„Kto pilnować będzie samych strażników?” Czyli: co dalej z Konstytucją?

„Spór o Trybunał” rozpalił scenę polityczną. Ma to kilka bardzo dobrych stron. Świadomość Polaków co do Konstytucji i orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego znacząco rośnie. Tym samym zaczyna się spełniać najważniejszy warunek do zmiany konstytucji: ludzie się interesują, rozmawiają o tym. Tylko czy uda się wyciągnąć tę dyskusję poza wojnę PiS z PO?

Pierwsza rzecz, na którą muszę zwrócić uwagę to fakt, że Trybunał konstytucyjny jest organem silnie upolitycznionym. To polityczne partie w parlamencie wybierają Sędziów korzystając z aktualnej większości. Ci Sędziowie wskazani przez polityków mają orzekać później w sprawie ustaw. W efekcie prowadzi to do sytuacji, w której TK jest swoistą „trzecią izbą parlamentu”, pochodzącą z pośrednich wyborów.

Kukiz15 konstytucja

Kwestia nieprawidłowego wyboru Sędziów dokonanego najpierw przez PO, a później przez PiS jest wystarczająco rozwałkowana przez komentatorów i media. Nie będę wiec jej tu rozwijał i omawiał, bo przecież wszyscy wiemy, że nieprawidłowy wybór dwóch Sędziów to nadal demokracja, a nieprawidłowy wybór trzech, to już dyktatura, zamach stanu, faszyzm i konieczność interwencji bratnich Niemiec… I wcale nikogo nie dziwi, że w rzekomej obronie Konstytucji i praw człowieka występują dziś często ci sami, którzy bronili wcześniej niekonstytucyjnych i bezprawnych tajnych wiezień CIA w Polsce. Nie, o tym nie będę pisał, bo to każdy widzi. Zwrócę uwagę na inny, głębszy, a pomijany problem. W tym miejscu podkreślę tylko postawę lewicowej partii „Razem”, która znowu jest osobno. „Razem” podkreśla, że to łamanie Konstytucji przez dotychczasowe rządy otworzyło drogę do władzy dla PiS. Mają rację, protestowanie w obronie Konstytucji ramię w ramię z PO, PSL czy SLD byłoby czystą hipokryzją. Partia Razem konsekwentnie nie idzie na skróty, pracuje na swoją wiarygodność i za kilka lat to oni będą reprezentować lewicowy elektorat w Polsce.

„Kto pilnować będzie samych strażników?”

„Strażnicy” z nadania polityków mają pilnować, by politycy nie łamali naszych konstytucyjnych praw. Tych strażników nikt już nie pilnuje. Ich słowo jest ostateczną i bezdyskusyjną wykładnią. Konstytucja przy tym ma drugorzędne znaczenie, bo jej często nieprecyzyjne zapisy są mniej ważne niż wykładnia „strażników”. W zasadzie to wypadałoby tu mówić o swoistej „Wyroczni”.
Pokazuje to wyrok TK w sprawie „lekceważenia RP i jej organów”, okazuje się, ze w demokratycznym państwie, którego konstytucja gwarantuje wolność słowa można karać mandatami i aresztem za dosadną krytykę władzy. Tak zawyrokował Trybunał Konstytucyjny. Tym samym TK sprowadza Polskę do poziomu sowietów z dowcipu: „mamy wolnoć wypowiedzi, ale to nie znaczy, że mamy wolność po wypowiedzi”. Czy będzie to będzie działało jednostronnie, a karać będzie można tylko przeciwników PO? Czy może wkrótce działacze wszelkich „KOD-ów” zaczną odpowiadać za „lekceważenie organów”? Oczywiście w tym drugim przypadku podniesie się wrzask o łamaniu praw człowieka i nazistach, a wrzeszczeć najgłośniej będą ci, co teraz przyklaskują aresztom za „lekceważenie” Donalda. To jest dramat, powszechna „moralność Kalego” i wymaganie przestrzegania zasad głównie od przeciwników.
Inny przykład to wyrok TK w sprawie nacjonalizacji części oszczędności w OFE. Trybunał Konstytucyjny stwierdził wprost, że stanął przed zadaniem wyważenia dwóch sprzecznych racji: zachowania równowagi budżetowej i poszanowania prawa własności, które gwarantuje Konstytucja. I uwaga, „wyrocznia” większą wagę przyłożyła do równowagi budżetowej niż do konstytucyjnej zasady ochrony własności i prawa do dziedziczenia (Art 21 Konstytucji RP). Zgadzam się tu z Rzecznikami Praw Obywatelskich (poprzednią i obecnym), którzy zwrócili uwagę, że „nacjonalizacja OFE” podważa zaufanie obywateli do państwa. Adam Bodnar (RPO) stwierdził ponadto, że orzeczenie TK jest niebezpieczne z punktu widzenia przyszłych decyzji polityków. Ma rację, ale to przeszło prawie bez echa. Zadaniem Konstytucji jest chronić nasze prawa przed zapędami polityków, a tymczasem obsadzany przez polityków TK potrafi wprost orzekać wbrew zasadom zapisanym w Konstytucji, nawet tego szczególnie nie kryjąc. I co gorsza, zgodnie z tą samą Konstytucją jest w tym temacie „ostateczną wyrocznią”. W praktyce nie jest ważne to co zapisano w Konstytucji, tylko to co stwierdzi „wyrocznia”. Nic dziwnego, że politycy są gotowi posunąć się bardzo daleko w walce o obsadzanie „wyroczni”.
Obszerność i ogólnikowe zapisy Konstytucji sprawiają, że pole do interpretacji jest bardzo szerokie. Przykładowo jeden z wiodących, czyli art 2 Konstytucji RP brzmi: Art. 2: „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.” Co to jest ta „sprawiedliwość społeczna”? Nie do końca wiadomo. Wiemy jednak, że nie jest to to samo co zwykła sprawiedliwość, bo gdyby to było to samo, to nikt by nie dodawał „społeczna”. Jeżeli nie jest to sprawiedliwość, to jest to …niesprawiedliwość. Tym samym praktycznie dowolną, niesprawiedliwą ustawę, można uznać za zgodną z Konstytucją w imię „sprawiedliwości społecznej” zapisanej w Art. 2, wystarczy dowolną podłość jakoś uargumentować „społecznie” i będzie fajnie.
Sam TK ma też na swoim sumieniu uniki przed udostępnianiem informacji publicznej, chociaż jest to jedno z podstawowych Konstytucyjnych praw, a także inne nietransparentne działania. Np. dlaczego sam TK nie zrealizował zarządzenia TK z 18 listopada?
uzasadnienie TK

Jak z tego wybrnąć?
Temat ciężki. Pewnym kompromisowym rozwiązaniem byłoby przyjęcie zasady obsadzania Trybunału większością 2/3 posłów. To by prowadziło do wyboru bardziej kompromisowych Sędziów. Nadal to jest obsadzanie przez polityków organu, który ma chronić obywateli przed zbyt daleko idącymi zapędami polityków i nadal jest to kontynuacja porządku prawnego, w którym zapadło orzeczenie dające prymat „równowagi budżetowej” nad ochroną praw obywateli. To są rzeczywiste problemy. Dla ich rozwiązania konieczna byłaby nowa Konstytucja z nowymi „bezpiecznikami”.
Niestety jedną siłą, która o tym mówi jest liczący zaledwie 41 posłów Klub Kukiz’15. Nie wiadomo dokładnie jak ma wyglądać konstytucja według Kukiza. Ma być obywatelska, demokratyczna, przywracająca państwo obywatelom i tak dalej. Jasnych jest jednak tylko kilka punktów, zresztą ważnych i słusznych. Chodzi np. o zmianę wprowadzającą wybory do Sejmu na wzór brytyjski, obowiązek przeprowadzania referendum w przypadku zebrania określonej liczby podpisów czy obniżenie/zniesienie progu ważności referendum. System prezydencki? Możliwe, Kukiz osobiście wypowiadał się pozytywnie o tym rozwiązaniu.
A co z „Sądem Konstytucyjnym”? Może w taki sposób: w zależności od doświadczenia zawodowego lub osiągnięć naukowych tworzymy „pulę” kandydatów TK, z których LOSUJEMY skład (albo nawet kilka składów). To czy ktoś będzie kandydatem powinno zależeć wyłącznie od obiektywnych kryteriów, a losowy wybór wykluczy polityczne układy. Tak wyłoniony skład nie powinien mieć większych problemów z orzekaniem o zgodności lub nie w przypadku nowej, prostszej Konstytucji. Gdyby równocześnie pracowało kilka składów to faktycznie nie muszą obradować tylko w Warszawie.
Tylko jak wprowadzić Konstytucję ograniczającą wpływy polityków, skoro to musi przejść przez organy obsadzone politycznie? Przed Polakami trudne zadanie, a partyjne kłótnie tego nie ułatwią.

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook