Krosno: publiczny rejestr umów

Ile Krosno wydaje na papier do drukarek, a ile na koszenie trawników? Ile płacimy za prowadzenie „fan page” na Facebooku? Ile należy się za budę dla psa w przytulisku? Kto wykonał dębowy stół dla Urzędu Miasta? Te wszystkie informacje mogą być dostępne dla każdego mieszkańca na „kliknięcie myszką”. Mogą być dostępne… ale nie są.

Czym jest publiczny rejestr umów? Chodzi o to, aby Urząd Miasta informował na swoich stronach o wszelkich umowach zawartych na dostawę usług lub towarów. Nie chodzi tu tylko o wielkie przetargi, ale o wszelkie umowy. Jeśli urząd miasta kupuje papier, długopisy czy dębowy stół, powinien o tym poinformować tak samo jak o umowie zawartej z firmą zajmującą się promocją na Facebooku. Obywatel ma prawo wiedzieć o wszystkich wydatkach urzędu.

Takie rejestry pojawiają się już w innych miastach. Pozytywne przykłady to Złotoryja czy Gdańsk.

Mapa
Kliknij w obrazek, żeby zobaczyć w których miejscowościach są już dostępne publiczne rejestry umów.

Wiedząc o tym, że każdy wydatek jest jawny i może zostać krytycznie oceniony decydent bardzo dba o to, aby zapłacona kwota zapewniała dobrą jakość za dobrą cenę. To oczywista oszczędność i ochrona przed nieprawidłowościami.

Jednocześnie obywatele widząc, jak pieniądze są wydawane i co ile kosztuje, mogą się z tego uczyć. Niektórzy porównują ceny pomiędzy gminami i tak zaczyna się wspólne myślenie o tym, jak wydać pieniądze najlepiej. Jedni dowiadują się, ile kosztują kontrakty z prasą, ile dostaje zleceń konkurencja i czy nie jest faworyzowana, a inni szukają sposobów na zlecenie tych samych prac za niższą stawkę.

Sprawdziłem już, że rejestr umów jest sporządzany na wewnętrzne potrzeby Urzędu (czyli ta praca i tak jest wykonywana). Teraz chodzi tylko o to, żeby ten dokument w jakiejś formie udostępnić obywatelom.

Upublicznienie rejestru jest korzystne dla samego Urzędu. Dzięki temu obywatele będą mogli sami wyszukać i sprawdzić informacje np. na BIP zamiast obciążać urzędników wnioskami o dostęp do informacji publicznej. Zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej (Art. 10)  „Informacja publiczna, która nie została udostępniona w Biuletynie Informacji Publicznej lub centralnym repozytorium, jest udostępniana na wniosek„.

Na razie nie jest łatwo. O rejestr umów zwróciłem się z obszernym uzasadnieniem 19 listopada 2014 roku. Prosiłem o zestawienie umów oraz o zamieszczenie ich na BIP. Przedstawiłem szeroka argumentację, przekonując, że warto rejestr umieścić w Biuletynie Informacji Publicznej. Ponadto w oparciu o wyrok Sądu Najwyższego (z 8 listopada 2012 r.  sygn. akt I CSK 190/12)  uzasadniłem, że nie ma podstaw do ukrywania imion i nazwisk osób zawierających umowę z gminą. „Ujawnienie imion i nazwisk osób zawierających umowy cywilnoprawne z jednostką samorządu terytorialnego nie narusza prawa do prywatności tych osób”.
16 stycznia 2015 otrzymałem plik z danymi. Niestety pomimo uzasadnienia dołączonego do wniosku w dostarczonym mi rejestrze brak jest danych na temat osób fizycznych, zostały one „wycięte”. Wygląda to o tyle komicznie, że np. w złączniku do uchwały budżetowej podawane są imiona i nazwiska osób prywatnych, które otrzymują dotacje na ochronę zabytków, a w rejestrze umów, o który zwróciłem się w trybie dostępu do informacji publicznej usuwa się nazwiska osób, do których te dotacje trafiają.

Biorąc pod uwagę liczbę jednostek samorządu w Polsce udostępnianie rejestrów umów jest nadal nowością. Nic nie stoi na przeszkodzie by Krosno było jednym z pierwszych miejsc, gdzie taki rejestr udostępnia się obywatelom. Tym bardziej, że Piotr Przytocki, obecnie prezydent naszego miasta, jeszcze w 2002 roku mówił „Nie można chować głowy w piasek, tylko trzeba wyjść do ludzi i wyjaśnić. Jeśli są jakieś kwestie sporne, trzeba je rozwiązywać. To się wiąże z jawnością działań, o których piszę w programie. Nie można po prostu zatajać decyzji czy kwot, które są gdzieś tam wydawane nie wiadomo na co. To ma być jasne, oczywiste i widziane przez każdego mieszkańca i odczytywane jednoznacznie. Brak informacji powoduje plotkarstwo na mieście i domniemanie na przykład, że ktoś jest skorumpowany”. Przypominałem o tej wypowiedzi tutaj.
Dokładnie o to chodzi: o jawność działań, ucięcie plotek, tak by było jasne i oczywiste dla każdego na co wydawane są pieniądze. Te kwoty i umowy nie są tajne, one są informacją publiczną, tylko niełatwo dostępną. Mój wniosek był realizowany przez prawie 2 miesiące, a żeby uzyskać pełną informację prawdopodobnie będę musiał złożyć skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook