Krosno: za co można dostać nagrodę?

Komu i za co wypłacane są nagrody w instytucjach publicznych? O to w całej Polsce pytają obywatele, organizacje strażnicze i dziennikarze. W większości przypadków pojawia się opór, a sprawy trafiają do Sądów.

 

Kwestię nagród wypłacanych w Krośnie i powiecie krośnieńskim poruszył portal zaleze.com. Czy Krosno „Miasto Szkła” będzie się kojarzyło z przejrzystością?

Redaktor naczelny portalu z Załęża zwrócił się do kilku samorządów o informacje o wysokości nagród przyznanych pracownikom wraz ze wskazaniem konkretnych osób i uzasadnień. Sprawa z prezydentem Krosna trafiła nawet do Samorządowego Kolegium Odwoławczego i Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
Temat przyznawania nagród urzędnikom stał się głośny w całej Polsce. W gminie Skawina udostępniono informacje dotyczące tylko części urzędników, ale i to wywołało kontrowersje, bo nagrody były przyznawane np. “za Wielkanoc”.

P.P.
Prezydent Krosna – Piotr Przytocki

Ustawa jak najbardziej dopuszcza wypłacanie urzędnikom nagród za „szczególne osiągnięcia”. Tym samym nagrody mogą być bardzo pozytywnym czynnikiem motywującym. Przyznanie nagrody z jednej strony jest docenieniem starań pracownika, a z drugiej stanowi zachętę dla pozostałych do naśladowania. Taki przykład może być też pouczający dla innych gmin, bo samorządy mogą przecież podpatrywać kto za co przyznaje nagrody… a nie, wróć. To tak nie działa. Dlaczego nie? Bo nagrody przyznawane są w zaciszu gabinetów. Często w tajemnicy przed pozostałymi urzędnikami. To zaniepokoiło organizacje strażnicze, które zaczęły występować o podanie kwot nagród przypisanych do konkretnych pracowników wraz z podaniem uzasadnienia. Oczywiście praktycznie wszędzie jest opór przed jawnością.

Czyż Powinniśmy wiedzieć jakie zasługi mają nagradzane osoby. Podobnie jak to się dzieje z np. z nagradzanymi nauczycielami. Czy jawność nagród dla nauczycieli komukolwiek szkodzi? A jawność stypendiów dla najlepszych uczniów? To dlaczego jest problem z nagrodami dla najlepszych urzędników?

Przecież nie sposób zaprzeczyć słuszności poglądu wyrażonego przez prezydenta Krosna, Piotra Przytockiego w wywiadzie dla Nowin i portalu Krosno24:

„Nie można chować głowy w piasek, tylko trzeba wyjść do ludzi i wyjaśnić. Jeśli są jakieś kwestie sporne, trzeba je rozwiązywać. To się wiąże z jawnością działań, o których piszę w programie. Nie można po prostu zatajać decyzji czy kwot, które są gdzieś tam wydawane nie wiadomo na co. To ma być jasne, oczywiste i widziane przez każdego mieszkańca i odczytywane jednoznacznie. Brak informacji powoduje plotkarstwo na mieście i domniemanie na przykład, że ktoś jest skorumpowany”
– Piotr Przytocki 2002 rok

Biorąc pod uwagę powyższe poglądy Piotra Przytockiego nie sądzę, aby w Krośnie cokolwiek stało na przeszkodzie w ujawnieniu przyznawanych nagród. Trochę gorzej może być w starostwie powiatowym. Z odpowiedzi udzielonej portalowi zaleze.com wynika, że w naszym powiecie rocznie przyznaje się łącznie około 200 tysięcy złotych nagród, oraz że są to kwoty przyznawane “uznaniowo” i “bez szczególnego uzasadnienia”. Nieźle jak na jednostkę, której na wszystko brakuje pieniędzy, prawda?

 

 

 

 

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Mitz 8 listopada 2015 Odpowiedz

    Ten artykuł porusza dość ciekawą kwestię, stąd wtrącę swoje trzy grosze.
    Choć zgadzam się z Twoją tezą – że przejrzystość finansów publicznych jest konieczna, trochę rozumiem skąd w Polsce bierze się niechęć do podawania takich informacji. Dwie z przeszkód które widzę to nasza mentalność i uznaniowość takich nagród.

    Mentalność w Polsce jest taka że kto otrzymał/zarobił/zdobył pieniądze, ten jest złodziejem, draniem i oszustem. Jeżeli gdzieś jest informacja że „urzędnicy z X otrzymali premię świąteczną”, natychmiast pojawia się powszechne oburzenie i komentarze typu „te darmozjady żyją jak pączki w maśle a ja haruję jak wół za 1200 złotych!”. Jeszcze gorzej wygląda to przy premii uznaniowej – percepcja tego za co należy się taka premia zależy od człowieka. Jeżeli urzędnik dostanie premię uznaniową np za „sprawne załatwienie sprawy reorganizacji ruchu na ulicach ‚X’,’Y’ ‚Z'”, natychmiast w oburzeniu zakrzykną przeciwnicy takiej reorganizacji, ci którzy uważają że zamiast ‚Z’ powinno być ‚W’ a w ogóle reorganizacja trwała dwa tygodnie a nie krócej. Oczywiście nie wspominając koronnego argumentu „dlaczego oni dostają nagrody za wykonywanie swoich obowiązków?!”

    Ta sprawa nie dotyczy tylko urzędników, także pracowników firm publicznych a nawet prywatnych, szczególnie w małych miastach. W Polsce powszechnie nienawidzi się tych którzy otrzymują pieniądze.

    Żeby było to jasne – to nie znaczy że należy ukrywać dyspozycję publicznymi finansami albo że taka mentalność stanowi uzasadnienie dla wątpliwego zarządzania finansami. Ba, może większa jawność zmieniłaby też z czasem ludzką mentalność? A może faktycznie z pieniędzy publicznych nie powinno się wypłacać premii?

  • admin 8 listopada 2015 Odpowiedz Author

    Zgadzam się, że problemem jest uznaniowość takich nagród. Gdyby w danej instytucji istniał przejrzysty system nagradzania, a powód przyznanej nagrody nie budził wątpliwości, to nie byłoby też problemu z jawnością. Można jednak się spodziewać, że uzasadnienia będą budziły wątpliwości, wskazuje na to choćby przykład starostwa, które wprost stwierdza, że nagrody przyznaje się bez szczególnego uzasadnienia! Taki stan rzeczy wcale jednak nie jest argumentem za brakiem jawności, a wręcz przeciwnie. Przyznawanie nieuzasadnionych nagród to furtka do wyprowadzania pieniędzy publicznych. To trzeba zamknąć, stąd temat ruszył w całej Polsce.

    Jeżeli gdzieś jest informacja że „urzędnicy z X otrzymali premię świąteczną”, natychmiast pojawia się powszechne oburzenie …i słusznie! Nagrody mogą być przyznawane „za szczególne osiągnięcia”. Możliwość przyznawania nagród to nie może być furtka do rozdawania prezentów elektoratowi na koszt obywateli pod byle pretekstem.

    Jeżeli urzędnik dostanie premię uznaniową np za „sprawne załatwienie sprawy reorganizacji ruchu na ulicach ‚X’,’Y’ ‚Z’”, natychmiast w oburzeniu zakrzykną przeciwnicy takiej reorganizacji, ci którzy uważają że zamiast ‚Z’ powinno być ‚W’ a w ogóle reorganizacja trwała dwa tygodnie a nie krócej. I również słusznie. Szczególnie w Krośnie, gdzie notorycznie błędy w oznakowaniu są poprawiane dopiero po interwencji mojej albo mieszkańców. Jeżeli w uzasadnieniach zobaczę, ze ktoś w Urzędzie dostaje nagrody za dbałość o prawidłowe oznakowanie to zażądam zwrotu tych pieniędzy.

    Oczywiście nie wspominając koronnego argumentu „dlaczego oni dostają nagrody za wykonywanie swoich obowiązków?!” I znowu słusznie! Za wykonywanie obowiązków otrzymują wynagrodzenie za pracę. Nagrody, przypominam ZGODNIE Z USTAWĄ przyznawane są za szczególne osiągnięcia, a nie za bycie ulubionym lizusem burmistrza czy starosty.

    Co robią sobie prywatne firmy, to jest ich sprawa. Zresztą prywatne firmy mają często zwyczaj chwalenia się nagrodzonymi pracownikami. Wykorzystują nagrody np. jako motywację do pracy zespołu. Problem jest w instytucjach publicznych, gdzie ludzie wydają nie swoje pieniądze, a niejawne procedury przyznawania nagród zachęcają by te pieniądze w ten sposób wyprowadzać. Nawet w tajemnicy przed innymi urzędnikami! Czasem dwóch ludzi na tych samych stanowiskach robi to samo i jeden dostaje nagrodę, a drugi nie. I ten drugi nawet o tym nie wie. Tymczasem ten pierwszy ma przykazane się podzielić, np. połowę wpłacić na fundusz wyborczy partii, która mu załatwiła fuchę.

    Żeby była jasność, nie ma żadnego usprawiedliwienia dla braku jawności finansów publicznych. Wspomnianej mentalności zwyczajnie nie ma, co pokazuje nagradzanie najlepszych sportowców, nauczycieli czy uczniów. Są przejrzyste kryteria, są nagrody. Wszystko odbywa się publicznie i wszyscy gratulują. Problem pojawia się, gdy nagroda dla nauczyciela, który wykształcił zastęp „olimpijczyków” jest niższa niż nagroda dla kolegi wójta „za Wielkanoc”. Oburzenie jednak nie wynika wtedy z „mentalności Polaków”, tylko z nieprzyzwoitej arogancji wójta.

    😉

  • Szpieg 9 listopada 2015 Odpowiedz

    Przyznam z doświadczenia, że jawność nagród ukróciłaby samowolę i ordynarną niesprawiedliwość w urzędach. Pamiętam bardzo dobrze, kiedy np Korfanty w Piekarach przyznał łaskawie po sto złotych nagrody czy tam premii każdemu zwyczajnemu urzędnikowi, a swoim przydupasom po 3, tak 3 TYSIĄCE. Oczywiście wszyscy o tym wiedzieli bo z kadr zaraz wyciekło, ale mnie, który zarabiałem wówczas 1350 zł BRUTTO (to był 2006 albo 2007 rok) i takim jak ja po prostu tylko płacz i zgrzytanie zębów pozostał, bo i co mieliśmy zrobić? Inaczej, gdyby to wisiało na BIP i widziało to całe miasto, bo mieszkańcy Stasia by wówczas na taczkach wywieźli.
    Gdyby okazało się że np pensje urzędników też są jawne (póki co można ich dochodzić jedynie na podstawie oświadczeń majątkowych tych, którzy je składają), to by się z kolei okazało ile tak naprawdę zarabiają przydupasi, częstokroć właśnie na takich samych stanowiskach inspektorów czy specjalistów, ale dostający „dodatek za przydupasowstwo”, częstokroć w wysokości dwóch, trzech tysięcy na miesiąc. Skończyłoby się.
    To powyżej, to czysta i powszechna patologia w samorządzie.
    Ale sprzeciwię się Twojej opinii Hauer, że „za wykonywanie obowiązków to dostajesz wynagrodzenie”. A co jeśli to wynagrodzenie jest niskie i bez perspektywy podwyżki? Jak w urzędzie, dla tych nie będących przydupasami. A taka nieduża nagroda od czasu do czasu to zastrzyk gotówki, który pracownika motywuje. Pokazuje że się o pracownika dba i go szanuje. Wynagradza się go za sumienne wykonywanie obowiązków, które jak sam wiesz, można wykonywać różnie. Większość podręczników do HR powie Ci, że tak trzeba robić, że nie tylko karać, ale i nagradzać.

  • Szpieg 11 listopada 2015 Odpowiedz

    Hauer, i dziwisz się że on nie chce udostępnić? W kontekście tego co napisałem wyżej, grozi mu najpierw powstanie widłowe w samym urzędzie, a potem w mieście 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook