Putin i spiski

Zupełne szaleństwo dopadło komentatorów i wielu polityków. Z jednej strony fakt wydania Malezji czarnych skrzynek całkowicie pogrzebał linię rządową przyjętą przez Polskę w sprawie katastrofy z 2010 roku, lemingi i komentatory plątają się w interpretacjach. Z drugiej strony Putin oskarżany jest o celowy zamach na cywilów. Jakieś dowody? Albo chociaż motyw? Chyba słonko za mocno przygrzewa.

 

Pierwsza sprawa jaką chce dziś poruszyć, to zupełnie inne standardy przyjęte przy badaniu cywilnego samolotu malezyjskiego i rządowego samolotu polskiego. Formalnie obie katastrofy zdarzyły się na terenie WNP i z czysto formalnego punktu widzenia MAK powinien mieć o wiele więcej do powiedzenia w sprawie samolotu z Malezji. Tak, bo to był samolot cywilny, wykonujący komercyjny lot, a nie samolot wojskowy wykonujący lot dyplomatyczny i rozbijający się przy podejściu do wojskowego lotniska.

Cóż, w przypadku tragedii samolotu malezyjskiego okazało się, że wkrótce po katastrofie Malezja dostaje „czarne skrzynki”, a ciała ofiar mogą być badane w Holandii. Katastrofą zajmie się naprawdę międzynarodowa komisja. Fakt, pewnie wiele śladów zniszczono, a ofiary obrabowano, pod tym względem pod Smoleńskiem było podobnie. Jednak Rosja i prorosyjscy separatyści idą na daleko posuniętą współpracę. Nic dziwnego, że w Polsce porównujemy to z zachowaniem po katastrofie naszego samolotu. Nawet Schetyna przyznaje, że rząd Platformy zrobił błąd. No tak, zrobili błąd, przez cztery lata obrażali każdego kto mówił, że zrobili błąd, a teraz się przyznają, ze jednak zrobili błąd… może czas kogoś przynajmniej przeprosić? Cała ta sytuacja niestety pokazuje jak bardzo Tusk jest „ważny” na świecie i jak się wszyscy „liczą” z Polską.

Sprawa druga na dzisiejszy felieton to oskarżenia wobec Rosji, że stoi za celowym zamachem terrorystycznym na cywilny samolot. Przepraszam, ale to jakiś kompletny absurd. Akt terroru służy zastraszaniu kogoś, służy też osiągnięciu jakiś celów politycznych. Kogo miałby zastraszać Putin strzelając do cywilnego samolotu? Jaki cel miałby osiągnąć? Jak na razie to nagle ma cały świat przeciwko sobie, a jego plany wobec Ukrainy są po raz pierwszy od miesięcy poważnie zagrożone. Ten facet ma na tym „zamachu” same straty. Podobnie „separatyści” nie mieli żadnego powodu by wywoływać międzynarodową nienawiść do swoich działań. To po prostu nie ma sensu, żeby specjalnie strzelali do samolotu pasażerskiego.

Zatem co mogło się stać? Prawdopodobnie, tak jak piałem poprzednio, doszło do omyłkowego strącenia samolotu. Takie rzeczy się niestety zdarzają. W 2001 roku podczas ćwiczeń ukraińskiej obrony przeciwlotniczej zestrzelony został pasażerski samolot. Proszę zauważyć: w czasie ćwiczeń. Czyli obsługa nie była bombardowana od tygodni prawdziwymi bombami, działała wręcz w warunkach bardzo komfortowych, przy pełnym systemie obrony, pod nadzorem, ze wszelkimi środkami pozwalającymi zweryfikować w co strzelają. Nikt nie mówił o zamachu. Ukraina posiada miedzy innymi postradzieckie wyrzutnie Buk, S-200 i S-300. Każda z tych broni może bez trudu dosięgnąć maszynę cywilną na 10 km, a nawet znacznie wyżej. Separatyści mieli prawdopodobnie wyrzutnię, której używali w „trybie awaryjnym”, bez pełnego systemu obrony powietrznej i pełnej możliwości identyfikacji celów. Na dodatek działali w warunkach gdy są od tygodni atakowani z powietrza. W takich sytuacjach dochodzi do błędów. Serio. Ba, w jednej wojnie z Izraelem egipska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła więcej własnych samolotów niż izraelskich! W wyniku błędów i pomyłek, bo przecież nie specjalnie. Natomiast w czasie wojny Irak-Iran amerykański krążownik osłaniający tankowce w Zatoce Perskiej zestrzelił irański samolot pasażerski. Jako jedną z przyczyn podano „stan psychiczny dowództwa okrętu działającego w stresie w warunkach wojennych”. Powtarzam, moim zdaniem najbardziej prawdopodobny jest scenariusz tragicznej pomyłki. Oczywiście teksty niektórych separatystów o tym, że samolot wiózł zwłoki tylko ich pogrążają. No cóż, głupich nie sieją.

Równocześnie druga strona też się pogrąża. Ukraińcy zaczynają ujawniać, że wiedzieli, że separatyści mają wyrzutnie, które mogą zagrozić samolotom na wysokościach przelotowych. Zatem na co czekali? Powstaje poważne pytanie dlaczego nie ostrzegli linii lotniczych? Dlaczego nie zamknęli przestrzeni powietrznej? Ta tragedia niestety z politycznego punktu widzenia jest bardzo na korzyść Kijowa. Tym samym, jeżeli Kijów utrzymuje, że wiedział o takiej broni w rękach „terrorystów” to możemy mieć wręcz do czynienia z naprowadzaniem cywilnych samolotów na katastrofę. Brzmi to smutno.

Czy to dlatego niektórzy próbują przeginać w drugą stronę i obciążać winą o „celowy zamach terrorystyczny” bezpośrednio Rosję? „Dotychczasowe ustalenia wskazują, że odpowiedzialność za tę zbrodnię, do której doszło w czasie trwającej od kilku miesięcy agresji zbrojnej przeciwko Ukrainie, ponosi prezydent Rosji Władimir Putin” – to fragment projektu uchwały sejmowej „w sprawie odpowiedzialności za zamach na cywilny samolot” autorstwa parlamentarzystów PiS. Serio ktoś uważa, że celowo strzelano w samolot pasażerski na polecenie Putina?
To nie koniec, Delegacja Prawa i Sprawiedliwości w Parlamencie Europejskim nazywa zestrzelenie samolotu pasażerskiego aktem „bezprzykładnej agresji” PiS stwierdza ponadto, że „Samolot został strącony na wysokości ponad 10000 m, co oznacza, że użyta została zaawansowana broń”. To tylko dowodzi, że w tej delegacji nie brakuje durniów. Przepraszam, ale używam tego słowa z pełną odpowiedzialnością. Po pierwsze, użycie słowa „bezprzykładny” w negatywnym kontekście jest błędem językowym. Po drugie słowo „bezprzykładny” oznacza coś absolutnie wyjątkowego, czego nie da się z niczym porównać, natomiast przypadków zestrzeleń samolotów pasażerskich sama Wikipedia podaje ponad 20. Materiał porównawczy jest więc szeroki. W tym mamy liczne omyłkowe zestrzelenia, np. wspomniany wcześniej przykład zestrzelenia samolotu pasażerskiego przez ukraińską obronę przeciwlotniczą. Po trzecie pociski zdolne strącić samolot z wysokości 10, a nawet ponad 30 kilometrów powstawały już w latach 50-tych i 60-tych XX wieku i nie są zaawansowaną bronią, tylko przestarzałą. Naprawdę przy układaniu tego „oświadczenia” nie było nikogo, kto miałby pojęcie o czym mówi? Nie można było się z kimś skonsultować? Czy może to osobista fantazja pana Legutko, który podpisał się za całą delegację?

Komentarze

komentarzy

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook