Krosno: „Sprawa Hejnara jest nietuzinkowa”

Sąd Okręgowy odroczył wydanie wyroku w sprawie Janusza Hejnara bo jest „nietuzinkowa”. Sprawa badana jest od około 7 lat, w międzyczasie zapadły dwa wyroki uniewinniające, ale jeszcze żaden nie jest prawomocny. Wyrok w Sądzie Okręgowym ma zapaść 10 grudnia.

jh
Jeden z artykułów prasowych o tej sprawie

O sprawie Janusza Hejnara pisałem już nie jeden raz. W skrócie: facet dostał zezwolenie na budowę piekarni. Następnie rozpoczął prace budowlane, początkowo własnymi siłami, przygotowując teren, na którym chciał wznieść piekarnię. Równocześnie uiszczał opłatę za zamianę działki rolniczej, na działalność gospodarczą, bo chciał prowadzić działalność gospodarczą – piekarnię. Jak twierdzi, dokonał wyrównania terenu, usunął stary silos do gaszenia wapna i płytę po budynku gospodarczym, która kolidowała z dojazdem do inwestycji. W międzyczasie prowadził korespondencję z Urzędem Miasta np. w sprawie podziału działki, czy zrobienia drogi zjazdowej. W pismach pojawia się określenie „dla powstającego zakładu”.  W efekcie, w 2008 roku, nowy kierownik budowy, przejął teren w pełni przygotowany do realizacji właściwej części zadania: wykopów, wylania fundamentów, wznoszenia ścian itd. Przez cały czas prace nadzorował kierownik budowy, doglądał wykonywane prace, robił wpisy w Dzienniku Budowy. W międzyczasie budowa była kontrolowana przez Nadzór Budowlany, który nie dopatrzył się niczego, co miałoby spowodować uznanie budowy za nielegalną. Wreszcie piekarnia ruszyła, zatrudnia ludzi, a Pan Janusz piecze i sprzedaje chleb.

Niestety w międzyczasie Rada Dzielnicy Suchodół zawnioskowała o zmianę trasy drogi obwodowej w taki sposób by przebiegała ona przez działkę Hejnara. Tu mamy pewien problem z jawnością działań władzy, bo to czym zajmuje się rada Dzielnicy nie jest w zasadzie ogłaszane. Nie za bardzo wiadomo też skąd się wziął ten pomysł. Pan Janusz zatem nie wiedział, że Rada ma takie pomysły, ani nie mógł jej poinformować, że przecież prowadzi tam budowę, na którą ma zezwolenie. Sama Rada tego nie sprawdzała zakładając, że wszystko na trasie sprawdzi już Urząd Miasta. To założenie było błędne, bowiem urzędnicy uznali, że jak Rada Dzielnicy tak wnioskuje, to zapewne jest to propozycja optymalna i sprawdzona. Przystąpiono do nanoszenia zmian w dokumentach planistycznych. Pan Janusz w efekcie został wezwany przez prezydenta Piotra Przytockiego do wstrzymania „nielegalnej budowy”, którą rzekomo miał rozpocząć bez zgłoszenia rozpoczęcia robót. Tu jeszcze jest komicznie, bo szybko okazało się, że zgłoszenie robót nastąpiło i było przyjęte w Urzędzie Miasta. Później był wspomniane kontrole, które niczego złego nie wykazały. Jednak pomimo to prezydent ani nie zrezygnował ze zmiany planów, ani nie odpuszczał. Do prokuratury poszło pierwsze zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Hejnara. Zaczęło się. Sprawa toczy się już prawie 7 lat. tymczasem w 2010 roku, bez żadnego wyroku, pomimo wyników kontroli Nadzoru Budowlanego, odrzucono uwagi Janusza Hejnara zgłaszane do planów zmiany trasy drogi mówiąc na komisji geodezyjnej, że „budowa piekarni jest nielegalna” (oczywiście terminu Komisji nikt nie ogłaszał, temat omawiano za zamkniętymi drzwiami). Wbrew konstytucyjnej zasadzie domniemania niewinności potraktowano Janusza Hejnara jak przestępcę. Żeby było ciekawiej to wśród świadków obciążających przedsiębiorcę zeznaniami byli: ówczesny przewodniczący komisji geodezyjnej i Naczelnik Wydziału Geodezji. Sprawę prowadzi się bardzo wnikliwie, pobiera się próbki gleby, analizuje zdjęcia lotnicze. Nie żartuję. Przez cały czas gmina Krosno występuje jako „poszkodowany”. Pytam, czym została „poszkodowana”? Otwarciem nowego zakładu pracy? No nie. Tym, że trzeba będzie wypłacić odszkodowanie w razie budowy drogi w miejscu piekarni? Nie przesadzajcie, przecież miał zezwolenie na budowę, które nie było wygaszone, ani uchylone jakimkolwiek wyrokiem czy decyzją Nadzoru. Zmieniając plany Urząd musiał brać pod uwagę koszt wypłaty odszkodowania za inwestycje Hejnara. Więc gdzie jest ta „szkoda”?

Ciekawe, że innych spraw nie prowadzi się równie wnikliwie. W „sprawie Hejnara” oskarżenie próbuje usilnie udowodnić, że „inwestor posłużył się Dziennikiem Budowy, który to Dziennik poświadczył nieprawdę”. Tymczasem w innej sprawie prokurator ma zeznania radnych, którzy przyznają, że wspólnie i w porozumieniu zdecydowali o wpisaniu do dokumentu nieprawdy. Rada Miasta się tym dokumentem cały czas posługuje! I co? Nic, sprawa umorzona, nawet nie trafiła do Sądu, żadnych zarzutów. Widocznie sprawa była tuzinkowa…

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook