Poparłem oświadczenie Ruchu JOW

Dzień po „referendum Komorowskiego” Ruch JOW opublikował oświadczenie. Poparłem je, bo moim zdaniem najlepiej ze wszystkich komentarzy oddaje to, co się wydarzyło 6 września.

TNT referendum
System wytrzymał…

6 września zasiadałem w jednej z komisji. Frekwencja była fatalna, chociaż i tak powyżej „średniej krajowej”. Przyszło nieco ponad 10% uprawnionych. Była to jednak część miasta, w której kampania referendalna była dość intensywna. Wiedziałem, że zapewne w innych miejscach jest jeszcze gorzej. W referendum mogliśmy powiedzieć głośno, że chcemy zmiany obecnego systemu partyjnego. Zamiast tego wielu Polaków pozostało obojętnymi, a inni postanowili powiedzieć „NIE” władzy poprzez bojkot referendum uznanego za element kampanii wyborczej przegranego prezydenta. Problem w tym, że tych świadomie bojkotujących nie da się odróżnić od tych zwyczajnie leniwych.

Treść oświadczenia, które poparłem i z którym zasadniczo się zgadzam:

„W związku z wynikiem referendum, które odbyło się 6 września 2015, my, niżej podpisani uczestnicy Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych oświadczamy, co następuje.

Przytłaczająca przewaga głosów na TAK, prawie 80%, w odpowiedzi na pierwsze pytanie referendalne: „Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej?”, potwierdza znane nam od lat, wcześniejsze wyniki badań opinii publicznej i sondaży w sprawie zmiany obecnego prawa wyborczego, nadającego partiom politycznym nienależne im przywileje, na system jednomandatowych okręgów wyborczych, który przywraca podmiotowość obywatelom. Obywatele III RP domagają się tej zmiany, bo chcą pełnej realizacji Art. 4 Konstytucji III RP, który stanowi, że władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu.

Niska frekwencja w referendum miała, naszym zdaniem, kilka przyczyn. Postanowienie o referendum zostało ogłoszone przez byłego Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego i zatwierdzone przez Senat w pośpiechu, bez żadnej konsultacji społecznej dotyczącej treści zadawanych pytań. Ogłoszenie daty tak ważnego referendum z zaledwie trzymiesięcznym wyprzedzeniem, i to w okresie kampanii wyborczej, w związku z upływającą kadencją Sejmu i Senatu, było objawem drastycznego lekceważenia przez władze państwowe prawa obywateli do podmiotowej roli w państwie.

W równie lekceważący obywateli sposób zachowały się ogólnopolskie media, w tym opłacana z abonamentów obywateli Telewizja Polska. Telewizja Polska nadawała tzw. spoty referendalne w porze najmniejszej oglądalności, o szóstej rano i o trzeciej po południu oraz nie przeprowadzała debat, gdzie dwie strony mogłyby dyskutować na równych zasadach. Nie odbyła się ani jedna debata publiczna z prawdziwego zdarzenia, gdzie obie strony dysponowałyby równym czasem na przedstawienie swoich argumentów. Można było odnieść wrażenie, że Telewizja Polska jest na usługach partii politycznych, które zgodnie występowały przeciw JOW, czyli za utrzymaniem swych obecnych przywilejów.

Ruch JOW współpracował przez ostatnie trzy lata z Pawłem Kukizem, który w ogromnym stopniu przyczynił się do nagłośnienia tematu JOW i do ogłoszenia samego referendum. Niestety, w ciągu trzech miesięcy kampanii referendalnej, środowisko skupione wokół Pawła Kukiza zajmowało się tworzeniem list wyborczych złożonych głównie z członków marginesowych grup politycznych, które nie uczestniczyły w promocji idei JOW. Przyczyniło się to do niskiej frekwencji w referendum.

Nie wypełniła swego obowiązku służenia obywatelom Państwowa Komisja Wyborcza. PKW bardzo przyczyniła się do niskiej frekwencji m.in. nie upowszechniając szeroko informacji o referendum, jego dacie oraz lokalizacji obwodów referendalnych.

Ruch JOW będzie domagał się ponownego referendum na temat JOW i zorganizowania go w sposób odpowiadający światowym standardom demokratycznym, godnym aspiracji naszego narodu, który przez wiele set lat pielęgnuje szacunek dla wolności i demokratycznych procedur. Domagamy się, by referendum w sprawie tak ważnego rozstrzygnięcia konstytucyjnego było ogłoszone przynajmniej na rok przed datą głosowania. Domagamy się, by było ono wiążące niezależnie od frekwencji i uszanowało w ten sposób wolę aktywnej części społeczeństwa. Domagamy się uczestnictwa obywateli w formułowaniu treści pytania referendalnego. Domagamy się, by media ogólnopolskie wypełniły swój obowiązek służenia obywatelom i udostępniły czas antenowy na profesjonalnie prowadzone w oparciu o zasady uczciwości i równości debaty. Pośród obu debatujących stronnictw mogą być oczywiście partie polityczne, ale muszą się też znaleźć liczne środowiska obywatelskie, stowarzyszenia, fundacje i naukowcy reprezentujący poglądy zarówno za, jak i przeciw. Domagamy się wreszcie oddolnej organizacji liczenia głosów oraz oddolnego ogłaszania wyników. Domagamy się publicznego liczenia głosów na oczach obywateli w małych okręgach referendalnych, centrach liczenia głosów, których wielkość powinna odpowiadać obszarowi jednego powiatu. Domagamy się likwidacji zamykającej obywatelom usta i ograniczającej naszą wolność tak zwanej ciszy wyborczej. Jednym słowem, domagamy się procedur podobnych do tych, jakie stosowane są w czołowych, współczesnych demokracjach świata”.

7 września 2015

Oświadczenie opublikowano tutaj.

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Pytacz 8 września 2015 Odpowiedz

    Panie Piotrze przykro mi bardzo, że miałem racje co do obywateli, o których kiedyś się sprzeczaliśmy. Może Pan pamięta ale kiedyś pisałem, że społeczeństwo polskie jest na tyle głupie, że można im wciskać wszystko używając tylko odpowiednich sloganów. Tym razem to zadziałało wspaniale! Wystarczyło tępakom powiedzieć, że i tak nie będzie frekwencji, to jej nie było. Wystarczy tępakom wmówić, że pytania są głupie i nawet nie pokusili się o to by je przeczytać i się zastanowić, czy rzeczywiście są głupie. W moim otoczeniu ludzie bardzo dobrze wiedzieli kiedy ma być referendum ale co do pytań to tylko wyczytali na WP, że są głupie i tyle. W dniu głosowania poszedłem z żoną i dzieciakami i w ten właśnie dzień tłumaczyłem żonie dlaczego pierwsze pytanie jest bardzo ważne. Ja niestety pod tym oświadczeniem się nie podpisze bo jest to tylko żenujący krzyk w obronie swoich ideałów nie mający nic wspólnego z rzeczywistością. Referendum było dobrze nagłaśniane i ludzie bardzo dobrze wiedzieli kiedy ma być. Media cały czas huczały czy to ma sens czy nie ale cały czas był powtarzany termin tego wydarzenia. Wcześniej media huczały czy senat to przepchnie, czy nie, później Pis kombinował z dopisywaniem dodatkowych pytań i znowu padał termin tegoż referendum. Musiałbym w lesie mieszkać bez zasięgu, ani neta, anie telewizora, anie nawet radia, żeby nie wiedzieć kiedy to referendum się odbędzie. Polacy niestety to taki głupi naród, który wydaj ze swojej kasy 100 mln zł i nie pójdzie postawić 3 krzyżyków. Nawet w ramach protestu, ja bym postawił nie ważny głos ale bym poszedł bo kasę już wydałem. To tak jak kupić bilet do kina na film zobaczyć bardzo krytyczny zwiastun i już nie pójść go oglądać – sorry ale tak robi tylko idiota, który nie myśli i nie ma własnego zdania. Moim skromnym zdaniem te kilka procent społeczeństwa, które oddało swój głos w tym referendum to ludzie myślący i to nie ważne jak głosowali czy za JOW czy przeciw, ale przynajmniej posiadali swoje zdanie i potrafili swoje myśli przelać w postaci trzech krzyżyków, a reszta do buraki i tyle

  • Cookie 9 września 2015 Odpowiedz

    To oświadczenie to jest farsa i kpina. Obwinianie wszystkich o wszystko jest przejawem frustracji i zawodu, co oczywiście można u zwolenników JOW-ów zrozumieć. Trzeba jednak chłodno to wszystko analizować. No to po kolei:

    1) Przytłaczająca przewaga głosów na TAK, prawie 80%, w odpowiedzi na pierwsze pytanie referendalne: „Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej?”, potwierdza znane nam od lat, wcześniejsze wyniki badań opinii publicznej i sondaży w sprawie zmiany obecnego prawa wyborczego

    Dobre sobie. Przytłaczająca większość to się wypięła na referendum, na JOW-y i uznała, że albo ich nie chce, albo nie ma to dla nich najmniejszego znaczenia. To co jest w oświadczeniu to kalka z Prezesa Kaczyńskiego – „Nikt nam nie powie, że białe jest białe a czarne jest czarne”

    2) Postanowienie o referendum zostało ogłoszone przez byłego Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego i zatwierdzone przez Senat w pośpiechu, bez żadnej konsultacji społecznej (…)

    Oczywiście Komorowski zarządził referendum w trosce o swój wynik w 2 turze. Ale jeśli się teraz narzeka, że za szybko, że niestarannie i bez konsultacji społecznej (wow!) to przyzwoitość nakazywałaby takie uchybienia wskazywać wcześniej, a nie teraz, gdy okazało się, że referendum jest totalną kompromitacją. Czego wcześniej jakoś zwolennicy JOW-ów nie krzyczeli – Panie Komorowski nie idźcie tą drogą ? Tylko teraz ? Wręcz dziecinne

    3) w równie lekceważący obywateli sposób zachowały się ogólnopolskie media, w tym opłacana z abonamentów obywateli Telewizja Polska. Telewizja Polska nadawała tzw. spoty referendalne w porze najmniejszej oglądalności, o szóstej rano i o trzeciej po południu oraz nie przeprowadzała debat, gdzie dwie strony mogłyby dyskutować na równych zasadach.
    To już jest kłamstwo, bo sam wielokrotnie napotykałem spoty informujące o referendum w godzinach między 17 a 22. A debata ? Ale kto z kim miał debatować ? Zostało zadane dość jasno pytanie o JOW-y, ludzie olali, a tu jakieś żale że nie było debaty ? Jeśli kogoś to obchodziło, to nie potrzebował debaty w TVP – o czym tu pisać.

    4) Pretensje że Kukiz kleił listy to też jest jakaś histeria, pozbawiona sensu i logiki. Trzeba było o tym mówić przed a nie po referendum.

    5) Nie wypełniła swego obowiązku służenia obywatelom Państwowa Komisja Wyborcza. PKW bardzo przyczyniła się do niskiej frekwencji m.in. nie upowszechniając szeroko informacji o referendum, jego dacie oraz lokalizacji obwodów referendalnych.

    Obwieszczenia o referendum, jego dacie a także lokalach wisiały w całym Krośnie. Kolejny zarzut do kosza

    6) Ruch JOW będzie domagał się ponownego referendum na temat JOW i zorganizowania go w sposób odpowiadający światowym standardom demokratycznym, godnym aspiracji naszego narodu, który przez wiele set lat pielęgnuje szacunek dla wolności i demokratycznych procedur. Domagamy się, by referendum w sprawie tak ważnego rozstrzygnięcia konstytucyjnego było ogłoszone przynajmniej na rok przed datą głosowania.

    Prawdziwa wisienka.
    Krótko mówiąc proponuje napisać – domagamy się przeprowadzania referendum dotąd, aż wreszcie będzie po naszej myśli (przypomina się Pawlak z Samych Swoich ?). A dlaczego tylko rok przed planowaną datą ? A jak znowu się nie uda ? To może wtedy z 5-letnim wyprzedzeniem zrobimy ? A co – jak szaleć to szaleć.

    „Domagamy się, by było ono wiążące niezależnie od frekwencji i uszanowało w ten sposób wolę aktywnej części społeczeństwa”

    A jakże. Co tam zasady, co tam ustawy co tam konstytucja. Proponuję wnieść najpierw inicjatywę obywatelską do Sejmu i zmienić ustawę o referendum. A takie teksy, że my się domagamy to są na poziomie przedszkola i świadczą o „powadze” autorów i tego ruchu.

    Prawda jest bolesna. Ludzie olali JOW-y, pokazali, że ich to nie interesuje, że tak jak jest – jest dobrze. Widocznie nie chcą zmian. Więc wypada uszanować wolę (nawet w taki sposób wyrażoną) suwerena a nie obrażać się na demokrację i krzyczeć, że sąd sądem, a sprawiedliwość musi ….

    Pozdrawiam

  • Piotr 9 września 2015 Odpowiedz Author

    Nie zgodzę się z Tobą.
    1. Wynik głosowania potwierdził wyniki badań sondażowych. To był „wielki sondaż” na próbie ponad 2 mln Polaków, którzy wyrazili zgodę na udział i włożyli trochę wysiłku.

    2. Od początku była mowa o źle zadanych pytaniach. Wiele osób o tym mówiło i pisało, w tym ja.

    3. Media informowały za słabo. Do tego doszła absurdalna interpretacja PKW o tym, ze nie wolno robić apeli frekwencyjnych.

    4. To nie histeria, to fakt. Siły i czas wielu ludzi poszły w bratobójcze walki, zamiast w kampanię. To stwierdzenie oczywistego faktu.

    5. PKW zrobiła tylko niezbędne minimum, ubogo to wyglądało w porównaniu do regularnych wyborów czy poprzedniego ogólnopolskiego referendum.

    6. Nie masz racji. To jest de facto apel o zmianę ustawy o referendum, a nie o łamanie zasad. Wszystkich innych usprawiedliwiasz, a tu starasz się negatywnie interpretować…

    Pozdrawiam.

  • Cookie 9 września 2015 Odpowiedz

    Nie spodziewam się, że się zgodzimy. Fakty są jednak bolesne a apele – jak choćby ten domagający się uznania bez względu na frekwencję ważności referendum – w moim odczuciu kompromituje autorów inicjatywy. Bo albo mamy zasady i na coś się umawiamy, albo mamy wolną amerykankę…

    Ja uważam, że główny problem leży nie w zadanych pytaniach. Trudno było wierzyć, że frekwencja wyniesie wymagane 50%, ale ostateczny wynik jest kompromitacją i ponurym żartem, co ni mniej ni więcej oznacza, że obywatele opisane w pytaniach problemy mają w d… I nie należy szukać winnych wszędzie dookoła. Tą sprawę (JOW-y) niech rozstrzygną wyborcy przy urnach, niech się partie polityczne o tym wypowiadają, a zwolennicy niech sobie głosują na tych, którzy im obiecają JOW-y. Chociaż partia która pewnie zmierza po władzę stanowczo i kategorycznie odrzuca to rozwiązanie. Skoro tak, to obywatele tego nie chcą – to po co przymuszać ???

    Są w Polsce naprawdę poważniejsze problemy niż ordynacja wyborcza. Niech Pan coś lepiej napisze o planowanym referendum w Krośnie, bo to będzie sprawa dotycząca naszej małej ojczyzny, która znacznie bardziej leży na sercu niż JOW-y. Może warto powalczyć, by w Krośnie odbyła się poważna debata o poruszanym problemie (a jeśli wierzyć to co 10 Krośnianin podpisał się pod wnioskiem). Jeśli tak wielu ludzi występuje z inicjatywą, która bezpośrednio sprzeciwia się planom władzy – jeśli inicjatorzy potrafili zebrać dużo więcej podpisów, niż np. kandydat na prezydenta w naszym mieście w wyborach, to może mamy do czynienia z impulsem do zmian ? Może ? To będzie ciekawe

  • Piotr 9 września 2015 Odpowiedz Author

    Ale tu nie ma apelu o uznanie ważności referendum bez względu na obowiązujące zasady. To jest apel o referendum zorganizowane według nowych zasad. Proszę nie interpretować negatywnie, tylko pozytywnie.

    Oczywiście pytania zadane zostały fatalnie. Nikt nie twierdził, że są zadane prawidłowo, szczególnie to drugie pytanie.

    I na koniec: ordynacja wyborca do Sejmu jest kluczowym problemem państwa, bo Sejm jest kluczowym organem. Sposób doboru elit do Sejmu wpływa na całe państwo, na wszystkie jego aspekty. W tym na ustawę i rozporządzenie, w wyniku których w Krośnie może powstać „spalarnia” , w sprawie której ma odbyć się referendum. Cookie, problem nie zaczął się w Krośnie, tylko w decyzji Sejmu i ministra w rządzie wyłonionym przez sejmową większość.

  • Yeri 12 września 2015 Odpowiedz

    https://www.youtube.com/watch?v=4_jdGII4xpQ

    Najlepiej obejrzeć całe, ale jak się komuś nie chce to od ok 10 minuty, apropo tematu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook