Piractwo morskie nadal modne

Pięciu polskich marynarzy zostało porwanych przez piratów. To przypomina Polakom, że piractwo nie wyszło z mody. Przybliżam temat.

Morza i oceany to ponad 70% powierzchni naszego globu. Transport morski to jedna z najważniejszych gałęzi gospodarki. Przez światowe porty przepływają gigantyczne ilości towarów. Ładunki przechodzące przez porty liczy się w milionach TEU (jednostka symbolizująca jeden kontener „dwudziestostopowy”). Te towary przewozi się nieraz w pobliżu miejsc gdzie prawo praktycznie nie sięga, albo toczą się konfliktu. Są to często zarazem miejsca ze skomplikowaną linią brzegową i licznymi wysepkami. Teraz dodajmy, że statki handlowe są nieuzbrojone. Przecież to pewny przepis na piractwo!

philips
Scena z filmu „Kapitan Phillips”

I faktycznie, w wielu miejscach na Świecie piraci polują na statki handlowe. Zazwyczaj biorą okup za oddanie jednostki, załogi i towaru. Czasem sprzedają statek pod nową nazwą, a okup biorą tylko za załogę. Tak, armatorzy, rządy i firmy ubezpieczeniowe płacą im okupy. To może być kilka, kilkanaście, czasem kilkadziesiąt milionów dolarów. Kwota kosmiczna dla mieszkańców bardzo biednych krajów leżących wzdłuż szlaków handlowych. Jednak z punktu widzenia przeciętnego rządu czy dużego armatora są to kwoty do przyjęcia za odzyskanie załogi, statku i części towaru. Rekordowy miał być okup za kuwejcki tankowiec: 200 milionów dolarów w 2011 roku. Koszty światowej gospodarki z tytułu ataków piratów szacuje się nawet na kilkanaście miliardów dolarów rocznie. W efekcie powstały wyspecjalizowane firmy zajmujące się nie tylko ochroną statków, ale i …dostarczaniem okupów. Oczywiście ta druga działalność jest nielegalna i traktowana jako „podżeganie do piractwa”, jednak praktycznie wszyscy i tak płacą.

Marynarzom nikt nie płaci za narażanie życia dla obrony statku i ładunku. Zresztą i tak nie mają czym się bronić. Historię zmagań z piratami pokazuje „Kapitan Phillips”, film z Tomem Hanksem oparty na prawdziwych wydarzeniach. Nie będę tu zdradzał szczegółów, żeby nie zepsuć widowiska tym, którzy jeszcze filmu nie widzieli.

Wróćmy do samych piratów. Czy na to jest jakiś sposób? Płacenie okupów tylko ich zachęca, jednak odnalezienie czy odbicie porwanych zakładników często okazuje się niewykonalne. Taniej i pewniej jest zapłacić. Czy można chronić statki? Marynarki wielu państw kierują okręty wojenne do działań „antypirackich”. Można zabierać na pokład uzbrojoną ochronę i tak dalej. Pozostaje jednak pytanie o koszty. Przy długości szlaków handlowych i liczbie statków być może armatorom bardziej opłaca się zaryzykować płacenie okupu co jakiś czas, niż podejmować walkę z piratami? To możliwe. Nawet marynarze stają się dziś przedstawicielami „cywilizacji owieczek” i nie zamierzają narażać się w walce z piratami. Przecież nigdy nie wiadomo jak w razie zajęcia statku piraci potraktują załogę, która ośmieliła się stawiać opór? …a raczej wiadomo.

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook