Ofiary wojny

O tej tragedii mówi Świat, nad Ukrainą zestrzelono samolot pasażerski. Niemal równie tragiczny jest obraz mediów, które już doskonale wiedzą co się stało, chociaż podają wersje zależne wyłącznie od punktu siedzenia, n dodatek zamieszczają rzeczy kompletnie niesprawdzone, niewiarygodne, albo wręcz przekłamane. I nie mówię tu wyłącznie o mediach rosyjskich. Niestety przy przeciętnej wiedzy odbiorców pokazywany obraz może być całkiem przyswajalny…

„Pierwszą ofiarą wojny jest prawda”, to sentencja, którą warto pamiętać gdy słuchamy doniesień z różnych konfliktów zbrojnych. Taka rzeczywistość: informacja jest bronią i wszystkie strony chcą kontrolować to co wypuszcza się w świat.
Stąd w chwili zestrzelenia pasażerskiego samolotu mamy od razu wysyp teorii i doniesień. Co więcej od razu wskazuje się winnych.
Wiele informacji można uznać nawet za celową dezinformację opartą na założeniu braku wiedzy większosci odbiorców. Nie jestem wybitnym ekspertem, ale coś tam wiem. Śmiem twierdzić, że moja wiedza w zakresie pojazdów czy rakiet jest powyżej przeciętnej, a możliwe, że jest większa niż szefa Komisji Obrony Narodowej, który zdradza swą ignorancję gdy gada o „Leonardach” albo „łodziach podwodnych”.

Co się stało naprawdę? Uczciwy człowiek powie: „nie wiem”, bo skąd ma wiedzieć? Z mediów rosyjskich czy antyrosyjskich?
Podobno nikt się nie spodziewał, że separatyści mogą mieć broń zdolną do zestrzelenia samolotu na wysokości 10 km, czyli tak jak latają samoloty pasażerskie. Tu zwrócę uwagę na kilka aspektów, wskazując możliwe dezinformacje i istotne szczegóły. Skala propagandy jest potworna. Przykładowo Gazeta Polska na swojej stronie zamieściła filmik z rzekomego transportu „Buk-a” przez terrorystów (kliknij by zobaczyć). Oglądałem nagranie kilka razy, widziałem na nim czołgi (bodaj T-64) ale żadnego „Buk-a”. I teraz co? Każdy kto nie widział na tym nagraniu „Buk-a” to płatny pachołek Putina? Podpowiem, „Buk” wygląda tak:

Buk„Buk” na wikipedii

Czym jest „Buk”?
„Buk” to oznaczenie sowieckiego/rosyjskiego systemu obrony przeciwlotniczej średniego zasięgu. O ciekawych rozwiązaniach tego systemu czytałem już ładnych parę lat temu. W prostych słowach można powiedzieć, że to broń służąca do tworzenia parasola ochronnego nad własnymi jednostkami, przeznaczona do ochrony np. nacierającej dywizji pancernej. System jest samobieżny, składa się z kilku pojazdów, w tym pełniących rolę wyrzutni rakiet i pojazdu przenoszącego systemy radarowe. To nie jest rozwiązanie nowe, korzysta z niego wiele systemów. Zwalczanie samolotów na znacznych odległościach i wysokościach po prostu wymaga odpowiednio dużych rakiet i rozbudowanych systemów wykrywania celów i naprowadzania pocisków. Lżejsze systemy obrony przeciwlotniczej (np. Tor, Osa) przenoszą radar i wyrzutnie pocisków na tym samym pojeździe, ale nie mają aż takiego zasięgu jak silniejsze wyrzutnie. Wadą systemów podobnych do „Buka-a” jest to, że stają się ślepe i bezbronne w momencie zniszczenia radaru. „Buk” jest inny. Pojazdy-wyrzutnie systemu Buk wyposażone są w system radarowy i kierowania ogniem, który może być użyty awaryjnie, np. w razie zerwania łączności lub zniszczenia radaru lub stanowiska kierowania. Tym samym w pewnym stopniu „Buk” ma zaletę lżejszych systemów obrony przeciwlotniczej: autonomię.
I teraz ciekawostka: media obiegła informacja, że samolot zestrzelono na pewno rosyjską rakietą. No a jaką inną? Zarówno Ukraińcy, separatyści jak i Rosjanie używają rosyjskiego sprzętu. Informacje o tym, że Ukraina nie miała w rejonie własnych wyrzutni chyba trzeba włożyć miedzy bajki. Po pierwsze są doniesienia, że separatyści zdobyli bazę (o czym niżej), w której zdobyli taką wyrzutnię (czyli BYŁA w pobliżu, prawda?). Po drugie regularnie mamy doniesienia o naruszaniu przestrzeni powietrznej Ukrainy przez rosyjskie samoloty. Towarzyszy temu obawa o to, że Rosja może otwarcie włączyć się w konflikt. W tych okolicznościach Ukraińcy musieliby być kretynami, by nie zapewnić swoim wojskom obrony przeciwlotniczej. Zwyczajnie nie wierzę, że nie mają tam swoich wyrzutni. Należy tez zaznaczyć, że Ukraińska obrona przeciwlotnicza oparta jest na systemach wywodzących się z ZSRR w tym: „Tor”, S-300 i właśnie „Buk”.

Zdobyty „Buk”?
Po zestrzeleniu samolotu pasażerskiego rozeszła się wieść, że separatyści zdobyli wcześniej wyrzutnię umożliwiająca taki atak. W sumie nie udało mi się znaleźć wiadomości sprzed zestrzelenia samolotu, która by mówiła o tym fakcie. Strona Ukraińska podawała raczej, że wygrywa, zabija wielu separatystów prawie bez strat własnych i w ogóle. Dopiero po zestrzeleniu samolotu pasażerskiego głośno zrobiło się o tym, że buntownicy zdobyli bazę wojskową (!), a w niej sprzęt z górnej półki czyli wyrzutnię systemu przeciwlotniczego „Buk”.
Zakładając, że separatyści zdobyli „Buk-a”, to w tym momencie uzyskali broń zdolną zwalczać samoloty nawet na dużych wysokościach. Ze wspomnianych wcześniej właściwości wynika, że w przypadku „Buk-a” wystarczy do tego jedna wyrzutnia, nie muszą mieć kompletnego systemu. Skąd wziąć przeszkoloną załogę? To też nie problem! W dzisiejszych czasach praktycznie każdy posiada znaczną wiedzę w posługiwaniu się elektroniką, a „Buk” powstał w 1979 roku, na potrzeby masowej armii sowieckiej. To nie może być wyjątkowo skomplikowany sprzęt. Pamiętajmy też, że wśród separatystów mogą być ludzie, którzy służyli wcześniej w armii ukraińskiej, w tym przy obsłudze „Buk-ów” lub podobnego sprzętu.
Prawdopodobnie z zebraniem załogi nie mieliby problemu. Zestrzelenie „Buk-em” samolotu pasażerskiego też nie powinno sprawiać trudności. Taki cel jest po prostu bezbronny. Piloci nawet nie wiedzą, że są atakowani, nie wykonują uników, nie zakłócają, nie mają żadnych środków obrony… po prostu nieświadomie lecą ruchem jednostajnym, prostoliniowym. To prawie jak nieruchoma tarcza strzelnicza.
Teoria wg. której separatyści zestrzelili samolot pasażerski używając zdobycznego „Buk-a”, a myśląc, że strzelają do maszyny wojskowej ma wiele sensu. Pierwsze ujawnione „rozmowy separatystów” zdają się do tego częściowo pasować. Trzeba zaznaczyć, że właściwie nie ma tam przyznania wprost, to, że o zestrzeleniu mają meldować jednostki z pierwszej linii (np stawiające miny, czy patrol przy drodze) nie znaczy, że ludzie z tych jednostek strzelali do samolotu. „Buk” jest bronią ciężką, wartościową, a minimalny zasięg, na którym może być użyty to około 3 km, więc ustawienie go w pierwszej linii byłoby niedorzeczne. Te meldunki można potraktować jako potwierdzenie zestrzelenia od naocznych świadków widzących trafiony samolot. Sama wyrzutnia mogła się znajdować powiedzmy 10 km dalej, a jej obsługa patrząc na punkciki na ekranie nie zweryfikowała w co strzela.
Przy tym wariancie oczywiście separatyści się nie przyznają, a i Rosja też tego nie przyzna. Możliwe jest zrzucanie winy na Ukrainę. Zresztą częściowo uzasadnione, bo jeżeli strona ukraińska wiedziała o przechwyceniu takiej broni jak „Buk”, to powinna ostrzec przewoźników, a nawet zamknąć dla ruchu cywilnego przestrzeń powietrzną nad obszarem walk. Przecież narracja jest jedna: „to terroryści”. Co robimy jak wiemy, że terrorysta ma karabin i siedzi w oknie? Pozwalamy by ludzie swobodnie sobie chodzili i jeździli, czy jednak ostrzegamy, czy wręcz zamykamy całą okolicę? A do robimy jak WIEMY, że terrorysta ma rakietę zdolną zestrzelić samolot na wysokości 20 km? Ukraińcy pozwolili tam latać…

Przemycone „Buki”?
Wiarygodność strony ukraińskiej drastycznie spada gdy zapoznamy się z treścią kolejnych rzekomo podsłuchanych rozmów. Ma z nich wynikać, że separatystom dostarczano „Buk-i” przez granicę. I tu jest poważny problem: po pierwsze dlaczego takie nagranie ujawniane jest dopiero po zestrzeleniu samolotu? Przecież jeżeli Ukraińcy mieli takie nagranie to ich obowiązkiem było zamknąć przestrzeń powietrzną, a nie czekać na tragedię! Po drugie, jeżeli Rosjanie dostarczali separatystom „Buk-i” to musieliby być kretynami pozbawionymi elementarnej wiedzy taktycznej. Separatystom zwyczajnie nie są potrzebne wyrzutnie tej kasy co „Buk”, którego w zasadzie nie da się użyć na zasięgu mniejszym niż 3 km. O wiele bardziej przydałyby im się zestawy takie jak Szyłka (zmodernizowane wersje oczywiście) czy Tunguska. Czyli zestawy uzbrojone w automatyczne działka i rakiety krótszego zasięgu, których można użyć na małych dystansach. Co więcej to sprzęt uniwersalny, bo same pojazdy są opancerzone, a ich działka mogą być użyte też przeciwko lekkim pojazdom i piechocie przeciwnika. Jak znalazł przy tej skali konfliktu. Akurat tego nie mają, za to ktoś próbuje nam wcisnąć, że Rosjanie podesłali im „Buk-i”. Żeby było mało, to Ukraińcy wciskają nam, że wiedzieli o tym z podsłuchanych rozmów ale nie ostrzegli. Jeszcze raz pytam, jeżeli te nagrania są prawdziwe, to na co oni czekali? Na tragedię? To się kompletnie nie trzyma kupy. Te nagrania są po prostu niewiarygodne, a tym samym pod wielkim znakiem zapytania są też nagrania o których pisałem wcześniej.

Dobra satelita
Kolejny element to dowody przedstawiane przez Amerykanów rzekomo w oparciu obserwację satelitarną. OK i co z tego? Zbyt wiele razy Amerykanie kłamali i fałszowali, żeby traktować to poważnie. Pamiętamy zmyślona relację o noworodkach wyrzucanych z inkubatorów, pamiętamy „broń chemiczną”.  Czy ktoś wierzy, że gdyby za zestrzelenie samolotu odpowiedzialni byli Ukraińcy to służby USA by to potwierdziły? Ci ludzie zrobili bardzo wiele, żeby nie wierzyć w ich dowody. Ja bym pewnie nawet nie wierzył, że zabili Bin Ladena, gdyby Al-Ka’ida tego nie potwierdziła słowami o zapowiedzi krwawej zemsty.

Zły MAK
Kolejni niewiarygodni to komisja MAK. Tyle, że tym razem Świat, w tym polskie media, a nawet politycy absolutnie ufający generał Anodinie w sprawie katastrofy z 2010 roku są zgodni, że to nie w porządku by sprawę badał MAK. No cóż, w 2010 nie dopilnowano by Rosja przynajmniej straciła maskę. Traktowano Putina jak wiarygodnego, dobrego partnera. Cóż, teraz mamy skutki. Czy ktoś wierzy, że jak za zestrzelenie tego samolotu odpowiadają separatyści, to Rosja by to potwierdziła?
W tym miejscu szczególnie gratuluję lemingom wrzeszczącym, że to skandal, żeby szczątki badał MAK i żeby nie było międzynarodowej komisji. Naprawdę gratuluję wam refleksu po 4 latach.

Kto na tym traci, kto zyskuje? Teoria spisku.
Skrajnie spiskowa teoria oparta jest na zasadzie by patrzeć na to kto zyskuje, a kto traci, a znajdziemy sprawcę. Sama zasada ma wiele sensu. W tym wypadku ewidentnie tracą separatyści, a zyskuje Ukraina. Traci też Rosja. Traci wizerunkowo, to co się dzieje to jej totalna porażka. Pojawił się też silny pretekst do tego, by zmusić Rosję do całkowitego odcięcia się i odwrócenia od separatystów. Tym samym mamy już gotową prawdziwie zbrodniczą teorię spiskową, że oto Ukraińcy zestrzelili samolot, a winę zrzucają w porozumieniu z USA na separatystów. To o tyle problematyczne, że zbyt wielu ludzi musiałoby w tym brać udział, ze świadomością, że zamordują cywilów. W tym ktoś musiałby bezpośrednio obsługiwać wyrzutnię i „nacisnąć guzik”, być po prostu katem przypadkowych ofiar. Ryzyko niepowodzenia takiego planu byłoby ogromne, a skutki trudne do przewidzenia. Może jestem naiwny, ale to zbyt szalone by było prawdziwe.

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook