Turcja: sytuacja opanowana…?

Nadal mało wiemy o sytuacji w Turcji, jednak wygląda na to, że władze opanowują sytuację. Żołnierze puczystów poddają się. We wcześniejszych nagraniach było widać, że nie mieli zapału do brutalnego opanowywania sytuacji, chociaż pojawiły się też nagrania licznych, zakrwawionych cywilów. 

Jaka była skala próby zamachu stanu? Jakimi siłami dysponowali puczyści? Co zamierzali osiągnąć w krótkim i dłuższym terminie? To wszystko są niewiadome. Wiadomo, ze puczyści poddają się, a prezydent Turcji opanowuje sytuację. Na YT dostępne są nagrania masowo poddających się żołnierzy, czy policjantów dokonujących aresztowań puczystów.

Trzeba tu przypomnieć, ze Turcja jest bardzo specyficznym państwem. Po pierwszej wojnie światowej została ukształtowana jako nowoczesne, świeckie państwo właśnie przez armię i wbrew islamskim nastrojom znacznej części społeczeństwa. W dalszej swojej historii, w latach 80-tych poprzedniego stulecia znowu zawdzięcza ustabilizowanie sytuacji właśnie Armii i machowi stanu. W Turcji wojsko miało pełnić rolę „bezpiecznika” chroniącego wartości wpojone przez „Ojca Turków”: Mustafę Kemala Ataturka. Taka właśnie retorykę wykorzystywali puczyści. Czy jednak takie były ich intencje?

Evrenekran
Ahmet Kenan Evren ogłasza przejęcie władzy przez wojsko w Turcji w 1980

W tej chwili mówi się o przynajmniej kilku innych scenariuszach:

O przewrocie dokonanym sympatyków islamistów, o osobistych ambicjach oficerów, o przewrocie inspirowanym przez Rosję, a nawet o prowokacji dokonanej przez prezydenta Erdoğana, który dzięki temu poszerzy swoją władze i rozprawi się z armią, z która do tej pory musiał się liczyć.

Wiemy, że pucz był przeprowadzony raczej nieprofesjonalnie. Rozpoczął się w piątek, o 19:30, gdy wielu ludzi jest już po pracy, ale jeszcze nie poszli spać. Nie pojmano premiera i prezydenta. Wręcz przeprowadzono pucz, gdy pojmanie prezydenta było niemożliwe, bo ten przebywał na urlopie. Nie panując nad sytuacją zaalarmowano wszystkich, że „trwa pucz”. Cały szereg niedociągnięć, czy działań prowadzących do tego, żeby zamach się nie udał. To naprawdę wygląda bardzo mało profesjonalne. Trudno mi uwierzyć, że to miało się udać.

Co dalej? Z pewnością będzie „czystka” w armii. Takie działanie może obniżyć jej możliwości, co jest niebezpieczne. Może też spowodować szybkie awanse ludzi, którzy nie powinni awansować np. ze względu na sympatie z islamistami. W ogóle w Turcji może nastąpić kolejny zwrot w kierunki państwa religijnego, wszak to duchowni z meczetów nawoływali do obrony prezydenta. Taka właśnie jest Turcja, republika balansująca pomiędzy świecką wojskową dyktaturą, a muzułmańskim państwem wyznaniowym. To oczywiście doprawione dodatkowymi problemami, jak sprawa kurdyjska. Akurat dla Kurdów nieudany zamach stanu i wzmocnienie prezydenta może oznaczać brutalną rozprawę i falę łamania praw człowieka. Taki kolejny paradoks tureckiej demokracji.

Komentarze

komentarzy

Facebook