Oj zabolało „ociepleńców”

Pierwsze wystąpienie Korwina-Mikke w PE poświęcone było „globalnemu ociepleniu”. Wariatów forsujących tą bujdę to mocno zabolało. TVN zrobił reportaż o tym, że nikt się tą wypowiedzią nie przejął (i stąd ten obszerny komentarz?) a „Gazeta.pl” nawet nie przejęła się tak bardzo, że aż zamieściła obszerną polemikę. Pełną bzdur zresztą.

 

Materiał „Gazety”.

Już na początku mały małe błazeństwo. JKM mówi całkiem słusznie, że rośliny potrzebują CO2 do wzrostu oraz, ze przy większej ilości CO2 rosną lepiej. Jest to potwierdzone licznymi eksperymentami. Miłośników domowych kwiatów zachęca się nawet by „mówili” do swoich roślinek, bo wtedy wydychają bardzo potrzebny im CO2. „Gazeta” jednak kwituje to idiotycznym stwierdzeniem: „poseł nie ma tu racji”. Później jest jeszcze śmieszniej.

Oni w punktach, to ja też.

Ad 1. Nieprawda. Pustynnienie Sahary było spowodowane w ochłodzeniem klimatu i mniejszymi opadami. Dzięki ociepleniu ta największa pustynia Świata może ponownie stać się zieloną krainą z licznymi rzekami i wielkimi jeziorami. Zainteresowanym polecam wyszukanie haseł typu: „jaskinia pływaków”.

Ad 2. Co to za gdybanie, ze „gdyby miał miejsce”? Oczywiście, że miał by miejsce. W historii świata było wiele okresów o wiele większej zawartości CO2 w atmosferze niż dzisiaj i były to czasy najbardziej bujnego rozwoju życia roślinnego. Natomiast poruszony w punkcie drugim problem, jest problemem centralnego sterowania rolnictwem i tworzenia wielkich monokulturowych upraw. Poza tym samo stwierdzenie: „korzystne dla rozwoju roślin” nie odnosi się wyłącznie do rolnictwa.

Ad 3. Jest szukaniem sobie problemów na siłę. Jak wypomniałem wyżej, okresy w prehistorii Ziemi z większą zawartością CO2 są okresami największego rozkwitu życia roślinnego, ale i zwierzęcego (bo zwierzęta miały więcej roślinek do jedzenia).

Ad 4. Jak wyżej. „Szkodnik” to pojecie względne, zazwyczaj też jest potrzebny w ekosystemie. Procentowo na pewno nie spowodują większych strat niż obecnie, a w sumie wyjdziemy na plus, bo jak wspomniałem w punkcie 2 i 3 …itd.

Dalej mamy błędne wnioski wyciągane ze statystyki. W skrócie Gazeta twierdzi: „jeżeli 97% autorów prac zawierających frazę „globalne ocieplenie” uważa, ze ocieplenie wywołuje człowiek, to znaczy, ze 97% naukowców uważa, że ocieplenie klimatu wywołuje człowiek”. Widzicie już błąd? Po prostu prace o „globalnym ociepleniu” piszą głownie ludzie, którzy w to wierzą. To mniej więcej tak jak by zrobić statystykę prac, w których występuje pojecie Bóg (siła rzeczy będą to głównie prace teologów) i na tej podstawie stwierdzić jaki procent naukowców wierzy w Boga. Takie zestawienie Gazeta by oczywiście wyśmiała, ale w przypadku „ocieplenia” traktowane to jest jak jakiś koronny argument.

Następnie mamy popularny mit o Grenlandii, jakoby zieleń była skutkiem błędnego tłumaczenia, albo tylko lokalnego ocieplenia. Po pierwsze obecnie po cofających się lodach na Grenlandii odkrywane są pozostałości osad Wikingów. I oni będa zarzucać „nieznajomość historii”? Mit o „błednym tłumaczeniu” czy „celowo rozpuszczanych plotkach” powstał w czasach gdy praktycznie Grenlandia była skuta lodem, a wielu historyków nie chciało wierzyć by kiedykolwiek były tam warunki przyciągające osadników. To, że w średniowieczu lądolód prawdopodobnie nie zniknął całkowicie z wyspy jest bez większego znaczenia, bo obecnie też nie zniknął całkowicie. Pozostałości zabudowań pokazują, że aktualnie lodowiec cofając się odkrywa te same tereny, które były pozbawione lodu w średniowieczu, na długo przed rewolucją przemysłową i zwiększoną emisją CO2.
Po drugie: skąd pewność, że obecne ocieplenie nie ma podobnych przyczyn, jak to średniowieczne, albo nie jest też lokalne? „Gazeta” nie ma tu żadnych argumentów, tylko ślepą wiarę. Tymczasem w historii Ziemi bywało już o wiele cieplej (i o wiele zimniej!) bez udziału człowieka.

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Yeri 4 lipca 2014 Odpowiedz

    Globalne ocieplenie to świetny pretekst do wprowadzania wielu idiotycznych opłat, zakazów, itp, świetny instrument robienia interesów pod płaszczykiem troski o ekologie, to i reakcje zainteresowanych nerwowe, jak ktoś mówi jak jest naprawdę.
    Wyborczej nie czytuję i czytać nie zamierzam, pewnie jak wielu czytelników Twojego bloga, więc mam do Ciebie Piotrze prośbę, by podejmując polemikę z nimi streścić ich argumenty zanim się do nich odniesiesz (no oczywiście łatwo się ich domyślić z kontekstu, ale to zawsze lepiej się czyta). Chyba, że nie dajesz rady tych bzdur przepisywać 🙂
    Pismaki z Wyborczej nie zdają sobie prawdopodobnie sprawy (jak większość ludzi, w tym i polityków), że epoka lodowcowa nie zakończyła się bynajmniej, obecnie żyjemy w czwartym interglacjale (okresie ocieplenia po cofnięciu się lądolodu), a wahania temperatur i stężenia Dwutlenku węgla w atmosferze są naturalne i osiągają całkiem spore amplitudy.
    No ale jak ludzie nie uważają na geografii to potem łykają takie bzdety i przechodzą podatki klimatyczne i tego typu bzdury.

  • Piotr 5 lipca 2014 Odpowiedz Author

    Na początku dałem linka, ale w sumie rozumiem niechęć do otwierania tego portalu. Sam nie lubię i unikam 😉
    W skrócie argumentacja sprowadzała się do kilku punktów. Po pierwsze z góry zakładała, że człowiek odpowiada za ocieplenie klimatu i powoduje to poprzez emisję CO2 „to wiadomo i już”. Kluczową dla zmian klimatu aktywność Słońca tam oczywiście przemilczano, wiec najwyraźniej cofnięcie lodowca spowodowali Neandertalczycy rozpalający ogniska, a za jeszcze starsze zmiany klimatyczne odpowiadają pewnie ufoludki.

    dalsza część argumentacji to było szukanie sobie problemów na siłę, np. twierdzenie, że ocieplenie klimatu powoduje pustynnienie stref podzwrotnikowych (dane archeologiczne pokazują coś całkiem odwrotnego!) czy teoretyzowanie nt. negatywnych skutków lepszych warunków do rozwoju roślinności (np. że rośliny szybciej rosnąc będą bardziej podatne na urazy, szkoda, że gigantyczne prehistoryczne paprocie o tym nie wiedziały).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook