Obrona Terytorialna: o jakieś 20 lat za późno

W Polsce ma powstać Obrona Terytorialna z prawdziwego zdarzenia. Praktycznie każdy powiat ma mieć batalion lub przynajmniej kompanię. W tym roku planowane jest utworzenie trzech pierwszych brygad. Chce się powiedzieć: no nareszcie!

Koncepcja „Obrony Terytorialnej” realizowana jest w doktrynach obronnych niejednego państwa. Nie jest to żadna nowość, są liczne wzorce do naśladowania. Wreszcie także w Polsce mają powstać Wojska Obrony Terytorialnej z prawdziwego zdarzenia.

OT
Spotkanie na temat OT zorganizowane w Krośnie przez Stowarzyszenie Idea Carpathia, 1 lipca 2015

Na czym to polega? Żołnierze-Obywatele mieszkający i pracujący na danym terenie, w razie zagrożenia zakładają mundury i są gotowi do działania. Nie chodzi tylko o konflikty zbrojne. Dobrze przygotowana i zorganizowana Obrona Terytorialna może być nieocenioną pomocą np. w trakcie klęsk żywiołowych i innych zdarzeń, które mogą przerastać możliwości służb ratunkowych i porządkowych.

Obrona Terytorialna (OT) w razie konfliktu zbrojnego stanowi doskonałe uzupełnienie dla wojska. Żołnierze OT zwykle doskonale znają własny teren, tak jak my znamy np. Krosno okoliczne drogi, mosty, miejscowości. Mogą zostać szybko zmobilizowani do ochrony ważnych obiektów. Swoją obecnością mogą utrudnić lub uniemożliwić przenikanie i działanie grup dywersyjnych (nazywanych ostatnio „zielonymi ludzikami”). Oddziały OT mogą skutecznie utrudnić nieprzyjacielowi rozpoznanie terenu, bo jednostki rozpoznawcze na każdym kroku będą napotykały opór. Między innymi w ten sposób żołnierze OT spowalniają natarcie przeciwnika. Obrona Terytorialna może prowadzić różnorakie działania opóźniające, a także atakować linie zaopatrzenia przeciwnika, gdy ten wejdzie w głąb bronionego terytorium.
Wojska OT zapewniają też dobre rozpoznanie terenu przed kontratakiem własnych wojsk etc.

Zalet jest wiele, koszty są stosunkowo niskie (w porównaniu do skuteczności). Obrona Terytorialna nie wymaga ciężkiego sprzętu, ani nawet najnowocześniejszej broni. Do wykonywania zadań stojących przed OT wystarczy na początek broń wycofywana przez Wojsko Polskie. Karabinek AK to przecież nadal bardzo skuteczna broń używana przez pół świata. Podobnie poczciwy granatnik RPG-7 jest wystarczająco skuteczny by niszczyć praktycznie wszelkie dostępne na świecie pojazdy rozpoznawcze, transportery opancerzone czy bojowe wozy piechoty. Tą bronią można zwalczać nawet nowoczesne czołgi podstawowe pod warunkiem użycia nowszych wersji granatów i ataku na słabsze punkty. Przypominam, że właśnie takie granatniki były podstawową bronią, którą Czeczeńcy odnieśli sukces w „Pierwszej Bitwie o Grozny”. Zniszczono wtedy nawet 200 czołgów i innych pojazdów pancernych. Oczywiście jedną z głównych przyczyn były fatalne błędy i braki w wyszkoleniu po stronie rosyjskiej. Przykład ten przytaczam tylko na potwierdzenie, że RPG-7 może zagrozić maszynom typu T-72 czy T-80, które walczyły w tej bitwie, a do dziś są jednymi z podstawowych czołgów rosyjskich. Fakt, dzisiejsze wersje są mocno zmodernizowane w porównaniu do tych sprzed 20 lat, ale i z RPG można odpalić nowocześniejszy granat.

Otwarte pozostaje pytanie, jaką rolę w tworzeniu OT ma ministerstwo dla lokalnych organizacji pro-obronnych i paramilitarnych? Moim zdaniem takie dobrze przeszkolone patriotyczne organizacje należy włączyć w coś na kształt „krajowego systemu reagowania”.

Jak wspomniałem, koncepcja Obrony Terytorialnej znana jest już w wielu państwach. W Polsce o potrzebie tworzenia wojsk OT mówi się przynajmniej od połowy lat 90-tych. Zatem dlaczego tak późno dochodzi do realizacji? Po części zapewne zawiniło złudne poczucie bezpieczeństwa, a być może też chęć przepuszczenia kasy na coś innego, np. „ciepłe posadki biurowe”. Czasem zwyczajnie trudno stwierdzić, czy mamy do czynienia z głupotą, czy z celowym sabotażem.

Rozpoczęcie tworzenia OT najlepiej było zgrać w czasie z likwidacją poboru do wojska (2008/2009 r.). Przejście od „służby zasadniczej” do ochotniczej Obrony Terytorialnej mogło odbyć się w sposób płynny i łagodny. Teraz dzięki światłej polityce PO, pielęgnującej przyjaźń z Rosją, mamy kilka roczników „dziury w szeregach”.

Tworzenie OT następuje za późno, ale dobrze, że w ogóle się rozpoczyna. W każdym powiecie ma być batalion lub kompania. To może oznaczać, że Krosna i okolic (w sumie dwa powiaty!) może bronić około 400 żołnierzy lekkiej piechoty. Dużo czy mało? Tak czy inaczej powinno wystarczyć do spełnienia podstawowych zadań opisanych powyżej.

Komentarze

komentarzy

1 Komentarz

  • Yeri 5 stycznia 2016 Odpowiedz

    200 na powiat, jakoś nie super dużo, ale chyba wystarczy, pomysł spóźniony, byle go dobrze wykonać to będzie ok, wojny/kataklizmu jeszcze nie było 🙂
    Tylko ciekawe jak z taką OT w razie niepokojów społecznych? Czy OT może być wykorzystywana przez władzę w takich wewnętrznych sprawach?
    Odcinek „Świata według Bundych” jak Al poszedł do amerykańskiej OT:
    https://www.youtube.com/watch?v=zSyw-KA_T1g

    Tak dla przypomnienia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook