TWD: Szykuje się naprawdę dobry sezon

Kolejny wpis o serialu. Po raz kolejny o The Walking Dead. Właśnie wystartował 7 sezon. Jakby się tu z Wami podzielić opinią bez robienia nadmiernych spoilerów?

Przy ostatnim wpisie o TWD niektórzy z Was pisali, żeby w ogóle częściej pisać o serialach. No to proszę, znowu będzie o TWD. Powód oczywisty. Właśnie wystartował długo oczekiwany 7 sezon. Pierwszy odcinek był po prostu mocny. Jakby tu uniknąć spoilerów? Chyba nie dam rady.

negan1
Poster promujący nowy sezon TWD

Zatem: UWAGA! SPOILER! W poniższym tekście znajduje się opis fragmentów fabuły 1 odcinka 7 sezonu TWD.

Jak zapewne wiecie sezon 6 scenarzyści zakończyli w bardzo podły sposób. Zebrali w jednym miejscu większość głównych bohaterów, a następnie pokazali, ze jedna osoba ginie. Ukryli tylko która…
Było dla mnie oczywiste, że nie pokażą tego od razu na początku nowego odcinka. Spodziewałem się przeciągania, retrospekcji itp. Szczęśliwie było tego niewiele. Tak mało, że aż znośnie. Może powiecie, że patrzę w dziwny sposób na ten serial, bo w dużej mierze zwracam uwagę na to, jak scenarzyści prowadzą fabułę. W moim opisie nie zajmuję się za bardzo grą aktorską (a przy tym odcinku naprawdę była warta uwagi i oceny 10/10, szczególnie Andrew Lincoln i Jeffrey Dean Morgan) , charakteryzacją truposzy itp. Zamiast tego tylko „scenarzyści to, scenarzyści tamto”… Pewnie dlatego, że to głównie od nich zależy czy fabuła będzie pomysłowa, zaskakująca, niesztampowa. I oczywiście to od nich zależy czy ulegną fanom pragnącym by ich ulubione postacie przeżyły. Z drugiej strony seriali o „niezabijanych bohaterach” było już na tyle, że teraz widz oczekuje czegoś innego. W początkowych scenach pierwszego odcinka w siódmym sezonie odczułem więc pewien zawód, gdy okazało się, że tą ofiarą, na której poznanie wszyscy czekali wiele miesięcy okazała się postać mało lubiana, którą w zasadzie scenarzyści mogli poświęcić bez większego żalu. Szczęśliwie dla fabuły, a w sposób tragiczny dla grupy Ricka, szybko nastąpił zwrot akcji i nagle okazało się że za chwilę zginąć może jedna z najbardziej lubianych postaci. Moment niepewności, rzucona mała aluzja w tle kadru, dzięki której można było się domyślić co za chwilę się stanie, po czym grupa Ricka traci następnego człowieka. Akurat nie tego, który „zasłużył”, a tego sympatycznego, który towarzyszy Rickowi niemal od pierwszego odcinka. Tak, na pewno wiecie o kogo chodzi. Dalej mamy cały szereg scen mniej lub bardziej mrocznych lub przerażających, grupa głównych bohaterów przezywa totalną mieszankę przerażenia, bezradności i rozpaczy, a tymczasem nie widać końca ponoszonych ofiar, gdy niemal pewne staje się, że zaraz jeden z nich zostanie okaleczony.
Tak jak napisałem w poprzednim wpisie o TWD: grupa Ricka natrafiła na dobrze zorganizowanych przeciwników, którzy przerastają naszych bohaterów pod wieloma względami. Rick oczywiście przynosi pecha, lub wręcz totalna katastrofa, która spotkała jego grupę jest zwykłą konsekwencją jego głupoty.

Ja gdzieś już wspominałem, że ten serial jest o tym czego NIE należy robić?

Taki początek sezonu traktuję jako zapowiedź dobrej fabuły, oczywiście liczę na jakieś odpowiedzi i wyjaśnienia w kwestii tej całej rozbudowanej zasadzki na naszych nieszczęśników.

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Yeri 27 października 2016 Odpowiedz

    TWD, jak już pisałem, zarzuciłem koło 3-4 sezonu (już nie pamiętam). Jak dajesz taką entuzjastyczną recenzję, to spróbuję podejść jeszcze raz, tym razem od sezonu 7, hah, no zobaczymy.
    BTW, złamałem się ze Strain’em i teraz siedzę na szpilkach czekając na następny odcinek (miałem oglądać dopiero jak będą wszystkie, ueh). Szpiegu, Ty też oglądasz, co powiesz o tym sezonie? Mnie fajnie podchodzi.

  • admin 27 października 2016 Odpowiedz Author

    To jeszcze zobacz przynajmniej pół 6, żeby wiedzieć co z czego się bierze 😀

  • Yeri 28 października 2016 Odpowiedz

    E, jak taki dobry to i od 7 sezonu zaskoczy, a o czym to jest to ja wiem 🙂

  • Szpieg 14 listopada 2016 Odpowiedz

    https://www.youtube.com/watch?v=s37gM2fLM4I

  • Szpieg 14 listopada 2016 Odpowiedz

    Jak powyżej w linku 😉 Sądzę że raczej mnie to nie wciągnie. To jest dobry materiał na dwa-trzy sezony, ale nie na kurde 7, albo i 10 – jasne, można i 15 zrobić, na ciągle tej samej powtarzalnej zasadzie – grupa dochodzi do kolejnej osady, kilka odcinków na poznanie, na jakieś tam emocjonalne mumbo-jumbo, jakiegoś bardziej lub mniej klimatycznego lokalnego złego bossa, śmierć k100 NPCów, i grupa lezie dalej zostawiając zgliszcza a Rick ma doła. Te osady powinny wywieszać przed bramą przekreśloną gębę Ricka i strzelać gdy tylko jego grupę zobaczą, taki najazd jest gorszy niż tysiące zombiaków czy innych bandytów, hehe.

    Wirus to chyba jeden z niewielu seriali gdzie drugi i trzeci sezon są dużo lepsze od pierwszego. I raczej nie rozlezie się na 7 sezonów (stawiam na góra 5), bo akcja dzieje się szybko i dynamicznie, a tytułową plagę napędza kilku konkretnych złoczyńców, w większości nadprzyrodzonych, po części skonfliktowanych ze sobą i z sezonu na sezon ciekawszych – bo odkrywanych stopniowo przez retrospekcie chociażby.

  • Yeri 14 listopada 2016 Odpowiedz

    No to jednak nie wróce do TWD, dobry filmik 🙂
    Co z 10 odcinkiem trzeciej serii Straina, nie ma go i nie ma, grrr!!

  • admin 15 listopada 2016 Odpowiedz Author

    No tak… pierwszy był dobry, drugi…nie fatalny, ale trochę nudawy. Trzeci niezły, choć z dłużyznami. Czwarty… tragedia…kurna, totalny upadek.

    …a poza tym od początku mówiłem, że Rick przynosi pecha, niszczy osady popełnia głupie błędy. Ot serial o tym „jak nie postępować” 😀 Cóż, to chyba tak zrobione, żeby widzowie żałowali, że to nie Shane jest bossem grupy.

    Wszystko zmierza też do tego, by był to ostatni sezon TWD jaki popacze…

  • Szpieg 16 listopada 2016 Odpowiedz

    Noo, widziałem właśnie 9 odcinek i też czekam na finał sezonu. Szkoda postaci które zginęły. Dominacja ekipy Mistrza wydaje się przytłaczająca. Czas na jakiś przełom.

  • Yeri 17 listopada 2016 Odpowiedz

    A może nasi przegrają, toby ciekawe było 🙂 No wiem, że nie przegrają, ale tak swoja drogą to tu wychodzi pewien brak logiki serialu, o co chodzi złej stronie? Bo przecież nie o wybicie wszystkich ludzi (pozamieniają ich w bezmózgie strzygi, z których zero pożytku, a czym je nakarmią?). Pozbędą się ludzi i strzyg, to w sumie Mistrz zostanie sam na pustej planecie i zapewne zdechnie z głodu, albo jakoś na krwi zwierząt będzie jechał. Jedyne logiczne rozwiązanie to hodowla ludzi na krew, w sumie powstaje ten system „rzeźni”, ale to tez nie bardzo logiczne, będzie chwilę krew wygodnie pakowana, ale zaraz ludzi braknie, jakoś Mistrz nie robi nic celem założenia hodowli, po prostu eliminuje wrogów (ludzi). Może dlatego tak luzuje ostatnim bastionom, trzyma ich w oblężeniu a nie wykańcza, chociaż może, ale to i tak się kupy nie trzyma wcale, bardziej już by mu się opłacało utrzymywać ludzi w nieświadomości i ich spożywać, a to przejęcie władzy nad światem przestało się trzymać kupy 🙂
    Czy coś mi umyka?

  • Szpieg 18 listopada 2016 Odpowiedz

    No ja to widzę na dwa sposoby:
    – tą drogę spożywania w ukryciu praktykowała reszta starożytnych, Mistrz za to nimi gardził, twierdził że są powinni być jawni i panować, a tym sposobem który stosowali, sami zdegenerowali i źle skończyli. Ale dzięki temu sposobowi przetrwali setki lat w ukryciu. Pytanie czy Mistrz jest po prostu chaotyczny zły i uważa że należy ujawnić się, przetworzyć ludzkość całościowo na pokarm i pociągnąć na tym ile się da (krótkotrwała chwała kosztem wegetacji w ukryciu), czy też ma jakiś plan zachowania sobie „ferm” i rozmnażania pokarmu, który ujawni się w 4 sezonie, a póki co, korzystając z nabytych podczas Holokaustu doświadczeń Eichhorsta (genialnie zademonstrował „optymalizację procesu” :-P) buduje „przetwórnie”.
    – druga opcja której bym nie chciał, to faktycznie czysta nieścisłość scenariuszowa, gdzie twórcy założyli że „on jest złyyyy i nie pytaj”. Tak samo spieprzono w 5 części Residenta, co zresztą wyłapałeś jak Ci te filmiki z gry u mnie puszczałem, gdzie Wesker (ten aryjczyk w ciemnych okularach, główny zły serii) nagle postanowił rozpuścić wirusa na cały świat, żeby większość ludzkości wyginęła a z reszty powstali super ludzie którymi by rządził. Jakby nie łatwiej było rządzić normalnymi. Zwłaszcza że przez cztery części gry i kilka gier pobocznych facet na zimno knuł za kulisami, zbierał te wirusy, czasem nawet pomagał bohaterom jak mu to było wygodne żeby im coś w finale podkraść, w gruncie rzeczy on zniszczył Umbrellę kiedy przestała mu być potrzebna – i nagle bęc, czysta histeria, „buahahahahaha, będę Mesjaszem, podniosę ludzkość na wyższy level rozwoju”. (I oczywiście klimatycznie zginął w lawie, a z nim seria.)
    Czasem jak przeanalizować te wielkie plany czarnych charakterów to one mają totalnie z dupy założenia. Agent Smith chciał zamienić wszystkich w siebie a potem chyba umrzeć z nudów bądź samego siebie zagadać na śmierć. Zawsze się zastanawiam czy to scenarzyści pieprzą logikę tych planów bo nikt i tak się nad tym specjalnie nie zastanawia, albo to tak celowo ma pokazać że ci Źli są tak źli, że jedyne co umieją to podbijać i niszczyć, w tym i w końcu samych siebie. Trochę jak PiS – wygrać wybory potrafi, a potem to już tylko zgliszcza.

  • Yeri 19 listopada 2016 Odpowiedz

    Ciekawie powiedziane.

    Ad.1. Jeśli ma plany hodowlane to powinno być już coś widać, same rzeźnie to mało, to ostatnie ogniwo łańcucha. Może w innych miastach czy krajach szykują grunt po hodowle, ale czemu nie tu, skoro rzeźnia jest? Chyba, że hodowla na jednym kontynencie, a rzeźnie na drugim, żeby bydło nie wiedziało na co je hodują (naciągane).
    No i jednak ta rewolucja ma mały sens, już jednak wygodniej jak ludzie się sami hodują i nie wierzą w strzygi, wtedy można spokojnie konsumować.

    Ad.2. Jak się tak zastanowić, to źli tak faktycznie mają, taki mechanizm samozaorania. Hitler, Stalin, rewolucja francuska, itp, wszyscy kończyli w sumie marnie, od własnej broni niejako.

  • Yeri 19 listopada 2016 Odpowiedz

    A jeszcze tak apropo Residenta:

    http://gry.interia.pl/zapowiedzi/news-resident-evil-vii-zapowiedz,nId,2307710

    Ja nie grywam na konsoli/kompie, co Ty Szpiegu sądzisz?

  • Van 21 listopada 2016 Odpowiedz

    Oglądacie Westworld? Niespodziewanie dobrze mi się na to patrzy. Oczywiście jest to hbo : seks przemoc i zjebany libralizm i dekadencja bijące od większości postaci. Ale ma fajny rytm. Wręcz refreny w narracji. Dobrą reżyserkę. I bardzo dobrę muzykę. Ósmy odcinek rządzi. Rozpierducha (która widziało się już trzy razy) tym razem w takt Jeziora Łabędziego, genialna

  • admin 21 listopada 2016 Odpowiedz Author

    Taka zasada: „najwyżej jeden serial na raz” 😀

    Jak zarzucę TWD, to w kolejce jest właśnie „Westworld”. Zresztą wykorzystali motyw z jakiegoś starego filmu SF, który puszcza TNT, jak będę miał chwilę to utrafię, powinny być powtórki.

  • Van 21 listopada 2016 Odpowiedz

    Ok. Ja ogdałem Westworld za mlodu. Yul brynner jako zbuntowany cyborg. Film był dziwny. Byłem ciekaw co zrobią ze w sumie głupim pomysłem i wypadło zaskakująco dobrze. Serial ociera się bardzo mocno o kobiece ciała z jednej strony i egzystencjalne filozoficzne, matrixowe w klimacie gadki z drugiem. A wszystko przeplatane przemocą niby strugą czerwoną. Wszystko w pięknych sceneriach Dzikiego Zachodu uchwyconego okiem operatora artysty i z muzyką robiąca rytm i klimat. 🙂

  • Yeri 22 listopada 2016 Odpowiedz

    Pomysł na Westworld mega dobry, knock out. Pamiętam ten film o zbuntowanych robotach, nawet sesje w KC prowadziłem na podstawie tego, ale serial różni się od tego filmu tak straszliwie, że powątpiewam w jakieś konotacje tych dzieł. Sam pomysł Westworlda niestety kradnie jeden z Twoich pomysłów na opowiadanie/książkę, pomimo innej scenerii, ale jestem świadkiem, że Ty byłeś pierwszy 🙂
    Ja jestem na siódmym odcinku, ósmego nigdzie nie znalazłem, ale czekam niecierpliwie.
    HBO to król seriali, mój ulubiony to „Rzym”, kto nie widział, niech nadrobi (dla pełnoletnich).

  • Kala 22 listopada 2016 Odpowiedz

    Nie wciągnąłem się nigdy w TWD, choć oglądałem sporo oderwanych od siebie odcinków – w tym te z jakiegoś powodu uznawane za przełomowe – Centrum Badań nad Chorobami Zakaźnymi, ze dwa odcinki z kanibalami i finał poprzedniego sezonu m.in. Dla mnie serial zdecydowanie cierpi na rozwleczenie fabuły i jest do znudzenia przegadany.

    Rick i jego ekipa są mi tak obcy sposobem podejścia do problemu, że po prostu nie mogę się z nimi identyfikować. Łażą tylko z kąta w kąt rozwalając kolejne próby podniesienia się z upadku. Swojej własnej podjąć nie łaska.

    Całe założenie, które przejawia się w tym ich łażeniu jest z logicznego punktu widzenia kretyńskie. Dalej, po nieudanych próbach w przeszłości, liczą na cudowne rozwiązanie problemu jednym ruchem – cofnięcie plagi bądź też przynajmniej zatrzymanie jej ekspansji? Jeżeli nie widzą już takiej opcji, to dla dobra przetrwania ludzkości ktoś powinien Ricka odstrzelić. Bo gość ma ewidentnie destrukcyjny wpływ na spotykane społeczności, które mogą być największą szansą na odbicie się ludzi od dna, ponadto nie rozumie po dobroci. Łazi tak szukając społeczności idealnej i rozwalając wszystko, co mu do wzorca nie pasuje. Saperką w nerki i po temacie.

    Residenta 5 właśnie skończyłem w zeszłym tygodniu. Młodzi zaczęli pierwsi, potem zacząłem ja. Skończyłem wcześniej od nich – jednak nie da się konkurować z ilością wolnego czasu, jaki mam w tej chwili. Nie wiem, czy rozsądne było zaczynać od 5. Fabuła wnerwiająca i liniowa, bez jakiegoś logicznego porządku tylko na zasadzie dorzucania kolejnych, co raz mniej prawdopodobnych bossów, z co raz mniejszym poszanowaniem praw zachowania masy :). Brakuje mi w takich grach możliwości swobodnego włóczenia się po okolicy i związanego z tym atakowania problemu z wielu stron.
    Plus na konsoli wnerwiające sterowanie sztucznie utrudniające rozgrywkę i irytujące sekwencje zręcznościowe. Walka z bossami to typowa zgadywanka „w co mam gościa trafić, żeby mu cokolwiek zrobić”, co przy niektórych nieoczywistych sekwencjach prowadzi do prób pogruchotania kontrolera, konsoli, TV, całej firmy CAPCOM i jej skośnookich porąbanych właścicieli…

    Z tego gatunku polecam The Last Of Us. Grałem na PS3 i już tam grafika jest niesamowita (taki łabędzi śpiew konsoli, bo to jedna z ostatnich gier wydanych na tą platformę przed wejściem PS4). Grałem ja, grał mój syn, oglądała rozgrywkę żona. Nikogo nie pozostawiła obojętnym. Są zapadające w pamięć sceny (żyrafy!) i postacie (dwaj bracia, których spotykasz po drodze), jest kopiące po tyłku zakończenie, którego nie chcesz jako gracz, ale które wprost wynika z charakteru bohatera rozgrywki…

  • admin 22 listopada 2016 Odpowiedz Author

    Kala, to Ty od złej strony poznałeś serial 🙂
    „Centrum chorób” to była porażka, dwa odcinki, które należy skasować, wywalić, nigdy nie powinny powstać 😀
    Kanibale przewijali się przez więcej niż dwa odcinki, w sumie to był dość ciekawy motyw. Finał poprzedniego sezonu, to wstęp do obecnego. Pisałem co mi w nim nie pasuje obawiając się, ze fabuła się rozleci. Obawy były słuszne. Obecny sezon to jakaś klęska fabularna.
    BTW: grupa podejmuje też własne próby ogarnięcia. Sezon na farmie z genialną sceną „w stodole”? Sezony z więzieniem (bodaj 3 i 4)?

    Ricka niestety nikt nie odstrzeli, serial jest ewidentnie z jego perspektywy 😀 W ogóle zaczyna się robić jeszcze kilka innych postaci kluczowych, dla tego czegoś, co w innym wypadku nazwalibyśmy fabułą. Zaczyna się robić zbyt oczywiste, kto jest ważny dla scenarzystów.

    BTW: te żyrafy to w SLC?

  • Kala 23 listopada 2016 Odpowiedz

    Tak. Salt Lake City.

    Normalnie rodzinę wołałem, żeby sobie zobaczyli. Niesamowita gra.

  • admin 23 listopada 2016 Odpowiedz Author

    Szukałem kiedyś grafik w klimacie Neuroshimy i SLC, i właśnie na takie coś z żyrafami trafiłem 😀

    A co do TWD, to chyba trafiłeś na listę „zwrotnych punktów w fabule”, a to nie musi oznaczać najlepszych odcinków 🙂

  • Kala 24 listopada 2016 Odpowiedz

    Jak zwał, tak zwał. Niech i tak będzie.

    Nie mniej jednak, do tego bezcelowego snucia się mnie się przekonać nie uda.

    Tak przy okazji – gdyby ktoś był zainteresowany, jak mogłoby wyglądać odtworzenie cywilizacji od zera – taki realny Garden Of Eden Creation Kit – na razie w formie zbioru planów technicznych kolejnych urządzeń, które docelowo pozwolą na odtworzenie pewnego poziomu cywilizacji technicznej startując od niemalże zera. Ciągle rozwijanych, bo do końca drogi jeszcze daleko:
    Open Source Ecology – Global Village Construction Set
    http://opensourceecology.org/gvcs/

    Szefem projektu jest Polak 🙂

  • Yeri 24 listopada 2016 Odpowiedz

    Tak swoja drogą, to jak juz Kala poruszył, to dlaczego wszędzie doradzają, że jak przyjdą zombie to należy się cały czas przemieszczać?? Mi wychodzi, że trzeba raczej na miejscu mieć przygotowane wszystko do przetrwania, uciekać to ewentualnie jakby się Rick ze swoją drużyną pojawił, bo wiadomo, że już po nas.

    Van- mnie dla odmiany ósmy odcinek podszedł najmniej ze wszystkich, strasznie mi popsuło wszystko, jak główny „zły” (ten starszy, ubrany na czarno w debilnym kapeluszu) wyjawił swoją motywację, nie myślałem, że to takie płytkie będzie, spodziwałem się zdecydowanie większego kalibru. Sama strzelanina też średniawa jak dla mnie, ale to oczywiście kwestia gustu. Ci z mieczami co się pojawili na końcu, klimatyczni jak hitlerowcy w Kryształach Czasu (czyli wcale), może sie ten motyw uratuje, ale źle mi to wyglada. Wątek z burdelmamą sie w miare ciekawie rozwija, ale też jakoś dziwnie to poprowadzone. Czekam na dziewiąty.

    Szpiegu- co jest kurka z 10 odcinkiem Straina, ni ma i ni ma!!

  • admin 24 listopada 2016 Odpowiedz Author

    @Yeri, założenie oparte jest bodaj na tym, że grupa czyni hałas. Do tego, jeżeli opuszcza „bazę” w poszukiwaniu czegokolwiek, a następnie wraca do niej, to może dodatkowo mieć „ogon”. W dłuższej perspektywie może zacząć się robić gęsto. Pytanie a ile założenie to słuszne jest?

  • Van 24 listopada 2016 Odpowiedz

    Yeri : Westworld (uwaga spojlery) . Oczywiście siódmy odcinek mocniej emocjonalnie naładowany. Ale w ósmy poruszył mnie „refrenem z nowymi słowami”. Strzelanina podobała mi się ze względu na połączenie muzyki z tym, że to już było i wpływem Maeve(burdelmamy) na całość. Dziwne prowadzenie fabuły wydaje się być znakiem firmowym westworld. Poszukałem po forach i najpopularniejszą jest teoria o dwóch (wielu) liniach czasowych. I tak to co widzimy u Dolores dzieje się w dwóch czasach. Wydarzenia z Williamem są wspomnieniem sprzed 30 lat ( zatem William == Człowiek z Czarnym Debilnym Kapeluszu (CZwCZDK – u aglosasów MiB 😉 ) a Dolores obecnie idzie do Labityntu sama. Długo nad tym myślałem i jest to najspójniejsze wyjaśnienie tego co się tu dzieje. MiB od początku szuka odpowiedzi kim jest. I ma OCD. Musi przejść wszystkie levele z maksymalnym wynikiem. Nie spodziewałem się po nim więcej i słusznie. Co do gości z mieczami : Są tak samo klimatyczni jak androidy na dzikim zachodzie 😉 Na marginesie. Takie filmy jak Westworld ukształtowały wyobraźnię twórców D&D. Seksowne androidy ganiające po światach fantasy czy nagłe zmiany konwencji (przeniesienie akcji na marsa, jeden z poziomów pod Greyhawkiem to statek kosmiczny,) były na porządku dziennym.

  • Yeri 24 listopada 2016 Odpowiedz

    Hauer- grupa opuszczająca bazę robi hałas, hm, no i co z tego?
    grupa która opuściła bazę też robi hałas i nie ma schronienia do tego, a kto powiedział, że poza baza jest lepiej? Właściwie to równie dobrze może byc gorzej, a my nie na swoim terenie do tego. Ja tam zakładam, że w trakcie zombieapokalipsy najlapiej działać na swoim terenie. Jak czegoś nie umiesz załatwić u siebie, to skad założenie, ze gdzie indziej będziesz umiał?

    Van- dwie linie czasowe by to faktycznie ładnie wyjaśniały, oby nie więcej lini, bo sie na bank w tym pogubią.
    Ale typy z mieczami dalej nie pasuja mi za cholerę. Androidy tak, to jest zupełnie inny poziom logiczny, to jest świat zbudowany z androidów w konwencji dzikiego zachodu, konsekwentnie się teho trzymaja i nagle bum, jakies fantasy tu wpada, najpierw jakiś minotaur z toporem, a potem banda z mieczami (ten olbrzym z toporem tez jakos dziwnie pominięty fabularnie swoją drogą, jakis taki dysonans u mnie to wywołało).

  • admin 24 listopada 2016 Odpowiedz Author

    Nie twierdzę, że to założenie jest słuszne. Po prostu mówię jak wygląda. Grupa, która się przemieszcza też robi hałas, ale w różnych miejscach. Grupa stacjonarna stopniowo przyciąga do siebie coraz więcej i więcej. W TWD w kilku sytuacjach pokazywany jest właśnie ten motyw. …ale teraz to nie ma znaczenia, istotny jest tylko fanklub Daryla.

  • Yeri 25 listopada 2016 Odpowiedz

    Ja wiem, że nie bronisz założenia, po prostu atakuję samo założenie, które mi się bardzo nie podoba, a które jest nagminnie używane we wszystkich filmach o zombie, nawet było podstawą strategi przetrwania w pamiętnym podręczniku do przetrwania zombieapokalipsy, który załatwiłeś z Iwonicza swego czasu.

  • admin 25 listopada 2016 Odpowiedz Author

    To może dlatego, że współczesne filmy i seriale inspirują się tym podręcznikiem :D? A sam podręcznik zapewne inspirowany był klasykami takimi jak trylogia Romero, gdzie ludzie siedzieli na miejscu, zetów wokół przybywało (zresztą działania bohaterów przyspieszały ten proces), aż wreszcie zebrała się masa krytyczna nie do zatrzymania.

  • Szpieg 29 listopada 2016 Odpowiedz

    Rany, trochę mnie nie było (kompleksowy remont mieszkania w związku z powiększeniem rodzinki ;-)), i tu taka dyskusja.
    Trochę po kolei choć nie na wszystko:
    1. Yeri, jak pisałem, seria Resident Evil umarła na piątce, tak jak pisze Kala, strasznie infantylna historia wieńcząca w idiotyczny sposób 17-letnią (1998-2005) karierę Weskera. Bo seria to nie tylko numery od 1-5, tam była cała masa gier pobocznych: Code Veronica, RE 0, RE Remake, RE Umbrella Chronicles, itp. Wraz ze zlikwidowaniem złoczyńcy, automatycznie główni bohaterowie stracili rację bytu, bo ile można uganiać się za zombiakami/mutantami i kolejnymi bioterrorystami którzy „cośtam kiedyśtam Umbrelli podpieprzyli”? Była próba w RE6 wprowadzić syna Weskera jako postać pozytywną – wyszło nędznie, po klęsce szóstki pojawiły się dwie części RE Revelations, dziejące się przed szóstką (w drugiej części pojawiła się jako główna zła siostra bliźniaczka Weskera – też nie pomogło, czekam na jego królika, złotą rybkę, gosposię…) – więc widzę z opisu siódemki który posłałeś, że dali sobie w CRAPcomie spokój, i idą w coś całkiem nowego, bez bohaterów, z jakimś randomowym typem jako bohaterem. Czyli pójdzie to w stronę Last of Us, TWD i tych innych co Wy je tak lubicie, gdzie nie ma pakernych bohaterów i nadnaturalnych Złych, a jedynie wielka apokalipsa za którą nikt nie stoi i meeega deprecha. Akceptuję to, acz to już nie będzie Resident. Resident to właśnie to o czym pisałem wcześniej, plus właśnie te transformacje zaprzeczające prawom fizyki – od zawsze residentowi źli przed finałową walką „coś” sobie wstrzykuję z cyklu: „haha, może i celujesz we mnie ze spluwy i zniszczyłeś mój plan, ale ja teraz zamiast uciec i wymyślić następny, wstrzyknę sobie wirusa, zmutuję w giga obleśną bezmyślną bestię, zabiję Cię, a potem się zastanowię…”. I na koniec obowiązkowo dostają z bazooki. To właśnie było duszą Residenta, jak w Yattamanie oszustwa Trójki Drombo. Widać jednak, że ta formuła niestety już się wyczerpała, a szkoda. Mój kochany świat odszedł. Żyłem tą serią odkąd wyszła. Nawet Mitzowi i Hamerowi poprowadziłem ongiś kampanię gdzie pojawiła się masa postaci z tej serii, i złych i dobrych.
    2. Westworld – na razie oglądam więc spojlerów nie czytam. Nie rzuciło mnie na kolana, na miarę Rzymu czy GOT. Oglądam bo ładne pejzarze, ciekaw jestem finału intrygi, lubię Hopkinsa i Harrisa, plus kręci mnie ta główna blondyna (w realu grająca ją Evan Rachel Wood jest biseksualna i ma czarny pas w taekwondo, mój typ! :-D). Oryginału z Brynnerem nie widziałem.
    3. Ostatni odcinek serii Wirusa widziałem, ciekaw jestem Yeri Twojej opinii. Jeden patent (ten finałowy) nieco naciągany, ale podobało mi się. W sumie to tak jak mówiłem, jakby mi ktoś Residenta we właściwy sposób na ekran przeniósł.
    4. Z tym czy iść czy zostać to kluczowe są zapasy żarcia i wody oraz siła fortyfikacji. Można siedzieć jeśli mamy coś co wytrzyma napór nieskoordynowanej bandy zombi (nie tych z WW Z, bo ci byli nie do zatrzymania bez obszarówek), oraz żródło wody i żarcie na – no właśnie, na ile. Zombiaki żreć i pić nie potrzebują, więc mogą oblegać bazę w nieskończoność. Aby zdobywać żarcie trzeba mieć albo sekretny podziemny tunel poza obszar oblężenia, albo coś co skutecznie odwróci ich uwagę (fajne były fajerwerki w Świcie Żywych Trupów – aż się zety przyzywyczaiły…).

  • Szpieg 29 listopada 2016 Odpowiedz

    Errata,chodzilo o 12 letnia kariere Weskera,1998-2010;-)

  • Yeri 30 listopada 2016 Odpowiedz

    Szpieg,

    1. Aha 🙂

    2.Pomału, acz konsekwentnie się rozkręca, jestem na odc 9, jeszcze mogą to kompletnie zmaścić, albo zrobić wielkie WOW, zobaczymy. Aktorzy fajni.

    3.Kurczaczek,m czekam na ten odcinek, uh, powinien lada moment być.

    4. Hm, tu się chyba nie rozumiemy. Ja nie postuluje zamykania się w „bazie”. To bez sensu, bo ile tam wysiedzisz, woda, jedzenie, energia, skończą się szybko. Ale po jaka cholerę wyruszać w obce strony, kiedy jesteśmy na swoim terenie który znamy, wiemy skąd wziąć wodę, jedzenie, energię, gdzie się ukryć w zapasowej kryjówce jakby główna była spalona, gdzie znamy miejscowych i wiemy co się po nich spodziewać. A idziesz w nieznane- nie wiesz kogo spotkasz, poza zetami problem z miejscowymi, to nawet na filmach gdzie lansują ideę ucieczki pokazują, że więcej ludzi jest wrogich niż przyjaznych (wchodzi na ich terytorium konkurencja do zasobów), nie wiesz gdzie co możesz znaleźć do jedzenia i picia (u Ciebie sklepy rozszabrowane, a gdzie indziej niby nie??). Bez sensu się wypuszczać gdziekolwiek, o ile nie jesteśmy w Raccon City objętym kwarantanną, poza którym jest normalnie (ale też skąd pewność, że np nie jesteśmy nosicielami i nie wyniesiemy zarazy na świat? Poza tym np u nas w Polsce to jakie kwarantanny ktoś zrobi, ha).
    No i pamiętajmy, że zety nie są takie wieczne, po paru miesiącach się rozlecą, przetrwać ten czas trzeba.

  • Yeri 1 grudnia 2016 Odpowiedz

    Zobaczyłem Wirusa. Zawód. Świetny sam początek, ale potem szybko równia pochyła. Idiotyczny plan Mistrza, który najpierw jak szczeniaczka rozwala Palmera i przejmuje jego ciało wyprzedzając jego knowania, no i w tym momencie głupieje doszczętnie dostając cech nierozgarniętego bad bossa w gimbuskim rpg. Bohaterowie łapią dgo do skrzyni jak chomiczka. Potem Zak, który odpala bombę ratując Mistrza i niszcząc miasto (a już myślałem, że to on ocali ludzkość, to by mega dobre było). Potem sama eksplozja którą nasi przeżyli kładąc się za murkiem, a Goodweatherowie stojąc przy oknie w wieżowcu (sic!!). Potem nasi uciekaja do metra przed opadem radioaktywnym, a tysiące strzygoni wylatują na powierzchnię i suną falą po ulicach (równie klimatyczne co głupie). Wszystko razem naciągane jak plan przejęcia Warszawy przez Grupę Siergieja w Fali Zbrodni. Szkoda.

  • Szpieg 1 grudnia 2016 Odpowiedz

    No ta bomba i jej wybuch, wraz ze skutkami, są naciągane i wyskakują ni z dupy. Kieszonkowy nuk? Ten plan przejęcia Warszawy to był w Ekstradycji 3 zdaje się, chyba że w Fali Zbrodni go powielili. Akurat że Zak ją odpalił to mnie nie zdziwiło, mega wkurwiająca postać, zawsze coś zjebać musi, pod koniec zeszłego sezonu zginęła przez niego postać z drużyny (kochanka tatusia). Miał dość naprute we łbie by to zrobić, skoro nie stanowiło dla niego problemu szwendanie się ze strzygoniową mamuśką i hm… koleżanką/narzeczoną/ochroniarą/maskotką?
    A Mistrza pewnie dopadła ta sama zaraza co Weskera i innych złoli, już o tym pisaliśmy wcześniej… 😉
    Ta fala strzygoni to taki popularny cliffhanger na koniec sezonu.

  • Yeri 1 grudnia 2016 Odpowiedz

    Hhaha, no nie gadaj, że w Ekstradycji też walizeczką miasto wysadzać chcieli :p

    Zaka można było jeszcze ładnie uratować, bo ja myślałem, że z mamusią strzygą włóczy się po to, żeby w odpowiednim momencie zrobić wała Mistrzowi, już byłem przekonany, że ucieknie z nadajnikiem, ew odpali bombę, ale w momencie, jak Mistrz będzie przy niej i sam zginie, to by było dobre, a tak to jest lipa po całości, zepsute okrutnie.

  • Szpieg 2 grudnia 2016 Odpowiedz

    W EkstraDykcji 3 neonaziole chcieli wysadzić semteksem Pałac Kultury. Nawet była animacja na jakiejś Amidze zrobiona (:-P) jak The Chalski miał z tym wizję…

    Zak jest tak mega wkurwiający, że moim zdaniem takie coś do niego pasuje, inna sprawa że nie wiem czy jest to dość wiarygodne że dzieciak woli towarzystwo wysysających krew, śmierdzących potworów od własnego tatusia, może nie idealnego, ale jednak pokazującego że stara się temu szaleństwu zapobiec. Liczyłem że jak zobaczy mamusię podczas posiłku na innym dziecku, to coś się w nim odmieni, ale widocznie albo jest durniejszy niż ustawa przewiduje, albo scenarzyści stwierdzili że już dość nas przekonali że tatuś jest dla niego be, bo dużo pracował, pił i zdradzał matkę.

    Mnie jedna rzecz umyka – i nie wiem czy to też nie dziura w scenariuszu – ten karmazynowy robak, który ma być prawdziwą postacią Mistrza. Gdy Quinlan ścina Mistrzowi łeb na moście widać, że robak ucieka – ale podczas przenosin, zarówno do ciała tego wielkiego szlachcica w 1 czy 2 sezonie, jak i teraz do ciała Palmera, tego robala nie widać. Delikwent zostaje „nakarmiony” ziemią i obrzygany białą mazią z „standardowymi” robakami. Gdzie się podział ten duży karmazynowy?

  • Yeri 2 grudnia 2016 Odpowiedz

    No fakt, dziura scenariuszowa ewidentnie, ale nieduża, to idzie przełknąć gładko. Bardziej mi ta cała reszta przeszkadza o której pisałem, wydaje mi się, że na siłę chcieli dalsze serie robić i stąd tak to poprowadzili.

  • Van 6 grudnia 2016 Odpowiedz

    Obejrzałem 10 Westworld. Godne zakończenie sezonu. 🙂

  • admin 6 grudnia 2016 Odpowiedz Author

    W sprawie „dzikiego zachodu” to spodziewałem się mniej więcej tego w późniejszych sezonach. Skoro tak wcześnie przywalili z ciężkiego kalibru, to co będzie dalej?

  • Yeri 7 grudnia 2016 Odpowiedz

    Jestem po 10 odcinku. Miazga. To jest serial gdzie zaczęło się średnio, rosło ciągle, a końcówka to prawdziwy brylant. Co będzie dalej? Mam nadzieję, że nic, że pierwszy sezon będzie ostatnim, to jedyne sensowne rozwiązanie, jeśli tak będzie to Westworld wskakuje do mojego serialowego top 3. Jeśli dorobią kolejne sezony to popsują, oby nie. Znakomite, sam Dick by tego lepiej nie zrobił, a myślałem, że nikt go w tym klimacie nie dogoni.

  • Szpieg 13 grudnia 2016 Odpowiedz

    Obejrzałem wreszcie resztę Westworlda 🙂 SPOJLER!
    Podobało mi się wyjaśnienie skąd wziął się Facet w Czarnym Kapeluszu. Lubię takie zakręcone historie, w których sympatyczna czy też zwyczajnie pozytywna postać w końcu przekształca się w naprawdę złego drania – a ci którzy kibicowali jednemu a nienawidzili drugiego, w ostatnim odcinku dostali niezły zgryz, porównywalny z szokiem głównej bohaterki.
    Zgadzam się że drugi sezon pewnie będzie słabszy – chyba że wykorzystają inny motyw, który widziałem w jednym filmie bodaj z Peterem Fondą też z lat 70 (nawet początkowo myślałem że to jest jakoś powiązane z serialem z Brynnerem o którym pisaliście, ale jednak nie) – mianowicie tam Zła Korporacja prowadziła taki właśnie park rozrywki, tylko najzwyczajniej w świecie podmieniała co wpływowszych gości na swoje cyborgi, mordując oryginały. Główny bohater był reporterem wysłanym by zrobić materiał o parku i przypadkiem to odkrył. Niezłe było napięcie jak nie wiadomo było kto swój a kto sztuczny. Wydaje mi się że tym też się inspirowali przy Westworld – więc gdyby np w drugim sezonie okazało się że technologia jednak „wyciekła” i tak jest wykorzystywana, to mogłoby dostarczyć paliwa na cały sezon. Wydaje mi się, że taki też jest plan korporacji Delos, jako że ta seksowna Prezeska daje to kilakrotnie do zrozumienia, że park rozrywki to marnotrawstwo dla takich możliwości jakie daje technologia Hostów.

  • admin 13 grudnia 2016 Odpowiedz Author

    …a w 3 sezonie Westworld zainspirują się Blade Runnerem, bo taki host, to przecież ulepszony Nexus.

  • Yeri 14 grudnia 2016 Odpowiedz

    Blade Runnerem już się ewidentnie zainspirowali, motyw, że istota odkrywa słabość swojego twórcy i go niszczy jest bardzo mocno zaakcentowany. I jest ewidentnie pokazane, że przyszłość świata to hosty, dla człowieka jako takiego to koniec.
    Szpieg, może to i nie byłaby głupia fabuła, ale to i tak by popsuło efekt, doszliśmy do momentu, gdy hosty się usamodzielniły i muszą się zmierzyć ze światem. A świat musi się zmierzyć z tym, że oto nastąpił koniec ludzkości, teraz ludzie zostaną wgrani do hostów i będą sobie egzystować jako takie nieśmiertelne istoty, tradycyjny człowiek to już przeżytek, do ludzi to musi dotrzeć i kto pierwszy ten lepszy. Bardziej ciekawe jest, że ci nowi ludzie mogą być kontrolowani na poziomie biologicznym jak hosty właśnie, to jest ciekawy motyw, ale w sumie i tak nie chciałbym tego widzieć, lepiej sobie posnuć domysły co było dalej i nie psuć efektu z kozackiego serialu.
    Szpieg, jak chcesz zobaczyć przemianę z paladyna w czarnego rycerza to zobacz Rzym, wymiata.

  • Van 16 grudnia 2016 Odpowiedz

    Drugi sezon WestWorld niekoniecznie musi być słabszy. Takie akcje jak golenie MiBa przez Dolores dają nadzieję, że autores nie pójdą w sztampę. Wiele zależy, jak rozkminią kondycję świata na zewnątrz parku . Jeśli pójdą w kierunku „Luna to surowa pani”, może być grubo. (Cały czas podkreślają, że ludzie się skończyli i w ogóle są do bani, więc na dżihad butleriańską nie ma co liczyć).

  • Yeri 17 grudnia 2016 Odpowiedz

    Ja jestem pesymista w tym względzie, no obym się mylił. A i tak dalej mam nadzieję, że n ie będzie drugiego sezonu.

  • Szpieg 28 stycznia 2017 Odpowiedz

    https://www.youtube.com/watch?v=hVcv7cYnHnE

    No dobra, muszę powiedzieć że Resident Evil VII daje radę. Całkowita zmiana konwencji, przede wszystkim na bardziej kameralną, ale również na bardziej horrorową, w klimacie ni to Silent Hill ni to Wzgórza Mają Oczy. Przede wszystkim świetnie zrobiony dom – tutaj powrót do korzeni, bo oryginalny RE (to już 20 lat temu!) też zaczął się w domu, zresztą sam tytuł. No tutaj mamy Resident Evil, where the Residents are Evil 🙂 Gra jest na sprzęt jakim nie dysponuję, ale obejrzałem sobie 1.45 wszystkich filmików i animacji ubranych w klimat niezłego horroru i muszę powiedzieć, że daje radę, plus jest kilka odniesień do starej serii, które tłumaczą ostatecznie co skąd się wzięło. W sumie, to scenariusz tej gry to dobry materiał na sesję do Zewa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook