6 lat od Smoleńska

Jutro minie 6 rocznica katastrofy pod Smoleńskiem. To nadal jeden z gorących tematów, który dzieli Polaków i nic nie wskazuje, żeby miało to ulec zmianie. Byłoby dobrze, żeby rządzący się zorientowali, że Rosja wręcz celowo podgrzewa ten konflikt. 

Czy do katastrofy smoleńskiej da się podejść w Polsce na spokojnie? Niestety nie. Polska scena polityczna jest podzielona tym tematem: jedni stracili tam przyjaciół i członków rodzin, a drudzy kompletnie zawalili wyjaśnianie sprawy. Zatem niby jak miałaby wyglądać zgoda?

W kwietniu 2010 polski samolot wojskowy z Prezydentem RP, kilkoma generałami i kilkudziesięcioma innymi osobami rozbił się pod Smoleńskiem w Rosji. Pomimo, że był to samolot rządowy z prezydentem na pokładzie, to polski rząd jakoś nie starał się o udział w śledztwie. Pomimo, ze w katastrofie zginęli generałowie NATO, a ich rzeczy osobie, w tym telefony trafiły w ręce rosyjskich służb nie zadbano o szerszy międzynarodowy udział w badaniu katastrofy, czy nawet  o dyplomatyczną pomoc. Pomimo, że była to maszyna wojskowa postanowiono prowadzić śledztwo jak przy zwykłym locie cywilnym. Gdy ktoś ośmielił się to krytykować natychmiast podnosił się wrzask i krytyka: „po co pytać Rosjan, skoro na pewno odmówią”, „zaufajmy Rosjanom, mamy z nimi takie przyjacielskie stosunki, jak nigdy, po co to psuć upominaniem się o cokolwiek?” i temu podobne brednie. Ponieważ katastrofa zdążyła się na terenie WNP, to będzie ją badał MAK, czyli taka instytucja, której nie ufają nawet sami Rosjanie i koniec. Właśnie dlatego strona platformerska na potrzeby śledztwa będzie udawać, że rządowy samolot z 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego im. Obrońców Warszawy to maszyna cywilna.

Minęło 6 lat, a wrak dalej niszczeje w Rosji. nikt go nawet nie próbował składać, wręcz przeciwnie, był celowo niszczony, a także …umyty. Bardzo wyraźnie Rosjanom zależy na tym by katastrofa nie została wyjaśniona. Oskarżenia o zamach w niczym im nie przeszkadzają. Zyskali niesamowite narzędzie do skłócania całego społeczeństwa frontowego kraju sojuszu, który uważają za wrogi, wiec po co mają coś wyjaśniać? Proszę mnie dobrze zrozumieć, ja nie twierdze, że był zamach, ani kategorycznie nie stwierdzam, że go nie było. Twierdze natomiast, ze z punktu widzenia polityki i interesów Rosji jest korzystne by po pierwsze sprawy nie wyjaśniono, a po drugie by istniały podejrzenia zamachu, ale równocześnie by nie dało się przeprowadzić śledztwa, które by to ostatecznie wykluczyło lub potwierdziło. Przez lata mieliśmy istny festiwal medialnych wrzutek informacji, „przecieków”, które okazywały się nieprawdziwe.

Tymczasem kolejne katastrofy, a raczej sposób prowadzenia związanych z nimi śledztw dobitnie udowadniają, że strona platformerska w sprawie wyjaśniania katastrofy pod Smoleńskiem dała się ograć jak dzieci z piaskownicy. Teraz zwracam się do tzw. „leminga”, który być może to czyta: ciągłe przetrzymywanie wraku, sposób postępowania z nim, liczne kłamstwa w czasie wyjaśniania sprawy, opóźnienia, ociąganie się z udostępnianiem oryginałów materiałów i wiele innych okoliczności, sprawia, że nawet jeżeli to był wypadek, to ogromnej części polskiego społeczeństwa nie da się o tym przekonać. Rozumiesz? Błędy na etapie wyjaśniania sprawy są niezaprzeczalne, a to znaczy, że dokonane ustalenia będą podważane.

kaczorowski
W katastrofie zginął Ryszard Kaczorowski. Były Prezydent RP na uchodźstwie, a także honorowy obywatel Krosna

Przez te 6 lat na terenie WNP były kolejne katastrofy lotnicze. To co według PO było niemożliwe, okazało się możliwe! Co więcej, przez te 6 lat nawet PO zrozumiała, że Rosja nie jest krajem przyjaznym, Putin nie jest godny zaufania,  a co gorsza część platformersów i lemingów uważa nawet, że Rosja może odpowiadać za podstępny zamach na samolot innego państwa (przy czym nie mają na myśli Polski). Co na to Platforma? Oni nadal uważają się za najlepszych ekspertów od polityki międzynarodowej! Nawet im powieka nie dygnie jak o tym mówią w TV! Co na to Polacy? Podobno (według pracowni badań opinii publicznej) nadal około kilkunastu procent chce na nich głosować!

„Buk” nad Ukrainą
W lipcu 2014 roku nad Ukrainą zestrzelono malezyjski samolot pasażerski. Chociaż katastrofa miała miejsce na terenie WNP, na dodatek objętym działaniami wojennymi, to i tak katastrofę badają eksperci spoza MAK, WNP, Rosji i Ukrainy. Pomimo regularnej wojny udało się pozbierać wrak i dokonać rekonstrukcji w Holandii. Da się?
To zresztą katastrofa, w której Rosja jest w oskarżana o zamach, chociaż taki atak był jej kompletnie nie na rękę. Wiadomo, że samolot został trafiony pociskiem „postradzieckim”. Nie wiadomo jednak kto go odpalił. Kilka możliwości podaję poniżej. Hipoteza pierwsza: Rosjanie strzelali ze swojego terytorium, żeby chronić separatystów we wschodniej Ukrainie i omyłkowo trafili maszynę pasażerską. Uwaga: jeżeli strona ukraińska wiedziała o takim zagrożeniu, to powinna zamknąć ten obszar dla ruchu pasażerskiego.

Buk
„Buk” na wikipedii

Hipoteza druga: Ukraińcy strzelali do samolotu rosyjskiego, ale omyłkowo trafili maszynę pasażerską. Uwaga: jeżeli strona ukraińska wiedziała o takim zagrożeniu, to powinna zamknąć ten obszar dla ruchu pasażerskiego. Hipoteza trzecia: Separatyści strzelali do samolotu ukraińskiego, ale omyłkowo trafili maszynę pasażerską. Początkowo strona ukraińska nawet upubliczniła jakieś rzekome nagrania wywiadu sprzed katastrofy, które miały potwierdzać, że separatyści mieli otrzymać wyrzutnie „Buk” z Rosji. Uwaga: jeżeli strona ukraińska wiedziała o takim zagrożeniu, to powinna zamknąć ten obszar dla ruchu pasażerskiego! Inna sprawa, że te nagrania były strasznie naciągane i jakoś bardzo szybko o nich ucichło. Za to są potwierdzone doniesienia, że separatyści zdobyli jedną uszkodzoną wyrzutnię „Buk”. Wyrzutnia nie mogła jeździć, ale być może mogła strzelać. Warto tu zaznaczyć, że „Buk” jest specyficznym systemem przeciwlotniczym, który pozwala na ostrzał z samodzielnych wyrzutni w wypadku utraty łączności lub zniszczenia modułu kierowania całą baterią. Tym samym w trybie awaryjnym separatyści mogli użyć tej jednej zdobytej wyrzutni, co tym bardziej podnosiło ryzyko omyłkowego zestrzelenie niewłaściwego celu. Uwaga: jeżeli strona ukraińska wiedziała o takim zagrożeniu, to powinna zamknąć ten obszar dla ruchu pasażerskiego! No chyba, że stronie ukraińskiej chodziło o taką katastrofę, to istotnie mieli motyw, żeby udawać, że jest bezpiecznie.
Trzeba tu zaznaczyć w nawiązaniu do wszystkich powyższych hipotez, że przy dzisiejszej technice omyłkowe trafienie niewłaściwego samolotu jest nadal możliwe. W 2001 roku w czasie ćwiczeń (!) ukraińska (!!) obrona przeciwlotnicza zestrzeliła samolot pasażerski. Jeżeli zdarzyło się to w kontrolowanych warunkach ćwiczeń, to co dopiero mówić o regularnej wojnie?

putin przeprasza

Katastrofa pod Rostowem
W marcu 2016 pod Rostowem nad Donem rozbił się pasażerski Boeing. Chociaż maszyna była ewidentnie cywilna, a na pokładzie byli głównie pasażerowie z Rosji i innych krajów WNP to i tak w badaniu katastrofy mają brać udział przedstawiciele Zjednoczonych Emiratów Arabskich (tam zarejestrowany i eksploatowany był samolot), Stanów Zjednoczonych (konstrukcja samolotu była amerykańska), oraz Francji (samolot miał francuskie silniki). Da się?

Jakoś wszyscy potrafią, tylko nie Platforma, która najwyżej gada o „przekopywaniu na metr w głąb”. Ktoś może się zacząć zastanawiać: skoro w tych sprawach Rosja jest skłonna do współpracy i nie ma nic do ukrycia, to dlaczego dalej przetrzymuje wrak naszej maszyny? To nielogiczne, prawda?

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook