Fantastyka: „Był sobie człowiek…”

„Il Etait Une Fois… L’Homme” czyli po naszemu „Był sobie człowiek” to bardzo popularna seria przybliżająca dzieciom w przystępny sposób historię świata. Istnieje tez kilka innych, pokrewnych serii tematycznych opartych na tych samych bohaterach. Przypadkiem niedawno odświeżyłem sobie parę odcinków…

Serial jest niezwykle zabawny. Każda epokę pokazuje przez pryzmat zarówno wielkich postaci, jak i kilku bohaterów (pozytywnych i negatywnych) reprezentujących „społeczeństwo”, którzy w każdych czasach i miejscu na świecie zachowują ten sam wygląd i w zasadzie te same wartości. To duże ułatwienie szczególnie dla młodego widza, gdy kilka tysiącleci sprasowanych jest w zaledwie 26 odcinkach! Jest też w tym istotne przesłanie, że niezależnie od czasu i miejsca, ludzie są w gruncie rzeczy tacy sami.

był sobie1

Pierwszy raz oglądałem ten serial jako dzieciak, jeszcze w poprzednim tysiącleciu. Teraz z perspektywy większej wiedzy widzę, że twórcy byli bardzo zaangażowani propagandowo.

Ostatnio trafiły mi się odcinki o podbojach islamskich i o złotym wieku Hiszpanii. Co ciekawe sporo uwagi poświecono fanatyzmowi religijnemu Hiszpanów, inkwizycji i prześladowaniu „bezbożników”. Za to Mahomet był przedstawiony jak jakaś postać mistyczna, motyw mordowania za krytykę jego religii jakoś pominięto. Podobnie jak pominięto mroczną stronę kultury Azteków. Ot tacy fajni ludzie, którzy żyli sobie spokojnie tak jak my. Ich wojownicy byli bardzo weseli i łapali wrogów jako jeńców. Na tym opowieść o azteckim stylu życia urywa się, nie wspominając co robiono z jeńcami, ani, że był to powód dla którego sąsiednie plemiona z radością poparły Hiszpanów w masakrowaniu Azteków. Obawiam się, że w pozostałych odcinkach też jest mnogość przekłamań. Usprawiedliwienia, że „to przecież dla dzieci, nie można pokazać okrucieństwa” nie kupuję, bo jakoś w przypadku odcinków o Rzymianach czy Spartanach udało się pokazać złe strony tych kultur. Ktoś miał szczególną potrzebę ukazania cywilizacji europejskich jako tych najpodlejszych? Na głębokie zaangażowanie w pokrętne ścieżki myślenia twórców „Był sobie człowiek…” wskazuje też pokrewny serial SF: „Był sobie kosmos”, któremu być może poświecę kiedyś osobny wpis.

był sobie2„Był sobie kosmos” jest chyba najsłabszym ogniwem serii i pewnie dlatego praktycznie nigdzie nie jest emitowany. O wiele lepiej sprawdzają się serie „Byli sobie odkrywcy”, „Byli sobie wynalazcy” czy chyba najbardziej znany: „Było sobie życie”. dwa pierwsze pokazują historię poszczególnych odkryć i wynalazków, więc mało jest tam pola dla propagandy. Trzeci pokazuje ludzie ciało niejako od środka i jest zrealizowany zgodnie ze stanem już dość zaawansowanej wiedzy biologicznej.

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Yeri 2 listopada 2015 Odpowiedz

    30 lat temu te seriale robiły furorę w naszej komunistycznej tv, w sumie to było jedyne dla dzieci co w tv wtedy dawali, pomijając nasze koszmarki typu Reksio czy Bolek i Lolek.
    Jak się teraz patrzy to istotnie straszna propaganda, ale dziwne, że 30 lat temu już tak z tym wyjechali. Skoro to francuski serial to może muslimy już to wtedy robiły, we Francji dużo tego już wtedy było. Ale, że Azteków tak wybielali, to chyba tylko żeby skrytykować konkwistę europejską dobitniej, bo nie wiem czemu innemu by to miało służyć.
    Pamiętam jakiś odcinek o rewolucji francuskiej, tam też bardzo rewolucjonistów wybielali, może dlatego puszczali chętnie tą „edukacyjną” bajkę w naszej tv?
    Ale faktycznie ciekawe co autorzy mieli na myśli.

  • Szpieg 2 listopada 2015 Odpowiedz

    Żabojadzka propaganda i tyle, ja już wtedy z tej serii oglądałem tylko „Było sobie życie” bo było najmniej cukierkowe i miało największy walor edukacyjny. Stamtąd się dowiedziałem m.in. co to jest DNA i jak mogą uszkadzać je toskyny, takie małe kolczaste czołgi pamiętam atakowały te uciekające literki X i Y 🙂 O Aztekach dowiedziałem się z kolei z fajnego komiksu o Hernanie Cortezie i po tym już żaden żabojad nie mógł opowiadać małemu Szpiegowi bajeczek o Pocahontas 🙂

  • Piotr 2 listopada 2015 Odpowiedz Author

    Dokładnie tak Yeri. Niedobrzy Europejsczycy 🙂
    Odcinek o Mahomecie to za to było „samozaoranie”. Wprost pada stwierdzenie, zresztą prawdziwe, że dynamika podbojów islamskich to dzieło Mahometa. Jednak sam Mahomet jest pokazany jak łagodna owieczka, a nie jak twórca jednej z najbardziej agresywnych ideologii. Mogliby się zdecydować 🙂

  • Yeri 2 listopada 2015 Odpowiedz

    Szpieg- też się na tym komiksie uczyłem historii podboju Ameryki Południowej 🙂 O ile pamiętam to tam w jednym miejscu było o wyrywaniu serc jeńcom na ofiarę dla bogów (chyba nawet jakiegoś złapanego w bitwie Hiszpana tak mordują), ale tez to z 25 lat temu ostatnio czytałem, muszą poszukać gdzieś tego komiksu i sobie przypomnieć. tam jakieś fajne motywy były jak np Cortez palił własne statki, żeby mu się ludzie nie zbuntowali i nie mogli odpłynąć.

  • Mitz 3 listopada 2015 Odpowiedz

    Ja chciałbym tylko wspomnieć że nie rozumiem czemu Reksio i Bolek i Lolek to wg. Yerego koszmarki 🙂 Ostatnio jako bierny widz mam okazję odświeżyć sobie te bajki i jestem zdania że:
    A) są idealnie dostosowane do swojej publiczności, deklasując nowsze bajki,
    B) są lepsze i bardziej życiowe od swoich nowszych odpowiedników np. pokazując rzeczy które teraz nie mają w bajkach racji bytu (aka Bolek i Lolek na Dzikim Zachodzie),
    C) bywają dość abstrakcyjne,nawet dla mnie, co uważam za zaletę. To jest pożywka dla wyobraźni zamiast kluseczek na tacy 🙂

    Szczerze mówiąc wolę puszczać dziecku te ‚koszmarki’ niż wystawiać go na ugłaskany świat albo idiotyzm nowszych bajek.

  • Mitz 3 listopada 2015 Odpowiedz

    Acz niektóre nowsze bajki też są całkiem przemyślane – żeby nie było że jadę wszystko z góry na dół! 🙂

  • Yeri 3 listopada 2015 Odpowiedz

    Mitz- no oczywiście, ja nie twierdzę, że „stare” bajki są do d…, a nowe „nowe” świetne, co to to nie 🙂 Ja po prostu mam uczulenie na serie „socjalistycznych” bajek, którymi masakrowano mnie przez dzieciństwo. I już sama strona techniczna mnie dobija- te idiotyczne muzyczki, jakby na grzebieniu grane, to ubogie wykonanie techniczne, wystarczyło obejrzeć np przywołanego „Bolka i Lolka na dzikim zachodzie” i np dowolny film z serii „kaczych opowieści”, żeby mieć dosyć rodzimej produkcji. Niby podobne podejście do widza, ale różnica jak między Berlinem Wschodnim a Zachodnim w owym czasie 🙂
    Kreska, muzyka, same przygody, jak to oglądałem jako małe dziecko to od razu wiedziałem, dlaczego wszyscy chcą uciekać na Zachód, nikt nie musiał mi już nic więcej tłumaczyć.
    Były i u nas udane rzeczy, ale np ja dobrze wspominam komiksy- Tytusa czy Kajka i Kokosza, to było coś. Wg mnie „Tytus, Romek i Atomek na dzikim zachodzie” bije na głowę Bolka i Lolka w tych samych rejonach, zresztą coś mi się zdaje, że twórcy filmu zrzynali wiele z komiksu., takie mam wrażenie.
    Nawet się trochę cieszę, że mi nie podchodziły nasze rodzime bajki, a zachodnich nie dawali, bo dzięki temu się czytać nauczyłem, nie lubiąc za bardzo tv.
    Pamiętacie jak puszczali, bodaj w czwartki, „He-men’a”? Wtedy momentalnie pustoszały podwórka, wszyscy oglądali. A jak leciał „Bolek i Lolek” to się grało w piłkę lub podchody , ciekawe czemu? 🙂

  • Mitz 4 listopada 2015 Odpowiedz

    Nie zgadzam się z Tobą. To że coś powstało za czasów PRL nie oznacza że automatycznie jest złe 🙂
    I jakie znowu masakrowano?! Pamiętam że tych bajek było jak na lekarstwo, poza dniem dziecka, gdy puszczano 2-3 bloki. Na półgodzinny seans Bolka i Lolka zrywałem się rano w weekend do Pałacu Młodzieży…
    Zresztą He-mana nie jesteś chyba dziś w stanie oglądać bez bólu zębów, a taki Reksio jest spoko. Znacznie lepiej się zestarzał. Co do kreski i animacji – może to kwestia gustu? Mam też wrażenie że inna jest grupa docelowa tych bajek, za czasów naszego szczenięctwa Generał Daimos był idealny a Bolek i Lolek kojarzył się z bajką „dla dzieci” (Reksia zresztą uwielbiałem zawsze). Dla 3-4 latka te bajki są optymalne.

    Co do prac Chmielewskiego i Christy, one rządzą i nie ma tu kontrargumentów 🙂 Jestem ciekaw co Wojtek miałby do powiedzenia w sprawie stylu PRLowych bajek.

  • Yeri 4 listopada 2015 Odpowiedz

    Hah, opinii Wojtka jestem ciekaw w tej kwestii.
    Gusta oczywiście dyskusji nie podlegają, jednak mi się ta uboga kreska nigdy nie podobała.
    Nie zgadzam się, że bajek było jak na lekarstwo- zawsze na dobranoc dawali jakieś SE-MA-FOR-y, czasem weszło coś z bratniego bloku socjalistycznego, np jakiś Rumcajs.
    Jako 3-4 latek to nie pamiętam co oglądałem poza Pszczółką Mają (japońska), dobra bajka, ale bałem się jej strasznie 🙂
    He-Men jest dla mnie ok, ten stary, co za naszych czasów leciał, nawet jeśli było parę osób jak Ty, które wolały Reksia (wiadomo, co kto woli), to jednak 99% chłopaków pasjonowało się He-Menem. Ja z kolei od zawsze byłem wielkim fanem Kaczych opowieści, dla mnie to wymiata.
    Nie mówię, że socjalistyczna bajka jest zła z automatu, jednak zdecydowana większość mi się nie podoba. Lubiłem Wilka i Zająca, ale jak trochę dorosłem to dotarło do mnie jakie to idiotyczne (a właśnie, to też oglądałem jako czterolatek).

  • Szpieg 7 listopada 2015 Odpowiedz

    Reksiem czy Bolkiem i Lolkiem to ja się pewnie pasjonowałem jak byłem taki mały, że tego nie pamiętam.
    Lubiłem za to przygody Baltazara Gąbki, ale równolegle książki przeczytałem i je uwielbiałem, to i kreska mi nie przeszkadzała. No i Szpieg z Krainy Deszczowców, he he, CARRRAMBA!!! 😀
    Nie wiem kto przedkładał Bolka i Lolka i Reksia nad He-mana, i resztę amerykańskich bajek z lat 80 ?!?
    Mitzu, ty pewnie też nie, teraz zgrywasz Mądrego Zgreda. 😉 Oglądasz Reksia z synem to Ci wrócił sentyment, a że tam nie ma dialogów to nie wydaje Ci się to tak dziecinne jak He-man teraz. Ale nie uwierzę że wtedy przełączałeś na Reksia 😛

  • Yeri 8 listopada 2015 Odpowiedz

    Hihi, no właśnie :p

  • Mitz 8 listopada 2015 Odpowiedz

    Po pierwsze ja się nie zgrywam, ja jestem Starym, Mądrym Zgredem 🙂 Po drugie, napisałem że to kwestia wieku. Dla 3-5 latka Reksio oraz Bolek i Lolek są idealni. A to że jako dorosły mogę ich oglądać jest tylko plusem 🙂
    He-mana pamiętam już z czasów wczesnej podstawówki, nie wątpię że wtedy gusta dziecka będą inne.

    Poza tym – sprawa dostępności. Za czasów szczenięctwa bajki były tylko jako dobranocka (której podobno już nie ma O_O), czyli 15 minut, i to była święta pora w domu. Lepiej zaczęło być gdy pojawiły się VHS, ale dla mnie było to już dość późne zjawisko. W dzisiejszych czasach Youtube i VOD to niewyczerpane źródło bajek, więc jako rodzic stajesz przed koniecznością wyznaczenia ograniczeń oraz wyboru i kontroli tego co twoja pociecha ma oglądać. Innymi słowy: ordynarna cenzura i tłumienie kreatywności w wydaniu lokalnym 🙂

    Nie uważam się za eksperta ale słowo daję że przejrzałem i przeczytałem trochę odnośnie bajek dla dzieci w wieku 2.5-5 lat i bajki naszego dzieciństwa są dość wysoko na mojej liście. To na pewno trochę kwestia sentymentu, ale przede wszystkim – gustu. Jak pokazać dziecku coś przy czym ‚książęta naszych zmysłów odebrały dumne wygnanie’? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook