Krosno: Co z tą spalarnią?

W Krośnie ma powstać spalarnia śmieci. Jeszcze parę lat temu urzędujący prezydent twierdził, że taki obiekt jest nam niepotrzebny. Teraz chował głowę w piasek, nie chciał nazwać rzeczy po imieniu, podkłada się pod bicie co wykorzystuje część opozycji. Serio nie da się już normalnie rozmawiać o inwestycjach w tym mieście?

Chociaż do ewentualnego powstania spalarni w Krośnie została daleka droga, to temat jest już bardzo gorący. Z jednej strony mamy prezydenta, jeszcze niedawno przeciwnika budowy spalarni, który dziś mówi, że spalarnia nie będzie spalarnią, a z drugiej grupę obywateli, którzy chcą inwestycję zablokować.

Dodajmy, że jest to grupa, która zebrała ponad 5000 podpisów pod projektem przeprowadzenia referendum w sprawie budowy spalarni.

spalarnia fot
Spalarnia w Czechach. W centrum Liberca.

Przybliżę tu jedynie kilka faktów. Po pierwsze, podczas wyborów w 2010 roku urzędujący prezydent Krosna, Piotr Przytocki odpowiadając jednej z lokalnych gazet stwierdził, że Krosno NIE potrzebuje spalarni odpadów. Jest to istotna informacja, bo wszak mówimy o wiarygodności osoby wybranej do reprezentowania interesów naszej gminy. Co się zmieniło? Prezydent usiłuje przekonywać, że nic. „Teraz nie mówimy o „spalarni śmieci”, tylko o bloku energetycznym, w którym będą spalane wyselekcjonowane odpady energetyczne, odpady palne” – twierdzi Piotr Przytocki.

Na jego nieszczęście eksperci zaproszeni przez podległą prezydentowi spółkę MPGK na specjalną konferencję  wypowiedzieli się jasno i wyraźnie: taki blok energetyczny to jest spalarnia śmieci. „Paliwo alternatywne” zgodnie z prawem polskim i unijnym jest odpadem. Przez cały czas mówimy o spalaniu odpadów” – tak mówili zgodnie na auli PWSZ w Krośnie: prof. Grzegorz Wielgosiński i Prof. Zbigniew Grabowski. Dlaczego prezydent nie chce nazwać rzeczy po imieniu? Boi się, że „spalarnia odpadów” źle się kojarzy i ludzie się nie zgodzą? A chowanie głowy w piasek i unikanie nazwania rzeczy po imieniu to się dobrze kojarzy? Czy chodzi o to, że prezydent nie chce się przyznać, że zmienił zdanie? A może boi się wyjść na oszusta wyborczego, który w 2010 mówił, że nie będzie spalarni odpadów w Krośnie, a teraz forsuje taką inwestycję? Przecież zawsze prezydent mógł powiedzieć, że zmieniło się prawo, a on przez ostatnie lata poszerzył swoją wiedzę i zmienił zdanie. Można? Jednak nie można. Zamiast tego prezydent wybrał „chowanie głowy w piasek”. Zupełnie inaczej niż zapowiadał gdy pomagałem w jego kampanii w 2002 roku:
„Nie można chować głowy w piasek, tylko trzeba wyjść do ludzi i wyjaśnić. Jeśli są jakieś kwestie sporne, trzeba je rozwiązywać. To się wiąże z jawnością działań, o których piszę w programie. Nie można po prostu zatajać decyzji czy kwot, które są gdzieś tam wydawane nie wiadomo na co. To ma być jasne, oczywiste i widziane przez każdego mieszkańca i odczytywane jednoznacznie. Brak informacji powoduje plotkarstwo na mieście i domniemanie na przykład, że ktoś jest skorumpowany”.

Piotr Przytocki postąpił odwrotnie. Efekt ma wiec odwrotny. Jego działania nie są jasne dla każdego mieszkańca, nie są odczytywane jednoznacznie, ani oczywiste. Brak informacji powoduje plotkarstwo i domniemania. Ludzie zwyczajnie obawiają się, ze jak ktoś nie nazywa rzeczy po imieniu, to ma coś do ukrycia. To w połączeniu z zupełnie naturalnymi obawami o skutki spalania śmieci rodzi opór szybko przekuty we wniosek referendalny. Utrącenie tego wniosku nie pomaga. Zrobiono to na podstawie „opinii prawnej”, że „użycie sformułowania „spalarnia odpadów” w pytaniu referendalnym wprowadza w błąd”. Czyli radca prawny Urzędu Miasta, który pewnie ma śladowe (jeśli nie zerowe) doświadczenie ze spalarniami odpadów, zasugerował radnym inną interpretację niż przedstawiona przez czołowych polskich ekspertów od spalania śmieci. Proprezydenccy radni to przegłosowali, w tym za takim rozwiązaniem rękę podniosły osoby zatrudnione w instytucjach samorządowi/prezydentowi lub powiązane rodzinie z osobami tak zatrudnionymi. Ktoś uważa, ze to podnosi wiarygodność samorządu? Ktoś uważa, że to sprzyja poważnemu traktowaniu radnych?

Punkt wyjścia
Punktem wyjścia powinno być poważne zastanowienie się co robić ze śmieciami. Trzeba rozważyć wszelkie możliwości, koszty i zyski. Trzeba brać po uwagę wszystkie okoliczności. Także to, że wożenie odpadów wymaga spalania paliwa, co wiąże się z emisją szkodliwych spalin. Dziś praktycznie każdy używa samochodu, to nam spowszedniało tak bardzo, że często nie zwracamy uwagi na ich szkodliwość. Takich nieraz ignorowanych czynników jest sporo. Tymczasem przepychanki o słówka, unikanie nazywania rzeczy po imieniu, czy protestowanie „nie bo nie” nie prowadzi do żadnych konstruktywnych rozwiązań.

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Smot 10 grudnia 2015 Odpowiedz

    Artykul Ok !!!! Jasno i wyraznie. , Teraz napiszcie wkoncu cos o protestach ponad 600 osob dzielnic bezposrednio sasiadujacych z wysypiskiem smieci ……. Temat robi sie goracy . SMOT juz nad tym chyba pracuje ….

  • W Krośnie będzie budowana spalarnia | Gospodarka odpadami 19 grudnia 2015 Odpowiedz

    […] Czytaj także: piotrdyminski.pl „Co z tą spalarnią” […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook