James Bond: Centrum Dziedzictwa Szkła

Czego James Bond miałby szukać w Krośnie? To bez znaczenia. Ważne, żeby ktoś taki się u nas pojawił, żeby było kilka wybuchów, piękne widoki, ciekawe lokacje, ładna kobieta (lub kilka), a także lokalne produkty. Tak się robi promocje. No dobra, może na Bonda nas nie stać, ale za to na promocje Krosno wydaje tyle, że można było z tego zrobić jeden z najdroższych filmów polskiego kina.

Gdyby Prezydent Krosna wpadł na pomysł, że utworzy specjalną komórkę „Do Promocji Spraw” (DPS) z budżetem 100 tysięcy złotych miesięcznie, to pewnie kazalibyście mu, żeby się puknął w czoło. A jednak niejeden przyklaskuje prezydentowi za jego pomysł Centrum Dziedzictwa Szkła.
Spółka powstała po to, żeby promować Krosno. Co prawda miała utrzymywać się sama, ale z powodu przyjęcia nierealistycznych założeń regularnie wymaga wsparcia gminy. Chodzi nawet o kwoty ponad miliona rocznie. W sumie od otwarcia (w 2012 roku) dorzucono do niej już ponad 10 milionów złotych.
Przypominam, Spółka miała przejąc na siebie coś w rodzaju zadania „zintegrowanej promocji miasta”. Argumentowano, że Krosno i region mają wiele atrakcji, ale trzeba mieć coś takiego super extra, co dodatkowo przyciągnie turystów. Teraz doszło do takich absurdów, że zwolennicy CDS broniąc tego pomysłu potrafią wrzeszczeć iż: „w tym mieście nic nie ma!!11! Gdyby nie CDS to NIKT by tu nie przyjechał, bo nie ma po co!!!!jedenjeden11” Nie wiem czy zauważają, że to zaprzeczenie idei tej inwestycji? Innym absurdem jest wydawanie kolejnych pieniędzy przez miasto „na promocję”, tak by dodatkowo promować CDS. To takie koło ratunkowe dla wskaźników osiąganych przez spółkę.
Mam tu na myśli stronkę promocyjną visitkrosno.pl. Jest to strona (za ponad 40 tysięcy), która promuje Krosno i okolice w taki zintegrowany sposób, jak miał to robić CDS. Na dodatek CDS jest tam pierwszoplanową atrakcją. Co ciekawe jest tam traktowany jako „muzeum”, chociaż do tej pory władze spółki raczej obrażały się o takie archaiczne określenie (pamiętacie aferę z materiałem „o muzeum” w telwizji?). Zresztą o ile się orientuję, to CDS nie jest wpisany na ministerialną listę muzeów. Czy może coś przegapiłem?

pankrosnizm celestynka
Pankrośnizm ogarnia o co chodzi.

Krośnieński Bond?
Telewizja, kino, to dobre sposoby promocji. Sandomierz promuje się jako miasto z chyba największym odsetkiem zabójstw w Polsce i jakoś źle na tym nie wychodzi. Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę, ale gdyby te same pieniądze, które Krosno dorzuciło do CDS w ramach „dokapitalizowania” wydać na jakiś film, to powstałaby jedna z najdroższych produkcji w historii polskiego kina. Serio. Nie mówię tu już o kosztach budowy CDS, tylko o tych milionach, które wydano po deklaracji, że „spółka będzie utrzymywać się sama” i po kolejnych dyskusjach o tym, że „no trzeba dorzucić następny milion, bo przecież promocja”. Gmina Krosno regularnie dokapitalizowuje spółkę, a nawet wyłożyła parę milionów na spłatę kredytu, „który nie był gwarantowany przez miasto i spółka miała spłacić sama”. Same „dodatkowe” miliony by w zupełności wystarczyły na sfinansowanie naprawdę przyzwoitej produkcji. Np. jakiejś komedii sensacyjnej, której akcja będzie toczyła się w Krośnie i okolicy. Niby absurdalny pomysł, ale pod względem kosztów i efektu promocyjnego i tak byłby lepszy niż CDS.

Komentarze

komentarzy

1 Komentarz

  • Qbano 28 kwietnia 2016 Odpowiedz

    Tekst mowi wszystko … Obroncy CDS sa troche jak KOD, w sumie sami nie wiedza „dlaczemu”, ale bronic trzeba, bo albo rodzina, albo znajomosci, albo co tu bedzie jak nie CDS. Moze „bie bedzie niczego”? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook