Media wariatów

Opowiadając sobie wieczorami „straszne historie” można się nieźle nakręcić. Zwykle tema dotyczy ognisk organizowanych przez nastolatków. Jednak w Polsce ofiarami szaleństwa padają media i dziennikarze.

Radio Zet (także na stronie internetowe) zajmuje się alarmująca informacją, że „ktoś robi zdjęcia” w stacjach metra w Warszawie. Nawet nie zwrócili uwagi, ze przecież w Necie dostępne są wirtualne spacery po warszawskich stacjach metra. Rozkład pomieszczeń, wyjść i korytarzy można poznać bez ruszania się z fotela. Ale sensacyjny nagłówek jest.

abw demot
Tak się awansuje w rankingu wolności mediów!

Gazeta Wyborcza pochyla się nad spadkiem Polski w rankingu wolności mediów. Jak to zwykle przy „rankingach” proces ich tworzenia nie jest zbyt jasny. Przypominam sobie, że do tej pory w Polsce można było dostać grzywnę, za twierdzenie, że pijany prezydent był pijany. Możliwe było też wtargniecie ABW do redakcji i próba siłowego, nielegalnego zajęcia sprzętu. Nie słyszałem, żeby ktoś za to został ukarany (nawet pogooglałem trochę w tym kierunku, acz bez efektów). Zatem co takiego strasznego stało się w ostatnim czasie, że aż zaowocowało to „spadkiem w rankingu wolności mediów”? Swoją droga, wiecie, ze po akcji ABW we „Wprost” Polska AWANSOWAŁA w rankingu wolności mediów?
„Lista państw jest tworzona na podstawie ankiet wypełnianych przez dziennikarzy, naukowców, prawników i obrońców praw człowieka z całego świata. Ankietowani odpowiadają m.in. na pytania dotyczące ataków na dziennikarzy, przypadków autocenzury czy pośrednich nacisków na media” informuje Wyborcza. …czyli subiektywne opinie jakiejś grupy, która być może „nakręciła się” opowiadając straszne historie. Bardzo dobry ranking…

Zresztą widać, że to nakręcanie działa. Niby normalni i dorośli ludzie potrafią całkiem na serio udostępniać materiały z AszDziennika (taka śmieszna strona ze zmyślonymi niusami). Tłumaczenie, że są to informacje nieprawdziwe w niczym nie pomaga. Panika już opanowała mózgi. Taka osoba wprost przyznaje, ze reaguje na fałszywą informację jak na prawdziwą, bo się boi, że tak może być naprawdę. Znając ten mechanizm łatwo domyślić się jak bardzo mogły zmienić się ankiety wypełniane przez niektórych dziennikarzy. Tym bardziej, ze są to najwyraźniej osoby o bardzo małych rozumkach.

Jedna taka bardzo postępowa dziennikarka np. uparła się, że powstanie w Getcie było powstaniem polskim. Dlaczego? Bo „było na terenie Polski, a powstańcy byli polskimi obywatelami”. Wybitne, prawda? Znaczy powstanie styczniowe było rosyjskie, a powstanie Chmielnickiego było polskie? Ale co tu się dziwić, skoro dla tego środowiska arabski terrorysta z Belgii to po prostu Belg? Oni po prostu starają się być konsekwentni w swojej głupocie. Media wariatów.

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Mitz 20 kwietnia 2016 Odpowiedz

    Press Freedom Index jest z punktu widzenia statystyki i metodyki badawczej w porządku. Masz statystycznie istotną, w miarę stałą populację w której badasz roczną zmianę opinii. Indeks jest agregatem tej statystyki. Kwestionariuszy nie ma się co czepiać bo jest to normalna, stosowana niemal wszędzie metoda badawcza. Tak samo dobór kwestionowanych i ich liczba są ok.

    Teraz – jak każda statystyka, PFI jest uproszczeniem i pozostawia szerokie pole do interpretacji (tak jak mediana zarobku czy HDI), także dla ludzi którzy nie rozumieją statystyki, albo używają ją jako argumentu który ma po prostu poprzeć ich poglądy. W dużym uproszczeniu, PFI nieźle wskazuje zmianę percepcji wysoko wykształconej grupy ekspertów z roku na rok. Gwałtowna zmiana może świadczyć o istotnych zmianach w sposobie funkcjonowania państwa i jest jak najbardziej zgodna z tym co faktycznie się działo po wyborach. Jeżeli spojrzymy na historię PFI dla Polski , zobaczymy, że w przeciwieństwie do państw bardzo stabilnych (Finlandia, Norwegia), w Polsce zmiana wartości PFI jest gwałtowna i przypomina literę ‚M’. Poprzednie maksimum (im więcej tym gorzej) przypada na rok 2007, czyli poprzednie rządy PIS (i wiążącą się z tym drastyczną zmianę w kursie polityki).

  • admin 20 kwietnia 2016 Odpowiedz Author

    Znaczy źle dobrali populację w przypadku Polski. W efekcie na ranking wpływa stronnicza grupa, która raz udaje, że problemów nie ma, a raz nakręca się „strasznymi opowieściami”. Obiektywnie nie nastąpiła jakaś znacząca zmiana, a w rankingu jest tąpnięcie. …i zdaje się ta sama grupa, której ankiety odpowiadają za to tąpnięcie teraz bije na alarm, że doszło do „spadku w rankingu” 😛

  • Mitz 20 kwietnia 2016 Odpowiedz

    Nie podejrzewam aby dla Polski dokonany był jakiś wyjątek w wyborze i próba była wybrana gorzej czy lepiej niż gdzie indziej. Na szybko spojrzałem na kilka źródeł (nie wrzucam linków bo znów zablokujesz moją wypowiedź 😉 ) i dobór ekspertów jest trochę kwestionowany, tak jak i sama metodyka, ale bez jakichś rażących błędów. Co nie znaczy że nie ma jakichś uwarunkowań lokalnych, np. gdy większość redakcji w kraju jest opozycyjna.

    Nie jest łatwo ocenić wartość niemierzalną – a taką jest wolność prasy. Poza tym statystyka oparta na opiniach zawsze jest umiarkowanie miarodajna. Kluczem jest właśnie to, że jest ranking opinii o zjawisku a nie obiektywna miara zjawiska. Statystyka kłamie 🙂 Zresztą polecam genialna książkę „How to Lie with Statistics” 🙂

  • admin 20 kwietnia 2016 Odpowiedz Author

    O to mnie właśnie chodzi: wyniki wskazują na to, że dobór „ekspertów” najwyraźniej należy zakwestionować.
    Nie było wolno mówić, ze pijany Kwaśniewski był pijany. A jednak indeks szedł w górę. Od lat w kwestii lokalnych mediów w Polsce jest źle i jest to świetnie zdiagnozowany problem. A jednak indeks szedł w górę. Gdy ABW wtargnęło do jednej z dużych redakcji indeks nadal szedł w górę. Dopiero zmiana rządu spowodowała dramatyczny spadek indeksu.
    „Kluczem jest właśnie to, że jest ranking opinii o zjawisku a nie obiektywna miara zjawiska.” – i właśnie o tym jest mój felieton. Pewna grupa nakręca się straszliwymi opowieściami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook