I po wyborach 2015: jakie koalicje?

Oficjalne wyniki wyborów dają PiS „samodzielną większość”. Czy to znaczy, że pierwszy raz w postpeerelowskim parlamentaryzmie nie będą potrzebne koalicje? Rozważmy różne scenariusze. Publikuję by uprzedzić wydarzenia.

Janusz-Palikot-demotywatory1
Demotywator ilustracyjny, bo tego pana już nie będzie w Sejmie. Stanowił jednak przykład spektakularnych transferów. Kto pójdzie w jego ślady w obecnej kadencji?

 

Co nas czeka w obecnej kadencji? Uważam za możliwe różne kombinacje poniższych rozwiązań:

PiS rządzi samodzielnie
Pierwszy scenariusz to samodzielne rządy Prawa i Sprawiedliwości. PiS ma większość w Sejmie, Senacie i prezydenta do tego. Bierze całą odpowiedzialność za rządy, reformy, a na koniec zapłaci pełną cenę za wszystko, co się nie uda. Właśnie ze względu na to zakończenie jest to wariant, który uznaję za mało prawdopodobny. Partia Kaczyńskiego musi się z tego jakoś wybrnąć. Ryzyko dla PiS jest za duże, szczególnie, że większość zapewnia zaledwie kilku posłów.

PiS podzieli się na frakcje
Komitet wyborczy Prawa i Sprawiedliwości to żaden monolit. Wewnątrz są partie Ziobry i Gowina. W PiS może dojść do rzeczywistego pęknięcia lub medialnej pokazówki. Wyborcom pokaże się tych 235 połów nie jako jedno ugrupowanie, ale jako kruchą koalicję, w której tego, czy tamtego koalicjant nie pozwolił zrealizować. Byłaby to niezłe wyjście, ale też pretekst by dobrać sobie do współpracy PSL, albo posłów od Kukiza.

Koalicja Konstytucyjna?
Pomysł odpada. Nie ma kto. PiS + Ciastek to za mało. Teoretycznie w Sejmie jest mnóstwo zwolenników wprowadzenia JOW w wyborach do Sejmu: PO, Petru, Kukiz, a nawet w szeregach PiS (które dopuszcza ordynację mieszaną). Tyle, że to kończy się na teorii. Nie ma opcji by z tych zróżnicowanych obozów złożyć większość zdolną do spójnej zmiany Konstytucji. Natomiast posłowie w ugrupowaniach, które niby są za JOW wcale nie muszą poprzeć tego rozwiązania. Większość z nich to ludzie, którzy doskonale wiedzą, że weszli do Sejmu tylko dzięki dobremu miejscu na liście zdobytemu w wyniku układów wewnątrz ugrupowania. Ich jedyną szansą na powtórny wybór do Sejmu jest ponowne uzyskanie dobrego miejsca na liście, a nie jakiś start w JOW! Przypuszczam, że nawet posłowie Kukiz 15 będą coraz ciszej mówić o tak radykalnych zmianach systemu wyborczego.

Dobieranie PSL
„Mądre głowy” gadają, że groźby PiS codo powtarzania na wiosnę wyborów samorządowych do Sejmików wykluczą koalicję z PSL. Czy aby na pewno? A może to gadanie o powtórce wyborów, to nic innego jak środek nacisku? Przy rozłamie w Klubie PiS (takim na pokaz) i nastraszeniu PSL-u wcześniejszymi wyborami mogłoby dojść do koalicji. Co PSL ma do zaoferowania? Po pierwsze alibi zwalniające PiS z całkowitej odpowiedzialności za rządy. Po drugie władze w sejmikach. Szybko przeglądnąłem dane. Na Podkarpaciu PiS i tak rządzi w Sejmiku, to wiadomo. W pomorskim, zachodnio-pomorskim i opolskim PiS+PSL mają za mało żeby rządzić razem (najgorzej jest w opolskim, bo tam by potrzebowali mniejszości niemieckiej). Jednak pozostałe 12 regionów jest do wzięcia dzięki zmianie lokalnych koalicji. Niemożliwe? Ja się nie zdziwię.

Podbieranie Kukiza
Aktualnie Kukiz nie jest potrzebny Kaczyńskiemu do szczęścia. Nie potrzebuje go do większości parlamentarnej, a do zmiany Konstytucji z PiS śpiewak wprowadził za mało posłów. Natomiast poszczególni liderzy w Klubie PiS mogą zechcieć przyciągać posłów Kukiza po to, żeby wzmacniać swoje frakcje. Oczywiście gdy PiS będzie rządzić samodzielnie takie ryzyko spada. Ja jednak nie zdziwię się, jeżeli z tych samodzielnych rządów Kaczyński będzie chciał się wyplątać. Kukiz już informuje, że PiS chce mu podbierać posłów. Cześć takich propozycji ma padać „w imieniu PiS” od bliżej nieokreślonych osób. Kto wie, może Kukiz sam sprawdza swój Klub takimi propozycjami? Sprawdza kto go poinformuje, a kto będzie wdawał się w negocjacje?

Podbieranie PO
Kolejne źródełko rąk chętnych do głosowania za PiS to …Klub PO. Nie brakuje tam chętnych do udziału w rządzeniu. Wielu posłów PO to przecież koledzy Jarosława Gowina. W trakcie kadencji część posłów PO może się rozpełznąć głównie do PiS i partii Petru.

Tak czy inaczej, czeka nas kolejna kadencja partyjnych gierek zamiast realnej zmiany. Nie należy się przy tym spodziewać jakiś gwałtownych ruchów czy szybkich transferów. Posłowie raczej poczekają na pretekst. Na jakieś głosowania, które będą mogły uwidocznić różnice lub stać się pretekstem. Nikt raczej nie będzie od razu biegł do innego klubu, czymś wypada uwiarygodnić zmianę barw.

 

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook