Art. 61 i medialne harakiri Kuchcińskiego

Eskalacja sejmowej awantury zaszła już tak daleko, że ciężko będzie z tego wybrnąć w rozsądny sposób. To skutek błędów Marszałka Kuchcińskiego, które opozycja wykorzystała i rozdmuchała w sposób maksymalny. I nie ma, że to nie było do przewidzenia. Przy okazji przypominam fałsz, obłudę i zakłamanie tzw. „obrońców demokracji”. 

Od początku było jasne, że pomysł ograniczenia dostępu dziennikarzy do Sejmu spotka się ze słusznym oporem i przyniesie straszliwe straty rządzącej partii. Tym bardziej dziwi, że ktoś zdecydował, by brnąć w tę stronę.
Piątek (16 grudnia) miał być na znak protestu „dniem bez polityków”. Nie udało się, eskalacja konfliktu przyjęła taką skalę, że dziennikarze całkowicie odeszli od zapowiadanej formy protestu. Politycy po prostu potrafią ściągnąć a siebie uwagę.

Problem narastał od pewnego czasu, pomysły ograniczenia dostępu dziennikarzy do sejmy, w tym ograniczenie do „2 na redakcję” powodowały oczywistą niechęć wszystkich mediów.
Dla porównania: w RM Krosna jest tylko 21 radnych i praktycznie 2 Kluby, więc jedna osoba może to medialnie ogarnąć, natomiast 2 dziennikarzy na 460 posłów, licznych ministrów, wiceministrów, kilka Klubów, komisje i podkomisje w Sejmie, to jakieś kompletne nieporozumienie. Trzeba też sobie zdawać sprawę, ze w dużych i ogromnych redakcjach jest wewnętrzna konkurencja. Ograniczenie do „dwóch przepustek na redakcję” to gotowy przepis na konflikty o to, kto ma mieć ten przywilej. To tym bardziej spowodowało poczucie zagrożenia u dziennikarzy, czego chyba Kuchciński nie bardzo rozumiał.
Swoimi niedorzecznymi pomysłami Marszałek Kuchciński dostarczył opozycji amunicji do protestów. I było jasne, że te protesty będą dobrze przyjęte w mediach.
Na długo przed awanturami w sejmie określiłem to jako „medialne harakiri”:
harakiri
Zaleta jest taka, że ludzie zapoznają się z art 61 Konstytucji i dowiadują się, że jest ważny. To profit.

„Art. 61 po krośnieńsku”
Kwestię braku szacunku dla Art.  61 Konstytucji RP odczułem na sobie, na najniższych szczeblach demokracji, czyli obserwując prace komisji Rady Miasta.
Przypominam, w art Art.  61 Konstytucji czytamy:
„1. Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa.

2. Prawo do uzyskiwania informacji obejmuje dostęp do dokumentów oraz wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu.”

To prawo potwierdzone jest Ustawą o Dostępie do Informacji Publicznej, Ustawą o Samorządzie Terytorialnym oraz ustawą Statutem Miasta. I co z tego? W Krośnie, w poprzednich to prawo nie było respektowane. Przewodniczący Rady S. Słyś osobiście chciał mnie wyrzucać z jednej z Komisji. Jego klubowy kolega, Ryszard Lenart, wyprosił mnie z innej komisji. Nagrałem to, zagroziłem radnym konsekwencjami prawnymi z ustawy o dostępie do informacji. Dopiero to zmieniło sytuację… ale tylko wobec mnie. Terminów komisji nadal nie ogłaszano, a wkrótce na sesję Rady trafiła skarga innego obywatela, który z komisji ostał wyproszony przez następnego klubowego kolegę Słysia.
Dopiero od dwóch lat, gdy Słysia nie ma w Radzie Miasta art 61 jest traktowany w Krośnie poważnie. Dlaczego o tym wspominam? Ano dlatego, że Słyś z Lenartem teraz lansują się jako obrońcy demokracji… Fałsz, obłuda i zakłamanie. Co więcej, gdy temat dostępu obywateli do Komisji pojawił się an sesji Rady, S. Słyś argumentował powołując się na to, że …w Sejmie są ograniczenia dostępu do obrad! Bardzo możliwe, że ta wypowiedź znalazła się w protokole, ale nie sprawdzałem. To podejście dowodzi, że przewodniczący Rady nie znał prawa, które go obowiązuje, czyli wspomnianego Art Konstytucji, czy wymienionych ustaw. Natomiast faktycznie, w ust. 4 Art 61. Konstytucji czytamy: „Tryb udzielania informacji, o których mowa w ust. 1 i 2, określają ustawy, a w odniesieniu do Sejmu i Senatu ich regulaminy.” Już na poziomie Konstytucji dostęp do obrad Sejmu  traktowany jest wyjątkowo i na tym opiera się linia Kuchcińskiego i PiS. Co to oznacza? Ano, że próba zmiany regulaminu, tak by ograniczyć dostęp, nadal może mieścić się w granicach Konstytucji. Natomiast wypraszanie obywatela z komisji Rady Miasta, „bo komuś wydaje się, że jest w Sejmie”, stanowi złamanie prawa. Na tym najniższym szczeblu, u nas w Krośnie, wypraszano obywateli z Komisji, a redaktor Adrian Krzanowski, czołowy „obrońca demokracji” na to nie reagował, bo rządzili jego koledzy. Fałsz, obłuda i zakłamanie. Podobnie nie reagował na fakt, że w przypadku jednego z protokołów ustalono, że lista obecności i treść w zakresie wyniku głosowań jest sfałszowana. „Znaj proporcje” mawia pan redaktor i „serdecznie pozdrawia”, unikając merytorycznego odniesienia do tematu. Widocznie jego zdaniem na poziomie gminy Konstytucja już nie obowiązuje.

Czy ograniczać?
Jak już sprawdziliśmy w Konstytucji, Sejm ma prawo uregulowania obecności mediów podczas obrad, czy na sejmowych korytarzach. Pytanie, czy ma taką potrzebę? Ja uważam, że nie. Przez całe lata rządziły różne koalicje, po sejmowych korytarzach chodzili różni dziennikarze, relacjonowali, robili wywiady i jakoś nie zauważyłem, by z tego powodu by jakiś problem. Wręcz to ma swoje zalety, że politycy są pod presją „czwartej władzy”. Tym samym pomysły wprowadzania ograniczeń są dla PiS ruchem samobójczym. Fakt, że w innych parlamentach mogą być większe restrykcje, albo że Art. 61 ust 4 daje podstawę prawną, nie znaczy, że takie działania są słuszne, ani mądre.

tyszka-tlo
…a to jest „zdjęcie w tle” na fb wicemarszałka Sejmu. Wymowne.

Eskalacja
PiS jednak nie ustąpił, a następnie Kuchciński nazbyt surowo potraktował posła z PO. Ewidentnie przesadził. Efektem była blokada mównicy przez część opozycji. To wszystko znacie z mediów. Podobnie jak to, iż w odpowiedzi Kuchciński przeniósł obrady do innej sali, czyli brnął dalej. Na dodatek w sposób ułomny. Wicemarszałek Tyszka wytknął PiS-owi nieregulaminowe zablokowanie głosowania nad poprawkami do budżetu. Co więcej, Marszałek Kuchciński nie potrafił zadbać by przeniesione obrady odbyły się w sposób transparentny i nie budzący wątpliwości. Przez ostatnie lata, jak śledzę obrady sejmowe i głosowania, nie przypominam sobie bym miał wątpliwości co do wiarygodności stenogramów czy wyników głosowań. Teraz mam, i to poważne. A PiS brnie. Podkłada się coraz bardziej.

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Mitz 17 grudnia 2016 Odpowiedz

    Nie jestem pewien czy się podkłada. W chwili obecnej coraz bardziej wygląda mi to na podejście w stylu ‚nie mamy Pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi?’. Innymi słowy, strategią dawnego zaprzyjaźnionego mocarstwa można iść do przodu ile się da, potem odrobinę się wycofać ale granicę akceptowalności przesunąć bardzo daleko. Zauważ że to dopiero 1/4 kadencji, więc przez rok można jeszcze przejąć co się da, potem się ustabilizować i przez ostatni rok zająć się pudrowaniem przed wyborami.

  • Yeri 18 grudnia 2016 Odpowiedz

    Hauer, hm, trochę się nie zgodzę. U nas prasa przesadzała grubo, latała za posłami wszędzie, były afery, ze nawet do kibla. To się postanowili w końcu za to zabrać. W innych krajach, typu USA jest to dosyć mocno regulowane i znacznie bardziej restrykcyjne niż u nas dotychczas i wszystko działa. To, że się w redakcjach będą żarli o robotę w Sejmie to już problem tych redakcji i wiele o naszych dziennikarzach mówi (zauważyliście, jak ostatnimi laty zepsuł się ten zawód?).Więc tutaj się akurat z PiSem zgadzam (może parę detali bym inaczej zrobił, ale sama zasadę mam za słuszną).
    Natomiast masz 100% racji w części „Eskalacja”, Tyszka odpłynął i mamy burzę.
    Ale zwrócił ktoś uwagę, że ta akcja była zaplanowana wcześniej? Najpierw jakiś poseł prowokuje delikatnie, PiS się rzuca i miota, jak Wipler z Policjantami, a tu nagle w parę minut pod Sejmem tłum „spontanicznych” obywateli, nawet scena i transparenty się spontanicznie znalazły (TVN się wysypał, że ludzie pojawili się już o 17.00, jak w Sejmie dopiero się zaczynała afera, no to jak).
    No i będą cyrki, rok temu KOD starał się o interwencję Policji unijnej (czyt niemieckiej) dla ratowania demokracji i praworządności, nie wyszło przez sylwestrowe balety uchodźców w Koloni. Ciekawe jak im teraz to wyjdzie (nawiasem mówiąc Niemcy usiłują przepchnąć użycie wojska u siebie dla „opanowania” sytuacji, ciekawe czy z rozpędu i nas nie będą chcieli opanowywać).

  • admin 18 grudnia 2016 Odpowiedz Author

    @Yeri, dziennikarze tak biegali za politykami od dawna, a nie od wczoraj. Zatem jak ktoś jest na cenzurowanym i ma naprawdę dużo mediów przeciw sobie, to takiego tematu nie rusza. No chyba, że bardzo chce popełnić medialne harakiri.

    Co do eskalacji to Kuchciński odpłynął.

    Tak, są tacy, co zwracają uwagę, że „akcja była zaplanowana wcześniej”. Ale ja np. nie wiedziałem, że ona jest planowana, a dzień czy dwa wcześniej, tylko patrząc na zachowanie Kuchcińskiego, mówiłem, ze to zmierza do konfliktu i medialnego harakiri. Natomiast oni w sejmie mogli wiedzieć, zę są zgłoszone manifestacje, więc podwójnie powinni uważać… no chyba, że chodziło o zadymę. Nawet jest taki kawał: spotyka się Piotrowicz i Kuchcińskim i mówi: „dzięki Marek” 😀

  • Szpieg 19 grudnia 2016 Odpowiedz

    Jakaś akcja zaplanowana na ten dzień była. KOD zgłosił zgromadzenie, zamówił scenę, nagłośnienie. Liroy wyniuchał że Platforma zamówiła 1000 kanapek na wieczór do sejmu – niby po jaką cholerę? Zauważcie że jak „wybuchło” zaraz na scenie KOD znaleźli się różniści politycy, w większości spoza sejmu: Kalisz, Giertych, Sikorski itp. Przechodzili sobie „spontanicznie” w piątkowy wieczór pod Sejmem? Opozycja i KOD coś planowały – może wywołać awanturę przy okazji budżetu, może przy okazji ustawy dezubekizacyjnej. Nie wiem czy mieli w planach tę blokadę mównicy – ale ewidentnie jak już zablokowali, to mocno liczyli że Straż Marszałkowska będzie ich siłą usuwać. Podejrzewam że wtedy ten „spontaniczny tłum” mógłby się wedrzeć do Sejmu. Policja ustaliła, że ci co skakali pod samochody to byli bojówkarze Antify – najbardziej zajadli lewaccy zadymiacze, odpowiednik kibolstwa po drugiej stronie.
    Raczej na pewno nie liczyli, że Kuchciński w odpowiedzi na w miarę subtelną prowokację posła Szczerby, zrobi im taki prezent. Inna sprawa, że ze Szczerbą miał na pieńku już od kilku posiedzeń – nawet ukarał go karą regulaminową 5000 zł za zakłócanie obrad wcześniej. No i dał się mu sprowokować jak kretyn. Ale Kaczyński kogoś błyskotliwego i operatywnego nie zrobiłby Marszałkiem – pamięta jaki numer wycięli mu Jurek czy Dorn. Jak mówił książę Radziwiłł – „Najgłupszego oficyjera posłałem, żeby go przekabacić nie mogli, a i ten zawiódł?!?” No zawiódł, z tego samego powodu co Roch Kowalski…

  • Yeri 20 grudnia 2016 Odpowiedz

    No dla mnie też za dużo tych przypadkowych osób pod Sejmem, no i ta scena. Haha, analogia z Rochem Kowalskim dobra :p Ja myślę, że mieli grubsze plany, ale wypalił już plan A, więc poszło wg najłatwiejszej wersji.
    Ale wiecie co myślę? PiS znowu uratają muslimy w Niemczech, jak w Sylwestra. Znowu odjebali i niestety tym razem zginął Polak 🙁 Polacy teraz się wkurzą, bo to jednak normalni ludzie jeszcze i nowoczesne platfusy co chcą ściągać imigrantów stracą, a konserwatywny PiS zyska.
    Gdyby JarKacz nie był taki, hm, małosprytny, to bym powiedział, że to jego robota :p

  • Szpieg 21 grudnia 2016 Odpowiedz

    Ojtam ojtam, dzień jak codzień w Brukseli, oni się nie boją, nie krytykują władzy, kochają uchodźców… 😛
    Za to koniecznie muszą zająć się w EuroParlamencie naszą praworządnością i stanem naszej demokracji!

    Kur…, ale schiza. Ale doszło do tego, że cieszysz się że możesz sobie spokojnie z kobietą wyjść na rynek czy główną ulicę na jakiś jarmark czy obejrzeć choinki, i nie musisz się rozglądać na wszystkie strony czy żadne ciapate ścierwo Cię nie zamorduje. Przy tym wszystkim co się dzieje w Sejmie, przy tym debilizmie PiS itp, to należy pamiętać że gdyby rządziły te skur… co dziś okupują mównicę i wrzeszczą na ulicach, mielibyśmy u nas to samo co Niemcy, Belgowie, Francuzi. Ten Szczerba co zaczął całą aferę miał rok temu zdjęcie z wielką tablicą Refugees Welcome, normalnie krew człowieka zalewa.

  • Yeri 21 grudnia 2016 Odpowiedz

    Mnie krew zalała jak te zachodnie debile (ponoć głównie Niemcy, Francuzi i Belgowie właśnie) bluznęli jadem na tego ś.p. Polaka, co był kierowcą tej ciężarówki, która porwał zamachowiec. Na fejsie tej firmy transportowej do której należała ciężarówka są setki (tysiące?) pogróżek i bluzgów od obywateli tych znamienitych państw. Firma musiała wyłączyć telefony (były podane na stronce), bo non stop dzwonili i wyzywali.No po prostu odjazd, granic głupoty nie ma.

  • Yeri 21 grudnia 2016 Odpowiedz

    O, teraz już odwrotnie, posty z bluzgami pokasowane i nawet chcą pomnik kierowcy budować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook