Kino: zobaczyłem „Idę” za kapsel

Dzięki promocji „Żywca” zobaczyłem między innymi oskarową „Idę”. Całe szczęście, że kosztowało mnie to tylko kod z kapsla, bo jak bym wydał pieniądze na bilet, to byłaby najgorzej wydana na kino kasa w moim życiu. Zresztą i tak trochę żałuję, że ostatnie godziny promocji straciłem na takie flaki z olejem.

ida_ver2
Plakat „Idy”

Wiecie, „Żywiec” zrobił taką promocję, że za kod spod kapsla można było oglądnąć film w Internecie. Do wyboru było 101 filmów, w większości kiepskich. Przynajmniej dla mnie bo wybredny jestem. Mimo to było tam kilka ciekawych rzeczy. Na sam koniec poświeciłem jeden kapsel by zobaczyć „Idę”, w końcu film wywołuje dyskusje i dostał Oscara, to wypada wiedzieć o co chodzi.
Nie zdradzając szczegółów napiszę: „nudne jak flaki z olejem”. Swoją drogą zastanawiam się na co poszedł budżet tego filmu. Owszem, w porównaniu do wielkich hollywoodzkich produkcji budżet jest skromny. Jednak sam film też jest skromny jak teatr telewizji. Twórców oczywiście ratuje, że film zarabia już więcej niż kosztował. Jednak mimo wszystko, na co wydano te pieniądze? Na domek z kabelkiem? Na żuka?
Film jak wspomniałem nudny, jego zachwalana „głębia” zbudowana jest na milczeniu, półsłówkach i niedopowiedzeniach. Zatem widz może się okrutnie wysilić intelektualnie i dopowiadać sobie co chce. Jak dopowie sobie coś, co mu się spodoba, to i film mu się spodoba. Oczywiście jako „głęboki i zmuszający do myślenia”. Dla mnie to jednak słaby trik i nuda. Film jest tak nudny, że nawet parodia „Idy” zrobiona przez Shtura jest nudna. Wracając do niedomówień, to że jedna z bohaterek uczestniczyła bardzo aktywnie w stalinowskich zbrodniach też jest takim niedomówieniem, które może umknąć widzowi nieznającemu kontekstu.

Jak to możliwe, że takie coś dostało Oscara? Mam swoją teorię związaną z tym, że już nie raz widziałem różne jury w akcji. Otóż zaobserwowałem takie zjawisko: gdy w rywalizacji bierze udział wiele dzieł na podobnym poziomie, które spełniają kryteria konkursowe, to jurorom bardzo ciężko jest wybrać to najlepsze. Wtedy czasem po prostu wybierają „coś innego”. Tylko dlatego, że jest inne, a nie lepsze. Macie np. szereg filmów z pięknymi plenerami, dobrą grą aktorską, ciekawym scenariuszem i efektami specjalnymi, to trudno wybrać najlepszy. I oto nadchodzi odsiecz: film z widokiem na domek z kabelkiem, drętwym milczeniem i niedopowiedzeniem nawet w kwestii ukazania wypadku samochodowego. Eureka! Coś innego! Nie taka sztampa jak wszędzie! Przesadzam? A pamiętacie co zostało ogłoszone najlepszą pamiątką z Podkarpacia w 2013 roku? Szwajcarska (!) podpałka (!) do grilla. Produkt nie spełniający ŻADNEGO kryterium konkursowego. No ale na pewno był „inny” niż cała sztampa nawiązująca do historii i tradycji Podkarpacia w zgodzie z przyjętymi zasadami konkursu (więcej tutaj). Czasem tak się zdarza, że jury robi coś absurdalnego. Widocznie z Oscarami też tak może się zdarzyć. Trudno o inne wytłumaczenie, chociaż niektórzy gadają o jakimś spisku.

Promocja „Żywca” niestety się skończyła, a mogłem wam polecić tam kilka filmów 100 razy lepszych niż „Ida” np: „Polowanie”, „Lektor”, „Jabłka Adama”. Może gdybym wcześniej sprawdził to ustrzegłbym kogoś przed zmarnowaniem kapsla?

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Krosta 3 marca 2015 Odpowiedz

    Ja o tym filmie dowiedziałem się dopiero wtedy kiedy ktoś z radością oznajmił mi, że polski film zdobył Oscara. To był dla mnie pierwszy sygnał, żeby nie oglądać tego filmu. Do tej pory często mi się sprawdzało, że oscarowe filmy są kiepskie i niewarte oglądania.
    Później jednak usłyszałem kilka pozytywnych recenzji i poleceń od znajomych i pewnie podobnie jak Ty chciałem go obejrzeć.
    Na szczęście z braku czasu jeszcze tego nie zrobiłem, a Twój wpis w porę uchronił mnie przed tym błędem, dzięki 😀

  • Yeri 3 marca 2015 Odpowiedz

    Ja z kolei usłyszałem jeszcze przed zdobyciem Oscara, ale od początku było jasne, żeby tego nie oglądać, bo gorąco polecali mi go Ci sami, którzy zachwycali się „Miastem 44”.
    „Lektor” i „Polowanie” rewelacja.
    „Jabłek…” jeszcze nie widziałem, ale nadrobię, rzuciłem okiem na recenzję i zapowiada się ciekawie.

  • Mitz 3 marca 2015 Odpowiedz

    Heh, a ja się właśnie zbierałem żeby Idę obejrzeć 🙂 Teraz, po twojej recenzji chyba już nie zdołam wykrzesać z siebie entuzjazmu.

    A jak wam się podobali „Bogowie”? Dla mnie film o tyle bliski że parę znajomych osób znało (albo nawet było leczone) przez bohaterów 😉

  • Piotr 3 marca 2015 Odpowiedz Author

    „Bogów” nie widziałem, przymierzam się. Wydaje mi się, ze był w tej promocji, a ja ostatni kapsel na „Idę”…

  • Yeri 3 marca 2015 Odpowiedz

    „Bogów” nie oglądam z tych samych przyczyn co powyżej 🙂 O ile nie zamieścisz entuzjastycznej recenzji to sie nie wybieram 🙂

  • szczurek 3 marca 2015 Odpowiedz

    Aby nie marnować czasu na oglądanie filmu zamieszczam streszczenie scenariusza:
    1. Młoda przyszła zakonnica (nie pamiętam określenia) przed ślubami chce poznać korzenie.
    2. Odwiedza ciotkę, prokurator (która skazywała Polaków na śmierć) od której dowiaduje się, że jest żydówką.
    3. Razem odwiedzają rodzinną wioskę, gdzie młoda dowiaduje się, że jej rodzice zostali zamordowani siekierą przez pazernych polskich chłopów.
    4. Chłop wykopuje szczątki zamordowanych licząc na pozostawienie mu domu.
    5. Pani prokurator upija się i wyskakuje przez okno.
    6. Młoda po przygodnym seksie wraca do klasztoru.

  • Mitz 3 marca 2015 Odpowiedz

    Co do „Bogów” – moim zdaniem najlepszy z filmów które widziałem minionego roku, zrobił na mnie spore wrażenie. Kot, grający Religę jest świetny, pozostali aktorzy też w porządku. Film nieco fabularyzowany, ale według osób które znały Religę i jego współpracowników, większość rzeczy trafiona całkiem nieźle. Fajnie pokazane są problemy prekursorów – związane z oporem środowiska wobec innowacji.
    Film o lekarzach, zupełnie inny od papkowatych amerykańskich filmów do jakich jesteśmy przyzwyczajeni. Poza tym nie jest nudny i ma te „momenty”, które fajnie się wspomina.

    Ja polecam, zdecydowanie 🙂

  • Yeri 4 marca 2015 Odpowiedz

    Szczurek- masz chłopie talent, krótko i dobitnie 🙂
    Mitz- hm, no to zacząłem się wahać przez Ciebie 🙂

  • Piotr 4 marca 2015 Odpowiedz Author

    no szczurek, nie zgodzę się z Tobą.
    1. Film opowiada o dobrych polskich katolikach, którzy ocalili żydowska dziewczynkę ukrywając ją w klasztorze. Niestety oznacza to dla niej odcięcie od korzeni i utratę tożsamości. Nie jest to celowe, po prostu tego wymagało ratowanie życia. Zakonnice starają się by dziewczyna poznała swoich bliskich, żeby wiedziała kim jest.
    2. Odwiedza ciotkę, o której dowiadujemy się, ze jest Żydówką zaangażowaną w zbrodniczy aparat terroru stalinowskiego w Polsce. Postać Żydówki pokazana jest w sposób odpychający, jako osoba zdegenerowana moralnie, arogancka, nadużywająca przywilejów władzy i okrutna, która dużymi dawkami alkoholu zabija w sobie resztki sumienia. Zapewne wie, że popełnia zbrodnie, ale nie umie tego przyznać nawet przed sobą. Możemy przypuszczać, ze jest to skutek odgrywania się na przypadkowych osobach za krzywdy poniesione przez jej rodzinę.
    3. Razem odwiedzają domek z kabelkiem gdzie mieszkała ich rodzina zamordowana prawdopodobnie w czasie wojny. Ale przez kogo? Wersja z polskim chłopem nie ma szans się utrzymać. Może ten człowiek jest tylko świadkiem zbrodni? Ciotka go naciska ubeckimi metodami sugerując, że może użyć swojej władzy, żeby go oskarżyć. Mężczyzna wie, że to by oznaczało metody przesłuchań po których przyzna się do wszystkiego. Rozpłakał się. Ostatecznie zgadza się pokazać miejsce ukrycia zwłok prosząc tylko by nie wyrzucać go z domu z kabelkiem. To wykluczone by dysponując władzą i kontaktami ta okrutna kobieta pozostawiła bez kary sprawcę zbrodni, podczas gdy równocześnie odgrywa się na niewinnych ludziach. To byłoby niedorzeczne, nieładnie posądzać autora scenariusza o taki absurd!
    5. Pani prokurator zdała sobie sprawę, że prawdziwych sprawców zbrodni nigdy nie znajdzie oraz, że jest potworem, który gnębił niewinnych. Sama sobie wymierza karę. Tym samym scenarzysta pokazuje na co jego zdaniem zasługują stalinowscy sędziowie i prokuratorzy.
    6. Jaki seks? To przytulanie było. Młoda pomimo, ze zna swoje korzenie wybiera życie w kulturze dobrych ludzi, którzy ocalili jej życie, a nie w zbrodniczym systemie, który mógł jej zapewnić karierę i immunitet.

    Jak wspomniałem wcześniej, ten film to takie niedomówienia i półsłówka, że można sobie dośpiewać dosłownie wszystko 😉

  • Piotr 4 marca 2015 Odpowiedz Author

    A odnośnie budżetów to dodam, ze chłopaki z Rzeszowa bodaj w 2006 roku zrobili 60-minutowy film „Manna” przy budżecie około 300 zł (słownie: trzysta złotych). Ogląda się to 100x lepiej niż „Idę”.

  • Szpieg 7 marca 2015 Odpowiedz

    Bogów oglądaliśmy z Anką i spodobali nam się. Dobrze zagrany film.
    Potem podesłałem DVD mojemu ojcu, który w tych dokładnie czasach był szefem działu zaopatrzenia Śląskiej Akademii Medycznej (dziś Uniwersytet), i większość z tej ekipy znał osobiście, plus wiedział dobrze z brakami czego i jakimi problemami można się było spotkać organizując cokolwiek w ramach Akademii. I jemu też się spodobał ten film, więc nie jest nigdzie jakoś szczególnie przerysowany. Ponoć wymuszanie, „kombinowanie” czy wręcz podpierdalanie materiałów, odczynników, sprzętu czy paliwa było na porządku dziennym, bo tylko w ten sposób można było cokolwiek zorganizować 😀
    Idę obejrzę z uwagi na to co teraz napisałeś Hauer 🙂 Pewnie kiedyś puszczą ją na HBO czy Canal+. Ciekawe co ja sobie wyciągnę z tych niedomówień 😛
    Otwórz kiedyś wątek o „Grze o Tron”, chętnie sobie z Wami o tym pogadam :)))

  • Yeri 7 marca 2015 Odpowiedz

    Szpieg- pamiętam co Twój Stary o tym opowiadał i o „operowaniu na kacu” 🙂
    Igi jeszcze nie widziałem, jakoś sie nie mogę zabrać, ale po tym to jednak muszę, tylko bez kupowania piwa 🙂
    Nowy sezon Gry u bram, fakt, otwórz wątek Hauer.

  • Piotr 8 marca 2015 Odpowiedz Author

    Tak przy okazji to budżet tego filmu był mniejszy niż budżet naszego województwa na promocję w jednej tylko linii lotniczej: http://piotrdyminski.pl/2014/10/15/pan-samochodzik-w-dolinie-smierci-czyli-jak-zmarnowac-kase/

  • Yeri 8 marca 2015 Odpowiedz

    Miałem obejrzeć „Idę”, ale jakoś tak zamiast tego zobaczyłem film z 1969 roku „Co jest w człowieku środku”, niecała godzinka, bardzo fajny film, mimo wszystkich manier z tamtego czasu.
    Bardzo fajne zagranie niedopowiedzeniem i otwartym zakończeniem, a przy tym bardzo prosta konstrukja filmu, warto zobaczyć kto nie zna.
    A ja zbieram siły na „Idę” 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook