Publiczny Rejestr Umów: Wkrótce poznamy kontrahentów.

14 dni dał prezydentowi Krosna Wojewódzki Sąd Administracyjny na ponowne rozpatrzenie mojego wniosku z listopada ubiegłego roku. Chodzi o zestawienie umów zawieranych przez Miasto oraz o nazwy i nazwiska kontrahentów. Wcześniej Miasto twierdziło, że nazwiska osób wykonujących zlecenia podlegają ochronie ze względu na prywatność.

Wyrok zapadł już ponad miesiąc temu, ale konieczne było jeszcze sporządzenie pisemnego uzasadnienia i doręczenie pisma. Swoją kopie dostałem dwa tygodnie temu, przypuszczam, że w podobnym terminie wyrok został też doręczony do Urzędu Miasta.

umowy-1024x643

Co chcę podkreślić: nie chodzi tylko o to, żebym ja dostał informację publiczną na temat zawieranych umów. Ja wnioskuję o publikowanie takich informacji na bieżąco w Biuletynie Informacji Publicznej, żeby każdy mieszkaniec miał do nich dostęp „u źródła”.

Skargę złożyłem ze względu na ukrycie (anonimizację) danych części kontrahentów zawierających umowy z Urzędem Miasta Krosna. Ile Krosno wydaje na papier do drukarek, a ile na koszenie trawników? Kto projektuje nowe skrzyżowanie, a kto montuje ozdoby świąteczne? Ile Urząd wydaje na telefony, a kto organizuje imprezę profilaktyczną? Komu dofinansowano remont zabytku i gdzie zamieszczono płatne reklamy? Te wszystkie informacje mogą być dostępne dla każdego mieszkańca na „kliknięcie myszką”. Mogą być dostępne… ale nie są.

Czym jest publiczny rejestr umów? Chodzi o to, aby Urząd Miasta informował na swoich stronach o wszelkich umowach zawartych na dostawę usług lub towarów. Nie chodzi tu tylko o wielkie przetargi, ale o wszelkie umowy. Jeśli urząd miasta kupuje papier, długopisy czy dębowy stół, powinien o tym poinformować. Obywatel ma prawo wiedzieć o wszystkich wydatkach urzędu.

Takie rejestry pomału pojawiają się już w innych miastach. Np. w Szczecinie załączane są nawet skany umów: zobaczcie sami (kliknij żeby otworzyć). Krosno nadal ma szanse znaleźć się w czołówce, tym bardziej, że zestawienia sporządzane przez UM Krosna w oparciu o system finansowo księgowy są bardzo wygodne do przeszukiwania, brakuje tylko niektórych informacji jak np. nazwa wykonawcy.

demot nowa dębaCóż z tego, że mamy całkiem niezłe rozwiązania prawne w zakresie „informacji publicznej” jeżeli gdy chcemy z nich skorzystać, to urzędnik zaczyna się zastanawiać: „a po co to komu?” „a może lepiej tego nie udostępniać?” Dochodzi do tego, że część ludzi woli nie pytać. To się zmienia, coraz więcej osób uważa, że w demokratycznym i wolnym społeczeństwie mamy prawo zadawać pytania, a obowiązkiem naszych przedstawicieli jest udzielanie odpowiedzi. Znajdujemy się na etapie, na którym w całej Polsce prawo do informacji publicznej wspólnym wysiłkiem zamieniamy w faktyczny dostęp do informacji publicznej.

Może dzięki temu ktoś w przyszłości kilka razy zastanowi się zanim wyda ponad 6 tysięcy na metalowy słupek jak w Nowej Dębie, która zrobiła karierę na „Demotywatorach”.

Wiedząc o tym, że każdy wydatek jest jawny i może zostać krytycznie oceniony decydent bardzo dba o to, aby zapłacona kwota zapewniała dobrą jakość za dobrą cenę. To oczywista oszczędność i ochrona przed nieprawidłowościami.

Jednocześnie obywatele widząc, jak pieniądze są wydawane i co ile kosztuje, mogą się z tego uczyć. Niektórzy porównują ceny pomiędzy gminami i tak zaczyna się wspólne myślenie o tym, jak wydać pieniądze najlepiej. Jedni dowiadują się, ile kosztują kontrakty z prasą, ile dostaje zleceń konkurencja i czy nie jest faworyzowana, a inni szukają sposobów na zlecenie tych samych prac za niższą stawkę.

Sprawdziłem już, że rejestr umów jest sporządzany na wewnętrzne potrzeby Urzędu (czyli ta praca i tak jest wykonywana). Teraz chodzi tylko o to, żeby ten dokument w jakiejś formie udostępnić obywatelom.

Upublicznienie rejestru jest korzystne dla samego Urzędu. Dzięki temu obywatele będą mogli sami wyszukać i sprawdzić informacje np. na BIP zamiast obciążać urzędników wnioskami o dostęp do informacji publicznej. Zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej (Art. 10)  „Informacja publiczna, która nie została udostępniona w Biuletynie Informacji Publicznej lub centralnym repozytorium, jest udostępniana na wniosek”. Tym samym mój postulat prowadzi do ograniczenia ilości pracy, jaką będą musieli wykonywać urzędnicy. Nie oszukujmy się, coraz więcej ludzi wie, że ma prawo zadawać pytania i nie obawia się z tego prawa korzystać. Ilość wniosków o informację publiczną będzie rosła.

Zobacz także: wygrałem w WSA.

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook