„Żołnierze Wyklęci” – refleksja dzień po

Napisze krótko, tylko kilka zdań skierowanych do tych, którzy są najbardziej obrażeni na upamiętnienie „Żołnierzy Wyklętych” i wypisują jakieś fałszywe wywody.

Nadal spotkać można wypowiedzi całkowicie oderwane od historycznej rzeczywistości. Co mam na myśli? W skrócie to co sprowadza się do zarzutu: „To bandyci, nie potrafili żyć w pokoju, nie zauważyli, że się wojna skończyła i żyli z rabunku bo im tak było wygodnie”.

DSC_1632
Warta rekonstruktorów pod dawnym Urzędem Bezpieczeństwa przy ul. Portiusa w Krośnie. 1 marca 2016.

Przypominam: Polska znalazła się pod panowaniem agresora z 1939 roku – ZSRR. Tego agresora, który tysiące oficerów zamordował strzałem w tył głowy, a winę zrzucał na innych. Taka była wolność po ’45, ze w przypadku tych ofiar nawet nie było wolno podać prawdziwej daty śmierci.

Żołnierze AK, którzy współpracowali z Armią Czerwoną w walce przeciw Niemcom byli w konsekwencji dekonspirowani, aresztowani, torturowani, wywożeni, albo mordowani przez NKWD. To samo NKWD pracowało nad zdekonspirowaniem i pozbyciem się pozostałych. To, że ktoś poszedł walczyć z komunistami nie było widzimisię kogoś kto „nie zauważył, że się wojna skończyła”, tylko normalna reakcja obronna przed zbrodniczym reżimem. Proponowano im amnestię, a tych co się nabrali aresztowano, torturowano i tak dalej. Gdy chcieli uciec na zachód, też musieli uważać, bo możliwość ucieczki też często była podpuchą UB. Tych ludzi z zasady chciano wykończyć, w moim przekonaniu reszta jest konsekwencją.

Ludzie oskarżający „Wyklętych” o najgorsze jakoś nigdy nie wspominają o katowniach NKWD i UB. W ich wizji świata po przejściu sowieckiego frontu nastał czas sielanki i pokoju zakłócany jedynie przez „przeklętych”. Aż trudno uwierzyć, że nie wszyscy ci komentatorzy mieli dziadków w UB.
BTW: osobiście znam tylko jedną osobę, która potrafi przyznać, że dziadek był w UB i krzywdził ludzi. Ta osoba się tego wstydzi, ale ja bardzo szanuję, ze umie to przyznać. Obawiam się, że inni w podobnej sytuacji po prostu chronią zbrodnie swoich przodków i dlatego w dniu upamiętnienia takich postaci jak Pilecki wrzeszczą o „bandytach”.

Aktualnie w Muzeum Podkarpackim w Krośnie jest bardzo ciekawa wystawa, pokazuje losy Polaków wywożonych na Syberię, a także ich potomków, którzy nigdy stamtąd nie wrócili. W jednej z gablot mamy przybliżoną postać człowieka wywiezionego dwa razy. Raz po 17 września 1939. ZSRR opuścił z Armią Andersa, walczył przeciwko Niemcom, otrzymał Virtuti Militari. Drugi raz został wywieziony gdy wrócił do domu po wojnie i już tam został. Dziwicie się, że inni zagrożeni wywózką, torturami, albo strzałem w tył głowy unikając aresztowań sięgali po broń i szli do lasu? Pamiętajcie o takich historiach zanim następny raz w bezmyślny sposób udostępnicie brednie o „bandytach, którzy nie umieli spokojnie żyć”. To sowiecka agresja i sowieckie metody odpowiadają za to, co działo się po tzw. „wyzwoleniu”. Zresztą metody te stosowane były z premedytacją. Nie każdy wie, że mechanizmy zbrodniczej podmiany elit dokonywanej w swoich satelickich państwach ZSRR przetestował znacznie wcześniej w Mongolii.

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Yeri 3 marca 2016 Odpowiedz

    „To bandyci, nie potrafili żyć w pokoju, nie zauważyli, że się wojna skończyła i żyli z rabunku bo im tak było wygodnie”

    O Jezu. Serio ktoś tak uważa?? (poza członkami PPS-u Ikonowicza)??????

  • Piotr 3 marca 2016 Odpowiedz Author

    @Yeri, parafrazując (czy tam plagiatując jak woli niusłik) klasyka: „Nie wiedziałem ilu jest na Świecie głupków, dopóki nie wszedłem na fb”.

  • Van 3 marca 2016 Odpowiedz

    Yeri: To bardzo powszechny pogląd z którym regularnie się spotykam.
    Hauer: Dokładnie 🙂

  • Szpieg 3 marca 2016 Odpowiedz

    Pogląd jest powszechny i wcale nie trzeba być członkiem PPS-u. Wszystko zależy od tego jaki kto ma stosunek do Polski Ludowej. Są zasadniczo dwie duże grupy ludzi, którzy nigdy się ze sobą nie zgodzą:
    – jedni będą twierdzić że Kukliński zdrajca, Jaruzelski bohater, Wałęsa zbawca, Kiszczak człowiek honoru, żołnierze przeklęci itd.
    – drudzy wszystko wręcz przeciwnie.
    Prawda jest taka, że obie grupy nigdy się ze sobą nie zgodzą, nigdy nie dadzą się przez siebie przekonać nawzajem i zawsze będa walczyć. Chodzi o to, w jaki sposób układały się losy ich przodków.
    Nie można lekceważyć faktu, że oprócz tego że jak pisze Hauer, ZSRR nas drugi raz najechał, okupował, mordował patriotów i AK-owców itp, ten fakt najazdu umożliwił całkowitą zmianę kształtu polskiego społeczeństwa. Ogromna grupa osób wcześniej całkowicie poza nawiasem – jak chłopi, robotnicy, osoby niewykształcone, bez koneksji, część również z szemraną przeszłością – otrzymała od nowej władzy możliwość awansu, rozwoju, przeniesienia do miast itp. Była to też często ta grupa, której generalnie nie podobało się w II RP, tak jak teraz wielu nie podoba się w III RP. Rąbali głowami w szklany sufit. Nie byli też często bezpośrednimi ofiarami powojennych represji sowieckich, które dotknęły przede wszystkim elitę, AK-owców itp. Byli za to bardzo często ofiarami represji szkopskich, które w swojej germańskiej bucie dotykały wszystkich. Ci ludzie faktycznie w dużej mierze poczuli się nie tylko wyzwoleni – od Niemców ale i od porządku społecznego który nie pozwalał im się rozwijać tak jakby chcieli. Nowa władza, w tonie bratnio-robotniczo-chłopskim wyciągała do nich ręce, umożliwiała kariery czy to w milicji czy UB, ale i również przenosiny do miast, przy odbudowywanym przemyśle, w urzędach etc. Choćby rodzina mojego ojca przeniosła się w ten sposób z Kazimierzy na Śląsk bo dziadek dostał robotę w Hucie Florian- z tym, że nie była do nowej władzy zbyt entuzjastycznie nastawiona, bo miała AK-owskie „skażenie” – i dziadek i jego brat bliźniak byli w AK, bratu dziadka UB zapewniło w śledztwie takie atrakcje, że nigdy nie doszedł do zdrowia i wcześniej zmarł. Ale gdyby nie to, to moi przodkowie mieliby pełne prawo być nowej władzy wdzięczni, a gdyby jeszcze trafił się wśród nich jakiś prawdziwy karierowicz i zrobiłby karierę w aparacie? I nagle w to wszystko wpadają jacyś paniczykowie z lasu, strzelają, rekwirują, nazywają ten stan okupacją? Ci których w jakiś sposób wyniósł PRL (i nie mówię tu tylko o partyjniakach czy resortach siłowych) w sporej większości nigdy wyklętych nie zaakceptują.

  • Yeri 3 marca 2016 Odpowiedz

    O kurczaczek, to pod tym względem ja przebywam zupełnie w innym środowisku, praktycznie znam tylko dwie grupy ludzi- tacy, którzy czczą Żołnierzy Wyklętych, oraz takich, którzy nie wiedzą kim oni byli i n ie mają zdania w związku z tym.
    O tym, że PPS-iaki i podobne oszołomy ich nie lubią wiem z mediów, ale na żywo jeszcze nie spotkałem.
    Ba, w moim środowisku to każdy praktycznie ma jakiś ciuch z Red is Bed, czy innej tego typu firmy, a te ciuchy to właśnie takie typu „Rotmistrzowi chwała” (Pilecki).
    Na historii w podstawówce i w średniej tez było jak byk uczone, że to bohaterowie, a ubecja zła, tak było we wszystkich książkach jakie czytałem, naprawdę ja się nie spotkałem z jakimś podejściem na anty do wyklętych, wiec mnie zdziwił wpis Hauera i to co napisaliście 🙂

    Szpion- tak, wiem, jak władza PRL zdobywała elektorat, wiem, że to działało (zawsze działa, dziś też, jak widać, ludzie się nie zmieniają), ale znowu- większość potomków lumpenproletariatu to dziś zwykłe żule pomieszkujące w lokalach socjalnych, żyjące z lewych rent, żebrania, w najlepszym razie ze zbierania złomu, jeśli oni wiedzieli kiedyś co to Żołnierz Wyklęty to denaturka dawno im to z mózgu wypłukała.
    Nawet młoda patola lata teraz w patriotycznych bluzach Pit Bulla, Ofensywy, Red is Bed, z Logami Polski Walczącej (co mnie aż drażni, bo to wygląda bardziej jak Patologia Walcząca), mamy w pracy taki zwyczaj, że zabieramy delikwentom takie co lepsze bluzy jak są za bardzo najebani, i jak wrócą na trzeźwo po bluzę to muszą odpowiedzieć na parę pytań o tym co jest na bluzie, żeby ja odzyskać. I, co dziwne, odzyskują, wiec tym bardziej się zdziwiłem tym co napisaliście.

  • Yeri 3 marca 2016 Odpowiedz

    A, jeszcze to:

    „– jedni będą twierdzić że Kukliński zdrajca, Jaruzelski bohater, Wałęsa zbawca, Kiszczak człowiek honoru, żołnierze przeklęci itd.
    – drudzy wszystko wręcz przeciwnie.”

    Też to inaczej widzę. Większość ludzi którą ja znam gloryfikowała i Kuklińskiego i Wałęsę, podobnie Żołnierzy Wyklętych, a za zdrajców mieli Kiszczaka i Jaruzelskiego. Ja sam podobnie, z tym, że do Jaruzelskiego miałem mieszane uczucia, do dziś takie zresztą mam.

  • Szpieg 3 marca 2016 Odpowiedz

    A toś mnie ubawił z tymi bluzami 😛 Szczytna inicjatywa z Waszej strony 😀

    Z tym lumpenproletariatem to mocno generalizujesz. Bardzo spora grupa tych ludzi – zwyczajnych robotników, górników etc. często importowanych ze wsi – posłała swoje dzieci na studia, a te dzieci na studia posłały swoje dzieci – nasze pokolenie. Gdyby było tak jak mówisz, gdyby ci ludzie którym PRL umożliwił szybki awans zawodowy i przeskakiwanie klas społecznych i ich potomkowie – byli obecnie nikim więcej jak degeneratami – to skąd by się wzięła cała III RP i takie gorące spory w społeczeństwie wokół tych – jak się ludziom z patriotycznym zacięciem wydaje – jednoznacznych, czarno-białych kwestii?
    Nie, bardzo spora część tych ludzi dobrze wykorzystała swoją szansę i jest za to PRL-owi wdzięczna, a tę postawę przekazała dzieciom i wnukom. Oczywiście zdarza się, że dzieci poszły rodzicom pod prąd i nazywają sprawy po imieniu, mimo że można je uznać za beneficjentów systemu PRL.
    Z kim myślisz ja się stykam na codzień, w przedsiębiorstwach, urzędach, wśród znajomych, sąsiadów – tylko z potomkami szlachty i inteligentów??? wręcz przeciwnie. Nawet i wśród moich przodków potomkinią szlachty i inteligentów z Warszawy jest tylko matka mojej matki – z domu Sowińska (tak, ten z okopów Woli to mój pra pra jakiśtam przodek 😉 )

  • Van 3 marca 2016 Odpowiedz

    Większość moich nielicznych znajomych tu w Wawce to mniej lub bardziej socjalliberałowie, którzy mówią, że może PRL była be ale była dawno, więc trzeba ją potraktować grubą kreską a nowy system to prawie spełnienie marzeń, gdyby tylko skasować kościół który jest głównym sprawcą zła a ciemny lud nie dał się otumanić i nie zagłosował na pis. Prostych odpowiedzi oczywiście nie ma bo obie strony to już kolejne pokolenia. I potomki komuchów się rozwijają, chodzą na studia, mają kasą. Co z tego że mają zjechane poglądy i wizję świata oni rządzą z ojca i dziada. Nie po to Dziadek robił rewolucje by wnuczek nie korzystał. I nie muszą pamiętać jak zdobyli władzę. Lewicowcy nadzwyczaj łatwo robią grubą kreskę i odcinają się od przeszłości (Zobaczcie obecni francuzi zachowują się tak jakby ich historia zaczęła się po rewolucji. Nowe postpolaki historię uznają tylko po dziewięćdziesiątym)
    Na prawicy jest chyba trudniej. Elity wybite lub na emigracji. Młodzież jest na razie prymitywnym żywiołem robiącym patriotyczne zadymy. Trzeba będzie paru pokoleń zanim się prawdziwe polskie elity odbudowują (o ile). Najgorsze że postpolaki (potomkowie komuchów) i nawróceni przez nich postępowcy serce mają w ich prawdziwych ojczyznach. ( Związek sowiecki się skończył ale jest nowa ojczyzna zastępcza- mateczka Unia) i walczą z całych sił z narodem już przez Engelsa skazanym na zagładę jako reakcyjnym.

  • Yeri 3 marca 2016 Odpowiedz

    „A toś mnie ubawił z tymi bluzami ? Szczytna inicjatywa z Waszej strony ?”

    Wpadnij kiedyś to na żywo zobaczyć. A nieraz idzie się zdziwić. Raz wynieśliśmy typa w stanie agonalnym, zostawiliśmy jego bluzę z „Inką”. Zgłosił się za tydzień. Myślałem, że będzie miał problem z ramami czasowymi II wojny światowej, a typ zaskoczył, mega encyklopedia z tego okresu w głowie, do dziś mi przynosi wlepki, plakaty i inne takie drobiazgi.

    „Z tym lumpenproletariatem to mocno generalizujesz”

    Hm, no nie wiem. Primo- odróżnijmy proletariat od lumpenproletariatu. Komuna bazowała na jednych i drugich, ale Ci pierwsi trzymali fason i kiedy wyszło szydło z worka organizowali się w „Solidarności” w stoczniach i kopalniach i obalili władzę. Teraz ich dzieci mają poglądy socjal-demokratyczne, jak napisał Van, ale dlaczego to osobny temat.
    Z kolei oddany PRL-owi lumpenproletariat i jego narybek to ja oglądam codziennie. A raczej conocnie. To są potomkowie tych sprowadzonych prostych ludzi do budowy Huty Katowice i Wielkiego Śląska ogólnie. Dostali mieszkania w kamienicach po Niemcach i Żydach, nauczyli się zasady „czy się stoi , czy się leży, dwa tysiące się należy”, a dziś władze miasta usiłują się pozbyć ich potomków z centrum i przenoszą ich na Szopienice (swoją drogą mam mega pomysł na biznes- wycieczki dla spragnionych wrażeń hipsterów na Szopienice w letnie późne wieczory).
    Ty też ich znasz, opowiadałeś mi o nich jak wychynęli ze swoich jam gdy byłeś w komisji wyborczej na Lipinach swego czasu. I na Śląsku pełno tego. Najgorzej, że opanowali poniemieckie dzielnice, stąd centra miast takie zażulone i zdewastowane, a reprezentacyjne są galaktyki.
    A Twoja zacna rodzina (pozdroowy dla nich!) to potomkowie proletariatu zaprawionego krwią szlachty (nie byle jakiej jak widać) i inteligencji, więc nie mieszajmy ich do lumpen.

    Van- dokładnie tak jak napisałeś. Dodałbym tylko dla jasności, że ta socjal-demokracja w głowach to nie spuścizna po rodzicach proletariuszach, tylko efekt nagonki „eurpejskiej”, jaką ryją nam głowy od około lat mocno (tak od końca dziewięćdziesiątych, na moje oko).

  • Van 3 marca 2016 Odpowiedz

    Tak sobie myślę że sytuacja naszego kraju wygląda jak los przydrożnej topoli zarażonej jemiołą. Komuchi się wrośli i już trzecie pokolenie jemioł sobie ujemiala topolę. W zasadzie to już nie topola, tylko bardziej topomioła a może i już jemiołola. Czy jest możliwe wyplenienie tej zarazy? Nie wiem, ale modlę się o to . I oddaję cześć Żołnierzom Wyklętym ostatnim którzy zbrojnie bronili Wolności naszej Ojczyzny.

  • Szpieg 3 marca 2016 Odpowiedz

    Yeri, a wpadnę, wpadnę 🙂 W drugiej połowie miesiąca będe już mógł zarwać nockę.
    A takie safari w Mordorze, hehe, dobry pomysł, nie powiem 🙂 prawie jak Jurassic Park.
    Ja z radością obserwuję, że ten mit Zachodu i mlekiem i miodem płynącej Unii, którego żadna eurosceptyczna siła nie była w stanie podważyć, powoli wali się pod hordami najeźdźców z Afryki. Tylko najbardziej zakute lewackie pały nie widzą tego co się dzieje i dążą do jak największej integracji, z euro włącznie. Nasza młodzież ciągnęła do Unii gdy szły stamtąd profity, wtedy opłacało się być euroentuzjastą, ale teraz zwyczajnie zaczyna przeważać strach, gdy się popatrzy na bezsilność UE i Zachodu wobec tych hord.

    Van, to jest dokładnie tak jak mówisz, ale np. na Węgrzech jest podobnie, też naród podzielony na dwa obozy, które nigdy się nie zgodzą. Stąd bredniami są teksty środowiska wyborczej, platformy, KOD czy Petru o mitycznym, straszliwym „dzieleniu Polaków”, które miał dopiero wprowadzić PiS. Polacy byli, są i będą podzieleni przez historię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook