Polska: ile jeszcze da się wycisnąć z podatnika?

Chciałem się dłużej wstrzymać z komentowaniem, żeby dać więcej czasu nowym rządzącym. Im jednak nie trzeba wiele czasu. Są bardzo pracowici, niestety nie zawsze w tym co trzeba. Pod względem fiskalnym jak na razie spełniają moje najgorsze przewidywania i idą w ślady Platformy. 

Wśród obietnic wyborczych PiS było miedzy innymi obniżenie VAT czy podniesienie kwoty wolnej od podatku. Przed wyborami nawet o tym rozmawiałem z posłami-kandydatami na konferencji prasowej. Pytałem, czy to nie lepszy kierunek  zmian niż „+500”. Poseł Piotrowicz odparł, że chcą wprowadzić „i to i to”. Obawiałem się, że skupią się na „+500”, a obniżenie obciążeń fiskalnych pójdzie w zapomnienie. Do tego doszły bardzo niejasne deklaracje co do źródeł finansowania „+500” co opisałem już przed wyborami. Co gorsza już oszacowano, że do realizacji tego programu konieczne będzie dodatkowych 7000 tysięcy urzędników (w kategoriach wojskowych byłaby to cała dywizja).

POdatki
Przez ostatnie lata satyrycy walczyli z absurdalnymi pomysłami PO.

Warto tu zaznaczyć, że wprowadzane przez PO podwyżki VAT czy akcyzy nie dawały spodziewanych rezultatów. Wpływy nie rosły, a nawet spadały. Odwrócenie tych błędnych decyzji powinno być jednym z pierwszych kroków nowego rządu (BTW: słynna awantura „o krzyż” przesłaniała podwyżkę VAT).

Niestety PiS postępuje według jednego z najgorszych scenariuszy. Efekt jest taki, że z obniżek podatków czy z podniesienia kwoty wolnej zrezygnowano. Za to jest szukanie kasy na „dopłaty do dzieci”. Niepokojący jest np. „podatek od sklepów”. W styczniu minister Henryk Kowalczyk informował o możliwości obłożenia podatkami też sklepów internetowych. To poważne osłabienie konkurencyjności polskich firm w branży, która praktycznie nie zna granic państwowych. Pozostaje tylko liczyć, że ostatecznie po konsultacjach i poprawkach ustawodawcy nie popełnią tej zbrodni fiskalnej.

Sposoby szukania dodatkowej kasy przez rząd PiS zatrważają praktycznie na każdym polu. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców ostrzega np. przed pomysłem „ozusowania” umów cywilnoprawnych. Zlecili badania. Okazuje się, że tylko niecałe 3% pracodawców w razie takiej zmiany wprowadzi umowy o pracę. Reszta planuje współpracę z tymi samymi pracownikami, ale „na działalności gospodarczej”, zmniejszenie wynagrodzeń, zmniejszenie zatrudnienia, lub wręcz ucieczkę do „szarej strefy”.
Spadek zatrudnienia to oczywiście mniej wpływów z podatków, a więcej wydatków w szeroko rozumianej „pomocy społecznej”. Polskę stać na to? Wątpię.

Jest takie powiedzenie, nie wiem kto jest autorem, ale warto je przypominać POPiSom na każdym kroku: „Naprawianie gospodarki podatkami to jak podnoszenie wiaderka w którym się stoi”.

Takie „podnoszenie wiaderka” powinno być bezlitośnie wykorzystane przez posłów Kukiz’15. Powinni na te tematy kierować publiczna debatę, w czasie gdy wszelkie „Petruidy” trwonią swój wysiłek na przekonywanie Polaków, ze w Polsce w wyniku demokratycznych wyborów zniknęła demokracja. Ta demokracja, która rzekomo miała  się w najlepsze, gdy ABW wchodziła do redakcji, stosowano masowe podsłuchy i inwigilację, łamano prawa obywatelskie na różnych poziomach (począwszy od tego najniższego poziomu – chodnika, na którym policyjny tajniak kopał obezwładnionego obywatela po głowie). Ich przekaz trafia tylko do jednej, „zakodowanej” grupy, po bardzo wąskiej linii politycznej. Klub Kukiza zyskuje szansę na to, by pod względem gospodarczym stać się realną opozycją. Opozycją, która z jednej strony zgłaszanymi wątpliwościami i poprawkami może zwyczajnie chronić obywateli, a z drugiej może wreszcie pokazać, że są tam ludzie mający coś do powiedzenia, którzy nadają się, żeby w przyszłości współrządzić krajem. #Potrafisz Paweł?

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook