Wyniki wyborów prezydenckich: czy to było do przewidzenia? Tak.

Dzisiaj znowu będzie o JOW-ach. Poza tym o przyczynie porażki Bronka i jego nerwowych reakcji, w efekcie został omyłkowo zaatakowany przez własnych zwolenników. Czy Duda wygra drugą turę? To możliwe, ale czy jego zwolennicy mu nie zaszkodzą? I na koniec: czy wreszcie wprowadzone zostaną wybory oparte o JOW do Sejmu?

kandydaci
Bronek
spadł na drugie miejsce. Czy to było do przewidzenia? Tak. Jego poparcie według wszelkich sondaży stale spadało. Przed samymi wyborami wywołana została dodatkowo dyskusja o Jednomandatowych Okręgach Wyborczych. Ich wprowadzenie było postulatem Platformy. Przez jakiś czas PO udawała, że jest za tym rozwiązaniem, tylko „się nie da, to nawet nie próbuje wprowadzać”. Ostatnio coraz częściej ten pomysł ludzie z Po krytykowali. Puszczenie w TV posła Niesiołowskiego, który najpierw krytykuje ten (kiedyś) sztandarowy postulat PO, a później próbuje udawać, że PO go spełniła było na pewno jednym z ciosów w Bronka. Zresztą gdyby kampania była nieco dłuższa, to druga tura rozegrałaby się miedzy Dudą, a Kukizem. Tak szybko Bronek „Gafa” tracił poparcie!

Skoro Bronek spadł, to pierwsze miejsce przypadło Andrzejowi Dudzie. Kandydat PiS cieszy się poparciem na podobnym poziomie jak PiS. Jego elektorat był też zmobilizowany, w porównaniu do elektoratu Bronka, którego czujność mogła być uśpiona przewagą w sondażach i złą pogodą. Wystąpienie Andrzeja Dudy po ogłoszeniu sondażowych wyników było całkiem niezłe, zatem pomimo ogromnego negatywnego elektoratu PiS ten kandydat może nadal wygrać wybory. Pytanie czy jego zwolennicy tego nie zniweczą? Duda już uśmiecha się do wyborców Kukiza, podczas gdy Kaczyński uważa JOW za „najgorszy pomysł”… chyba, ze zmienił szybko zdanie?

potrafisz

Paweł Kukiz ewidentnie w ostatnich dniach otrzymał głosy od osób, które wcześniej planowały głosować na innych kandydatów. Poprzeć go mogli wyborcy odwracający się od Bronka. Jeżeli ktoś jest zawiedziony Platformą, to rzadko od razu zacznie głosować na znienawidzony PiS, ale Kukiz to była dobra opcja dla tej grupy. Z pewnością przejął też głosy zwolenników Korwina-Mikke, którzy równocześnie popierają JOW. Korwin i jego zwolennicy odwrócili się od tej grupy dosłownie na dwa dni przed ciszą wyborczą. Trzeba przyznać Panu Januszowi, ze jak na brydżystę i szachistę robi fatalne błędy taktyczne. Wśród zwolenników JOW czy Kukiza nie było raczej monarchistów czy miłośników dyktatury „do przejęcia”, za to w obozie Korwina byli zwolennicy JOW, których ten mógł skutecznie do siebie zniechęcić. Tak jak pisałem jeszcze przed wyborami: Paweł Kukiz jest największym wygranym tej kampanii. Osiągnął wynik nawet lepszy niż się spodziewałem. I dokładnie tak jak napisałem podsumowując kampanię: gdyby trwała trochę dłużej, to Bronek by nie wszedł do drugiej tury.
Nie zgadzam się z komentatorami, którzy mówią, że Kukiz bez struktur zbudował poparcie w kilka miesięcy. To nie prawda. Ruch na rzecz JOW ma już ponad 20 lat! To są lata „pracy u podstaw”, zorganizowanych spotkań, napisanych książek, audycji, wywiadów i tak dalej. Postulat JOW był jednym z pomysłów zmian systemowych, które wyniosły PO do władzy. Wyborcy Platformy jednak zostali perfidnie oszukani. Paweł Kukiz nadał ruchowi nowej energii, ruszył z akcją „zmieleni.pl”, która nagłaśniała zniszczenie podpisów obywateli zbieranych przez PO. To nie jest „człowiek bez struktur”. To jest ogromna struktura ludzi, którzy mają strony internetowe, kontakt osobisty, telefoniczny, internetowy. Współpracują na rzecz konkretnej zmiany systemowej.To, że ataki na Kukiza i JOW w ostatniej chwili kampanii przyniosły efekt odwrotny dowodzi, że jest to grupa liczna i pewna swoich przekonań.

Korwin-Mikke po prostu ma „jad skorpiona”. Według cząstkowych wyników podanych przez PKW spadł już poniżej 3%. Wynik Jacka Wilka jest za słaby, by uznać, że to on „odebrał wyborców”, chociaż kłótnie i walki pomiędzy frakcjami konserwatywnych liberałów mogły spowodować straty wizerunkowe po obu stronach barykady. Jeszcze nigdy kampania Korwina nie była chyba tak spektakularna i kosztowna, ani nie zakończyła się takim bolesnym spadkiem. Może o to chodziło? Może to był taki subtelny sposób przekazania poparcia Kukizowi, ale tak by mu równocześnie nie zaszkodzić? W sumie kto wie co takiemu brydżyście się uknuło pod czaszką. Przecież otwarte poparcie Korwina spowodowałoby straty wizerunkowe na zasadzie: „Kukiza popiera nie tylko Wojewódzki, ale jeszcze ten wariat co popiera lekkie gwałty na górnikach i odebranie kobietom kilofów!!1oneone1!” Zastanówcie się chwilę, nie byłoby tak?

Magdalena Ogórek, próba odmłodzenia PZPR i nadania mu wizerunku postępowej liberalnej partii okazała się nieskuteczna. Wszak Słowo naucza: „nie nalewa się młodego wina do starych bukłaków”. Nie mówię, program nie był jakiś zły, do tego imię bardzo ładne… ale z jednej strony poparcie SLD, które skutecznie odcięło część wyborców, którzy nie lubią SLD, a z drugiej postulaty często kompletnie niezrozumiałe dla tego środowiska, co zmniejszyło poparcie wśród sympatyków samej partii. Cały czas w tej kampanii był widoczny dysonans, którego nie mogłem jednak bliżej rozeznać, bo Pani Magdalena ominęła nasze strony. Efekt końcowy jest gdzieś około 2,40%.

Adam Jarubas, wynik zgodny z przewidywaniami. Wcześniej nieznany kandydat wystawiony tak, by nie zaszkodził Bronkowi. Gdyby Jarubas dostał powiedzmy 6%, a Bronek przegrał z Kukizem o powiedzmy 3%, to wiecie czyja by to była wina? PSL-u oczywiście. Scenariusz wcale nie nieprawdopodobny. Gdyby kampania Jarubasa była bardziej widoczna, bardziej nastawiona na wytkniecie braków Bronka, to tak to się mogło skończyć.

Janusz Palikot – dla mnie wielka niespodzianka tych wyborów. Według wstępnych wyników przekroczył 1%. Coś nieprawdopodobnego. Znalazło się jeszcze tylu naiwnych by poprzeć tę chorągiewkę?

Grzegorz Braun – właśnie to jest przykład kandydata bez struktur. Jest rozpoznawalny ale to za mało. Jest też bardzo radykalny, a im więcej radykalnych postulatów, tym mniej zwolenników.

Marian Kowalski – tu jest trochę zagadka. Dlaczego tak małe poparcie? Niby Ruch Narodowy to wielu, często młodych ludzi, a jednak w wyborach słabo. Jak będą pełne wyniki, to można porównać z samorządowymi z zeszłego roku, ale wygląda to gorzej. Czy kandydat się nie przyjął we własnym środowisku? Czy elektorat poszedł częściowo za Braunem, jako lepiej wykształconym, czy bardziej rozpoznawalnym? Tak czy inaczej obaj oscylują na poziomie błędu statystycznego.

Jacek Wilk – pomimo szyldu, który był już rozpoznawalny, wynik jest śladowy. „Korwinizm bez Korwina” to nie jest coś, co da się sprzedać wyborcom. To się nie udaje. Tym trudniej jest promować program Korwina krytykując samego Korwina. Zdecydowanie, KNP w tej formie nie przetrwa.

Na koniec porażka bezpośrednia czyli Paweł Tanajno, kandydat, który przypuszczalnie dostał około 10x mniej głosów niż dostarczył podpisów do PKW by się zarejestrować. Nie żebym tego nie przewidywał… Taka kłótnia była pod moim wpisem na temat jego taktyki wyborczej, tak go niektórzy bronili. powtarzam: nie idźcie tą drogą. Tak zwana „Demokracja Bezpośrednia” nie wypromowała swojego szyldu, ani programu.

JOW
W pierwszym dniu po wyborach tematem „numer jeden” stały się JOW – Jednomandatowe Okręgi Wyborcze.

Z jednej strony Duda i Bronek podlizują się zwolennikom zmiany ordynacji wyborczej, a z drugiej wielu publicystów i zwolenników przegranych kandydatów próbuje pomysł kąsać. Z całego tego histerycznego jazgotu chyba to lubię najbardziej: „czy pracy przybędzie? czy pieniędzy przybędzie dzięki JOW?” Nie wszyscy jeszcze rozumieją, że chodzi o system, o to jak nie działa i o to jak ten fakt jest gnorowany. Przedstawię to przykładem elektrycznym. Powiedzmy, że nie świeci żarówka. Ktoś podpowiada, Ci że źle są podłączone kabelki, trzeba poprawić/zmienić i wtedy będzie świecić. Ty jednak na to odpowiadasz: „Bzdura! mnie nie obchodzą żadne kabelki, ja chce, żeby było jasno! To jak są podłączone kabelki to sprawa czwartorzędna! Wystarczy, że prąd będzie dobrze płynął, a żarówka zaświeci i będzie jasno! Nie ważny jest sposób podłączenia przewodów, tylko to czy przepływa prąd!”
Właśnie tak jak powyżej wygląda w Polsce krytyka propozycji rozwiązań systemowych.

Modne jest też straszenie dominacją PO i PiS. Jest to błędny wniosek wyciągany z prawdziwej przesłanki jaką jest wytworzenie systemu dwublokowego/dwupartyjnego wszędzie tam gdzie są JOW. Jednakże zmiana reguł „gry” oznacza, że startują inne partie. Nie można przeliczać po prostu głosów uzyskanych w jednym systemie na zupełnie inną ordynację. To tak jakby porównywać wysokość skoku o tyczce z wysokością skoku w biegu przez płotki. Powiem tak, gdyby Wielka Brytania miała system proporcjonalny, to przy swoim zróżnicowaniu kraju i społeczeństwa po pierwszych wyborach zostałoby całkowicie sparaliżowana. Wybory w UK pokazują od wielu lat, że JOW to system stabilny, promujący odpowiedzialność, porozumienie, współpracę, a zarazem jest to system odporny na chwilowe mody i na szantaż agresywnych czy populistycznych mniejszości. Krytycy JOW zarzucają, że to system, w którym większość jest często „nadreprezentatywna”, ale na tym polega demokracja, ze decyzje podejmuje sie wola większości. To większość w danym okręgu wybrała swojego przedstawiciela. Równocześnie tym samym krytykom nie przeszkadza nadreprezentatywnośc mniejszości w polskim systemie. Tutaj co wybory mamy sytuację, ze partia z wynikiem powiedzmy 8% dostaje stanowisko wicepremiera i wiele innych stołków. Taka partia blokuje reformy, lub przepycha postulaty wygodne tylko dla swojego elektoratu. 8% szantażuje 92% społeczeństwa, a wy to chcecie nazwać demokracją?

W tym całym zgiełku robi się ciekawy dysonans, liczne media i publicyści przyjaźni obozowi władzy nadal krytykują JOW i Kukiza, a tymczasem ich „okręt flagowy – Prezydent Bronek” gwałtownie zmienia kurs. To oznacza kolizję z własną flotą! To już nie jest Pan Gafa, tylko Pan Katastrofa. Bronek ogłasza, że zawsze był zwolennikiem JOW, a przychylni mu ludzie twierdzą, że „tylko ciemniak może popierać JOW-y”. To będą wesołe dwa tygodnie.

Oczywiście Bronkowi nie należy wierzyć. Miał wiele lat na to by udowodnić, że popiera JOW, a obudził się dopiero jak dostał wyborczo po głowie?

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Piotr 12 maja 2015 Odpowiedz Author

    Niesamowite. Kukiz jest równocześnie „zatrutym ziarnem rozsiewanym przez Kaczyńskiego” i jest „podstawionym agentem PO”. Równocześnie z tymi atakami główni kandydaci podlizują się elektoratowi Kukiza. Bronek mówi, że zawsze był za JOW, a Stefan jedzie o tym zatrutym ziarnie 😀 Czyli Bronek jest zatruty przez Kaczyńskiego, a to znaczy, że elektorat PO powinien głosować na Dudę, żeby PiS nie wygrał 😀

  • Szpieg 12 maja 2015 Odpowiedz

    Od strony „antysystemowych” wcale nie jest lepiej. Mam przeczucie, że sam masz chyba dosyć „kuców”. Dokonujesz aktów heroizmu na fejsie żeby ich przekonać do JOW i zwrócić im uwagę, że to chyba nie z Polakami (akurat w tym aspekcie IMO 😀 ) jest coś nie tak, tylko z ich programem, a raczej sposobami jego przekazywania. O ile taktyka POPISu może być uznana za logiczną w świetle chorych priorytetów jakie im od lat przyświecają, to rozszarpywanie się planktonu nawzajem jest już tylko i wyłącznie smutne i żałosne :-/
    Masa „kuców” pod wpływem emocji i rozczarowania ( to w większości bardzo młodzi ludzie więc podatni na emocje) deklaruje nie pójście na wybory. Zabawny jest zwłaszcza argument, że olewają prezydenckie a zawalczą w parlamentarnych na jesieni. Na jesieni dostaną jeszcze gorsze cięgi jak nie pójdą po rozum do głowy i nie wystawią jednego bloku.
    Z drugiej strony mamy cwany i do bólu znany atak „autorytetów” i mediów spod znaku GW i TVN 24 na PIS i Dudę. Spora grupa ludzi (część rozmyślnych prowokatorów) wbiła się już na jakiś fejsbukowy antybronkowy portal i straszy Macierewiczem, dominacją Kościoła, dominacją Smoleńska itp. To samo na forach internetowych.
    Trzeba to wziąć na zimną logikę – z Bronkiem mamy dominację PO, przypomnę – Bronek klepnął podwyżkę VAT, podwyżkę składki rentowej, podwyżkę wieku emerytalnego i kradzież kasy z OFE. Następne 4 lata będziemy mieć to samo, VATu jeszcze nie mamy najwyższego w Unii, wieku emerytalnego też bo Szwedzi pracują dłużej, składkę rentową i zdrowotną łatwiej dźwignąć niż zreformować służbę zdrowia, składkę emerytalną też można podnieść skoro już cała idzie do ZUS.
    Ale durnie będą się cieszyć, że przynajmniej nie ma w mediach tyle Macierewicza i Smoleńska, i że prezydent nie słucha się Kościoła. Potem zaczną płakać że ich się łupi, a przed następnymi wyborami znów ich się postraszy Macierewiczem. Genialne, jak ma się do czynienia z emocjonalną, ignorującą logikę rzeszą półgłówków.
    Duda nie jest kandydatem którego popieram. Zagłosuję na niego żeby uniknąć tego co powyżej. Bez klepiącego wszystko jak leci prezydenta, będą musieli albo faktycznie zacząć coś reformować, albo chociaż nie robić nic – czyli nie zdzierać z nas więcej.
    Dominacja Kościoła to bzdet. Łapią się na niego ludzie emocjonalni i mało skłonni do refleksji i chłodnej analizy, podatni na lewicowe idee. Kościół nie zdziera ze mnie pieniędzy, a jak komuś się nie podoba co mówi o np in vitro, to może zignorować. Kontroli z ZUS już nie zignorujesz. Z Macierewicza i Smoleńska można co najwyżej porechotać, aby faktycznie znów Macierewicz mógł zrobić cokolwiek, PIS musiałby rządzić w parlamencie, tzn mieć większość, mieć potencjał koalicyjny, czego już nigdy (na własne życzenie) miał nie będzie. Ludzie nie lubiący PIS nie muszą na niego głosować na jesieni, prawdopodobnie będziemy mieli powtórkę z rządów PO chyba że antysystemowcy i ruch JOW pokażą pazur i zaczną rozdawać karty jako języczek u wagi, zastępując w tym PSL. A więc prezydent nie może być z PO. PO, przyciśnięte z jednej strony przez nie swojego prezydenta, a z drugiej przez rosnący w siłę ruch JOW, musiałoby siłą rzeczy przestać łupić, a nawet zacząć coś działać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook