Z gaśnicą na radnego

Na najbliższej sesji radni zajmą się tematem „wygaszania mandatów” dwóch swoich kolegów. Jaki to ma sens tuż przed wyborami? Czy chodzi o obrzucenie błotem konkurencji?

Terminy możliwych rozstrzygnięć w Sądach Administracyjnych w razie odwoła są takie, że prawdopodobnie sprawa nie zakończy się przed wyborami. Tym samym możliwe jest zrobienie zamieszania i rzucenie podejrzeń na radnego, bez szans na rozstrzygający wyrok Sądu przed wyborami. Zagrywka wyjątkowo brudna, tym bardziej, że w przypadku radnego Hejnara pretekstem jest fakt, iż w jednym z dokumentów przy oświadczeniu majątkowym podawał adres założenia działalności gospodarczej w sąsiedniej gminie. Podkreślę: podawał (czyli nic nie ukrywał w tym względzie) te dane od kilku lat, a przewodniczący Stanisław Słyś „zauważył problem” dopiero tuż przed wyborami.
Nie jest to żaden powód do wygaszania mandatu, bo  o prawie wybieralności decyduje wpis do rejestru wyborców, a nie zameldowanie stałe czy czasowe. Radny Janusz Hejnar jest w rejestrze wyborców w Krośnie (i tutaj ma stałe zameldowanie), a jego tymczasowe zameldowanie w sąsiedniej gminie wygasło jeszcze przed wyborami w 2010 roku.

Próba wygaszania tego mandatu jest wyjątkowo naciągana. Zresztą ciekawe na jaki adres pan przewodniczący S.S. zamierza doręczyć radnemu informację o „wygaszeniu”? Doręczenie na adres krośnieński będzie zaprzeczeniem tej uchwały, bo będzie przyznaniem, że pan Janusz jednak mieszka w Krośnie.

W przypadku radnego Kwiecińskiego zarzut jest bardzo podobny do sprawy kolegi pana S.S, radnego Dudycza. Różnica jest jednak taka, że pan Dudycz złożył wyjaśnienia i nikt z Klubu Samorządowego nie widzi powodu by poddawać pod głosowanie wygaszanie jego mandatu radnego, z powodu kierowania kółkiem rolniczym odśnieżającym krośnieńskie ulice. Natomiast Kwiecińskiego próbuje się faulować przed wyborami zarzutem, że szkoli żużlowców na torze żużlowym.

Jutro czeka nas ciekawa farsa z samorządności. Dodatkowo smaczku dodaje fakt utajnienia projektów uchwał przez pana S.S. To nie pierwszy przypadek braku szacunku do obywateli i dostępu do informacji publicznej ze strony tego pana, który miedzy innymi osobiście próbował wyrzucić mnie z obrad jawnej komisji Rady Miasta. Skoro po tylu kadencjach i awanturach się jeszcze nie nauczył, to najwyraźniej trzeba zawiadomić odpowiedni „organ”. Znajomy mecenas trochę zmartwił mnie już, że takie sprawy się ciągną nieraz bardzo długo.

Komentarze

komentarzy

1 Komentarz

  • Wybory idą 29 sierpnia 2014 Odpowiedz

    Wybory idą, to się zaczynają nieczyste zagrania. A kto nieczysto pogrywa to widać, szkoda, że znowu wielu to łyknie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook