Wybory w Krośnie 2014: czy dziennikarz może się nadawać na radnego?

Zgodnie z przewidywaniem zaczęły się anonimowe, pozbawione konkretów ataki na moją osobę i mój start w wyborach. Niektórzy ludzie próbują budować narrację, że „jak Dymiński jest dziennikarzem, to mu nie wolno kandydować”. Szkoda, że wypisują to anonimowo, mogłoby być zabawnie, gdyby się przyznali kim są.

pd2014

Oczywiście jestem dziennikarzem i startuję w wyborach samorządowych. Czy to grzech? Wiele jest takich przypadków w całej Polsce, proszę nie dyskryminować tej grupy! Akurat dziennikarze lokalni są jednymi z najlepiej przygotowanych osób do pełnienia funkcji w samorządzie. Proszę zauważyć, że większość kandydatów nawet nie ma pojęcia jakie są uprawnienia jednostki samorządu, do której kandydują. Jest gorzej, w ostatniej kadencji w Krośnie okazało się, że nawet doświadczeni samorządowcy nie znają obowiązujących ich ustaw! Na tym tle zazwyczaj dobrze wykształcony i zorientowany dziennikarz wypada dobrze. Dziennikarze znają realia samorządu, znają potrzeby mieszkańców, znają też większość ludzi, z którymi przyjdzie im współpracować jeżeli zdobędą mandat. Dlaczego mają nie startować? Dlatego czasem zdarza się, że np. radnym w gminie jest lokalny dziennikarz. Zdarza się też, że dziennikarz zostaje np. burmistrzem. Ba, taki „guru dziennikarstwa” (przynajmniej dla niektórych moich krytyków) jak Adam Michnik, to nawet był równocześnie redaktorem i posłem. Inna rzekomo bezstronna dziennikarka przyjaźnie traktująca jedną taką partię została doradcą wojewody, a po tym przejściowym okresie kandyduje na burmistrza.

Może odpowiem na pytanie: dlaczego ja w ogóle startuję? Właśnie dlatego, że jak tylko obserwuję i komentuję stojąc obok, to spotykam się z zarzutami: „każdy potrafi gadać i krytykować, sam wystartuj, pokaż co Ty byś zrobił na naszym miejscu!” Problem w tym, że jak już zgłaszam swój start to chyba zaczyna się strach u konkurencji. Przy okazji też niektórzy dziennikarze próbują to wykorzystać do ataku na mnie. Tak się niestety składa, że prawdziwych lokalnych dziennikarzy praktycznie już nie ma (zresztą opisano to celnie w natemat). Media są często uzależnione w jakiś sposób od lokalnej władzy i wygodnie jest im niektórych tematów nie poruszać. Przykład: wiele lokalnych mediów było poinformowanych o wyrzucaniu obywatela z komisji Rady Miasta i co? Cisza. Zamach na prawo fundamentalne z punktu widzenia wolności prasy w demokratycznym kraju, a przechodzi bez echa w spolegliwych mediach. Podobnie bezczelne ukrycie projektów uchwał w sierpniu tego roku. Wszyscy udają, że problemu nie ma. To znaczy prawie wszyscy, bo jak jeden Dymiński to opisze, to inni wychodzą na mało spostrzegawczych lub układnych wobec władz. Zatem jak wspomniałem: teraz korzystają z okazji i podgryzają.
Widząc, że ze strony dziennikarzy nie ma tak naprawdę działania kontrolnego wobec lokalnej władzy postanowiłem podjąć inne działania. Z jednej strony zwracam się do wymiaru sprawiedliwości, a z drugiej startuję sam, by dać obywatelom wybór, alternatywę. Jeżeli uzyskam mandat, a dla redakcji będzie to niewygodne, to trudno, najwyżej na 4 lata zrezygnuję z dziennikarstwa, a będę tylko prowadził blog.

Żeby było zabawniej, to ataki na moją osobę wypływały swego czasu między innymi od dziennikarza, który był członkiem partii, pracował w partyjnym biurze i startował do sejmu jako kandydat-dziennikarz. Tutaj idealnie pasuje określenie hipokryzja. Ciekawe czy te dzisiejsze anonimy też są jakoś z nim związane?

Ataki na startujących w wyborach dziennikarzy uważam po prostu za brudną próbę dyskredytowania konkurencji. To czy dany dziennikarz jest wiarygodny nie zależy od tego czy korzysta ze swojego biernego prawa wyborczego, to zależy od tego czy potrafi zachować obiektywizm, a oceniają  go jego odbiorcy i weryfikuje rynek. Jak na razie tą weryfikację przechodzę pomyślnie. Skąd zatem te zajadłe ataki? Może po prostu niektórym nie mieści się w głowie, że ktoś może być uczciwy? Że naprawdę startuje w wyborach, bo chce by w samorządzie było więcej jawności, a mniej nepotyzmu i głupoty? Naprawdę niektórym trudno jest pojąć, że ktoś stara się rzetelnie opisywać rzeczywistość jako dziennikarz? Zaraz musi iść za tym jakaś teoria spiskowa?

Radzę uważać na „bezstronnych dziennikarzy”, którzy promują władze, przemilczają lub atakują opozycję bo w ten sposób po prostu bronią swoich zleceniodawców. Pamiętajcie: nie ma dziennikarzy bez poglądów. Dziennikarze mogą otrzymywać od władzy zlecenia, a za to mogą przymykać oko np. na brak jawności. To jest ok, nie ma problemu z „etyką”. Dziennikarze mogą dostawać od zaprzyjaźnionych polityków stanowiska, które nie pochodzą z wyborów (doradców, rzeczników) i to też jest „bardzo etyczne”. Dopiero jak dziennikarz poddaje się demokratycznej procedurze korzystając z zapisanego w Konstytucji biernego prawa wyborczego, staje się wrogiem publicznym, przynajmniej dla niektórych osób.

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • lobbysta 2 listopada 2014 Odpowiedz

    Powodzenia Piotrku w walce z tym buractwem. To jest zaciężna armia Przytockiego, tzw. „Przytosie” ich trzeba wyplewić… masz mój głos!

  • AtakTrolli 2 listopada 2014 Odpowiedz

    To pewnie te trolle, opłacane przez państwo, które wypisują na necie różne niezwiązane z rzeczywistością farmazony. Te same trolle, które są żywione naszymi pieniędzmi przez państwo…

  • abcd 2 listopada 2014 Odpowiedz

    Widzę że strasznie chcesz się dowartościować pisząc o rzekomych anonimach…kim Ty jesteś? Myślisz że kogoś to obchodzi czy startujesz czy nie? Przecież i tak jesteś tylko zapychaczem listy…oczywiście marzy Ci się kariera jak Twojego idola Hejnara, którego wypromowałeś jakąś niby walką z nim biednym uciemiężonym przez włądzę…żenada

  • Hhin 2 listopada 2014 Odpowiedz

    Himalaje hipokryzji, Himalaje…

    Dobry obyczaj nakazuje, że gdy dziennikarz przechodzi do polityki, kupuje bilet w jedną stronę. To jest takie trudne do pojęcia ?

    Co to kogo obchodzi, że gdzieś w Polsce też są „dziennikarze”, którzy startują w wyborach ? W Polsce byli także burmistrzowie i prezydenci, którzy rządzili miastami z więzienia. I czego to dowodzi ? Że są ludzie i …… ???

    Tak Pan głośno dopomina się o standardy, których Pana zdaniem nie ma w Krośnie. I ok – zgadzam się, że wywalanie ludzi z komisji RM jest idiotyczne. Ale jeśli to jest główny powód, dla którego Pan startuje w wyborach, to mocno to naciągane i lepiej się wysilić na wymyślenie czegoś poważniejszego. Pomijam, że przeciętny obywatel ma w d…. pracę komisji RM, bo na ogół wtedy pracuje, i z jego punktu widzenia to nawet gdyby ogłaszać na kazaniach we wszystkich kościołach o terminie i miejscu posiedzeń komisji, to zainteresowanie byłoby znikome. Ale oczywiście, niech będzie pełno informacji o terminie pracy komisji – jestem za. Tylko jeśli to jest fundament motywacyjny do startu w wyborach, to dla mnie taka kandydatura nie ma sensu. To nie jest główny problem mieszkańców ani miasta, ani powiatu, ani województwa – więc stracony mandat (hipotetycznie – wszyscy wiemy że i tak go nie będzie 🙂

    Reasumując – to jest niedopuszczalne pomieszanie z poplątaniem. Uczciwy dziennikarz sam powinien wiedzieć, czego mu nie wolno, i szanować to, że jest okiem i uchem obywatela (przy najmniej w teorii). Jeżeli natomiast w ramach „niby” rzetelnego dziennikarstwa prowadzi zajadłą krytykę poczynań władz, a później sam stara się tą władzę przejąć, to oczywiście nic się nie dzieje – motywy wspomnianej krytyki nie budzą wątpliwości i nie podkopują wiarygodności, co nie ?? Kto by się tam przejmował takimi drobiazgami, raz dziennikarz, raz polityk, później znów dziennikarz a za 4 lata znowu polityka. I tak w koło, beczka śmiechu. Angażowanie się dziennikarzy w działalność polityczną jest sprzeczne z etyką tego zawodu i w zasadzie nie ma tu miejsca na polemikę.

    Na koniec przykład równie rzetelnych kolegów z K24. Pan wspomina coś o tym ,że tam ktoś startował kiedyś z partii itd. Ok – startował, poległ, założył portal, nie startuje. Nie widać różnicy ???

    Podobnie koleżanka z Jasła. Pracowała w TV, odeszła do polityki, szlus. Nie widać różnicy, co ?? Czy w trakcie pełnienia zawodu dziennikarza ktoś się angażował politycznie ? (przy najmniej oficjalnie, bo jednak jest różnica między tendencyjnością, a partyjną listą).

    I na koniec wisienka – załóżmy, że Pan zdobywa mandat, i wchodzi do koalicji rządzącej sejmikiem. I co wtedy ??? Mam rozumieć, że nie będzie żadnych zastrzeżeń do Pańskiej wiarygodności, gdy np. będzie Pan relacjonował Krośnianom przekaz z prac władzy sejmikowej ? Tak Pan to widzi ? To gratuluje.

  • Piotr 2 listopada 2014 Odpowiedz Author

    @abcd dziękuję za Twój wpis. Sprawa Pana Janusza i sposób podejścia do niej samorządowców i dziennikarzy mobilizuje mnie do działania.

  • Yeri 2 listopada 2014 Odpowiedz

    abcd pisze: „Widzę że strasznie chcesz się dowartościować pisząc o rzekomych anonimach…kim Ty jesteś?”

    Kim jest Piotr to akurat wiadomo. Nie pisze po nickiem jak Ty czy ja, tylko pod własnym imieniem i nazwiskiem.

    abcd pisze: ” Myślisz że kogoś to obchodzi czy startujesz czy nie? ”

    Kogoś na pewno. Mnie na przykład. I Ciebie, bo tu piszesz, niekonstruktywnie i hejtersko, czyli coś Ci na wątrobie leży.

    abcd pisze: „jak Twojego idola Hejnara, którego wypromowałeś”

    O. Czyli jednak wiesz kto to jest Piotr. A jeżeli Twoim zdaniem umie kogoś wypromować, to znaczy, że ktoś się z jego zdaniem liczy. I zapewne to Ci na rzeczonej wątrobie leży.

  • Piotr 2 listopada 2014 Odpowiedz Author

    @Hhin myli Pan trochę faktów, nie wiem czy z niewiedzy czy specjalnie. Odnośnie standardów przeoczył Pan, że dziennikarze w Krośnie akceptują ich łamanie przez samorządowców. Co do motywów startu to w oprzeć nich i przyszłych wpisach coś więcej się Pan dowie.
    Jeżeli zarzuca mi Pan brak rzetelności to proszę o konkrety. Nie podał ich Pan.zarzut „zajadłej krytyki” jest całkowicie hybiony, po prostu na tle dziennikarzy głuchych i ślepych na łamanie podstawowych zasad się trochę wyróżniam.
    Odnośnie kolegi z k24 przypominam, że startował jako dziennikarz. Na dodatek jego postawa się diametralnie zmieniła gdy jego dawni partyjni koledzy wzięli władze w Krośnie.
    Na koniec, czy gdybym został wybrany, a nie relacjonował sejmiku, to byłby dla Pana problem?

  • Yeri 2 listopada 2014 Odpowiedz

    Hhin napisał : „. I ok – zgadzam się, że wywalanie ludzi z komisji RM jest idiotyczne”.

    Nie. To nie jest idiotyczne. Idiotyczne są tłumaczenia się naszej lokalnej władzy z takich bezprawnych działań. A takie działania są właśnie bezprawne. I jako bezprawne powinny być rozliczane. Sprawa Hejnara (żeby daleko nie szukać) dobitnie pokazuje co się dzieje, jak władza jest bezkarna i nagina prawo do swoich celów. Piotr nagłasnia sprawe od kilku lat i z wamian za to ma tylko „hejt” podobnych Tobie osób. Więc logiczne jest, że zgodnie z zasadami demokracji próbuje z tym coś zrobić. Chwała mu za to.

  • Hhin 2 listopada 2014 Odpowiedz

    Hejt ? Bez przesady… A wyrzucanie z komisji RM jest idiotyczne, bo z politycznego punktu widzenia to jest samobój, stąd idiotyzm takiego działania.

    Brak rzetelności – powtarzam do znudzenia – sam start w wyborach przez dziennikarza jest podważaniem jego własnej wiarygodności. To nie jest skomplikowane i jako bystrzaki nie udawajcie że tego nie rozumiecie. Dla mnie nie jest standardem łączenie dziennikarstwa z polityką. Nawet takie „tuzy” dziennikarstwa jak Sakiewicz, Lichocka, Pospieszalski, Stankiewicz E., mimo ewidentnej sympatii politycznej (bo każdy ma poglądy przecież), nie wskakują na listy wyborcze. Bo w normalnych warunkach w normalnym kraju to jest właśnie standard – albo jestem dziennikarzem, albo idę do polityki.

    To czy się Pan wyróżnia pozytywnie jako dziennikarz proponuję zostawić czytelnikom…

    Co do K24 to powtarzam – nie jest w dobrym tonie robić coś niefajnego i mówić, że przecież inni też tak robią/robili. To niczego nie dowodzi a moje zdanie o rzetelności w/w wyraziłem.

    Na koniec – tak – byłby to dla mnie problem, bo od dziennikarza, który zajmuje się samorządem oczekuje rzetelnych relacji z jego prac. Mam rozumieć, że dzieląc tort władzy stałby się Pan spolegliwy jak inni dziennikarze z Krosna, których krytykuje Pan za bierność i nie dotykanie niewygodnych tematów i zaprzestałby Pan relacjonowania prac samorządu tylko dlatego, że byłby Pan nazwijmy to „u żłoba” ? Kiepsko

  • Yeri 2 listopada 2014 Odpowiedz

    Hhin napisał: „Hejt ? Bez przesady… A wyrzucanie z komisji RM jest idiotyczne, bo z politycznego punktu widzenia to jest samobój, stąd idiotyzm takiego działania.”

    No cóż, chyba niezupełnie, bo nasza kochana władza stosuje te metody z powodzeniem od dłuższego czasu i jakoś nie widać, żeby to było dla nich polityczne samobójstwo, bo wciąż są u przysłowiowego żłoba. Podtrzymuję, że idiotyczne są ich tłumaczenia, co nieraz zostało tu wykazane i jakoś jednak nikomu to nie specjalnie zaszkodziło.

    Hhin napisał: „Mam rozumieć, że dzieląc tort władzy stałby się Pan spolegliwy jak inni dziennikarze z Krosna, których krytykuje Pan za bierność i nie dotykanie niewygodnych tematów i zaprzestałby Pan relacjonowania prac samorządu tylko dlatego, że byłby Pan nazwijmy to „u żłoba” ?”

    A to już niczym nie poparte spekulowanie w sposób bardzo pejoratywny dla Piotrka, ergo „hejt”.

  • Hhin 3 listopada 2014 Odpowiedz

    Ja odpowiedziałem hipotetycznie na postawione przez Pana Dymińskiego pytanie. Także jeśli to jest hejt to sorry ale przesadzasz(chyba, że Pan Dymiński poczuł się urażony to przepraszam za porównanie)

  • Yeri 3 listopada 2014 Odpowiedz

    Hhin- chyba troszkę inaczej pojmujemy słowo „hejt”, wg mnie to, czy ktoś „hejtuje” nie zależy od odczuć osoby „hejtowanej” (możesz równie dobrze kogoś urazić pisząc same fakty), to raczej polega na celowym przypisywaniu komuś złych intencji w sposób niemerytoryczny. Nie zrozum źle- twoje wypowiedzi są zwykle poparte argumentami i podejmujesz rzeczową polemikę (w odróżnieniu o osób typu abcd), ale w ostatnim przytaczanym powyżej zdaniu sporo się wg mnie zagalopowałeś- Piotr zapytał tylko, czy przeszkadzałoby Ci gdyby zaprzestał relacji z sejmiku po ewentualnym sukcesie, a Ty zaimputowałeś mu, że planuje przyjąć służalczą postawę, ergo zmienić dotychczasowe zachowanie o 180 stopni. Podkreśliłeś to słowem „kiepsko”- oczywiście z całym szacunkiem dla Twojego zdania, do którego masz prawo, ale to właśnie uważam za „hejt”, bo ta opinia nie wynika z jakiś racjonalnych przesłanek/wypowiedzi Piotra.

  • Piotr 4 listopada 2014 Odpowiedz Author

    @Hhihn, zauważam, że bagatelizujesz łamanie prawa przez samorządowców. Tak moim zdaniem oni łamali prawo: Konstytucję, Ustawę o Samorządzie, Ustawę o Dostępie do Informacji Publicznej. Zresztą przynajmniej w jednej z tych spraw będzie doniesienie.
    To nie ta sama skala co działanie wbrew niepisanej zasadzie wymyślonej z powodu mediów publicznych. Media publiczne są finansowane ze środków pobieranych pod przymusem, a dziennikarze są tam ewidentnie z politycznego klucza, co widać po tym kto jest zwalniany i zatrudniany, jakie programy wchodzą, a jakie spadają przy zmianie władz.Zresztą wspominana zasada właściwie nie jest przestrzegana.

    Co do tego pana z K24, to ja nie twierdzę, że on zrobił wtedy coś złego! Ja nie mam nic przeciwko temu, żeby dziennikarze ujawniali swoje poglądy. Dopiero teraz uważam, że kolega z K24 postępuje niewłaściwie. On z jednej strony współpracuje z jednym komitetem, a jest napastliwy wobec innych udając bezstronnego. To jest nie w porządku, a nie to, że sobie kiedyś wystartował z ludźmi, których dziś popiera.

    Na koniec, w tym co napisano w „natemat” jest wiele prawdy. Gdyby lokalni dziennikarze nie ignorowali takich przypadków jak ograniczanie dostępu do Komisji, to nawet bym nie myślał o tym, by zmieniać rzeczywistość od tej drugiej strony.

    Tymczasem do Sejmiku idę dlatego, że wyborcy wkręcani są przez polityków i dziennikarzy w sztuczną walkę pomiędzy PiS, a PO. Te ugrupowania niestety robią to samo, kłócą się o sprawy trzeciorzędne jak ptaszek w logo, albo o stołki (czystki polityczne na stanowiskach np. w WORD, w szpitalach), a na głupoty zgodnie wyrzucają miliony. Jak wejdę do sejmiku to będę z tym walczył zarówno jako samorządowiec jak i felietonista.

  • Hhin 4 listopada 2014 Odpowiedz

    Nie zmienia to meritum – moim zdaniem dziennikarze (podobnie jak wymiar sprawiedliwości np.) nie powinni czynnie angażować się w politykę, bo to jest wypatrzenie idei zawodu (moje zdanie) opartego na rzetelności i bezstronności – w polityce tak się nie da.

    Nie bagatelizuje sprawy jawności prac komisji samorządu, podkreślałem – niech będą jawne, ale to jest problem trzeciorzędny w całej palecie innych, których nikt nie potrafi rozwiązać a które z pewnością są dla obywateli znacznie ważniejsze i poważniejsze. Zaręczam Panu, że jeśli zaczną publikować terminy i miejsca posiedzeń, to zainteresowanie będzie marginalne, bo tym ludzie nie chcą żyć.

    Szanowny Panie Yeri – ja niczego nie imputuje. Pytam tylko, czy gdyby Pan Dymiński został radnym i jego ugrupowanie weszło by wraz z Nim do koalicji rządzącej, to czy wówczas jego publikacje nt poczynań władz sejmiku byłyby dla Pana wiarygodne i nie budzące wątpliwości ? Bo przecież sam siebie raczej by nie krytykował, jakoś nie wierzę w takie cuda. Stąd wniosek – jesteś dziennikarzem to ok – nie pchaj się na partyjne listy, bo tracisz zupełnie wiarygodność.

    Wyobraźmy sobie, że w latach 2005-2007 główne wydanie wiadomości (albo jakiś inny program publicystyczny/informacyjny) prowadzi taki dziennikarz jak Jacek Kurski. Przecież to jest dziennikarz, tylko akurat uwikłany chwilowo w politykę. I co – bezkrytycznie przyznajemy, że wszystko jest ok ? Dla mnie nie.

    Każdy zostaje przy swoim zdaniu, chciałbym tylko, aby krytyka poczynań Pana Dymińskiego nie była nazywana insynuacjami, hejtem czy atakami, bo jak się już wchodzi do polityki, to trzeba mieć grubą skórę i przyjąć krytykę. Jeśli w którymś miejscu obraziłem, to szczerze przepraszam. Pozdrawiam

  • Yeri 4 listopada 2014 Odpowiedz

    Hhin- masz rację, że polityka (podobnie jak dziennikarstwo zresztą) wymagają „grubej skóry i umiejętności przyjmowania krytyki”, nie ma inaczej, ale znam Piotra na tyle, żeby wiedzieć, że za rzeczową krytykę się nie obrazi, tylko podejmie polemikę i jest ok.
    Co do łączenia przez Piotra funkcji w sejmiku ze stołkiem redaktora KC to nie wybiegałbym tak w przyszłość, bo być może zrezygnuje z tego drugiego na czas kadencji, a publikować będzie na swoim blogu, w sumie sam jestem ciekawy, jak to widzisz Piotrze?
    Natomiast co do łączenia tych dwóch funkcji- dziennikarska bezstronność jest często zwykłą fikcją, wystarczy obejrzeć wiadomości konkretnej stacji by zobaczyć, jakie są obowiązujące trendy danej stacji. ktoś się nie połapał jeszcze np komu kibicuje i kogo promuje np TVN? Dziennikarska obiektywność w tym wypadku to kpina. podobnie wystarczy wziąć do ręki pierwszą lepszą gazetę, np Wyborczą, teoretycznie obiektywną. Co oczywiście nie znaczy, że nie tęsknię za dziennikarską bezstronnością, podobnie jak Ty.
    Zarzucając Ci „hejtowanie” miałem na myśli jeden konkretny, w moim rozumieniu nieszczęśliwy wpis, o czym pisałem wcześniej, poza tym szanuję Twój sposób dyskusji, więcej takich. Wzajemnie pozdrowienia.

  • pytacz 5 listopada 2014 Odpowiedz

    Co zrobisz by się Krosno nie wyludniało dasz ludziom 1000 funtów zamiast 1000 złotych na wypłatę?. Zabierzcie wszystko z Krosna niech nie będzie stadionów, dróg, starówki i niech Kononowicz zacznie rządzić, a mi zostanie 100 w kieszeni z waszych oszczędności podatkowych i wydam ją na Rydzyka bo nie będzie niczego w Krośnie na co mógłbym ją przeznaczyć. Brawo Panowie. Łapanie złodziei to jedno ale trzeba mieć też własny pomysł na „tanie miasto Krosno”!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! a nie ta żenada

  • Piotr 5 listopada 2014 Odpowiedz Author

    Panie Hhin, po raz kolejny proszę nie spłycać problemu do „ogłaszania terminów”. To jest problem wyrzucania obywateli z obrad komisji, wpisywania nieprawdy do protokołu czy podawania nieprawdziwych informacji, wręcz traktowania obywatela jak przestępcy, na obradach Komisji. Człowiek był zwyczajnie pomawiany i nie miał możliwości obrony, a w efekcie podjęto uchwałę, która może mieć negatywne skutki i dla przedsiębiorcy/obywatela i dla Gminy! Gdy dziennikarz zaczął to opisywać zaczęło się: telefony, uwagi: „K**wa, nie piszcie o tym! Patrzcie, inni nie piszą, to też nie piszcie!” W ten sposób dziennikarz, który tylko poda do szerzej wiadomości informację publiczną (!) staje się stroną konfliktu. Zresztą podobnie jak dziennikarz, który jej nie poda. Po prostu jedna strona jest zainteresowana całkowitym wyciszeniem tematu, a podanie informacji traktuje jak „akt agresji”, a unikanie tematu uważa za przejaw przyjaźni i lojalności. Przy takim podejściu nie ma mowy o bezstronności kogokolwiek. Pozostaje tylko kwestia, czy człowiek stanie po stronie obywatela czy władzy. Dlatego domagam się publicznej publikacji rejestrów umów Miasta i gminnych spółek. Wtedy będzie więcej jasności co do „bezstronności” paru mediów.
    I następna sprawa, dlaczego zrównuje Pan działalność informacyjną z publicystyczną? To w świecie idealnym przecież powinny być dwie różne rzeczy. Tak, w polskich realiach to jest totalnie zmiksowane, ale Pan chyba dąży do ideału? Niestety nawet w programach informacyjnych mediów publicznych mamy miks publicystyki i informacji (ze wskazaniem na publicystykę). „Dziennikarze” mówią nam jaka wiadomość jest dobra, a jaka zła, mówią z ekranu kto ma rację, a komu „na pohybel” (wprost tymi słowami w programie niby informacyjnym!).

    Na koniec, w warunkach sejmiku jak wspomniałem mamy sztuczną wojnę PiS-PO, którą nakręcają też niektórzy „dziennikarze”. I proszę zauważyć, jeżeli w ważnej sprawie wywalania kasy w błoto WSZYSCY radni są zgodni to dziennikarz nawet nie ma „drugiej strony” do zacytowania. Jeżeli chce to skrytykować, to sam staje się stroną – staje się publicystą lub politykiem.
    Trudno, nie mamy kraju idealnego z jasnym podziałem władzy na wykonawczą i ustawodawczą, nie mamy całkowicie niezależnego wymiaru sprawiedliwości i nie mamy bezstronnych mediów. Zgadzam się z Panem, że to nie tak ma wyglądać, że to trzeba zmienić. Obserwując ten bałagan z bliska od kilkunastu lat stwierdzam, że można to zrobić tylko zaczynając od wbicia klina w obecny układ.

    …a Pan „pytasz” chyba z jakiejś innej rzeczywistości tu wskoczył 🙂 Ktoś gdzieś zapowiada zwijanie asfaltu, albo zdzieranie bruku?

  • pytacz 5 listopada 2014 Odpowiedz

    To nie inna rzeczywistość tylko wasza!!! Dla mnie niema znaczenia kim jest polityk z wykształcenia byle by robił coś dla ludzi. Nie jestem przeciwnikiem logiki KNP, ale nie może to polegać tylko na szukaniu, kto ile ukradł i komu. Nie odpowiedział Pan na moje pytanie jak zatrzyma Pan ludzi w Krośnie? Obniżenie podatku od nieruchomości fajnie brzmi, ale ja płace za mieszkanie 60 zł rocznie podatku, może i „dużo” ale ile mogę na tym ugrać? Przedsiębiorcy płacą więcej relatywnie do wielkości swoich nieruchomości, ile pieniędzy może zyskać pracownik firmy, której obniżycie ten podatek? (20zł rocznie może 100 zł zależy od firmy?). Kolejne cenę wody należy obniżyć zgadzam się, ale ile na tym zyskamy kolejne kilka marnych groszy. W ten sposób nie zatrzyma się ludzi w Krośnie. Kolejna sprawa jesteście przeciwnikami wszelkich nowych „bezsensownych” inwestycji, a co należy w Krośnie zrobić żeby było lepiej? młodzi ludzie, którzy mieszkają i uczą się w Krośnie, co mają robić jak nie korzystać z parków, stadionów czy sali gimnastycznych, mają iść ćpać pod wiadukt? Ostatnie to jeszcze czepiacie się CDS’u ok może jest to inwestycja bezsensu dająca tylko straty, ale podajcie jakiś inny sposób na promocję miasta. Moim zdaniem po prostu brakuje wam programu, który by zachęcał ludzi do pozostania lub przyjazdu do Krosna. Moim zdaniem pierwszym punktem waszego programu powinno być ograniczenie wydatków na socjalke oraz ograniczenie ilości urzędników i przekazanie tych pieniędzy na rozwój młodych ludzi, którzy może dzięki temu poradzą sobie w tych trudnych czasach otworzą swoje własne firmy i zostaną w Krośnie!

  • Yeri 5 listopada 2014 Odpowiedz

    Pytacz, z tym ograniczaniem socjalu i biurokracji to masz 200% racji, ale kto jak nie KNP to postuluje, w dodatku już od lat?
    Obniżanie podatków lokalnych ma wg mnie większe znaczenie niż myślisz, ja płace sporo większy gruntowy niż Ty, kilkaset złotych rocznie ulgi odczułbym wyraźnie, a pieniądze mógłbym wydać u lokalnych przedsiębiorców. Ty oszczędzając kilkanaście/kilkadziesiąt złotych rocznie też wydasz je na towary/usługi, podobnie jak tysiące innych osób, a to się już robią setki tysięcy wydane na lokalnym rynku, czego nam bardzo brakuje.
    Dalej- ulgi dla przedsiębiorców to inwestowanie w Krośnie, dam Ci fajny przykład- pisząc ten post jestem właśnie w Katowicach, w dzielnicy Brynów, jakiś kilometr stąd w dzielnicy Piotrowice jest Fabryka Maszyn i Urządzeń Rolniczych, FAMUR. Dobrze prosperuje, daje pracę masie osób, w tym kilkudziesięciu przedstawicielom handlowym. Jedna ze spółek FAMUR-u, ta odpowiadająca za przedstawicieli handlowych właśnie, jest zarejestrowana w Krośnie, stąd cała flota FAMUR-u ma blachy RK (co mnie na początku w Katowicach dziwiło, skąd tu tyle aut z Krosna). Zarejestrowała się w Krośnie- jak się już domyśliłeś na pewno- bo ma taniej- odprowadza podatki do Krosna, Krosno zarabia praktycznie na niczym, tylko dzięki atrakcyjnej stawce podatku. I teraz patrz- podniesiemy podatek- FAMUR pójdzie gdzie indziej. Ktoś inny obniży podatej bardziej- też sobie pójdą. A na razie FAMUR trzyma jeszcze swoją flotę u nas, bo dużo taniej wychodzi OC i AC na Podkarpaciu niż na Śląsku, ale jak nasi dalej będą podnosić podatki zamiast obniżać to sobie pójda gdzie indziej, takie prawo rynku.
    Dlatego nie lekceważyłbym obniżania lokalnych podatków. Poza tym zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości odnośnie marnowania pieniędzy na „puste” miejsca pracy i patogenny socjal. Dlatego też od wielu lat jestem wyborcą KNP (jeszcze gdy się inaczej nazywali).
    A tak na marginesie swoje poglądy zawdzięczam nikomu innemu jak Piotrkowi, w dawnych czasach, gdy miałem poglądy zgoła odmienne, Piotrek w toku wielu dyskusji przekonał mnie do programu ówczesnego UPR-u i te poglądy mam właściwie do dziś.

    • Pytacz 5 listopada 2014 Odpowiedz

      Yeri zgadzam się z tobą i wiem, że każda obniżka podatku będzie korzystna dla mieszkańców, ale w kontekście zatrzymywania młodych ludzi w Krośnie przedstawiciele KNP (których szanuje) nie mówią o niczym co by zachęcało młodych do pozostania, dla młodego niema znaczenia wielkość podatku jaką płaci przedsiębiorca skoro on i tak zarobi najniższą krajową pensje. Można oczywiście się sprzeczać że zysk z obniżenia podatków będą to duże pieniądze dla jednych, a mniejsze dla drugich, ale przeliczając to na rzeczywisty zysk na jednego mieszkańca Krosna to to naprawdę nie będzie widoczny zysk, a przynajmniej nie od razu. Fajny przykład podajesz z tą firmą zarejestrowaną w Krośnie, ale ona u nas prawdopodobnie ludzi nie zatrudnia, więc jedyny zysk z tego, że ona jest to tylko ten podatek, który na co jest wydawany ? na socjalne dla patologi i alkoholików oraz utrzymanie urzędasów i nierobów. Ja nic nie mam do Pana Piotra i prawdopodobnie na niego zagłosuje, tylko denerwuje mnie fakt, że wszyscy negują rozwiązania ówczesnej władzy, szukają przekrętów, wyzywają się od POjebów i PISiorów, szukają spisków, a nikt nie podaje konkretnych rozwiązań. Cały czas pije do budowy sali gimnastycznej w szkole nr 15, bo uważam, że argument przeciw stawiany przez działaczy KNP że miasto się wyludnia jest dowodem na to, że nie potrafią temu zapobiec i nawet nie próbują, tylko od razu zakładają, że nic nie trzeba robić bo i tak nie będzie dla kogo. Dla mnie to coś tu jest nie tak, może źle rozumuje, ale nikt nie jest doskonały! Pozdro

  • Yeri 6 listopada 2014 Odpowiedz

    Pytacz- a ja się z Tobą całkowicie zgadzam z tym ograniczeniem dotowania patoli i ograniczania biurokracji, koszta olbrzymie, a efekty gorzej niż żadne, bo wręcz szkodliwe.
    Co do zatrzymywania młodych (i starych zresztą też) w Krośnie, to obniżanie podatków pierwszym krokiem do tego, bo to rozwija lokalny rynek handlu i usług, a to podnosi zarobki przedsiębiorców, a w konsekwencji i ich pracowników.
    Do tego nie można przedsiębiorców hamować, również takimi aferami jak przywoływana tu często „sprawa Hejnara”, no jak ma być dobrze, jak władza prawem i lewem tępi przedsiębiorcę dającego miejsca pracy i płacącego podatki. A wszystko zamiata się pod dywan, łącznie z wywieraniem nacisku na media by tego nie nagłaśniały. Co skuteczniej może wypłoszyć stąd ludzi? Podziwiam Hejnara, że wytrzymał, trzymam kciuki za niego i chciałbym, żeby to się więcej nie powtórzyło.
    Dlatego takie piętnowanie przekrętów władzy to wręcz obowiązek w mojej opinii.
    Co do tej sali w 15-ce to nie mogę się wypowiadać, bo nic o tym nie wiem, może Piotrek lub ktoś zorientowany w temacie napisze o tym.
    Pozdroowy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook