Krosno: połowiczny sukces, czyli podatki bez zmian

Już po raz kolejny Rada Miasta nie podniosła podatków. Wcześniej podwyżki były corocznym rytuałem, wiecznie z tym samym uzasadnieniem. Podawanie do publicznej wiadomości kto za tym głosuje oraz presja mieszkańców dały skutek. To jednak połowiczny sukces. Tymczasem głównym przeciwnikiem bardziej odważnych posunięć jest mentalność prezydenta.

Dlaczego w Krośnie nie ma klimatu do obniżek podatków? Sprzeciwia się temu prezydent Piotr Przytocki. Jego wypowiedź w tej sprawie, która padła na listopadowej sesji pokazuje, że bardzo trudno będzie go przekonać. Spróbuję wskazać gdzie może tkwić przyczyna. Najpierw cytat, prezydent Piotr Przytocki argumentuje, że zamiast obniżki podatków podejmowane są inicjatywy „wsparcia przedsiębiorców”: – Od kilku lat nie zmieniamy stawek podatkowych, jednak uchwały Rady Miasta mobilizujące przedsiębiorców były podejmowane. Przypomnę, że Rada podjęła uchwałę o wsparciu przedsiębiorców tworzących nowe miejsca pracy i póki co to uchwała, z której jeszcze nikt z przedsiębiorców nie skorzystał.

podwyzek bronił
Jeszcze w 2012 Prezydent bronił podwyżek podatków.

Spróbujmy to zrozumieć. Znaczy to mniej więcej tyle co: „nie obniżymy podatków, bo zamiast tego podjęliśmy uchwałę, z której nikt nie korzysta i jest to lepsze rozwiązanie”. Czy tak?
Absurd? Wcale nie. To jest całkiem logiczne i konsekwentne! Biorąc pod uwagę, że miasto ma nikły wpływ na obciążenia podatkowe trzeba przyznać, ze wpływ na warunki prowadzenia działalności gospodarczej tez ma niewielki. Na pewno o wiele mniejszy niż parlament i rząd kreujące inne obciążenia jak VAT, CIT, PIT, akcyza czy ZUS.
Niemniej nie da się ukryć, że podatki uchwalane przez samorząd też mają wpływ na sytuację gospodarczą. Problem w tym, że trudno jest wykazać efekt takiego prostego obniżenia podatków. W zasadzie byłoby niemożliwe chwalenie się, że jakieś miejsca pracy powstały właśnie dzięki obniżce. Co innego jest jest „specjalny program wspierania”. Jak ktoś z niego skorzysta, to można trochę nagiąć rzeczywistość i twierdzić, że jest to sukces światłego prezydenta, który zgłosił projekt oraz światłych radnych, którzy to przegłosowali.
W ich działaniach nie tyle chodzi o skutek, co o skutek, którym będzie można się chwalić. Chodzi o to, żeby konkretnym ludziom można było powiedzieć to słynne: „pamiętajcie kto głosował za tą uchwałą!” Tak to odbieram.  Jeżeli ich rozwiązanie nie działa (nikt nie skorzystał z uchwały), to traktują to jako argument, że inne rozwiązania też nie zadziałają. Nie ma w tym rozumowaniu szczypty sensu. To tkwi w mentalności i regularnie daje znać o sobie.

Tak czy inaczej nastąpił jednak niewielki postęp, bo jeszcze w 2012 roku prezydent szantażował radnych, że jak nie będzie podwyżki podatków, to nie będzie żadnych inwestycji „na dzielnicach i osiedlach”. Wkrótce okazało się, ze tego miliona z podwyżki tak naprawdę brakowało na co innego, ale do tego jeszcze wrócę.

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook