„CSI po polsku”

Do ogólnopolskich tematów Trybunałów, ułaskawień czy artykułu 61 wrócę w przyszłym tygodniu. Tym razem chciałem się z Wami podzielić wrażeniami z sali rozpraw.

W Krośnie toczy się proces Gruzina oskarżonego o zabójstwo mieszkańca Jedlicza. Pewnie o tym słyszeliście, bo temat jest głośny. Do tragicznego zdarzenia doszło prawie rok temu, w Sylwestra, w Bukowinie Tatrzańskiej. Jeden młody chłopak zginał, drugi został ranny. Sprawca początkowo nazywany „ruskiem” okazał się Gruzinem i został zatrzymany w Warszawie. Proces toczy się w Krośnie, bo na naszym terenie mieszkają poszkodowani i wielu świadków.

koszula
Oględziny dowodu rzeczowego na sali rozpraw.

Nie chcę tu pisać o samej sprawie. Jedno mi jednak nie daje spokoju, swoiste „CSI po polsku” (CSI , czyli sposób postępowania z dowodami i świadkami przez policję i prokuraturę.
Zaczęło się od zakrwawionej koszuli, którą jeden z uczestników przyniósł na salę sądową kilka miesięcy po zdarzeniu. Sąd dokonał oględzin i włączył koszulę do materiału dowodowego. Ten moment pojawienia się dowodu jak i sposób jego zbadania wzbudził pewne moje wątpliwości. To jest sprawa nie o pietruszkę, tylko o zabójstwo. Jeden młody człowiek zginął, drugi został ranny, a trzeciemu grozi dożywocie. Moim skromnym zdaniem każdy szczegół powinien być wnikliwe zbadany o wiele wcześniej. Kto gdzie stał, co widział, skąd się wzięła krew w tym czy tamtym miejscu i tak dalej. Skoro zakrwawiona koszula pojawia się w materiale dowodowym w taki sposób, to śledczy chyba nie byli zbyt skrupulatni. W zasadzie na pewno nie byli, bo jak się okazuje, nie przyłożono zbyt wielu starań do ustalenia świadków.

Teraz głównym problemem jest odtworzenie przebiegu zdarzenia. I oto pojawia się świadek. Młoda dziewczyna, której obecności w miejscu zdarzenia nikt nie kwestionuje. Dlaczego nie zeznawała wcześniej? Bo jak stwierdziła „Policjanci przeszli obok obojętnie, o nic nie pytali”. Dlaczego zeznaje teraz? Bo gdy rozpoczęcie procesu stało się głośne w mediach napisała komentarz w Internecie. Z tego komentarza wynikało, że może dużo wiedzieć, więc ustalono jej tożsamość na podstawie adresu IP i wezwano przed Sąd. To nie koniec. Teraz okazuje się, że w lokalu, w którym wszystko się zaczęło znajduje się terminal płatniczy. Część klientów płaciła kartą. Zapewne uda się ustalić tożsamość osób, które były feralnej nocy w tej samej restauracji. Może coś widzieli albo słyszeli? Może coś jeszcze pamiętają po prawie roku…

Cóż, to i jak lepiej niż w zakończonej rok temu „Sprawie Hejnara”, gdzie prokuratura nie wezwała na świadków najbliższych sąsiadów miejsca rzekomego przestępstwa, które badała. Przesłuchano ich dopiero po paru ładnych latach na wniosek Sądu.

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook