Hipokryzja i intelektualna nędza Urbasia

Boję się co będzie jak Tomasz Urbaś zacznie przypadkiem analizować statystyki wypadków drogowych. Przy jego żenująco niskiej zdolności do wyciągania wniosków z posiadanych danych spodziewam się, że będzie postulować obowiązek prowadzenia samochodu po spożyciu alkoholu „bo większość wypadków powodują trzeźwi kierowcy”. Absurd? Niestety tak, ale jego wnioski wyciągane z danych dotyczących PKB czy „badań neurologicznych” są na równie żałośnie niskim poziomie.

Tomasz Urbaś ze stowarzyszenia mPolska zasłynął ostatnio dwoma marnymi felietonami. Ich punktem wspólnym jest nie tylko próba ataku na Korwina-mikke, ale i obrażanie inteligencji.

O co chodzi? Tekst pierwszy to „Hipokryzja Korwina-wzrost gospodarczy”. W samym tekście natomiast nie ma nic o hipokryzji. Już w tytule autor użył słowa, którego znaczenia najwyraźniej nie rozumie. Nic dziwnego, że ma też poważne problemy ze zrozumieniem danych, na które się powołuje. Prowadzi to do takiego absurdu, że aż w pierwszej chwili myślałem, ze to sprytny „trolling”. Myślałem, że może pan Urbaś ośmieszy wszystkich, którzy zachwycali się tymi wywodami i je bezkrytycznie udostępniali. Myślałem, że powie: „Jak to? Nie zauważyliście, że to wewnętrznie sprzeczne, absurdalne i niedorzeczne?” Ale nie. Pan Urbaś robi wszystko by rozwiać wszelkie wątpliwości i jednak udowodnić, że jest tępy.

Na początek pan Urbaś przedstawia nam w uproszczony, czy wręcz prostacki sposób miernik zamożności jakim jest PKB per capita. Określa to jako „najpowszechniejszy miernik wzrostu zamożności”. Cóż, najpowszechniejszy nie znaczy najlepszy, a jednak pan Urbaś cały tekst już utrzymuje w tonie takim, jak by to był miernik najlepszy, a może nawet jedyny. Co gorsza, nawet tym jednym miernikiem nie umie się posłużyć. Tutaj zaznaczam, zę miernika idealnego nie ma, zbytnie zapatrzenie się na którykolwiek może nas zaprowadzić na ekonomiczne manowce, tak jak zaprowadziły Urbasia.

Powołuje się przy tym na opracowanie ekonomiczne dotyczące statystyk gospodarczych, które opracował prof. Angus Maddison. Urbaś twierdzi, ze zawarte tam dane pogrążają koncepcje Korwina-Mikke, tymczasem jest wręcz przeciwnie. Pan Urbaś chyba liczy, że ludzie czytający jego wypociny nie mają pojęcia o historii, ani o tym jak czytać dane statystyczne… no albo sam po prostu nie umie z nich wyciągnąć wniosków.

Pierwsza rzecz, którą trzeba sobie powiedzieć jasno i wyraźnie, wzrost PKB nie zależy tylko od rozwoju gospodarczego, ale i od sposobu jego naliczania. Najnowszy pomysł w Europie jest taki, by wliczać w PKB nawet działania z szarej strefy lub wręcz nielegalne, czyli np. prostytucję i handel narkotykami. W statystyce zacznie to wyglądać lepiej, a nam się nie poprawi. Zresztą inny przykład jak statystyka może nas oszukać zobaczymy wkrótce, gdy porównamy dane dotyczące kradzieży po podniesieniu granicy kwoty od której mamy do czynienia z przestępstwem. Takim zabiegiem można sprawić, że pomimo rzeczywistego wzrostu liczby kradzieży, w statystyce ilość przestępstw tego typu spadnie (to dla zobrazowania jak działa statystyka, bez większego związku z PKB).

Opracowanie Maddisona jest mniej lub bardziej udana próbą porównania danych i uniknięcia manipulacji rządów starających się sztucznie zawyżać parametry. Tym samym podane procenty wzrostu gospodarczego są na ogół dużo niższe od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Urbaś o tym nie wspomina, co chyba można zakwalifikować jako hipokryzję, bo autor zdaje się porównywać dane zbierane przy zupełnie innej metodologii (przynajmniej taka jest sugestia chociaż nie robi tego wprost). Urbaś przywołując wybiórczo liczby sugeruje, że mamy do czynienia z jakimś strasznie powolnym wzrostem gospodarczym akurat w miejscach i czasie, które Korwin-Mikke stawia za wzór. Nic bardziej mylnego. Nawet te dane wskazują na racje Korwina, a nie Urbasia.

Po pierwsze dane Maddisona podzielone są na pewne epoki, okresy czasu. Dzięki temu możemy porównać rozwój krajów dysponujących podobnym poziomem technologicznym. Porównaie danych pochodzcych z zupełnie rożnych epok jest wadliwe, bo nie uwzględnia różnicy technologicznej. Ten błąd porównywania danych z kompletnie różnych epok popełnia Urbaś. Tym samym na wstępie traci punkt za „samobója” zwanego też ostatnio „samozaoraniem”.

Dane Maddisona pokazują, że dynamiczny wzrost rozpoczął się po 1820 roku w USA i zachodniej Europie. Wcześniej gospodarka na całym świecie ledwo pełzała. Punkt dla Korwina-Mikke i jego gloryfikacji XIX wieku i zachodniej cywilizacji.

Dane statystyczne pokazują, że USA w latach 1820-1870 rozwijały się ponad 2 razy szybciej niż zachodnia Europa o reszcie świata nie wspominając. Punkt dla Korwina-Mikke.

Te same dane wskazują, że po 1870 USA nadal rozwijały się szybciej od zachodniej Europy. Pamiętajmy jeszcze o kierunku emigracji! To pozbawieni perspektyw biedni Europejczycy wsiadali na statki i płynęli do Ameryki. To znaczy? Było mniej „capita” do podziału PKB w Europie, a w USA przybywało, a i tak to USA rozwijały się szybciej. Punkt albo nawet dwa dla Korwina-Mikke, szczególnie gdy uwzględnimy, że znaczna część rozwoju USA odbywała się poza wszelką ewidencją, wiec dane należy traktować ostrożnie, bo prawdopodobnie są zaniżone.

Następnie mamy załamanie wzrostu PKB pomiędzy 1913 a 1950. Przyczyną są dwie wojny światowe nazywane też „drugą wojną trzydziestoletnią”. Te dane jawnie zaprzeczają „mitowi zbitej szyby” i tezom, że „wojna nakręca gospodarkę” (to jedna z mutacji „zbitej szyby”) postulowanym przez nurt przeciwny wolnorynkowcom, w tym Korwinowi-Mikke. Znowu punkt, wiecie dla kogo.

Dalszy, wyraźny wzrost następuje po 1950 roku. dla Urbasia to kluczowy dowód, że Korwin się myli. Nic bardziej mylnego co widać w przytoczonych danych. Tak panie Tomaszu, proszę czytać uważnie, w tym opracowaniu widać, że to raczej JKM ma rację, a nie szanowny Urbaś. Różnica technologiczna sprawia, że nie ma sensu porównywanie tych danych, do sytuacji sprzed stu lat. Jednak, jak celnie zauważa Urbaś absolutnym liderem jest Japonia. Podstawy pod ten rozwój dała jednak amerykańska okupacja i rządy w stylu bardzo korwinistycznym czyli: w niedemokratyczny sposób rozszerzano wolność gospodarczą i osobistą. To tak ukształtowany kraj rozwijał się (wg danych Maddisona) nawet dwa-trzy razy szybciej od innych światowych liderów rozwoju. Za to nawet dwa punkty dla Korwina, bo Urbaś sam się zniszczył próbując z tego ponad 8% wzrostu japońskiego zrobić swój koronny argument.

Kolejna sprawa zakrawa znowu na hipokryzję lub dowód głupoty pana Urbasia. Na jednej stronie „The World Economy: A Millennial Perspective”, którą udostępnił w swoim blogu dane z szeregu państw azjatyckich są uśrednione jako „other Asia”. To znaczy, że dane Korei Północnej i Południowej, Tajwanu, Birmy, Nepalu, Bangladeszu, Singapuru, Wietnamu i wielu innych zostały sprowadzone do jednego, uśrednionego parametru. Tymczasem wśród krajów podawanych za wzór do nasladowania przez JKM są „azjatyckie tygrysy” XX wieku. Bardziej szczegółowe dane na ich temat są na 144 stronie opracowania Maddisona. Jak tam popatrzymy, to przekonamy się, że kraje stosujące rozwiązania gospodarcze bliższe „korwinizmom” rozwijały się szybciej niż kraje, które na podstawie tego samego opracowania Urbaś uważa za rekordzistów rozwoju. Nie doczytał do 144 strony? Nie zrozumiał? Tak czy inaczej punkt dla JKM.

Co gorsza dla Urbasia, to te bliskie korwinistycznej wizji gospodarki „tygrysy” utrzymują wysoki wzrost PKB per capita, a nawet przyśpieszają także po roku 1973, podczas gdy w Europie realizującej politykę gospodarczą coraz bardziej odwrotną do „korwinizmów” widać wyraźnie spowolnienie. Znowu dane pokazują wyższość modelu korwinistycznego nad urbasiowym.

To mamy co najmniej 9-0 dla Korwina wyłącznie w oparciu o dane, z których Urbaś usiłuje wyciągać wnioski przeciwne.

Żeby tego było mało, to pan Urbaś popełnił jeszcze jeden felieton o rzekomej „programowej nędzy” KNP. Wypisywał tam takie farmazony, że szkoda komentować, szczęśliwie niejeden go już zaorał. Szczególnie polecam wypunktowanie przez Kamila Grzebytę: Panie Urbaś, myli się Pan

Znamienne, że Urbaś znowu przytacza argumenty przeczące wnioskom, które próbuje udowadniać. Nie wiem jak to nazwać, ale warto poszukać lekarstwa.

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Wojciech Rysz 9 sierpnia 2014 Odpowiedz

    Nie wolno zapominać że w czasie gdy USA się rozwijały w XIX wieku gwałtownie, ich polityka celna była niezwykle restrykcyjna. Ogólnie, to cała polityka była prowadzona w duchu izolacjonizmu, co potem dopiero zostało „usankcjonowane” w doktrynach 🙂

  • HoliFild 9 sierpnia 2014 Odpowiedz

    Do statystyki dodał bym przykład gdy jazdę po alkoholu uznano za przestępstwo to ilość przestępstw w Polsce z roku na rok wzrosła o ponad 100%! W tym roku ilość przestępstw spadnie, ponieważ jazda rowerem pod wpływem alkoholu stała się wykroczeniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook