Łajdak Jeden

Nie, to nie będzie wpis o Mateuszu Kijowskim, chociaż będą ze dwa zdania o kijku. To jest recenzja najnowszych „Gwiezdnych Wojen”, czyli „Łotr 1” pod ostrzałem. Małe spoilery w treści.

„Łotr 1” to najnowszy film osadzony w Universum „Gwiezdnych Wojen”. Akcja dzieje się pomiędzy epizodem III „Zemsta Sithów”, a Epizodem IV „Nowa Nadzieja” (tzw. „pierwsze gwiezdne wojny”). Są to zatem takie „Star Wars 3,5”.

Czy to dobry film? Odpowiem tak: jeżeli podobał się Wam Epizod VII „Przebudzenie Mocy”, to tym bardziej spodoba się „Łotr 1”. Po prostu jest lepszy. Problem w tym, że prawie wszystko jest lepsze od „Przebudzenia mocy” (Frustracją po tym filmie dzieliłem się tutaj).

Uwaga spoiler! Tekst poniżej zawiera elementy fabuły „Łotr 1”. Jeżeli nie oglądałeś, to może zepsuć Ci zabawę, lub uratować przed wydaniem pieniędzy na bilet. Sam zdecyduj czy czytać dalej!

Pomiędzy E III, a E IV w świecie „Star Wars” mija czas równy około 20 naszym latom. Mniej więcej tak oceniany jest wiek Luka Skywalkera, który rodzi się pod koniec Epizodu III, a jest głównym bohaterem w Epizodzie IV. Ciekawostka: aktor Mark Hamill miał 26 lat, a grająca jego bliźniaczkę Carrie Fisher 21 lat. To duża luka w historii Star Wars, więc nic dziwnego, że postanowiono ją wypełnić.

Zaczęto …od końca. Czy będą kontynuacje? Spodziewam się, że tak, bo „Łotr 1” został pozytywnie przyjęty. Fabuła uzupełnia to, co wydarzyło się tuż przed „Nową Nadzieją”, czyli wydarzeniami w „pierwszym filmie Star Wars”. Z grubsza wydaje się, że elementy fabuły pasują, jednak gdy popatrzymy bliżej, to mnóstwo szczegółów nie pasuje. Nie do końca zgrano te puzzelki.

Teraz będzie naprawdę duży spoiler. W „Łotr 1” Chodzi o historię wykradnięcia planów Gwiazdy Śmierci. Sama „Gwiazda” już się pojawia, jako w pełni sprawna stacja bojowa, kilka razy zostaje użyta i mnóstwo osób gada, że ma słaby punkt. To między innymi te elementy nie do końca pasują do fabuły E IV, acz scenarzyści się tym nie przejmują, gdyż większość widzów najpierw widziała wydarzenia późniejsze w E IV, wiec i tak widzowie wiedzą, że stacja ma słaby punkt.

Sama fabuła ma całe mnóstwo słabych punktów.

Połowę słabości widać już na oficjalnym trajlerze (klik powyżej). Tak, dobrze widziałeś. To co tam widzisz, to jest kijek, który zamienia się w kuszę, z której ślepiec strąca myśliwiec. Przed pójściem do kina niestety nie widziałem tego trailera.

Nie wykorzystano ogromnego potencjału 20 lat zmagań Rebelii z Imperium. Mamy jedynie zasygnalizowane, że Rebelia ma różne „frakcje”, które też czasem robią złe rzeczy. Natomiast Imperium jest złe …bo jest złe. Nie za bardzo widać w filmie tą bezwzględną okupację Galaktyki. Zresztą widzimy dawnych strażników świątyni Jedi, o których wszyscy wiedzą kim są …pod samym nosem szturmowców. Właściwie są to dwie postacie, które należałoby całkowicie usnąć z fabuły: „buddyjski mnich” i „rastafarianin”. Ich wątki nic nie wnoszą, poza kolejnymi głupimi scenami. Przy tym są to postacie, które wcale nie są Jedi, ale tak tylko używają trochę Mocy, co sprawia, że masakrują biednych szturmowców lepiej niż większość Jedi we wszystkich dotychczasowych filmach. Dla mnie tego typu sceny, z kolejnymi zastępami szturmowców do zmasakrowania wybiegającymi zza rogu są po prostu NUDNE!

Plakat ze strony starwars.com

Podobnie jest z nowym droidem. Taki imperialny robot wojskowy. Na szczęście w późniejszych wydarzeniach (epizody IV – VI) Imperium już nie ma tych robotów, bo inaczej Han Solo i Luke Skywalker mieliby mocno przerąbane. Ktoś robiąc scenariusz chyba nie wpadł, że wprowadza bardzo zaawansowaną technologię, która zaraz zniknie bez wyjaśnienia. Zresztą z tą skutecznością też jest różnie: taki sam robot w służbie Imperium natychmiast spada po jednym strzale, a przeprogramowany przez Rebeliantów okazuje się niezwykle odporny i skuteczny w walce z całą kompanią szturmowców. Najwyraźniej przejście na stronę Rebelii daje „+1000 do wszystkiego”. Irytujące.

Główne postacie też jakieś takie… nijakie. Wyszliśmy ze znajomymi z kina i nikt nawet nie pamiętał jak się nazywają bohaterowie. Za to film ma jedno z największych stężeń „lokacji na minutę” jakie widziałem. Co chwila nowa planeta, nowe miejsce, pokazywane tylko na chwilę. Irytujące.

Jest jeszcze jedno irytujące zjawisko. Pamiętacie w „Nowej Nadziei” zgniatarkę do śmieci (na stacji kosmicznej, która wyrzuca odpady w przestrzeń), w której żyje jakiś przerośnięty wąż? Podobnie absurdalnych sytuacji, czy urządzeń, które nie wiadomo do czego służą na co dzień, w „Łotr 1” jest mnóstwo. Jeżeli „zgniatarka” nigdy Was nie dziwiła, to może i w „Łotrze 1” Was nic nie zdziwi… a może jednak?

W filmie występuje znakomity duński aktor Mads Mikkelsen. Niestety został skrzywdzony bardzo drętwą rolą. Irytujące.

„Łotr 1” usiłuje wyjaśnić skąd się wziął słaby punkt „Gwiazdy Śmierci” i jak Rebelia się o nim dowiedziała. Niestety w zamian wprowadza inne „niewyjaśnione słabe punkty”, jak choćby pole siłowe wokół bardzo ważnej planety. Ot taki spoiler będzie: silne pole chroni planetę, w polu jest tylko jedna „brama”, taki pierścień. Początkowo wydaje się, ze ten pierścień służy do powstrzymywania pola wokół, tak by dało się lądować na planecie, lub ją opuścić… później okazuje się, że ten pierścień jest generatorem tego pola, a można go wyłączyć poprzez staranowanie odpowiednio dużym obiektem… Jest to naprawdę o wiele słabszy punkt fabuły niż wrażliwy na trafienie silną torpedą reaktor w głębi stacji bojowej.

Ale wiecie co w tym filmie daje radę? Lord Vader. Dla odmiany AT-AT są w jakiś wczesnych wersjach, chyba jeszcze bez pancerza.

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Szpieg 10 stycznia 2017 Odpowiedz

    Hauer z uporem maniaka próbuje przekonać wszystkich, że jednak film im się NIE podobał 😉

    Mnie dla odmiany własnie Przebudzenie Mocy bardzo rozczarowało, i dlatego Łotr podobał mi się podwójnie.
    Napiszę co mnie się podobało a co nie, i gdzie się z Tobą nie zgadzam, ale nie będę się o to kłócił przez następne kilkadziesiąt postów, bo czytałem kilkanaście recenzji i wiele komentarzy pod nimi, i naprawdę ten film można odbierać różnie, w zależności od tego co kto lubi i czego oczekiwał, więc zapewne nie dojdziemy do konsensusu, może niech osoby to czytające stwierdzą po prostu do kogo z nas im bliżej i da to jakiś obraz (nie wiem na ile miarodajny).
    Imperium podobało mi się bardzo, i na każdym kroku widać, że jest złe. Bezwzględną okupację galaktyki widać choćby po tym, że dla testu rozwalają całe miasto z przyległościami. Krennic przynajmniej miał tyle przywoitości, że wycofał własne wojska wcześniej, Tarkin rozwalając Scarif już się nikim i niczym (w tym – a może zwłaszcza – samym Krennicem) nie przejmował. Podejście czysto sowieckie. Imperium mocno moim zdaniem skorzystało na całkowitym schowaniu Palpatina i wątku Sithów (poza Vaderem, ale ten akurat pokazuje się ile trzeba) – i przypomina w tym filmie po prostu wredną, bezduszną korporację, bez tej całej mistyki, która była dla mnie fajna jak byłem młodszy (warte podkreślenia! ja się właśnie na tym łapię, że pewne rzeczy są i muszą być po prostu dla młodszych widzów, i nigdy sie z nimi nawzajem nie zrozumiemy – ale o tym później). Mnie się bardzo podobał wątek projektu, nad którym pracują naukowiec idealista i wredny, korporacyjny karierowicz, który chce ten projekt sprzedać jako swój i pokazać się samemu głównemu udziałowcowi (Imperatorowi) – łatwo wykorzystuje i pozbywa się dręczonego wyrzutami sumienia idealisty, ale następnie na drodze staje mu jeszcze większy i gorszy typ – CEO (czyli Tarkin), który sam chce się wykazać przed głównym udziałowcem, i może tak sobie „zajebać” cały projekt, spuszczając jego właściwych twórców dosłownie w klopie. Ileż razy ja już takie coś widziałem w polityce, samorządzie czy biznesie, a ludzie którzy pracują bądź pracowali w korpo, jak Kala czy mój brat, to mogliby wiele takich historii z życia i własnego przykładu przytoczyć. Bardzo podobali mi się i Krennic i Tarkin, tym bardziej żałośnie na ich tle wypada cały Nowy Porządek, z animowanym Darth Gollumem i tym pizdowatym generałkiem Huxem, który drze się w swoim przemówieniu że się mało nie zesra i jest operetkowy jak Charlie Chaplin w „Dyktatorze”, a Tarkin wchodzi, zrobi grymas, spojrzy i ekran się dosłownie „zamraża”, jednym grymasem gość oddaje więcej niż cały Nowy Porządek, a scena w której każe zniszczyć Scarif (w tym swoje wojska) takim tonem jakby zamawiał filiżankę kawy – to właśnie tę scenę kocham najbardziej, nie tę szarżę Vadera z mieczem na nieszczęsnych rebelianckich szyszaków – choć też scena ekstra. No ale spotkałem też recenzje w których to Tarkina się czepiali że sztuczne CGI, a Hux był genialny bo świetnie oddał Hitlera… Tak więc wiem że każdy film dwie osoby mogą odebrać na skrajnie różne sposoby i piszę za siebie i tę kilka osób z którymi miałem okazję film obejrzeć i które się zgadzają.
    Takie tam didaskalia jak to że ten droid czy mundury szturmowców były zbyt nowoczesne w stosunku do części IV-VI to już były przerabiane przy okazji części I-III. Ty się czepiasz tego droida, a Luke i Han to niech się cieszą że nie spotkali np tych Niszczycieli z polem siłowym Anty-Jedi, czy drugiego Generała Grievousa… To jest niestety pułapka całego systemu tych filmów które były kręcone 30 lat temu jako te dziejące się potem…
    „Ślepa Furia Jackie Chana” też nie jest w moim klimacie, tego drugiego bym się nie czepiał, miał laserowego mini-guna i bazookę, to i kosił tych Szturmowców. Taki los Szturmowców że ich w każdym filmie ktoś kosi, w końcu to szyszaki.
    Też żałuję że Mikkelsen nie dostał więcej czasu na ekranie, brakowało mi rozwinięcia retrosepekcji z współpracy Galena z Krennicem nad projektem, skąd wziął się w Imperium, kiedy i dlaczego zaczął mieć wątpliwości, czy nie zrobił aby wcześniej jakichś jednak niecnych rzeczy czy wynalazków itp. To by postać mocno ubogaciło. Wydawało mi się, że jego żona miała wpływ na wyrwanie go z Imperium.

  • admin 10 stycznia 2017 Odpowiedz Author

    @Szpiegu, jakie „dla odmiany”? Wyraźnie napisałem, że „Łotr 1” jest lepszy od „Przebudzenia Mocy”.

    „brakowało mi rozwinięcia retrosepekcji z współpracy Galena z Krennicem nad projektem, skąd wziął się w Imperium, kiedy i dlaczego zaczął mieć wątpliwości, czy nie zrobił aby wcześniej jakichś jednak niecnych rzeczy czy wynalazków itp. To by postać mocno ubogaciło. Wydawało mi się, że jego żona miała wpływ na wyrwanie go z Imperium.” – czyli zasadniczo brakowało Ci tego, o czym napisałem, że brakowało. Wypadało zrobić ze 3 filmy, dokładniej pokazujące pewne relacje, pozwalające bardziej polubić / znienawidzić bohaterów i dopiero w trzeciej części ubić tych co trzeba.

    Zamiast tego jest spłycona fabułka, koleś z kijkiem, superdroid i takie tam… BTW: E IV od Generała Grievousa, który był jednostkowym przypadkiem (coś jak jednorazowa technologia, może wspomagana Ciemną Stroną, co uzasadnia rzadkość) dzieli ze 20 lat. Droidy w „Łotr 1” są powszechne (!), a od E IV dzielą je najwyżej dni (może godziny?) …i nagle wszystkie zniknęły 😛
    To jest jeden z takich „puzzelków”, które się nie kleją miedzy filmami. Nawet nie wymieniałem połowy, bo tego jest za dużo. Poza tym nie chodzi o to, żeby cały film opisać scena po scenie, a to niemal do tego by się sprowadzało.

  • Szpieg 10 stycznia 2017 Odpowiedz

    „Dla odmiany”, bo napisałeś że jak komuś się Przebudzenie podobało, to Łotr też mu się spodoba. Mnie się Przebudzenie nie podobało, a Łotr owszem.
    „– czyli zasadniczo brakowało Ci tego, o czym napisałem, że brakowało.”
    Nie napisałem przecież, że się z Tobą we wszystkim nie zgadzam, ale to nie znaczy, że nie uważam że się czepiasz przesadnie, jak to masz w zwyczaju 😉
    Co do Griviusa to pamiętam że wtedy z kolei Vader wyglądał przy nim mega retro, była masa pytań i kłótni „czemu więc Imperator nie zbudował takiego sześciorękiego zwinnego ciała Vaderowi, tylko z lepszym pancerzem na piersi”. Ja generalnie rozróżniam kwestie dyskusyjne tego typu (przestały mnie już w sumie razić, nawet tych skaczących jak pacyny Jedi z I-III jakoś znoszę) od jakichś takich bardziej „systemowych” – czyli np całościowej koncepcji Nowego Porządku, Ewoków czy midichlorianów, które masakrują świat „po całości” a nie tylko „uwierają w technikaliach”.
    I w ogóle, jakim cudem wieśniak z Tatooine po krótkim szkoleniu u Yody rozwalił Vadera w pojedynku?

  • admin 10 stycznia 2017 Odpowiedz Author

    „I w ogóle, jakim cudem wieśniak z Tatooine po krótkim szkoleniu u Yody rozwalił Vadera w pojedynku?” – to akurat najprostsze. Vader w głębi serca nigdy nie zamierzał zabijać tego wieśniaka.

    „Co do Griviusa to pamiętam (…)”, ale to jest nadal na zasadzie: „Łotr 1 wcale nie był głupi, bo druga trylogia też była głupia” 😀
    W kontekście droidow, to nawet nie jest sprawa: „dlaczego dalej takich nie budowali”, tylko sprawa: „hej, gdzie one zniknęły?! W kilka godzin wyparowały?!” I żeby było ciekawiej, to te droidy w ogóle nie były potrzebne dla fabuły. Nie licząc elementu powodującego zgrzyt między częściami, wnosiły całego „nica”.

  • Szpieg 10 stycznia 2017 Odpowiedz

    „Co do Griviusa to pamiętam (…)”, ale to jest nadal na zasadzie: „Łotr 1 wcale nie był głupi, bo druga trylogia też była głupia” 😀
    No bo to prawda, Hauer. Jak patrzyć okularami krytyka, to cała seria SW jest strasznie głupia. Tylko co z tego 😉 I tak się ją ogląda, choćby żeby pomarudzić. 😉

    Sam ten droid jako postać jest fajny, podobał mi się. Facet odwala robotę „hakuję i obliczam”, a przy tym jest zabawny i konkretny. By zachować konwencję serii, dodali do drużyny „nie człowieka” który jednak nie jest wiecznie spanikowanym przygłupem jak C3PO, ani ryczącym niezrozumiale chodzącym dywanem, ani w ogóle chodzącą katastrofą jak Jar Jar. Ani jakimś odkurzaczem o osobowości składającej się z piknięć i pierdnięć, jak R2dD2 czy BB-8. To że jest „imperialny” ma uzasadniać jego nieco cyniczne poczucie humoru. (Fani gier z serii Knights of the OId Republic się uśmiechną, bo tam była podobna postać, z tym że zła z charakteru, ale jak się po Ciemnej Stronie grało to rozbawiał). Acz i owszem, zgodzę się że mogli to lepiej przemyśleć i mógł to być jakiś podkradnięty przez Cassiana unikatowy prototyp, a nie masowa jednostka liniowa. Zwłaszcza że te dwa co się oprócz niego pojawiły, to oba nieme i przygłupie. Ale przynajmniej jeśli chodzi o mnie, nie wpływa to na moją całościową ocenę filmu.

  • Yeri 11 stycznia 2017 Odpowiedz

    „No bo to prawda, Hauer. Jak patrzyć okularami krytyka, to cała seria SW jest strasznie głupia”

    Otóż to. Dlatego nie ma co oglądać tego badziewia. Zobaczyłem tylko trailer co Hauer wrzucił powyżej i wystarczy, mistrzowska scena jak szturmowcy otaczają jakiegoś ślepego, a potem strzelają i połowa ginie od friendly fire, ja pitole. Jeszcze jakieś feministki i lgbt śpiewają hymny na cześć tego filmu, więc zamierzam omijać z daleka.

  • Szpieg 11 stycznia 2017 Odpowiedz

    Jesteście niereformowalni 😛

  • Mitz 11 stycznia 2017 Odpowiedz

    Ja się zgadzam ze Szpiegiem, film mi się bardzo podobał. SW mają baśniową konwencję w której na pewne schematy mogę przymknąć oko. Było kilka idiotycznych scen, zwykle kiedy trzeba było pokazać ‚zło’ imperium np. wystrzeliwanie architektów po skończeniu roboty to najgłupsza rzecz jaką mogę sobie wyobrazić. Już widzę jak będzie wyglądało zgłaszanie problemów: „chłopaki, w sekcji 4 cieknie jakaś rura, co z tym robić?” „Nie wiem, z inżynierem nie da się skontaktować…”. Tarkin był bardzo fajny, acz zauważ Szpiegu że on właśnie był bardzo racjonalny i logiczny a nie zły dla zła. Z bazy wyciekały superważne plany, oddziały na miejscu nie potrafiły tego powstrzymać, Tarkin był przekonany że jeżeli odstrzeli bazę to zapobiegnie wyciekowi a to była tylko jedna baza a nie cała planeta. To jest decyzja która większość twoich postaci spokojnie by podjęła w podobnej sytuacji 😉 Podobała mi się też końcówka – nie wiedziałem jak to się skończy ale po filmie hollywoodzkim czegoś takiego nie oczekiwałem. Podobno nawet reżyser nie sadził że mu to puszczą – ale puścili 😀

  • Yeri 11 stycznia 2017 Odpowiedz

    Hm, no to mnie Mitzu zaintrygowałeś końcówką 🙂
    Co do umowności to każdy film tego typu jest umowny, ale ja w tej umowności potrzebuję konsekwencji. Mogą mi nie przeszkadzać przerysowani bohaterowie, dźwięki w kosmosie, powolne promienie lasera i ogólnie konwencja, bo to umowne, ale już sceny kiedy oddział otacza kogoś niedużym kręgiem i otwiera ogień z broni maszynowej to nie dla mnie.
    A, pytanko, czy w tym filmie jakiś szturmowiec trafił w kogoś, poza swoim kolegą??
    Z Tarkinem to możesz mieć rację Mitzu, oczywiście nie widziałem, ale logicznie tłumaczysz. Z architektami to już za bardzo przerysowane.

  • Szpieg 11 stycznia 2017 Odpowiedz

    Jakby z tego Azjaty zrobili Jedi, który jakimś cudem przeżył czystkę, to by te jego wygłupy z punktu widzenia spójności systemu miały sens.
    „A, pytanko, czy w tym filmie jakiś szturmowiec trafił w kogoś, poza swoim kolegą??”
    Trafił. I to się wiąże również z nieholywoodzką końcówką 😉
    Proponuję Yeri, żebyś to jednak obejrzał, bo ten film myślę że nawet dla Ciebie będzie miał swoje mocne strony 😉 Choćby czarne charaktery. Tarkin wymiata, nie mówię że złą decyzję podjął, ba, wręcz ubóstwiam styl w jakim to zrobił. Podobało mi się że to jest chodząca bryła lodu, widać to w tym jak miażdży Krennica podczas ich kłótni, nawet na chwilę nie podnosząc głosu, a tamten już płuca wypluć chce. Pierwsze wejście Krennica i jego rozmowa z Galenem, zwłaszcza to jakim tonem mówi „oo, żona Ci zmartwychwstała, to cud!” – też było mocarne.
    A to zabijanie inżynierów… istotnie wg MOJEJ koncepcji sensownie zarządzanego Imperium, zabicie lojalnych naukowców po skończonej robocie tylko dlatego że JEDEN z nich zdrajcą był, to faktycznie rozwiązanie z dupy. Acz w ZSRR to było stosowane nagminnie, zwłaszcza w okresie Wielkiej Czystki. Tam zabijali za to, że ktoś znał kogoś kto znał kogoś kogo fryzjer mógł znać kogoś kto był zdrajcą. Albo np. potrafili najpierw rozstrzelać za to że ktoś ZA MAŁO rekwirował ukraińskim chłopom zboże, a potem, jak się zmieniła optyka – że NADGORLIWIE. To było prawidziwie chore imperium zła.

  • WujcioStefan 11 stycznia 2017 Odpowiedz

    Yeri:

    SPOILER ALERT:

    Lista ludzi trafionych przez szturmowców:

    – Żona Galena Erso (pierwsza scena, nie jest źle)
    – Kilku talibów z ekipy Sawa
    – Droid (wielokrotnie 😀 )
    – Jackie Chan
    – Piechociarze Rebelii (na Scariff)
    – inni szturmowcy (często i gęsto 😀 )

    Jeśli chodzi o bezsensowną rzeź szturmowców to jest to niestety słaby wątek w każdej części SW. O ile klony po stronie Republiki dawały radę, jak tylko zmieniła im się opcja polityczna to masowo zdurniały. Zwalam to jednak na karb konwencji hollywoodzkiej: źli zawsze mają przytłaczającą przewagę liczebną i zawsze korzystają z taktyki znanej jako „human wave” a’la bitwa pod Verdun 😉 Też mnie to irytuje i powiem szczerze, nawet miałem moment olśnienia na Przebudzeniu Mocy (tak!), w scenie, w której na samym początku ginie jeden szturmowiec i jego koleżka-Murzyn zbiera go z ziemi i tamten maże mu własną krwią hełm. Myślałem, że wreszcie pokażą szturmowców jako ludzi, którzy tez mają swoich przyjaciół i cholera jakieś uczucia, ale nie. Chodziło o to, by odróżnić Murzyna (BG) od reszty szturmowców (NPC). Potem Murzyn wsiada do TIE Fightera i strzela do swoich uprzednich kumpli jak do kaczek. Pewnie zwracali się do niego per Nigga i głosowali na Trumpa 😛

    Hauer, jeśli chodzi o droida który nagle dostał +1000 do wszystkiego… Cóż, po prostu nagle przestał być NPC a został BG. Zmienił pulę 😀

    Film mi się bardzo spodobał (mimo mankamentów, co do zasady się zgadzam, co do stopnia: niekoniecznie) z kilku powodów:

    – Fabuła była spójna i nawet logiczna.
    – Zmiana konwencji: zamiast westernu zrobiono film wojenny. Świat tylko na tym zyskał. Może jeszcze czas na thriller, kryminał, film sensacyjny w świecie SW?
    – Ciekawe rozwinięcie tematu Rebelii: scena, w której na początku oficer wywiadu rozwala swojego informatora żeby uniknąć wsypy… To było bardzo fajne. Nie muszę tu chyba zebranym opowiadać, czemu. Tak samo z podziałem Rebelii na frakcje. Wow, to w szlachetnym sojuszu pełnym paladynów sa jacyś talibowie? Niech ktoś pociągnie ten wątek dalej!
    – Zakończenie było niezłe: dotychczas w zasadzie konfrontacje z Imperium odbywały się bez wielkich dramatów. Ot, kilka myśliwców się rozwala o powierzchnię Gwiazdy Śmierci ale generalnie się udaje. Tutaj skala działań była pokazana całkiem całkiem: żeby wyciągnąć te plany, w zasadzie Rebelia traci cały oddział naziemny, całą flotę (ucieka jedna mała korweta), wszystko idzie opornie, z komplikacjami i trudem i rozpaczliwcem i naprawdę w ostatniej chwili. Mogłoby być więcej tego rozpaczliwego klimatu, choć z drugiej strony mogłoby się zrobić z tym jak z serialem Gra o Tron: jest bitwa, Snow robi coś przeraźliwie głupiego, sytuacja robi się rozpaczliwa i beznadziejna, o, przybywa kawaleria Doliny, sytuacja uratowana. Powtórz x15. Coś jak w Świecie Dysku: jak coś ma szansę jedną na milion to udaje się w 95% przypadków.
    – Wreszcie jakieś historie po stronie imperium. Mamy Krennica, jego problemy itd. Wątek mógł być pociągnięty, ale fajnie że był.

    Co bym zmienił?

    – Szturmowcy mogliby głupio nie ginąć (zawsze mnie to wkurza)
    – Jyn mogłaby mieć więcej pretensji, że jej ojca zabiły w sumie myśliwce Rebelii, prawda?
    – Przydałby się wreszcie po drugiej stronie jakiś bohater, który nie reprezentuje czystego zła i nie kończy marnie. Przykładowo mam na myśli sytuację, w której np Krennic (albo lepiej, Galen Erso) naprawdę uważa, że Imperium reprezentuje porządek w porównaniu do gównianej, przeżartej korupcją Republiki a Gwiazda Śmierci sterroryzuje buntowników do tego stopnia, że złożą broń i zapanuje pokój. Ot, trzeba będzie rozwalić parę miast na pokaz, ale… Pokój jest pozytywną wartością, nie? Coś jak z zamordowaniem Robba Starka w GoT: zabójstwo i spisek są podłe, ale wojna niby nie jest? Świat stałby się bardziej trójwymiarowy.
    – Zakończenie (o którym wspominałem na fb): plan nie udaje się, plany nie zostają wykradzione, na koniec tylko informacja, że rebelia podjęła drugą próbę, tym razem udaną 🙂 ludzie zbieraliby szczęki z podłogi.

    – No i azjatów bym wyciął (w sumie tego z kijkiem, drugi może zostać) w końcu jest taki wątek że Imperium to gatunkizm (wyłącznie ludzie) a Rebelia nie. Zamiast nich pasowałby jakiś nawet grubo, ale logicznie zarysowany alien. W dodatku moment ich dołączenia do drużyny (abstrahując od sensowności kijkarza) jest kompletnie niewiarygodny.

    – Hej, jestem ślepym Azjatą z kijkiem a to mój koleżka z RKM. Możemy dołączyć do waszej tajnej operacji wywiadowczej?
    – Spieprzaj dziadku, nie wiem o czym mówisz!
    – Ale ja też jestem BG.
    – A to witaj na pokładzie. Idziemy wykraść plany Gwiazdy Śmierci, łupy i pedeki dzielimy po równo.

    Uff, to tyle.

  • admin 11 stycznia 2017 Odpowiedz Author

    @WujcioStefan

    SPOILER!!!!

    Sprostowanie do listy trafionych:
    Żona Galena Erso – trafiona przez „straż przyboczną”, a to chyba więcej jak szturmowiec?
    „Jackie Chan” nie został trafiony. Po prostu nie oglądał Star Treka i nie wiedział, że nie wolno stać blisko konsoli. Trafiona była konsola, a nie pół jedi – pół ninja!

    „Jeśli chodzi o bezsensowną rzeź szturmowców to jest to niestety słaby wątek w każdej części SW.”
    W tej części już wyjątkowo: walka -> szturmowcy zabici -> kolejna fala szturmowców zza rogu -> wybici -> kolejna fala -> wybici -> jeszcze jeden! ->zabity -> „śmieszny” komentarz -> koniec walki, idziemy do siebie.
    W „Nowej Nadziei” przy przewadze liczebnej szturmowców bohaterowie przynajmniej musieli uciekać…

    • WujcioStefan 11 stycznia 2017 Odpowiedz

      @admin:
      Z żoną Galena to i tak sukces, że wskutek wymiany ognia nie poległ nikt z tej całej Straży 🙂 W uznaniu tego niebywałego faktu możemy to podciągnąć 😉

      A Jackie Chan i konsola… Cóż, chcę wierzyć w to, że taki był plan: skoro facet przechodzi przez strzelaninę jak pieprzony hologram to potraktujmy go atakiem obszarowym demolując konsolę 😀

  • Szpieg 11 stycznia 2017 Odpowiedz

    Zwłaszcza że ten Darktrooper ze Straży Przybocznej Krennica, z tego co widziałem za drugim razem w kinie, poszedł w końcu po rozum do głowy i buchnął do Jackiego Chana stojącego przy konsoli z czegoś, co przypominało jakąś wyrzutnię. Plus, do listy skasowanych przez Szturmowców trzeba dodać Azjatę z Minigunem i Araba Pilota, którzy oberwali granatami. Duży plus że Szturmowcy nauczyli się ich używać (ale to ta zmiana koncepcji z westernu na wojenny się na BG mści ;-)).

  • admin 11 stycznia 2017 Odpowiedz Author

    @Mitz, przecież końcówka była oczywista od początku. Jeżeli „Łotr 1” miał chociaż udawać, że pasuje do E IV to !!!!SPOILER!!! wszyscy muszą zginąć !!!!SPOILER!!!!
    … ale jak ktoś oglądał E IV (czyli wszyscy co poszli na „Łotra”) to w sumie żaden spoiler.

  • Szpieg 11 stycznia 2017 Odpowiedz

    Iiii tam, na potrzeby Holly-Shit-Łudzkiego zakończenia spokojnie dałoby się uzasadnić że parka głównych bohaterów po skończonej misji zaszyła się na jakiejś zapomnianej planetce, bo miała dosyć wojny i uznała że dość zrobiła dla Rebelii. Obi Wan 20 lat siedział zabunkrowany i w doopie miał Rebelię i dawnych kolegów z Republiki.

  • admin 11 stycznia 2017 Odpowiedz Author

    @Szpieg, toż to byłby skandal. Tak to jeszcze ten film jakoś się broni i jest lepszy od „Przebudzenia Mocy” (które jest gorsze od wszystkiego).

    Natomiast gdyby rozbudować historię Rebelii, pokazać frakcje rebeliantów działające chaotycznie, stosujące terror, zabijające przypadkowe ofiary, to te 20 lat Obi Wana byłoby całkiem wytłumaczalne.
    Ale do tego zamiast „Łotra 1”, trzeba było zrobić ze trzy filmy. Takie żeby bohaterów bardziej polubić, żeby to się bardziej wszystko kleiło i dopiero na koniec „Łotr 3” ubić wszystkie postacie.

    • WujcioStefan 11 stycznia 2017 Odpowiedz

      @admin:
      Kolejne filmy o talibach z Rebelii to byłby strzał w dziesiątkę.

  • Szpieg 11 stycznia 2017 Odpowiedz

    I w tym się z Tobą w 300% zgodzę! 🙂

  • Yeri 11 stycznia 2017 Odpowiedz

    Zginęli na koniec, no tego bym się nie domyślił :p
    Tyle tu napisaliście, że z szacunku do tego chyba jednak zobaczę 🙂

  • Mitz 11 stycznia 2017 Odpowiedz

    No co wy, filmy hollywoodzkie kończące się tym że wszyscy giną? Nawet dwójka głównych bohaterów? Nawet nie ma między nimi wątku miłosnego? Wy jakieś inne hollywood znacie 😀 Mnie to kompletnie zaskoczyło, do ostatniej chwili spodziewałem się jakiegoś ckliwego triku i jego brak był miłym zaskoczeniem. Więcej, wygląda na to że nawet reżyser był zaskoczony…

    A co do szturmowców: trochę się z Wami nie zgadzam. Jasne w poszczególnych scenach bohaterowie ich wymiatali ale… globalnie to szturmowcy wygrywali. Osiągali cel taktyczny, niszczyli napastników i opanowywali sytuację. Było widać że wojsko, po tym jak komandosi ich zaskoczyli (i w pierwszej chwili osiągnęli lokalną przewagę jak to z atakami komandosów bywa), pozbierało się i zaczęło tamtych metodycznie wygniatać – z użyciem taktyki, pokrycia ogniem, ciężkiego sprzętu, oskrzydlania itp. Więcej, było widać że by ich wygnietli do ostatniego, bo to nie była walka o to czy dobrzy wygrają ale czy zdołają wysłać plany zanim ich wybiją. Z punktu widzenia Tarkina wyciek planów był niebezpieczny dla całego Imperium i uzasadniał „kauteryzację” bazy, mimo strat. Jest to rozwiązanie nieludzkie ale przynajmniej z punktu widzenia totalitarnego imperium logiczne.

    A z inżynierami Szpiegu masz rację, poza tym to ewidentnie był wyskok Krennica, którego zresztą Tarkin i Vader uważali za niekompetentnego.

  • Szpieg 11 stycznia 2017 Odpowiedz

    Dokładnie, Mitzu. To na pewno nie byli ci sami szturmowcy, o których Palpatine mówił w VI części że to jego „doborowy legion”, a którzy zostali wycięci w pień przez bandę nędznych Ewoków 😀 Jeśli miałbym wskazać najbardziej żałosną scenę bitewną w całej historii Star Wars, to byłaby to tamta…

  • Irrehaare 18 stycznia 2017 Odpowiedz

    Ja jestem człowiek prosty, wypiszę swoje uwagi od punktów:
    1. Anakin i Leia rodzą się 19 lat BBY (Before Battle of Yavin) czyli wydarzeniami z Nowej Nadzei. Jest to dokładnie określone, również po poobcinaniu kanonu przez Disney i wymaga 2 minut z wujkiem Google.
    2. Kolejne kilka minut z wujkem pozwala potwierdzić, że co do spinn-offów jest już powoli tworzony film o Hanie Solo, a w dalszych planach o Bobie Fetcie. Więc nie możnaby się spodziewać, ale po prostu: będą. Z tym że nie kontynuacje, bo te filmy nie bez powodu określa się mianem spin offów.
    3. Gadanie o słabym punkcie w pełni pasuje do EIV na moje oko, ale może mi coś umykać?
    4. Z tego co słyszałem polecam przeczytanie książki, żeby lepiej zrozumieć wątki Chirruta, okupacji Jedha czy świątyni Jedi, bo wg mnie autorowi tego zrozumienia zdecydowanie brakuje. Natomiast dodałbym, że nie usunąć, ale pasowałoby rozwinąć te wątki (po trailerach widać, że miało być o nich więcej).
    5. Tak jak już ktoś napisał, jeśli w pacyfikacji dużego miasta dla wypróbowania nowej broni nie widzisz bezwzględności w okupacji, to naprawdę nie jestem pewien jaką moralnością się posługujesz ;). Wyobraź sobie ZSRR które zrobiło pierwszą atomówkę i w ramach wypróbowania zrzuca ją np. na Częstochowę.
    6. Imperium miało, ma i będzie mieć droidy tego typu, po prostu jest to typ robota, którego nie spotyka się w miejscach z oryginalnej trylogii. Może z wyjątkiem Gwiazdki w Nowej Nadziei, jednak są na tyle rzadkie, że można przyjąć, że Han i spółka mieli farta. Natomiast trzeba być bardzo, bardzo naiwnym, żeby myśleć, że rebelianci przerabiając robota Imperium ograniczyli się do software, zostawiając hardware.
    7. Wspomniany pierścień z tego co rozumiałem rzeczywiście był taką bramą, a zniszczenie go miało powodować destabilizację całej tarczy, przynajmniej na dość długo żeby przesłać dane. Mi raczej nie pasuje że tarcza miała blokować komunikację…?

    Co do opinii na temat irytującego pokonywania regularnych szturmowców przez elitarny oddział rebeliantów, ilości lokacji albo nijakich postaci zostawiam w spokoju jako opinie, choć moje są wprost przeciwne.

    Na koniec moja szybka ocena filmu: zawiedziony Przebudzeniem, które było ładną ale tylko zrzynką z EIV bardzo się ucieszyłem z R1, który był wg planu filmem wojennym pokazującym tylko i aż wykradnięcie planów Gwiadzki i był czymś nowym.

  • admin 18 stycznia 2017 Odpowiedz Author

    Ja jestem człowiek prosty i komentuje co widziałem w filmie 🙂
    Ad. 1. Czyli ok 20.
    Ad. 2. Odnosiłem się do rekcji widzów, a nie googla 🙂
    Ad. 3 i 7. Oczywiście w EIV był słaby punkt. Jednak tarcza planetarna w R1 była jeszcze słabsza niż tamten słaby punkt, dla którego wyjaśnienia powstał R1.
    Ad. 4. Odnoszę się do filmu. W filmie te wątki są całkowicie zbędne, idiotyczne, nie wnoszą nic poza głupimi scenami. Sam sposób wprowadzenia tych postaci do fabuły obraża widza, co ładnie zilustrował WujcioStefan.
    Ad. 5. Zdaje się, że tam było źródło pozyskiwania rzadkiego surowca potrzebnego do budowy superbroni? To tak, jakby ZSRR wypróbowując pierwszą atomówkę, zrzuciło ją na główną kopalnię uranu. W tym mogę widzieć najwyżej zidiocenie.
    Ad. 6. Imperium nie miało tego typu droidów w „starej trylogii”, podczas gdy w R1 były powszechne. Droidy „wyparowały”. No i jeżeli rebelianci przerobili droida imperialnego, tak, żeby miał „+1000 do wszystkiego”, to jest właśnie ten punkt, który określiłem mianem „irytujące”.

    Co do regularnego masakrowania wszelkich szturmowców wspieranych przez ciężki sprzęt, przez dowolne jednostki rebeliantów już zaopiniowałem. Natomiast lokacji było zdecydowanie za gęsto, podobnie skakanie miedzy nimi było zbyt szybkie. Włącznie z nagłym teleportem floty. Niestety jest to kontynuacja irytującej praktyki z „drugiej trylogii”.

  • Pytacz 18 stycznia 2017 Odpowiedz

    Moim zdaniem Film byl dobry nie dlatego ze nie mial wad tylko dlatego ze mial ich malo
    – byl calkiem spojny z pozostalymi epizodami
    – mial droida nowego a nie okraglego ditu
    – byla to calkiem nowa historia i sceneria bez wciskania powrotow do starych knajp ktore robily wrazenie w 70 latach (no moze poza dwoma gosciami z tej knajpy na jedhie)
    – po wyjsciu z kina mialem niedosyt Vadera i odrazu ogladnolem w domu epizod IV i V 🙂
    – mnich jeden i drugi tez byli ok, i oni nie byli jedi tylko wierzyli w istnienie mocy , ktora moze ich ochronic, zreszta ten z gnatem byl sceptyczny i mowil ze to on ratuje slepemu zycie a nie moc, moim zdaniem sympatyczne postaci dodajace i wnoszace cos do filmu przeciez jedna laska i chudy koles musieli z kims sie przeciwstawic imperium. Do tego scena z workiem na glowe slepego byla zabawna.

    Na samym koncu chcialbym przypomniec ze to jest tylko film akcji – science fiction (bardziej fiction), w którym miały latać myśliwce strzelające laserami, mialy byc miecze swietlene itd i porównywanie imperium do ZSSR czy III Rzeszy, czy nie których bohaterów do hitlera jest całkiem nie na miejscu. To znaczy nie wmawiajcie sobie na sile ze to powinno miec wieksze przeslanie niz miało.

    A co do przebudzenia mocy to mi sie nasuwa takie pytanie ? Dlaczego ksieżniczka Leja siostra lukea nie byla Jedi i nie miala mocy, a jakas baba z planety homoniewiadomo miala moc – nawet jesli jest corka lukea. A drugie pytanie to czy zauwazyliscie ze pierwszy czarno skóry bohater gwiezdnych wojen na start zapieprzyl kurtke ?

    • Eviva 19 stycznia 2017 Odpowiedz

      Ależ Leia miała moc. Przyznaje to Yoda w chwili śmierci i Vader podczas walki z Luke’em. Można było z powodzeniem ją „przerobić na Jedi”, ale to widać patriarchalna cywilizacja, woleli więc szkolić głupka z farmy niż księżniczkę, która od lat – mimo młodego wieku – dowodziła rebelią jak wytrawny generał, dawała raz po raz dowody odwagi i inteligencji. Co za seksistowskie podejście!

      • admin 20 stycznia 2017 Odpowiedz Author

        Oczywiście powinni wyszkolić Leię. Wręcz ze starej trylogii wynika, że powinna zostać wyszkolona, tak ja to odebrałem. Jednak komuś się chyba zapomniało u Disneya. Tzn i tak to byłoby późno, ale lepiej późno niż wcale 😛

        • Szpieg 21 stycznia 2017 Odpowiedz

          Nie że się zapomniało, tylko totalnie rozpieprzało ten durny scenariusz VII. Bo jakby Leia również była Jedi, to fakt że Luke strzelił fochem po tym jak Darth Emo zdemolował mu szkołę, miałby mniejsze znaczenie. A wtedy nie mogłaby spotkać się z Hanem w takich okolicznościach jak się spotkała i w ogóle, a w ogóle to w tym momencie sama spuściłaby synkowi łomot i zawlokła za uszy do domu, więc Rey staje się zbędna 😉
          A w ogóle to miało być tak:
          https://www.youtube.com/watch?v=tU6uaEcpjug

          😀

          • Czubaka 21 stycznia 2017

            DOBRE!!

            Jedno z lepszych HISHE!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook