić klawiszy.

  • Szpieg 26 lutego 2017 Odpowiedz

    Hauer, te „zalegalizować korupcję” to jest po prostu taka moja zabawa, którą sobie wymyśliłem te wiele lat temu, wtedy właśnie kiedy obaj z Yerim zabiliście mnie argumentacją za legalizacją wszystkich narkotyków – „trzeba je zalegalizować bo i tak zakaz nikogo nie powstrzymuje”. To ja wymyśliłem, żeby zalegalizować korupcję.
    Zawsze w tym momencie wymiękaliście, i Ty teraz też wymiękłeś. Ciągle oskarżasz mnie o imputowanie Ci czegoś, a teraz żeby się wywinąć po raz kolejny, sam mi imputujesz że popieram korupcję i że jestem urzędnikiem (byłem nim całe 3 lata w 13-letniej karierze zawodowej – w sumie zwiedziłem więcej sektorów niż Ty, więc mam chyba szersze spektrum oglądu 😛 ), i że mam coś do ludzi z kratką i gazem w aucie (dobrze wiesz w jakim kontekście i jakich marek aut pisałem), i właściwie to już sobie uzasadniłeś ucieczkę z dyskusji, mając nadzieję że nie zauważę, złapię którąś z tanich przynęt, zapieklę się o tę korupcję, urzędnika, czy coś 😛

  • admin 27 lutego 2017 Odpowiedz Author

    No popatrz, przecież nie napisałem, że jesteś urzędnikiem, tylko, że reprezentujesz określony sposób myślenia. Nie odnosisz się do tego. Przypuszczam, że przyczyną jest iż podzielasz opisany sposób myślenia.
    Ciągle oskarżam Cię o wmawianie mi niestworzonych rzeczy, bo ciągle zamiast odpowiedzieć na argument wmawiasz mi coś, czego nie ma.
    I na koniec: naprawdę nie sposób dyskutować, jeżeli ja podaję argument obalający Twoje tezy, a Ty już trzeci czy czwarty raz udajesz, ze argumentu nie ma. Przypominam: podawane tu liczne przykłady patologii z wycinkami dotyczą czasów SPRZED nowelizacji, zatem cofnięcie nowelizacji nie usunie patologii. Raz byś się do tego odniósł, zamiast coś zmyślać o moich poglądach i byłaby dyskusja. Ale skoro zmyślasz, to nie ma. Trochę nudne jest czytanie, że jestem wielbłądem, zamiast merytorycznych odpowiedzi.

  • Szpieg 27 lutego 2017 Odpowiedz

    Hihi,wiedziałem że się znów wywiniesz z tej legalizacji korupcji, wiedziałem! 😀

  • admin 27 lutego 2017 Odpowiedz Author

    Że co? To Ty chcesz legalizować korupcje, to znaczy nie chcesz, tylko „tak się bawisz pisząc bezsensowną bzdurę nie na temat, żeby nie odpowiadać na argumenty”.

    Hihi, wiedziałem, ze tak będzie, bo się zapętliłeś jak przysłowiowy Hamer 😀

  • Szpieg 27 lutego 2017 Odpowiedz

    No bez przesady, kto jak kto, ale Ty powinnieś na swojej skórze wiedzieć najlepiej jak w takich sytuacjach reaguje przysłowiowy Hamer 😛

  • Kala 27 lutego 2017 Odpowiedz

    Z mojego punktu widzenia – co do jednego z wątków dyskusji:
    Ludzi często wręcz należy traktować jak idiotów. W zasadzie wszystkich z góry na dół. Inteligentnym to nie będzie w gruncie rzeczy przeszkadzać w pewnym podstawowym zakresie, idiotom jest to z kolei niezbędne. Nie popieram całkowitej regulacji wszystkiego – jestem jej zdecydowanym przeciwnikiem. Ale całkowite uwolnienie ludzi od norm narzuconych z zewnątrz w imię ‚nie traktowania ich jak idiotów” jest równie złym rozwiązaniem.

    Zwłaszcza w zakresie wyznaczania zasad, praw i procedur postępowania czy współżycia w określonej zbiorowości. Każdy, kto twierdzi inaczej nigdy nie odpowiadał za większą grupę ludzi. Twierdzę to z całą mocą i odpowiedzialnością.

    Podejście twierdzące, że każdy jest wystarczająco inteligentny, żeby odróżnić działania słuszne od tych słusznych w mniejszym stopniu i że w gruncie rzeczy każdy człowiek wie co dla niego najlepsze jest tyleż idealistyczne co nierealne.

    Całkowite uwolnienie prawa do gospodarowania „świętą własnością prywatną” prowadzi do skutków równie opłakanych jak skrajny totalitaryzm nakazowy. Zgadzam się z Hauerem, że aktualne ułatwienie procedur wycinki drzew nie likwiduje przyczyny pędu do wolnej amerykanki na własnej ziemi wśród deweloperów. Jednocześnie jednak nie sposób nie zauważyć faktu, że obowiązujące w tej chwili przepisy znakomicie ułatwiają im życie i będą (są) nadużywane. Nie zgadzam się, że można tą kwestię pozostawić przeciętnym obywatelom, którzy okażą się rozsądni i wybiorą słuszne rozwiązania zachowujące spójność urbanistyczną czy korzyści ekologiczne dla przyszłych pokoleń. W tym akurat zakresie ryzyko, że ktoś okaże się pozbawionym wyobraźni kretynem nastawionym na krótkotrwały zysk jest realne i wysoce prawdopodobne – stąd wg mnie narzucanie kagańca przepisów jest zasadne.

    BTW, dotychczasowe przepisy były idiotyczne i oderwane od rzeczywistości. Z punktu widzenia prywatnego posiadacza działki wokół domu, jak i z punktu widzenia zarządzającego dużą działką przemysłową. Próba zmiany zasad przez obecny rząd ma typowe dla jego wytworów prawnych cechy: została wprowadzona błyskawicznie i bez skutecznej analizy konsekwencji. Czy na pewno jest to ustawa potrzebna teraz? Natychmiast? W takiej postaci?

    Ktoś ma wątpliwości co do tego, że dokładnie takie same wady ma reforma likwidująca gimnazja? Gdzie w przeddzień wejścia dzieci w nowo utworzoną klasę 7mą nie ma gotowych podstaw programowych dla wszystkich klas nowej podstawówki? Gdzie część roczników dzieci ma uczyć się wg starych programów ale podlegać egzaminom wg nowych wymagań? Nie twierdzę, że tego się nie da zrobić porządnie – po prostu nie wierzą, że tak się stanie. A mam syna idącego od września do 7mej klasy.

  • Yeri 27 lutego 2017 Odpowiedz

    Szpiegu:

    Hihi,wiedziałem że się znów wywiniesz z tej legalizacji korupcji, wiedziałem! 😀”

    Kurczę, ujmę się tu za Hauerem trochę, bo i mnie wmieszałeś w „mięknięcie rury”. Owszem, miękła nam, kiedy tym kontrowałeś nasze argumenty z narkotykami, ale to dlatego, że wg mnie to nie jest żaden argument co do tego tematu, więc się na tym dyskusja kończyła zawsze 🙂
    Szpiegu, pytanie do Ciebie, jak byś Ty rozwiązał te drzewa nieszczęsne?

    Kala:
    „Ludzi często wręcz należy traktować jak idiotów. W zasadzie wszystkich z góry na dół. Inteligentnym to nie będzie w gruncie rzeczy przeszkadzać w pewnym podstawowym zakresie(…)”

    Dlaczego inteligentnym to nie będzie przeszkadzać wg Ciebie?? Ja ,myślę, że właśnie idioci to łykną z zadowoleniem, a normalni będą mieli z tym ciężko, ludzie których ja uważam za inteligentnych wkurzają się o rozmaite regulacje, stworzone jakby dla debili (no, opcja też jest, że to ja się do tych debili zaliczam i dlatego mnie to wkurza). Ale ciekaw jestem jak byś tę myśl rozwinął, może na jakiś przykładach?
    A co do podstawówki to wystarczy wziąć program z naszych czasów, wg mnie był o niebo lepszy od tego gimbusiackiego. I te nasze lektury przywrócić, a wywalić te obecne.

  • Kala 28 lutego 2017 Odpowiedz

    Odnoszę się do swoich doświadczeń z kierowaniem grupą ludzi i generalnie stosowaniem procedur (wprowadzanie, egzekwowanie, sprawdzanie). Plus doświadczenia małżonki z obsługi społeczeństwa pracującego w ramach porad prawnych czy określonych interwencji.

    Inteligentny człowiek zrozumie po co pewne regulacje są stosowane i to mu wystarczy. Może ewentualnie próbować coś wnieść przy wdrażaniu, czy późniejszej modyfikacji – ale po wdrożeniu i akceptacji nie będzie tego nawet zauważał. Mówimy o rozsądnych regulacjach – bo na idiotyzmy będzie się człowiek zawsze wnerwiał. Szczególnie, jeżeli nie ma możliwości zmiany takiej głupoty. Zawsze można o taką zmianę walczyć.
    Nie mniej jednak istnieją takie regulacje, którym przydatności nie sposób odmówić. Są to najczęściej takie sytuacje, gdzie procedura jest na tyle rozsądna, że nawet bez zewnętrznego przymusu człowiek, który ją zrozumie będzie się do niej stosował. Dotyczyć to może instrukcji czy procedur bezpieczeństwa, norm współżycia czy przepisów prawnych. Ogół doświadczenia ludzkości jest większy niż doświadczenie dowolnej jednostki i wynikające z takich doświadczeń reguły i zasady bywają rozsądne, nawet jeżeli człowiek nie doszedł do nich sam i ma ochotę je odrzucić jako narzucone z zewnątrz.

    Dla niektórych matołów natomiast niestety ale trzeba stosować reguły i zalecenia dosłowne. Dotyczy to zarówno instrukcji obsługi jak i przepisów prawnych. Nawet rozdając ludziom metalowe kulki z łożysk, jak w kawale. Bo inaczej jeden z drugim jedną kulkę zgubi a drugą zepsuje. Trzecią sprzeda albo ukradnie. I przy okazji połamie sobie kręgosłup albo utnie głowę przy goleniu.

    Ja nie uważam, że takich przypadków jest większość – ale jest ich wystarczająco dużo, żeby rozsądnym było się przed nimi zabezpieczyć. Przy okazji chroniąc też osoby postronne a czasem i bezpośrednio zaangażowane.

    Niestety, ale normalnie myślący człowiek – do momentu, w którym własne doświadczenie mu tego nie uświadomi – nie jest w stanie ogarnąć ilu matołów występuje w społeczeństwie. Podobnie jak skali ich głupoty. Mam wrażenie, że pułapka w jaką wpada część ludzi polega na tym, że jednak mimo wszystko na poziomie dyskusji o tym czy owym ma do czynienia z ludźmi na pewnym poziomie. I stąd może wrażenie, że większość ludzi myśli logicznie i przedstawia jakiś rozsądny poziom intelektualny – a w każdym razie, że można tak założyć co do jakiejś istotnej większości społeczeństwa. Styka się taki człowiek zawodowo z różnymi ludźmi, owszem – ale nie na poziomie wymagającym dyskusji jak np ta, którą toczymy w tej chwili. Na poziomie formułowania wniosków i logicznej argumentacji. Stąd projekcja – być może nie do końca świadoma – że pewne rzeczy są zrozumiałe powszechnie, że argumenty w końcu trafią, że jedynie logiczne wnioski w końcu muszą być wyciągnięte.

    Tymczasem ja w oparciu o swoje doświadczenie tak nie zakładam – tzn. będę zadowolony, jeżeli tak się okaże – ale strategii na takim założeniu opierał nie będę. Spróbuję rozpocząć temat logicznie, ale zdaję sobie sprawę, że często to nie wystarcza – i trzeba sięgnąć po taką czy inną formę przymusu (np. prawnego czy organizacyjnego). Są matoły, do których dotrzeć inaczej się nie da. Są ludzie naturalnie, w sposób niesprowokowany nieuczciwi. Są przypadki małostkowe bez przyczyny. To nie jest cynizm – to jest realistyczne spojrzenie, oparte na obserwacji.

    Programu podstawówki z naszych czasów 1 do 1 wprowadzić z powrotem się nie da. Raz, zamieszali liczbą godzin poszczególnych przedmiotów. Dwa, same zawartości merytoryczne programów zostały pozmieniane.

  • Yeri 28 lutego 2017 Odpowiedz

    Rozumiem o co Ci chodzi z tymi regulacjami, natomiast moje obawy dotyczą tego konkretnie, co sam zauważyłeś:

    „(…) bo na idiotyzmy będzie się człowiek zawsze wnerwiał. Szczególnie, jeżeli nie ma możliwości zmiany takiej głupoty.”.

    W moim odczuciu takich przypadków jest na tyle dużo, że mega utrudnia to życie, czasem wręcz zmusza nas do działania wbrew przepisom.A jednocześnie wiele dobrego nie przynosi.
    Wiem, że muszą być pewne nakazy i zakazy, to jest oczywiste, dotyczy to wszystkich aspektów życia, jednak powinno być tak mało jak to możliwe, moim zdaniem, nie podoba mi się obecna sytuacja, gdy jest ich zdecydowanie zbyt dużo. Urzędnik występuje z pozycji „mądrzejszego od obywatela”- co jest o tyle uzasadnione, że, jak sam napisałeś, doświadczenie ogółu wygrywa z doświadczeniem jednostki. Niestety urzędnicy często bazując tylko na własnym doświadczeniu (a czasem wręcz na jego braku, tylko na własnych wizjach i pobożnych życzeniach) wymyślają koszmarne bzdury, traktując tym samym ludzi jak idiotów, to mi się nie podoba. Teraz cała sztuka znaleźć granicę, gdzie się kończą dobre zasady, a zaczynają głupie. Jeśli nie mamy pewności, to uważam, że trzeba kierować się zasadą ufania obywatelowi, to jest zdecydowanie lepsze rozwiązanie, w moim odczuciu.

    Co do szkoły to ja nie widzę z tym problemu, liczbę godzin można zmienić, jaki tu problem? Same przedmioty w większości wypadków nie pozmieniały się (np język polski), lub zmieniły się w minimalnym stopniu (np geografia), nie byłoby z tym problemów. Jedyną różnicę widzę w informatyce, ale to i tak się ciągle zmienia, jeśli szkoła ma mieć sens, to musi tu działać na bieżąco, niezależnie od modelu szkoły.

  • Pytacz 28 lutego 2017 Odpowiedz

    „@Pytacz, ogródek przed RCKP przecież zabetonowała władza lokalna. Ta sama, którą zdaje się między wierszami popierasz i która niby nie ma nic wspólnego z PO? Czyli prezydent jest spoko, tylko to co robi nie jest spoko?”

    Panie adminie ma Pan racje!, a czy ja napisałem gdzieś, że było inaczej? Właśnie mówiłem do tej pory że za różnego rodzaju patologie związane z wycinkami odpowiedzialna była lokalna władza, a teraz za tą ustawę odpowiedzialny jest rząd. I nie wiem, o co Panu chodzi ? Do tego tak ma Pan racje popieram obecnego prezydenta ale nie popieram wszystkiego co robi i właśnie z tym ma Pan największy problem moim zdaniem. Nie dopuszcza Pan do siebie, że ktoś mimo, że w kilku kwestiach się z nim nie zgadzamy w ogólnym rozrachunku może być na plus. Ja po prostu w momencie głosowania nie widziałem kontrkandydata dla Przytockiego mimo, że nie z wszystkim się z nim zgadzam. A Pan kogo by zaproponawał zamiast niego? Bo o Pani D niech Pan nawet nie wspomina bo to aż żal.

  • admin 28 lutego 2017 Odpowiedz Author

    @Pytacz
    Ależ ja odróżniam ludzi od problemów. To sprawia problem niektórym osobom. Np. jeden taki portal nie informuje praktycznie o ŻADNYCH działaniach jakie podejmujemy, a są zgodne z polityką prezydenta, za to jego nadredaktor regularnie mnie pomawia, ze jestem z PiS. Za to lokalne pisklaki twierdzą, ze sprzedałem się prezydentowi, bo poparłem jakieś działanie, albo skrytykowałem Zającową. No trudno 😀

    Natomiast nadal za patologię w wycinkach i zabudowywaniu będzie odpowiadać lokalna władza, bo to lokalna władza uchwala miejskie plany, wydaje „wuzetki”, decyduje o gminnych inwestycjach lub o sprzedaży gruntu. To się nie zmienia, w żaden sposób.
    Pomimo zmiany prawa i ułatwienia wycinki jednak większość ludzi nie wycina drzew na swoich posesjach. Pomimo zapowiedzi, ze wkrótce prawo znowu będzie zaostrzone, nadal większość nie dokonuje „rzezi drzew” w swoich ogródkach. Naprawdę nie należy traktować obywateli jak idiotów. Co innego jest z władzą, gdy za bardzo oddali się od ludzi, to od razu mamy negatywne zjawiska. Np. lokalna rada dzielnicy nie zdecydowałaby o sprzedaży ostatniego skrawka miejskiej zieleni pod blok…ale ona o tym nie decyduje, o tym decyduje rada gminy, złożona z radnych reprezentujących w więszkości inne dzielnice. I tak władza oddalona nadmiernie od ludzi podejmuje decyzje o masakracji zieleni. Ustawa zakazująca „Kowalskiemu” ściąć drzewo w ogródku, tego nie zmieni, ani nie zatrzyma.

    @Kala: tu tylko krótko, co innego jak „Kowalski” decyduje o sobie, a co innego jak chodzi o „normy współżycia społecznego”. Szpieg (podobnie jak jego kumple z PiS 😛 ) notorycznie to myli, a przez to zamydla się dyskusja.

  • Pytacz 1 marca 2017 Odpowiedz

    Chodzi o K24 ? he he. Oni w ogóle o wielu sprawach nie informują. Zgadzam się z Panem, że zakazywanie nie zmniejsza patologi, ale niestety w tej sprawie nie ma Pan racji. Bo akurat wystarczy się po Krośnie rozejrzeć i można naprawdę znaleźć bardzo wiele przypadków wycięcia sporych ilości drzew. Mało tego jak Kaczyński powiedział, że ustawę wycofa to wszyscy swoje prace przyspieszyli aby skorzystać z okazji. Ja mieszkam na guzikówce i wystarczy, ze przez okno popatrzę i widzę co sąsiedzi z domów jednorodzinnych zrobili, a również z bliskiego mojego ogródka rodzinnego mam przypadek gdzie wujek, który sam zasadził sobie lasek na swojej posesji, żeby mu grzybki rosły to dwa dni temu wyciął wszystko w pień bo teraz można i będzie czym w zimie w piecu palić.

    Ja osobiście jestem, za tym żeby sobie ludzie wycinali pod domami co chcą. Moje pytanie tylko brzmi dlaczego właśnie teraz przepchnięto ustawę napisaną na kolanie, o której nie było wcześniej nawet mowy. Na stówkę był to lobbing i może nawet łapówkarstwo ze strony bogatych deweloperów. Bo z tego co wiem, to na pozwolenie wycięcia jednego drzewka z własnej posesji nie trzeba było strasznie długo czekać, a 95% wniosków kończyło się wycinką. Zwłaszcza w naszym regionie, nie wiem jak gdzie indziej. Więc dlaczego, tak nagle i tak szybko przepchnięto ustawę?

  • Kala 1 marca 2017 Odpowiedz

    Widzę, że nadinterpretujecie trochę moją wypowiedź:
    Kowalski niech sobie robi co mu się podoba w gruncie rzeczy. Do momentu, gdzie jego upodobania zaczynają kolidować z upodobaniami Nowaka czy innego Kowalczyka. Tam niestety trzeba ingerować.

    W przypadku grupy czy norm społecznych – potrzeba regulacji pojawia się nawet wcześniej. Niestety, ale liczebność grupy powyżej 20 osób praktycznie gwarantuje minimum jednego złodzieja w składzie. Lub idiotę. Plus około 6 spryciarzy tylko czekających na okazję. Statystyka.

    Wychodząc z tych założeń uważam, że nie da się uniknąć regulacji traktujących ludzi z buta. Dla obrony dobra większej zbiorowości. Jak inaczej ustalić granice we współżyciu? Ogólny konsensus zainteresowanych? Rada starszych?
    To albo nie zadziała w praktyce w ogóle, albo zrodzi tonę własnych wątpliwości. W najlepszym wypadku ograniczy wielkość ogarnialnej na tych zasadach społeczności do jakiegoś śmiesznego poziomu.

    Co do wycinki drzew – uwaga poza dyskusją: Gdyby nie histeria w mediach, o problemie wiedziałby mniej niż 1% społeczeństwa – bo też i taki odsetek byłby problemem dotknięty.

    Zresztą, nawet ta skrajna łatwość pozbywania się drzew mogłaby przejść bez żadnego wpływu na stan historycznych drzewostanów czy łatwość sprzedaży czy zabudowy tej czy innej działki deweloperskiej. Wystarczyło przepis wprowadzić z okresem przejściowym dającym czas na uporządkowanie statusu prawnego działek i planów zagospodarowania. I wymusić na samorządach posprzątanie obecnego bałaganu z przymusem konsultacji społecznych.
    Problem spowodowała nie ostateczna forma ustawy, ale niechlujność, z jaką została wprowadzona.

  • Yeri 2 marca 2017 Odpowiedz

    Kala:
    „Kowalski niech sobie robi co mu się podoba w gruncie rzeczy. Do momentu, gdzie jego upodobania zaczynają kolidować z upodobaniami Nowaka czy innego Kowalczyka. Tam niestety trzeba ingerować.”

    Z tym się chyba wszyscy (?) zgadzamy, wolność w granicach prawa, np mogę sobie zrobić tatuaż, ale nie mogę kazać zrobić go Tobie, proste. W przypadku drzew rozumiem to tak, że na swojej działce mogę sadzić i wycinać, ale nie mogę ingerować w Twój drzewostan. Wszelkie inne rozwiązania są wg mnie pozbawione sensu, stąd podoba mi się obowiązująca aktualnie ustawa. Histeria nad nagłą przemianą Polski w Saharę jest idiotyczna i wynika z podsycanego przez opozycję grania na emocjach, obliczonego na szkodzenie rządzącym.

  • Kala 2 marca 2017 Odpowiedz

    Problem pojawia się w przypadku, gdzie ktoś ma prawo do dysponowania własną, prywatną własnością, która docelowo ma być użytkowana przez innych – np. deweloper dysponujący działką pod zabudowę mieszkaniową czy jakąkolwiek inną, czy właściciel autobusu wykonujący usługę przewozu klientów. Te przypadki powinny mieć kontrolę ściślejszą niż zezwalająca na całkowitą dowolność wolność dysponowania własnością prywatną.

    Jeszcze z tym autobusem można stawiać tezę, że jest to w stanie uregulować rynek – np. niekoniecznie wybierzesz środek transportu, który jest tańszy ale po prostu niebezpieczny (np. pojawiające się co jakiś czas pomysły miejsc stojących w samolotach) – woląc dopłacić za jakiś standard.

    Ale sprawa przestrzeni publicznej jest trudniejsza – bo skutki mogą być odległe o lata lub po prostu trudne do przewidzenia czy oszacowania.
    Tyle tylko, że istnieją już uregulowania prawne, które to normują – plany zagospodarowania itp. Wystarczy z nich skorzystać.

    Cała ta akcja to tylko dowód na to, że nie jest podejmowany żaden wysiłek na poziomie lokalnych samorządów, by istniejącymi narzędziami ogarnąć problem. Ktoś nie ma ochoty na wysiłek z tym związany, poddaje walkę i próbuje wepchnąć na siłę rozwiązanie na już, które wg niego jest najlepsze. Po drodze do tematu dokleja się jakiś lobbysta kręcący własne lody i grupa niedoinformowanych naiwniaków, która to przepchnie i będzie firmować. Efektem jest zadowolony lobbysta, kilka celowo ustawionych interesów i gromada cwaniaków, którzy się na temat załapali przez wrodzony refleks. Ludziom normalnie myślącym pozostaje sprzątanie bałaganu i odkręcanie idiotycznych rozwiązań.

    Mleko jak było rozlane, tak rozlane pozostaje. Prawdziwa przyczyna problemu jest za to dokładnie zamaskowana kolejną warstwą wojen o wygody i dochody. Urzędnicy mają znowu kolejny temat do ogarnięcia czy też zastosowania jako wymówka, zależy jak pasuje. Plus w perspektywie kilku miesięcy kolejną mutację ustawy, która tak właściwie od początku nie była potrzebna.

    Zmiany stanu systemu są możliwe do odnotowania jedynie w skali fizycznej – wzrosła entropia układu i przesunęła się strzałka czasu. Poza tym bez zmian.

  • Yeri 3 marca 2017 Odpowiedz

    „Tyle tylko, że istnieją już uregulowania prawne, które to normują – plany zagospodarowania itp. Wystarczy z nich skorzystać.”

    To po pierwsze.

    „Problem pojawia się w przypadku, gdzie ktoś ma prawo do dysponowania własną, prywatną własnością, która docelowo ma być użytkowana przez innych – np. deweloper dysponujący działką pod zabudowę mieszkaniową(…).”

    Po drugie zaś, to ja tu nie widzę problemu- działka pod zabudowę jest, jak w opisie, pod zabudowę. Żeby coś wybudować trzeba drzewa wyciąć, logiczne (chociaż w Katowicach na Zarzeczu jest dom, gdzie budynek wybudowany jest wokół wielkiego i pięknego dębu, haha). Oczywiście, do urzędników należy sporządzanie MPZP i WZ-tek, ale to już obaj ze Szpiegiem omówiliście, nie ma co dodawać, natomiast już Hauer zauważył, że przepisom o drzewach nic do tego. Ergo nie widzę kompletnie nic złego w owych przepisach.

  • Szpieg 3 marca 2017 Odpowiedz

    Nie chcę się wpieprzać z dłuższym komentarzem bo Kala rozsądnie w sprawie argumentuje. Ale Twoja argumentacja Yeri z posta powyżej jest manipulacją, nie pierwszą zresztą. W tych przepisach, jako „wypreparowanych” z kontekstu, ja też nie widzę nic złego. Ale przy założeniu że to co ma działać – MPZP – nie działa, to trzeba najpierw poprawić ten stan, a potem zmieniać przepisy o drzewach. Ja zresztą nawet o tym pisałem wcześniej, tak samo jak pisałem że pierwokup gminny rozwiązałby sprawę wielu właścicielom niesprzedawalnych działek. Raczyliście tego nie zauważyć, i dalej jak Don Kichot i Sancho Pansa, bronicie samej idei.

  • Szpieg 3 marca 2017 Odpowiedz

    Zresztą, cytuję Kukiza, ten sam pomysł miał co ja jak się okazuje. (Rozsądne chłopisko, dlatego go wspieram):

    Kiedy w Sejmie pojawił się pomysł na ustawę „o wycince” ostrzegalismy PiS, że choć idea ustawy jest słuszna, to jest ona tak niechlujnie napisana, iż spowodować może poważne nadużycia – np. umowę dewelopera z prywatnym zbywcą działki, że ten drugi przed sprzedażą wytnie wszystkie drzewa.
    Tej wycinki w Łebie by nie było, gdyby np. Państwo miało zagwarantowane ustawowo prawo do pierwokupu za cenę rynkową działki będącej przedmiotem zainteresowania dewelopera. Las rósłby nadal ku radości nas wszystkich a prywatny zbywca działki otrzymałby satysfakcjonujacą go kasę.
    Podsumowując – ustawa o wycince to albo kolejny bubel legislacyjny PiS albo … szwindel, który miał usatysfakcjonować niewielką grupę cwaniaków – „załatwimy szybko swój deal a za miesiąc wrócimy do starej ustawy”.
    Dobrego Dnia 🙂
    http://trojmiasto.onet.pl/leba-wycieto-kilkaset-drzew-w-strefie-nadmorskiej/bfftmw9

  • admin 3 marca 2017 Odpowiedz Author

    @Szpieg, to nie jest tak, że Ty przedstawiasz superpomysł, a my „raczymy nie zauważyć”. Przeciwnie, to Ty nie raczysz zauważyć, ze Twój argument został wielokrotnie obalony, ani nie raczysz zauważyć pytań, które miały Cię naprowadzić na to, że jednak nie masz „superpomysłu”.
    Zresztą cytowany Kukiz w tym miejscu tak bredzi, że ręce opadają.
    Teraz do rzeczy: to nie jest tak, ze do tej pory drzewa były bezpieczne, a teraz nagle jest rzeź i to akurat przez to „nowe prawo”. To nie jest tak, że „pierwokup gminy” rozwiązałby problem. Ponieważ, parafrazując Reagana, to gmina jest problemem. To organizacja i struktura gminy przyczynia się do problemu, do tego co było tu przytaczane czy przez Ciebie, czy przez Pytacza, czy przeze mnie. Te wszystkie przykłady sprzed „lex Szyszko” mają część wspólną: ktoś wydał zezwolenie na zabudowę i betonowanie. W tym na terenie należącym do gminy (zatem pierwokup terenu przez gminę nie stanowi ochrony drzew) ten ktoś, to urzędnik, który nawet nieraz nie mieszka w tej gminie. Tym kimś, kto decyduje o przeznaczeniu czy sprzedaży działki jest rada gminy, złożona z przedstawicieli innych dzielnic, osiedli czy miejscowości.
    To jest problem, ze decyzja o zagospodarowaniu terenu jest oddalona od ludzi, których najbardziej dotyczy. Zamiast jednak oddać ludziom wpływ na te decyzje, Ty, Kukiz, PiS, Platforma i cała reszta biurokratycznego partyjniactwa, koncentrujecie się na niewinnych właścicielach ogródków i wymyślacie kolejne biurokratyczne mechanizmy kontroli. Przepełnia Was wiara w opiekuńczą rolę urzędnika, a w efekcie chcecie tworzyć kolejne pole do korupcji, chce dać im kolejne narzędzie, które niczego nie rozwiązuje, bo będzie można dać łapówę, za odstąpienie od pierwokupu, albo za zakup po zawyżonej cenie, a odstąpienie po roku w cenie zaniżonej etc. I naprawdę nie jest ważne ile czasu byłeś urzędnikiem, po prostu używane przez Ciebie argumenty świadczą, że może wyszedłeś z urzędu, ale urząd nie wyszedł z Ciebie 😉

  • Szpieg 3 marca 2017 Odpowiedz

    „@Szpieg, to nie jest tak, że Ty przedstawiasz superpomysł, a my „raczymy nie zauważyć”. Przeciwnie, to Ty nie raczysz zauważyć, ze Twój argument został wielokrotnie obalony, ani nie raczysz zauważyć pytań, które miały Cię naprowadzić na to, że jednak nie masz „superpomysłu”.”

    Taak, obalony. W Twoim i Yeriego dwuosobowym mikroświecie z Korwinowym słoneczkiem nad Wami 🙂 Czy ja, czy Kala, czy Pytacz, czy Kukiz, czy ktokolwiek możemy godzinami z Wami gadać, ale to i tak nie przyniesie rezultatu, bo i tak stwierdzicie że nas „zmasakrowaliście” jak na posiwiałe kuce przystało. I nie rozśmieszaj mnie obrażaniem się o etykietowanie Cię do Korwina, bo jak dotąd to Ty etykietujesz kogo popadnie (już nawet mnie do PiS zapisałeś, a to nie ja od nich z list do rady miasta startowałem przecie, tylko Ty ) – a jedynie Korwin może się pochwalić równie odjechanym idealizmem i promilowym przełożeniem na społeczeństwo, jak i Wy 😉 Ja wiem, i nawet to doceniam, że w sektorach w których obaj pracujecie takie podejście niespecjalnie z czymś koliduje i ominęła Was moja teoria dojrzewania kuców, ale świat taki prosty w obsłudze niestety nie jest. Zauważ choćby po liczbie komentatorów na tym blogu, czy własnym poparciu kiedy startujesz czy to do rady miasta czy gdzie indziej – reprezentujesz niszowe poglądy które każda osoba która choć chwilę popracowała w jakiejś hierarchicznej, porządkującej coś (nawet swoje własne procedury) organizacji kwalifikuje jako idealistyczne oszołomstwo. I nie umiesz ich przekazać w żaden inny sposób, tylko podkreślaniem że wszyscy wokół „bredzą”. Nie jestem tu złośliwy, po prostu obserwuję Cię z nielichą sympatią od wielu lat. Kala zdaje się wziął Was na poważnie i usiłował argumentować, ja już od dłuższego czasu tylko zwyczajnie się z Wami droczę dla zabicia czasu oraz potrzeby kontaktu ze starymi kumplami.

    @Yeri
    Kurczę, ujmę się tu za Hauerem trochę, bo i mnie wmieszałeś w „mięknięcie rury”. Owszem, miękła nam, kiedy tym kontrowałeś nasze argumenty z narkotykami, ale to dlatego, że wg mnie to nie jest żaden argument co do tego tematu, więc się na tym dyskusja kończyła zawsze 🙂

    No i właśnie wpadłeś w moje, a właściwie własne, sidła. Przecież argument jest ten sam, tylko to co się chce zalegalizować, inne! I przyznam, że ten argument „nikogo to nie powstrzymuje” za korupcją jest równie bezsensowny jak za narkotykami, tylko subiektywne poczucie bezsensu zależne jest od światopoglądu argumentującego. W sumie dla absurdu możemy sobie wyobrazić referendum: ci co brali narkotyki czy chcą je zalegalizować, kontra ci co choć raz w życiu dali albo wzięli w łapę, i to by zalegalizowali. Zgadnij, których jest więcej…

    @Yeri
    Szpiegu, pytanie do Ciebie, jak byś Ty rozwiązał te drzewa nieszczęsne?

    No pisałem przecie, ale w swej mądrości Hauer stwierdził że „bredzę” jak Kukiz, albo Kukiz jak ja. Tylko święty prywaciarz i niewidzialna ręka są rozwiązaniem przecie… 😛

  • Pytacz 3 marca 2017 Odpowiedz

    Panie adminie pozwolę się znowu z Panem nie zgodzić bo korupcja korupcją, a prawo prawem. Wiadomo, że są ludzie, którzy będą prawo łamać zawsze, zwłaszcza gdy w grę wchodzi duża kasa. Ale jest to zawsze jakieś utrudnienie dla nich i często można takich cwaniaków w końcu namierzyć i ukarać. Gdy prawa nie ma, nie muszą kombinować i zarabiają bez łapówek i łamania prawa. No ale robią to samo tyle, że urzędnik nie wziął w łapę. Czy to jest rozwiązanie problemu? nie sądzę. Natomiast zwykły obywatel (posiadacz działki z domem), gdy prawo pozwala mu coś zrobić dopiero po złożeniu i zatwierdzeniu odpowiedniego wniosku traci tylko trochę czasu na wycieczkę do urzędu, ale tak i tak to co chce załatwi.

    Oczywiście jest koszt utrzymania urzędników itd i itp, ale nie można pozwolić każdemu obywatelowi robienia wszystkiego co mu do łba wpadnie. Niestety ale trzeba pewnych rzeczy zabraniać.(Np nie każdy jest mordercą ale istnieje prawo, które zabrania zabijać.) Podam teraz Panu taki trochę kontrprzykład do sytuacji, ze na mojej ziemi mogę robić to co chce. Super też tak uważam, kupuje sobie działkę w środku osiedla i zaczynam składować sobie różne śmieci ze śmietników bo mi się w głowie pomieszało. I co mogę tak robić, czy nie ? Takie przypadki się zdarzają w Polsce. I teraz w środku osiedla mamy wysypisko śmieci, gdy nie ma żadnych regulacji prawnych to nic się nie da zrobić.

    W wielu przypadkach regulacje prawne muszą występować mimo, że komuś się wydaje, ze to ogranicza jego wolność, bo to jest w końcu jego ojcowizna i może z nią robić co chcę.

  • admin 3 marca 2017 Odpowiedz Author

    @Szpieg, napisałeś niby dużo, ale nic. Nie odniosłeś się merytoryczne. Po raz kolejny! Znowu zamiast merytorycznej odpowiedzi na argument etykietkujesz i odwołujesz się do argumentum ad populum. Zauważ, ze nie ważne, czy rządzi PiS, czy PO, czy SLD, czy AWS, to pewne rzeczy tak samo nie działają w państwie, tymczasem Ty argumentujesz, ze skoro zwolenników PiS, PO, SLD (a wcześniej AWS) jest więcej niż mnie, to na pewno oni mają rację, a nie ja. No jakoś rzeczywistość trzeszczy i pokazuje, że nie mają racji. Zatem może zamiast licytować który pogląd ma więcej zwolenników z łaski swojej odpowiesz merytorycznie, argumentami? Zamiast szufladkować i powtarzać „tak jak pan Paweł powiedział”. Bo akurat pan Paweł przywalił jak dzik w sosnę z ty, pierwokupem, co uzasadniłem. Owszem, napisałem też ze Kukiz bredzi, ale uzasadniłem swoje zdanie, zatem odnieś się do uzasadnienia.

    Odnośnie tego, co odpowiedziałeś Yeremu, to jest tak głupie, ze nie wiem czy mam to potraktować na poważnie, czy tylko się droczysz i specjalnie piszesz głupoty? Zapewne jak Ci nie odpiszę, to będzie „hahaha i ja mam racje, bo mi nie odpisałeś”, a jak odpisze to będzie: „ej no, ja nie na serio, tylko się droczę”…a za tydzień znowu napiszesz te samą bzdurę, twierdząc, że nikt nigdy nie odpowiedział ci na ten kretyński argument. Zatem najpierw krótko: czy Twój argument mam traktować serio i serio ci odpisać, czy po prostu sam przyznasz, że przekory pisałeś głupoty? Proszę krótko, konkretnie, bez odlotów na 10 innych wątków…

    @Pytacz: „pozwolę się znowu z Panem nie zgodzić bo korupcja korupcją, a prawo prawem” oczywiście! Ale prawo może mniej lub bardziej sprzyjać korupcji! Ja proponuję rozwiązania, które nie sprzyjają korupcji, a @Szpieg twierdzi, że nie mam racji, bo wszystkie dotychczasowe władze (odpowiedzialne za koszmarną skalę korupcji!) robiły dokładnie odwrotnie, niż ja mówię, a ich jest więcej, więc muszą mieć rację.

    W tym opisywanym temacie (wycinki, betonowanie, zabudowa każdego skweru) kluczowe są kwestie przejmowania/wykupu działek, uzyskiwania warunków zabudowy, uzyskiwania korzystnych zapisów w planach zagospodarowania oraz kwestia lokalizacji i wykonania inwestycji samorządowych. Żadnej z tych spraw nie dotyczy kwestia tego, czy obywatel może wyciąć świerk w ogródku. Żadnej. Któryś z kolei raz tłumacze to i Panu i Szpiegowi.
    Jeżeli ktoś naprawdę chce powstrzymać betonowanie każdego skrawka miasta, to powinien zacząć od tych kwestii. Niestety, to nie interesuje PiS, PO, SLD, Nowoczesniaków, czy nawet Kukiza. Przepychanka trwa nad nieszczęsnymi właścicielami ogródków, którzy naprawdę nie mają nic wspólnego z wycinków wzdłuż ulicy, ani z wycinaniem parku miejskiego.

    Dalej piszesz Pytaczu: „Natomiast zwykły obywatel (posiadacz działki z domem), gdy prawo pozwala mu coś zrobić dopiero po złożeniu i zatwierdzeniu odpowiedniego wniosku traci tylko trochę czasu na wycieczkę do urzędu, ale tak i tak to co chce załatwi.” …z czym ABSOLUTNIE nie można się zgodzić. Po pierwsze czas jest cenny. Ten czas można spędzić z rodziną lub przyjaciółmi, albo zarobić pieniądze. Marnowanie tego czasu na czynności urzędnicze opłacane dodatkowo z podatków to poważne straty społeczne i finansowe. Dodatkowo upierdliwy urzędnik może utrudniać i przeciągać nawet prostą sprawę.

    „Podam teraz Panu taki trochę kontrprzykład do sytuacji, ze na mojej ziemi mogę robić to co chce. Super też tak uważam, kupuje sobie działkę w środku osiedla i zaczynam składować sobie różne śmieci ze śmietników bo mi się w głowie pomieszało. I co mogę tak robić, czy nie ?” – oczywiste, że nie, bo nie może Pan w sposób uciążliwy oddziaływać na inne działki. To jest to, czego cały czas Szpieg nie może, albo nie chce zrozumieć, to jest to ciągłe mylenie szkodzenia innym, z decydowaniem o sobie. Byłoby spoko, gdybyście przestali to mylić, moglibyśmy normalnie porozmawiać. Może gdybyście przestali się koncertować na niepotrzebnym udowadnianiu, że niektóre działania ludzi szkodzą innym ludziom, to byście zwrócili uwagę na sedno problemu. I znowu, nie wiem który już raz to przytaczam:

    >> To organizacja i struktura gminy przyczynia się do problemu. Te wszystkie przykłady sprzed „lex Szyszko” mają część wspólną: ktoś wydał zezwolenie na zabudowę i betonowanie. W tym na terenie należącym do gminy (zatem pierwokup terenu przez gminę nie stanowi ochrony drzew) ten ktoś, to urzędnik, który nawet nieraz nie mieszka w tej gminie. Tym kimś, kto decyduje o przeznaczeniu czy sprzedaży działki jest rada gminy, złożona z przedstawicieli innych dzielnic, osiedli czy miejscowości << I jeszcze ani razu żaden z Was do tego się nie odniósł. Proponuję spróbować. Przeczytać, zastanowić się. Byłoby spoko, gdyby ktoś odpowiedział merytorycznie i na temat, bo kolejnych wpisów nie na temat, szczególnie głupkowatego droczenia Szpiega, nie chce mi się czytać.

  • Yeri 3 marca 2017 Odpowiedz

    Szpiegu:
    „No i właśnie wpadłeś w moje, a właściwie własne, sidła. Przecież argument jest ten sam, tylko to co się chce zalegalizować, inne!”

    Absolutnie nie! Narkotyki to kwestia tego, że urzędnik zabrania mi czegoś, co robię sam ze sobą (zażywania niektórych substancji psychoaktywnych), jednocześnie zezwalając na inne (czyli tworzy selektywna prohibicję). Po pierwsze to dlaczego państwo nie pozwala mi decydować, którą substancje wolno mi brać, a która nie? Sam powinienem zdecydować o tym, bo to dotyczy mnie. Po drugie zakaz w tej materii już był wielokrotnie przerabiany w historii- jak świat długi i szeroki prohibicja nigdy nie wyeliminowała podaży, doprowadziła jedynie do rozwoju przestępczości zorganizowanej. Więc gdzie tu sens?
    Korupcja to już wpływanie na innych, tak samo jak np pobicie, zabójstwo, kradzież, etc. Nie możesz więc porównywać decydowania o sobie z decydowaniem o innych, należy zezwalać na samodzielne rządzenie się sobą, a zabraniać ingerowania w sprawy kogoś, już Kala o tym ładnie napisał. Dlatego sankcjonować korupcji nie można, ma być spenalizowana i ścigana, a prawo na tyle proste, żeby było możliwie mało okazji do korumpowania kogokolwiek (wtedy ściganie będzie miało jakiś sens).

    „. W sumie dla absurdu możemy sobie wyobrazić referendum: ci co brali narkotyki czy chcą je zalegalizować, kontra ci co choć raz w życiu dali albo wzięli w łapę, i to by zalegalizowali.”

    Czemu dla absurdu? Akurat bardzo ciekawa kwestia. Ja np narkotyków nigdy nie brałem, ale jestem za całkowitą ich legalizacją. W łapę dałem nie raz, ale jestem przeciwny korupcji całkowicie.

    „No pisałem przecie, ale w swej mądrości Hauer stwierdził że „bredzę” jak Kukiz, albo Kukiz jak ja. Tylko święty prywaciarz i niewidzialna ręka są rozwiązaniem przecie…”

    Ok, racja, w sumie napisałeś. Ale to nie wbijając Ci, że bredzisz, to dalej zostaję przy swoim zdaniu, z całą sympatią dla Kukiza, którego uważam w tej chwili za jedyne światełko w tunelu, jeśli chodzi o jakieś realne siły w rządzie, to wg mnie myli się bardzo często i to jedna z takich sytuacji.

    „W Twoim i Yeriego dwuosobowym mikroświecie z Korwinowym słoneczkiem nad Wam”

    Panie, nie wbijaj Pan, moje zdanie o Korwinie znasz, żadne to słoneczko moje, Haura też nie, jak dziadek powie coś mądrego to wypada przyznać rację, często mówi mądrze wg mnie, jak odjebie jakąś głupotę to wypada walnąć głową o blat, tak samo jak w wypadku innych ludzi (u niego akurat te wyskoki bardzo częste).

  • Pytacz 6 marca 2017 Odpowiedz

    Sz. Panie administratorze nie trzeba się od razu tak złościć i nie czytać. 🙂

    „Tym kimś, kto decyduje o przeznaczeniu czy sprzedaży działki jest rada gminy, złożona z przedstawicieli innych dzielnic, osiedli czy miejscowości << I jeszcze ani razu żaden z Was do tego się nie odniósł. Proponuję spróbować".

    Mimo wszystko, różnica jest taka, że w demokratycznych wyborach samorządowych wybieramy radnych, których możemy rozliczyć przy następnych wyborach, a "sąsiada", który uczestniczy wraz z deweloperem, w nie do końca czystych interesach nie możemy rozliczyć jeśli ustanowione prawo nas nie chroni.

    Po prostu ustawa przepchnięta, w nie do końca normalnych warunkach pracy sejmu, nie jest ani uniwersalna, ani dobra, ani do końca potrzebna. Pan natomiast moim zdaniem, sam upraszcza to do "działkowiczów", którzy wycieli po jednym drzewku, a ci akurat nie mieli z tym problemu, więc po co robić ustawę, której nikt nie potrzebuje ? Jeśli jakiś urzędas utrudnia wycinkę jednej choinki z czyjejś posesji ,bo nie wiem czeka na łapówkę, to może jego trzeba zwolnić, a nie ustawę zmieniać. Co do straty czasu to jeśli mam jedno drzewko do wycięcia to moja rodzina przeboleje te kilka minut mojej nieobecności. Ten argument oczywiście istnieje ale dochodzimy trochę do absurdu. Bo ile razy w życiu "działkowicz" chce usuwać drzewa?
    Komu tak naprawdę tak bardzo zależało na tej ustawie ? I to jest pytanie do, którego właśnie Pan się nie odnosi, tylko miesza w to radnych itp itd.

    Więc podsumowując radni, tak czy tak wycinali i będą wycinali co im sie podoba (można się nie zgadzać i inaczej głosować), a właściciele działek z domami w 95 % uzyskiwali zgodę na wycinkę więc nie było większych problemów. Teraz mamy nową ustawę (nie potrzebną) i jest zadyma. Bo PO, bo Nowoczesna, bo KOD, bo media. I nagle Szeregowy Prezes mówi, ze ustawa jest zła, bo ktoś coś wyciął w Warszawie. I tak ja jestem "głupi" Platfus lub KODziarz bo uważam, że ustawa jest zła, ale Prezes też tak uważa, no ale ja nie jestem zwolennikiem PiSu noi PO itd itp, no ale ustawa jest Pisowska więc jest dobra bo przecież wszystko, co PO to było złe. To jest taka socjotechnika stosowana przez nasze media i polityków do ukrywania celu i myślę, ze na tym trzeba się zastanowić co jest celem tego przedstawienia, kto wział w łape itd., a nie mówić o tym, ze ktoś dawniej tracił czas w urzędzie na złożenie wniosku na wycinkę jednego drzewka.

  • admin 6 marca 2017 Odpowiedz Author

    Który radny został rozliczony z tego, że zgadzał się na wycinki drzew? No żaden. Tym bardziej, że gminy podzielone są na okręgi. Zwykle wycinka dotyczy jednego okręgu, gdzie miejscowy radny/radni mogą być przeciw, a decyzje przeforsują i tak radni z innych okręgów. Proszę sobie po prostu na spokojnie przemyśleć ten mechanizm, a oszczędzimy sobie pisania wielu kolejnych postów.

    „Sąsiad z deweloperem” sami też nic nie zrobią. Żeby był sens wycinać teren, musi być szansa na uzyskanie warunków zabudowy, lub musi to być teren pod zabudowę w Miejscowym Planie. Czyli znowu samorząd! Kluczowa decyzja za każdym razem zapada w Urzędzie i w Radzie Gminy.

    Teraz mamy okres, w którym zawsze wycina się drzewa. Bo drewno jest najbardziej suche i nie ma jeszcze gniazd ptaków. Tyle, ze teraz jest polityczny atak na pewną ustawę i medialnie podciąga się pod nią wszystko: wycinki w parkach, martwe wiewiórki sprzed roku, wycinkę drzew z ostatnich 6 lat i tak dalej. Totalna, irracjonalna histeria, która nie ma żadnego związku z tym, że ktoś wreszcie nie musi pytać urzędnika, gdy ma problem z drzewem.

    Co do czasu, to załatwianie zezwoleń na wycięcie nie trwało minut. Na dodatek bywały odmowy. Jakiś urzędnik decydował o przeznaczeniu Twojej działki. I tylko dosyłali co roku ile masz płacić podatku. Tego człowiek żyjący w bloku chyba nigdy nie zrozumie, więc, jeżeli żyjesz w bloku, to może odpuść temat. Skup się na zieleni miejskiej (a ta nie podlega wycince na terenie prywatnym należącym do osoby fizycznej).

    „Komu tak naprawdę zależało?” – to jest jakaś teoria spiskowa. Większość zdjęć z tej „strasznej masakry drzew” i całej histerii wokół tematu NIE ma związku z omawianą ustawą. Problem wycinania zieleni miejskiej czy zabudowywania każdej części w miastach, nie ma związku z tą ustawą. Zatem skoro te problemy nie mają związku z ustawą, to dorabianie do tego spisku nie ma sensu. Raczej należy zapytać: „komu zależy na histerii, skoro wrzuca zdjęcie wiewiórki, której wichura (!) złamała drzewo rok temu (!!), w parku miejskim (!!!), a robi z tego symbol wycinki z lex Szyszko, które dotyczy cięcia piłą (!), na prywatnych działkach (!!) i dopiero od tego roku (!!!)?”

    I nie „mieszam radnych”, tylko spokojnie i rzeczowo tłumaczę, dlaczego problemy na które zwracacie uwagę są problemami samorządu i dlaczego jest to trudne do rozwiązania przy obecnej organizacji samorządu.

    Zatem podsumowując: rzeczywisty problem jest w samorządzie i jest to problem POWAŻNY, którego nie należy zbywać, że „wycinali i będą wycinać”. Niestety ten problem przykrywa się histerią nie związaną z meritum.
    Prywatni właściciele wcale nie mieli tak łatwo z wycinaniem drzew, proszę pójść z kimś porozmawiać, zapytać. Zobaczyć ile jest komentarzy ludzi, którzy odetchnęli, że wreszcie sami mogą decydować o zagospodarowaniu swojego terenu. I to jest bardzo ważne, bo z powodu złych przepisów ludzie BALI SIĘ sadzić nowe drzewa! Naprawdę obawiali się, że w przyszłości będzie z tego problem, „więc po co sadzić?”

    Zrobiono jednak polityczną histerię, korzystając, z tego, że mamy okres, w którym zawsze wycina się dużo drzew. Przypadki nie związane z „lex Szyszko” przedstawiono jako „wina Szyszki”. Skala histerii jest taka, że PiS już zapowiedział zmiany. Efekt? Kto rozważał wycięcie drzewa, zaczął się śpieszyć. I oczywiście nie zasadzi nic w zamian, bo prawo znowu będzie zmienione.

    I na koniec, proszę sobie darować sugerowanie, że „no ale ustawa jest Pisowska więc jest dobra bo przecież wszystko, co PO to było złe”, bo to chyba już sobie wyjaśniliśmy? Ile kurna można? Zupełnie jakby na tym blogu nigdy nie było krytyki pisowskich ustaw czy pomysłów.

    Zaznaczam, że z braku czasu nie będę już odpisywał a żaden komentarz, w którym będzie dalej w kółko jedno i to samo.

  • Yeri 7 marca 2017 Odpowiedz

    „Raczej należy zapytać: „komu zależy na histerii, skoro wrzuca zdjęcie wiewiórki, której wichura (!) złamała drzewo rok temu (!!), w parku miejskim (!!!), a robi z tego symbol wycinki z lex Szyszko, które dotyczy cięcia piłą (!), na prywatnych działkach (!!) i dopiero od tego roku (!!!)?””

    O, dokładnie. Ja już nie mogę, ludzie dostali jobla na punkcie tego zdjęcia i nie słuchają żadnych argumentów, drą się, że przez tą ustawę wycięte zostaną parki miejskie i lasy państwowe, a jak próbujesz coś tłumaczyć, to dostają histerii, że jesteś zabójcą wiewiórek, uh, masakra.

  • Pytacz 7 marca 2017 Odpowiedz

    Panie adminie tym razem to nie był przytyk do Pana tylko opis obecnej sytuacji medialnej. Także jak Pan to tak zrozumiał to przepraszam :). Do tego proszę nie obrażać, że jak ktoś mieszka w bloku to tego nie zrozumie, bo to że mieszkam obecnie w bloku nie świadczy o tym, że nie mieszkałem w domu prywatnym i że nie posiadam działki na, której planuje w najbliższej przyszłości wybudować dom i posadzić kilka drzew!. Nie ładnie z Pana strony!. Do tego każdy ma swój punkt widzenia nie chce przytaczać Panu kolejnego przykładu pobocznego bo uzna Pan, że nie jest na temat, ale niestety nikt nie może do końca sam decydować o swojej własności bo potęguje to patologie w wielu dziedzinach. Co do radnych ma Pan racje ale trzeba zmienić ten mechanizm, o którym Pan mówi (czyli ustawowo zmienić, kto i jak ma decydować o planach inwestycyjnych), a nie ułatwiać wszystkim (włącznie z cwaniakami i urzędnikami) odlesianie i odrolnianie terenów. Łatwiej jest w urzędzie przekształcić działkę na budowlaną, z której drzewa już wycięto niż odwrotnie. No ale ja urzędnikiem nie jestem i może racji nie mam. Ale wiem, że wystarczy jedno 300 letnie drzewo pośrodku 7 arowej działki i warunków zabudowy się nie uzyska, a po wycince bez problemu. To jest skrajny przykład, ale może Pan wierzyć lub nie po to jest ta ustawa, żeby ułatwić zarobek cwaniakom, a nie po to by „zwykły” obywatel bez problemu wyciął jednego świerka.

    Do tego w demokracji jeśli nie rozlicza się radnych za ich decyzje

  • Pytacz 7 marca 2017 Odpowiedz

    To jest problem społeczeństwa i głosujących, no ale jeden człowiek na to wypływu niema. Ja zawsze głosuje przeciw ludziom, którzy mnie zawiedli, inni mogą byc lemingami tak jak teraz zwolennicy PiSu

  • Pytacz 7 marca 2017 Odpowiedz

    A co do teorii spiskowych to nie do mnie z tym, tylko do Korwina, Kukiza i Macierewicza 🙂

  • Szpieg 7 marca 2017 Odpowiedz

    No i chyba Pytacz z Kalą Ci to Hauer tak merytorycznie wyłożyli, że się bardziej nie da, traktując Ciebie poważnie. Zaproponowali również rozwiązania, ja też o tym pisałem – kontrola radnych w wyborach, kontrola obywatelska urzędników (choćby przez lokalną prasę), uporządkowanie sytuacji z WZ i MPZP przed liberalizacją ustawy o drzewach, ten właśnie pierwokup gminny o którym pisał Kukiz. Wskazali dobitnie i na przykładach (a Kala nawet z doświadczenia w zarządzaniu grubo ponad setką ludzi) że cwaniacy są wszędzie i totalna liberalizacja wszystkiego którą proponujesz, nie rozwiąże problemów, tym bardziej że istnieje tylko w Twojej głowie, nikt tego nigdzie nie wprowadził, więc to nie jest wbrew temu co usiłujesz w nas wmusić, merytoryczna dyskusja, tylko dyskusja nad Twoimi teoretycznymi, ideologicznymi wizjami – nad czym ktoś kto mocno stoi na ziemi i choć trochę liznął życia – w rozumieniu popracował w jakiejś organizacji większej niż lokalny portal internetowy, pozarządzał czymś, poprowadził własną firmę, podziałał w samorządzie (ale nie tylko obszczekując go na wszystkie strony) – nie będzie się roztrząsał więcej niż jednym, dwoma postami, tak samo jak nie będzie dyskutował nad istnieniem ufoludków.

    Ale oczywiście wiem, że i tak stwierdzisz że tylko Ty tu piszesz merytorycznie, a oni, ja czy Kukiz piszemy bzdury. No oczywiste, że będziemy zawsze dla siebie nawzajem nie merytoryczni, z uwagi na to co napisałem powyżej. Jesteś jak Czarny Rycerz z Monty Pythona, wszyscy wokół widzą że nie masz argumentów, ale i tak będziesz wrzeszczał że wszystkich pokonałeś i usiłował sprowokować ludzi do dlaszej dyskusji jakimiś osobistymi wycieczkami (już nie zliczę ile epitetów od Ciebie usłyszałem w tej dyskusji, a ta o „mieszkających w bloku” jak już i Pytacz zauważył, była mocno niestosowna – ba, stawiam że choćby w Kazimierzy mam więcej drzewek niż Ty u siebie za domem). Trza w którymś momencie zrobić jak Artur, wziąć i odejść.

    I proszę Cię bardzo, nie rozbawiaj mnie jeszcze bardziej pisząc że TY nie masz czasu na niemerytoryczne dyskusje w Internecie! Twoja główna działalność to próby prowokowania na fejsbuku dyskusji z coraz to większymi oszołomami, w nadziei że ktoś da się złapać i pociągnie się na kilkadziesiąt postów. Ostatnio zdaje się neomarksistów z Razem… 😀
    A offtopy, drogi kolego, przede wszystkim istnieją na forach internetowych i tam gdzie jest wielu dyskutantów, z których większość faktycznie prowadzi merytoryczną dyskusję, a ktoś wbija z durnotą i ją rozwala. Tutaj jesteś Ty i Yeri, którzy w 97% piszecie dokładnie to samo, więc można Was potraktować jak jedną osobę, a oprócz Was ja, Pytacz i Kala. Czasem od święta wbije Mitzu czy mój brat. I tylko Ty kwękasz o te offtopy. Ale dyskusja w kształcie jaką Ty usiłujesz ciągnąć jest niestrawna – bo oczekujesz że będziemy przytakiwać wizjom które nawet Korwin uznałby za brednie (zauważ że jest za ograniczaniem dostępu do głosowania dla „idiotów” – więc zakłada że oni jednak istnieją i trza ich ograniczać! :-D), a jak przedkładamy swoje kontrargumenty to uderzasz w wysokie tony o offtopach i że nie jesteśmy merytoryczni. Ale z Tobą nikt inny gadać tu nie chce! Merytoryczne wg Ciebie dyskusje to te, gdzie Ty w artykuje wywalasz swój pogląd, pod artykułem Yeri napisze (albo i nie) że „jupi jaj, pełna zgoda”, i – temat zdechł. Tam gdzie ja robię wg Ciebie „offtopy niemerytoryczne” nagle rodzi się dyskusja na wiele postów, bo ludziom zaczyna chcieć się pisać. O to chyba chodzi w blogu, nie? Chyba że od razu zablokuj możliwość komentowania wszystkim poza Yerim, i będziesz się wreszcie lepiej czuł 🙂

    @Yeri, z tą legalizacją to najistotniejsze jest, że sam argument że „prohibicja niczego nie rozwiązuje” jest niedoskonały, bo w zależności co podstawisz, to sam się zgadzasz albo nie. Zabójstwa czy kradzieże są jednoznacznie złe dla wszystkich poza zabójcami i złodziejami, a z narkotykami czy korupcją już tak nie ma. Społeczne koszta narkotyków są wysokie – przestępstwa pod ich wpływem, koszty leczenia narkomanów – ale ja nie o tym, bo nie chcę żebyśmy tu wyliczali sobie wszystkie plusy i minusy czy to legalizacji korupcji czy narkotyków. Ważne, że więcej ludzi uważa narkotyki za zło, a sam argument jest niedoskonały – to wystarcza by utrzymać status quo praktycznie wszędzie na świecie, niż eksperymentować. Ja wiem, że obaj z Hauerem kochacie takie różne społeczno-polityczne eksperymenty, ale niestety żyją one tylko w dyskusji na tym blogu, i w Kryształach Czasu w państwie Van Pur – ale tylko wówczas, gdy to Ty jesteś Mistrzem Gry 😉

  • admin 7 marca 2017 Odpowiedz Author

    @Szpieg, niech zgadnę: droczysz się?

    Właśnie piszesz, że w sumie wszyscy zgadzają się ze mną, bo prawdziwy problem jest z WZ i MPZP…a i tak twierdzisz, ze niby nie mam racji 🙂 To jest po prostu zwykłe przekomarzanie. Do tego okraszone zwykłym ad personam, bo nawet nie zdajesz sobie sprawy ile doświadczenia można zebrać przez współpracę (lub spory) z dziesiątkami organizacji pozarządowych, nastoma samorządami i dziesiątkami wydziałów w tych samorządach, spółkami komunalnymi, zakładami budżetowymi, prywatnymi firmami, instytucjami kultury itp. przez naście lat. Ty na to pogardliwie: „lokalny portal”. Weź nie błaźnij, bo mam naprawdę niezły wgląd w cały przekrój społeczeństwa, od marginesu, po elity władzy.

    I oczywiście merytorycznie nie napisałeś NIC, bo znowu jedyne co masz to „ad populum”, czyli „wszyscy wokół”. Zatem po pierwsze powtarzam: nie tak wszyscy, a po drugie, ci których uważasz, za „wszystkich” już pokazali, że NIE potrafią rozwiązać problemów o których mówimy. Zatem udowodnili, że nie mają racji, ich koncepcje są błędne, prowadzą do patologii. Już raz napisałem, że używasz „ad populum, a Ty niezrażony po prostu powtarzasz „ad populum”. No sorry Szpieg, ale w tym układzie to chyba koniec dyskusji.

    Co do epitetów, to sam sypiesz nimi bez przerwy, a to „czarny rycerz”, a to coś z korwinizmów… a o „mieszkańcach bloku” to było raczej nie do ciebie, to było bardzo ogóle stwierdzenie odnośnie całej histerii, w której głównie biorą udział mieszkańcy bloków. Jestem wręcz zaskoczony, że wziąłeś do siebie. Jakaś nadwrażliwość.

    Jak twierdzisz, ze przedstawiłeś merytoryczne argumenty, to może następnym razem je wszystkie wymień. Nie rozwijaj, tylko wymień jakie podałeś argumenty poza wyrażaniem lekceważenia i notorycznym „ad populum”. Obiecuje, że jak będzie taka lista to na każdy Ci odpowiem. Zatem: nie rozpisuj się o tym co ja rzekomo uważam, tylko napisz swoją listę argumentów.

  • admin 7 marca 2017 Odpowiedz Author

    @Pytacz, jest wiele sposobów, żeby pozbyć się nawet 300-letniego drzewa. Nawet „ochronę pomnikową” można zdjąć. Nie chcę tu tworzyć poradnika obchodzenia prawa, bo i tak za dużo ludzi to potrafi. Niech wystarczy fakt, że naprawdę nic nie powstrzymywało zabudowy kolejnych terenów zielonych w miastach.

    Natomiast co do „odlesiania”, to od kilkunastu lat w Polsce przebiega odwrotny proces. Powierzchnia lasów rośnie, przez to np. zmniejsza się ilość żerowisk dla bocianów i liczba tych ptaków spada.
    Lasów naprawdę nam nie brak, problemem jest pozbawianie miast terenów zielonych, a przyczyną jest wspominana już konstrukcja samorządów, „WZ i MPZP”. I z dyskusji wynika, ze wszyscy się z tym zgadzamy. Dobrze rozumiem?

  • Yeri 8 marca 2017 Odpowiedz

    Szpiegu:
    „Ważne, że więcej ludzi uważa narkotyki za zło, a sam argument jest niedoskonały – to wystarcza by utrzymać status quo praktycznie wszędzie na świecie, niż eksperymentować.”

    Ewidentnie się nie rozumiemy. Narkotyki są uważane za zło przez zdecydowaną większość ludzi (wszystkich normalnych?).
    I to się ma nijak do utrzymywania status quo. Opinia Twojego obozu- utrzymywanie prohibicji- jest błędna w opinii mojego obozu. Eksperymenty społeczne, o których wspominasz, jasno pokazują, że prohibicja nie jest w stanie wyeliminować podaży, a jedynie tworzy zorganizowaną przestępczość, a więc do istniejących problemów dokłada się nowe. To jest fakt, z którym nie da się dyskutować. Możesz polemizować z inna moją tezą- ja uważam, na podstawie własnych obserwacji z pracy, że to właśnie ta zorganizowana przestępczość nakręca podaż wśród młodych ludzi, więc patologia rozwija się bardziej niż wypadku, gdyby te substancje były legalne. Do tego nie jest to wyłącznie moja teza, podobne spostrzeżenia ma np nasza Policja, a Policja niemiecka już w latach 70/80-ch o tym mówiła (poczytasz o tym w komentarzach oficerów Policji dodanych do książki „My dzieci z dworca Zoo”). Zdanie przeciwne ma wiele osób, jednak nie spotkałem się z żadnymi konkretnymi argumentami, poza tymi pobożno-życzeniowymi, co prawda naturalnie wynikającymi z intuicji, jednak kompletnie niecelnymi.

    „Ja wiem, że obaj z Hauerem kochacie takie różne społeczno-polityczne eksperymenty, ale niestety żyją one tylko w dyskusji na tym blogu,”

    O, Szpiegu, mylisz się. Takich eksperymentów była masa w historii świata, wg mnie to Twój obóz nie potrafi z nich wyciągać wniosków, co jest dość przerażające (i nieprzypadkowe-dlaczego mafia z okresu prohibicyjnego w USA korumpowała polityków, żeby utrzymywali prohibicję i przekonywali do niej ludzi? Bo na tym zarabiała. Tak samo to działa dzisiaj, a ludzie tego nie widzą, bo propaganda działa).

  • Pytacz 8 marca 2017 Odpowiedz

    Tak Panie administratorze zgadzamy się co do tego (przynajmniej ja). Więc jeszcze raz zapytam po co ta ustawa ? Niech Pan sprawdzi w urzędzie znają tam Pana to szybko uzyska Pan dane ile wniosków na wycinke drzew ze swoich posesji zakończyło się zgodą i wycinką i jaki był średni czas na uzyskanie zgody i naprawdę przekona się Pan, że nie było o co kopii kruszyć. A ta ustawa została napisana na kolanie i przepchnięta przez sejm w nie do końca normalnych warunkach. O ile budżet musieli zatwierdzić, to tej ustawy nie musieli przepychać w tym momencie,a mogli to zrobić przy kolejnym posiedzeniu jak się już wszystko uspokoi po ówczesnej konsultacji z plebsem . Bo platformie zarzucali ze nie była dla ludzi, a oni tez nie są i nikogo sie onic Pany nie pytają, i z nikim nie konsultują no chyba że z lobbystami.

  • admin 8 marca 2017 Odpowiedz Author

    Zapowiadam restart. Ponieważ cała dyskusja pod wpisem o BOR zamieniła się w dyskusję o drzewach (ale nie tych w borze), to dziś wrzucę osobny tekst o drzewach.

    Tu tylko krótko pytaczowi: skoro właściciel posesji powinien mieć swobodę jej zadrzewiania i oddrzewiania, to po co ma pytać urzędnika o pozwolenie? Każde takie działanie generuje koszty w administracji i stratę czasu. Teraz uwaga, nie pisze tylko o drzewach, tylko całościowo o skali ingerencji w życie obywatela. Na każdym kroku papiery, pieczątki, kolejki, w sprawach, którymi w ogóle urzędy nie powinny się zajmować. I oto w jednej sprawie państwo robi krok w tył, oddaje część wolności… i co na to tzw. „liberalna opozycja”? Podnosi wrzask, wywołuje histerię.
    Więcej szczegółów we wpisie popołudniu. Proponuję tam przenieść wątek i unikać porównywania świerków do kokainy.

  • Yeri 8 marca 2017 Odpowiedz

    Hah, sory, bo narobiłem offtopa, zaczęło się od drzew, a na prochach skończyło 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook