Wybory prezydenckie 2015: Tanajno, czyli Porażka Bezpośrednia

Pewnie powiecie, że to nic odkrywczego, gdy stwierdzę, że Paweł Tanajno to największa porażka tych wyborów. Zapewne potwierdzi to wynik głosowania. Problem w tym, że porażka takiego błazna, to zarazem porażka Demokracji Bezpośredniej. Nastąpiła totalna klęska wizerunkowa, z której ta idea długo się nie podniesie. Kto to ten Tanajno? Kandydat na prezydenta Demokracji Bezpośredniej. W związku z tym co wyprawia Tanajno od jakiegoś czasu jest to już właściwie Demokracja Beko-średnia.

tanajno1
Paweł Tanajno. Zdjęcie pobrane bezpośrednio ze strony kandydata.

Pawła Tanajno znam „korespondencyjnie” od dość dawna. Byłem uczestnikiem grupy programowej, która dyskutowała nad programem Demokracji Bezpośredniej. To było dość szerokie grono, a nasze opinie wpływały na decyzje programowe w węższym gronie, do którego już nie mieliśmy dostępu. Jak dobrze kojarzę, to wtedy dochodziło do pierwszych ścięć z Tanajno, który najwyraźniej nie rozumiał idei Demokracji Bezpośredniej.Pomimo prób psucia wszystkiego przez Tanajno udało się wyklarować całkiem zgrabny Program Demokracji Bezpośredniej. W skrócie polega  to na szeregu postulatów ustrojowych, które mają przenieść władzę w ręce obywateli, a ograniczyć samowolę „przedstawicieli”. Jak wspomniałem z Tanajna nie rozumieliśmy się od początku. Facet miał tendencję do promowania bardzo szczegółowych rozwiań nie związanych z samym ustrojem, ale takich,  które jemu się podobają. Uważał, że jak będzie już w Polsce demokracja bezpośrednia, to uda się je wprowadzić, bo zapewne podobają się wszystkim. On wie o tym, bo jest najmądrzejszy. Tym samym Tanajno od zawsze próbował promować demokrację bezpośrednią przez pryzmat rozwiązań, jakie rzekomo zostaną wprowadzone po wprowadzeniu Demokracji Bezpośredniej. Jest to jakaś metoda marketingowa, żeby nie reklamować samego produktu, tylko  korzyści, które z niego wypływają, tyle, że w tym przypadku to kula w płot. W efekcie sama demokracja bezpośrednia ginie w potoku obietnic dla frankowiczów czy przedsiębiorców. Wspomnijmy: obietnic rozwiązań, które w ogóle nie muszą wiązać się z demokracją bezpośrednią.

Żeby było żałośniej, to Tanajno wpada w pułapkę swojej taktyki i gdy jest pytany o możliwość wprowadzenia przez mechanizmy demokracji bezpośredniej  rozwiązań, które jemu się bardzo nie podobają, to zaczyna motać o jakiś „standardach”, a nawet, ze pewnych rzeczy nie można dawać pod głosowanie. W wielkim skrócie to wygląda tak: według Tanajno demokracja bezpośrednia jest wtedy i tylko wtedy, gdy wszyscy myślą i głosują tak jak on.

Tanajno ma przy tym swoistą obsesję na punkcie porównywania się do Korwina-Mikke i wyszukiwania różnic na swoją korzyść. Problem w tym, że pod względem narzucania innym swojego punktu widzenia Korwin to niewinny szczeniak przy tym całym demokracie Tanajno.

W ogóle jest to dla mnie zagadką jak ktoś taki mógł stać się twarzą DB w wyborach. Zastanawia mnie to, bo szczegółów nie znam. Bez uprzedzenia zostałem usunięty ze wszelkich grup DB, a nawet zablokowano mi bezpośrednią możliwość komentowania profilu Demokracji Bezpośredniej. Partia jest tak „jawnościowa”, że nie można ustalić ani kto, ani dlaczego wprowadził taka blokadę. Jest to znamienne, bo np. na fb krytykuję poczynania polityków różnych partii (PiS, PO, PSL, KNP etc) , a jeszcze nigdy nikt mnie nie zablokował, tylko partia, która rzekomo „oddaje mi głos”. Dobry kawał. Lider partii odpowiada, że nie zajmuje się fanpage, ani nie chce wskazać kto się zajmuje i z kim można o tym porozmawiać. Umywa ręce, najwyraźniej nie przeszkadza mu stosowanie cenzury przez partię, która szczyci się rzekomą otwartością i komunikowaniem z wyborcami przez Internet. Tak wygląda jawność, przejrzystość i wolność wyrażania poglądów według „Demokracji Bezpośredniej” w praktyce. Nie mam pojęcia ilu innym osobom zablokowano możliwość komentowania profilu, ale wiem, że nie jestem wyjątkiem.

Zeby było ciekawiej to podobno miały być jakieś prawybory kandydata DB. Nic nie słyszałem by zostały przeprowadzone. Ktoś mnie oświeci w tym temacie?

Kolejny poważny problem Demokracji Bezpośredniej to obsadzanie komisji wyborczych z totalnej łapanki. Bez żadnych struktur, tylko werbując nieznanych ludzi przez internet w zamian za dostarczone podpisy poparcia. Hasło tej kampanii to „chcesz sobie dorobić?” Gdybym mógł bezpośrednio komentować profil Demokracji Bezpośredniej, to bym zapytał: „skąd wiecie, że w ten sposób nie wpuścicie do komisji przypadkowych, nieodpowiedzialnych osób? Skąd wiecie, że nie wprowadzicie w ten sposób do komisji sympatyków innych partii, które mają w swoich strukturach znacznie więcej chętnych niż jest komisji?” Przecież w ten sposób DB doprowadza do pogorszenia jakości komisji.

Turkusowa (R)ewolucja
„DB” nie ma najmniejszych szans na to by samodzielnie uzyskać większość pozwalającą na wprowadzanie ustaw, a tym bardziej na zmianę Konstytucji i wprowadzenie swojego programu w życie. Moim zdaniem powinni działać bardziej jako „ruch społeczny”, stowarzyszenie, a nie partia. Już na pewno nie partia uczestnicząca w wyborach pośrednich. Wprowadzanie programu Demokracji Bezpośredniej jest możliwe tylko gdy rożne partie włączą go w swoje programy. Uwaga, to jest możliwe, bo program DB to nie są postulaty ani prawicowe, ani lewicowe. Jak ja bym to widział? DB powinna zrobić znaczący (kilka %?) wynik w wyborach prezydenckich. To byłoby możliwe z normalnym kandydatem, któy rozumie o co chodzi. Z Tanajno oczywiście się nie uda. Akurat na szczeblu wyborów prezydenckich można bardzo ładnie dopasować program DB do kompetencji głowy państwa. Tanajno oczywiście tego nie zrobił, bo po co?
Niektóre sondaże dają Kukizowi już 11%, a „on ma tylko jeden postulat!”. Program zmiany ustrojowej DB jest znacznie lepiej i szerzej dopracowany, niż program Kukiza, a równocześnie zawiera w sobie zmianę ordynacji wyborczej. Kandydat z postulatem wprowadzenia demokracji bezpośredniej mógłby spokojnie zdobyć około 6%, pod warunkiem, że to by nie był Tanajno. To musi być ktoś ogarnięty, kto faktycznie faktycznie promowałby demokrację bezpośrednią, a nie swoje autorskie pomysły na pomoc „frankowiczom”.  Przy kilkuprocentowym wyniku DB kandydaci, którzy wejdą do II tury zaczęliby rywalizować o te procenty zabiegając o zwolenników demokracji bezpośredniej, a nie zwolenników autorskiego programu pomocy „frankowiczom”. To tylko by nagłaśniało receptę na reformy ustrojowe ponad podziałami. Ponieważ Tanajno zdobędzie śladową ilość głosów, to nikt się nie będzie tym wynikiem przejmował, a pomoc „frankowiczom” obiecają wszyscy (i nic to nie wnosi dla idei demokracji bezpośredniej). W wyborach parlamentarnych „DB” powinna naciskać na partie by wprowadzały postulaty programu demokracji bezpośredniej do swoich programów. „DB” jako stowarzyszenie mogłaby popierać konkretne osoby na listach ugrupowań czy to z prawej czy z lewej strony. Ktoś kto ma poglądy lewicowe i popiera „DB” startuje z jednej listy, a ktos kto ma poglądy prawicowe, ale popiera „DB” startuje z innej listy. Tak wprowadzeni posłowie mogą ponad partyjnymi podziałami zrobić „Turkusową (R)ewolucje”. Inaczej się nie da. Postulaty ustrojowe są zbyt drugorzędne dla wyborców by pod tym sztandarem robić jedną partię. Co gorsza posłowie muszą głosować nad konkretnymi ustawami czy rozstrzygać kwestie światopoglądowe. To niedorzeczne by ewentualni posłowie Demokracji Bezpośredniej (których zapewne nigdy nie będzie po wyczynach Tanajno) wstrzymywali się we wszystkih głosowaniach. Jeszcze gorzej jak zaczną głosować, bo zaraz za tym pójda łatki, że np. „Demokracja Bezpośrednia” jest za aborcją albo przeciw i tak dalej. Same z tym kłopoty. Właśnie dlatego zwolennicy DB powinni startować z innych list, tak by w głosowaniach sejmowych mogli reprezentować nie tylko postulat DB, ale i światopogląd reprezentowany przez wyborców danej formacji. Nikt w DB chyba jeszcze tego nie zakumał, a pewnie każdy kto mógł im o tym powiedzieć został w sposób niejawny i niedemokratyczny usunięty z grupy „adoracji Tanajno” i już nie ma głosu. Na razie DB podnosi wrzask zarzucając „kradzież programu”, gdy ktoś zaczyna mówić podobnie jak oni… normalnie jak jakaś sekta. Komuś się tam wydaje, że jedna partia, całkowicie neutralna światopoglądowo i gospodarczo, może zdobyć większość wystarczajacą do zmiany Kontytucji? Pogrzało?

Tanajno tak bardzo sobie nie radzi z postulatem oddawania państwa obywatelom, że nie potrafi nawet odpowiedzieć na pytanie czy opublikowałby rejestr umów Kancelarii Prezydenta. Na razie taką deklarację złożyli: Andrzej Duda, Jacek Wilk, Marian Kowalski i Paweł Kukiz. Tanajno, do którego programu ten postulat pasuje jak ulał nie potrafi…

Z taką taktyką i takimi kandydatami możemy zapomnieć o demokracji bezpośredniej w Polsce. Sama nazwa będzie jeszcze długo wywoływać uśmieszek politowania. Szkoda.

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook